Gość: babariba
IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl
26.11.02, 08:15
Mam ja przed sobą konkretny dokument: ZUS RMUA za październik 2002 roku (dla
niewtajemniczonych wyjaśniam, że jest to miesięczny raport pracodawcy dla
osoby ubezpieczonej - pracownika).
Dokument zawiera kilka informacji wartych upowszechnienia:
1. Podstawa wymiaru składki, czyli płaca pracownika wynosi 1614,29 zł;
2. Kwota składki finansowanej przez ubezpieczonego (pracownika) wynosi:
a./ składka emerytalna: 157,55 zł;
b./ składka rentowa 104,53 zł;
c./ składka na ubezpieczenie chorobowe: 39,55 zł;
d./ składka na ubezpieczenie zdrowotne: 101,70 zł;
3. Kwota składki finansowanej przez płatnika (czyli pracodawcę) wynosi:
a./ składka emerytalna: 157, 55 zł;
b./ składka rentowa: 104,93 zł;
c./ składka na ubezpieczenie wypadkowe: 26,15 zł;
I teraz dochodzimy do sedna.
Medialni przedsiębiorcy (tzn. tacy, którzy więcej kłapią dziobami w
telewizorach i gazetach, niż prowadzą interesy) od lat nam robić usiłują wodę
z mózgu powtarzając do znudzenia, jak to destrukcyjnie na możliwości
zatrudniania kolejnych pracowników wpływają obowiązkowe składki
ubezpieczeniowe, które musi płacić pracodawca.
Kolejny raz wyszedł wczoraj do telewizora p. Jeremi Mordasiewicz z BCC
(chyba) i znowu opowiadał, jak to każde sto złotych wypłacone pracownikowi,
kosztuje pracodawcę dodatkowych 90 zł obowiązkowych obciążeń.
Z przedstawionego wyżej dokumentu wcale tak nie wynika, bowiem cała część
opłat ubezpieczeniowych ponoszonych przez pracodawcę, to zaledwie ok. 18
proc. płacy brutto (zob. pkt.3. a+b+c= 288,63 zł). Ta kwota podzielona przez
1614,29 zł daje 17, 8796... proc.).
Czyli każde wypłacone pracownikowi sto złotych kosztuje dodatkowo pracodawcę
ok. 18 złotych.
To gdzie są te kolejne 72 złote, o których mówi Mordasiewicz???
Łże on aby, czy jak???