Gość: poppy
IP: *.netcologne.de
28.11.04, 18:18
Czy sa jakies sposoby na uspokojenie glosnych sasiadow. Nasi maja cala(?!)
podloge w mieszkaniu wylozona kamienna posadzka - to Wlosi, wiec moze
przenosza w chlodniejszy klimat swoje srodziemnomorskie upodobania
architektoniczne... I jak to Wlosi dysponuja ogromna, dzieciata rodzina.
Uwierzcie mi - jakby sie ziemia trzesla. I to nietylko halas rozmow i
krzykow - tez extremalny, ale to daloby sie wytrzymac. Chodzi o szuranIie
krzeslami, rzucanie(?) krzeslami - na to przynajmniej wskazuje halas.
Proszeni o ograniczenie tej demolki udaja, ze nie rozumieja co sie do nich
mowi. Co robic?? Zeby nie zwariowac. Dodam, ze na razie nie ma mowy o
przeprowadzce, chociaz zaczynamy brac to pod uwage.
I jeszcze jedna sprawa - znajomi maja watpliwa przyjemnosc mieszkac pod
rodzina Czeczencow - kamienica na Zoliborzu i owi panstwo galopujacy po
drewnianej podlodze - nie musze dodawac, ze dzieci jest duzo a prosby o
polozenie chocby dywanu zbywane sa smiechem, czasem pojawiaja sie grozby. Czy
ktos z Was ma podobne problemy???