Dodaj do ulubionych

Halasliwi sasiedzi!!!

IP: *.netcologne.de 28.11.04, 18:18
Czy sa jakies sposoby na uspokojenie glosnych sasiadow. Nasi maja cala(?!)
podloge w mieszkaniu wylozona kamienna posadzka - to Wlosi, wiec moze
przenosza w chlodniejszy klimat swoje srodziemnomorskie upodobania
architektoniczne... I jak to Wlosi dysponuja ogromna, dzieciata rodzina.
Uwierzcie mi - jakby sie ziemia trzesla. I to nietylko halas rozmow i
krzykow - tez extremalny, ale to daloby sie wytrzymac. Chodzi o szuranIie
krzeslami, rzucanie(?) krzeslami - na to przynajmniej wskazuje halas.
Proszeni o ograniczenie tej demolki udaja, ze nie rozumieja co sie do nich
mowi. Co robic?? Zeby nie zwariowac. Dodam, ze na razie nie ma mowy o
przeprowadzce, chociaz zaczynamy brac to pod uwage.

I jeszcze jedna sprawa - znajomi maja watpliwa przyjemnosc mieszkac pod
rodzina Czeczencow - kamienica na Zoliborzu i owi panstwo galopujacy po
drewnianej podlodze - nie musze dodawac, ze dzieci jest duzo a prosby o
polozenie chocby dywanu zbywane sa smiechem, czasem pojawiaja sie grozby. Czy
ktos z Was ma podobne problemy???

Obserwuj wątek
    • ruda_szczurka Re: Halasliwi sasiedzi!!! 28.11.04, 20:41
      Mam sasiada w wieku ok 20-24lata - bezrobotny, nieksztalcacy, lubiacy wypic i
      wciagnac. Po naduzyciu dostaje szalu (a naduzywa czesto-gesto)- rozbija szyby,
      demoluje wszystko co napotka na drodze, leje sie z kumplami od kielicha/lufki
      pod moimi drzwiami... ostatnio uzyl noza... dzgnal kolege w udo, cala klatka we
      krwi. Poza tym ma wyrok w nawiasach, kilkakrotnie notowany za rozboje,
      kradzieze, jazde po pijanemu... nadal chodzi na wolnosci....
      co ja bym dala za zwykle tupanie ;)))))
      • Gość: Heidi Re: Halasliwi sasiedzi!!! IP: *.netcologne.de 28.11.04, 21:10
        Wiem, ze moze byc gorzej. Moi rodzice maja niedoslyszacego sasiada, w dodatku
        lubiacego poimprezowac, tv tak ryczy, ze w swoim moga wylaczyc glos. Inny pan,
        tzw.dzieciol stuka i puka, od 4 lat - codziennie, nawet w swieta - na razie nie
        wiadomo co on takiego robi. Inny sasiad, ale to klatki obok - podobny typ do
        Twojego - pewnego razu "podpadla" mu moj siostra, a raczej nasz pies, przez
        godzine kopal w nasze drzwi, w srodku nocy, do przyjazdu policji... Ale mimo
        wszystko uwierz mi - wystrzegaj sie rodzin z basenu morza Srodziemnego i dalej
        na poludnie i wschod. Koszmar.
        • ruda_szczurka Re: Halasliwi sasiedzi!!! 28.11.04, 21:14
          Ja wogole mam zamiar wystrzegac sie sasiadow za sciana, pod podloga i nad
          sufitem! Mieszkam tu tymczasowo a kiedys moje "sasiedzkie" problemy znikna...
          no chyba, ze za plotem bedzie ujadal pies....
          oby nie!
          • Gość: wiera Re: Halasliwi sasiedzi!!! IP: *.e / 213.25.195.* 28.11.04, 21:21
            Wierz mi, sąsiedzi z domku obok tez potrafia zatruć życie, i to jak...chyba że
            zamierzasz osiedlic sie w Finlandii albo w Beskidzie Niskim.
            • Gość: Heidi Re: Halasliwi sasiedzi!!! IP: *.netcologne.de 28.11.04, 21:26
              Mnie najbardziej wkurza brak szacunku dla wspolmieszkancow. Niestety bardzo
              czesto rodzice olewaja sprawe, a dzieciakom trudno zakazac brojenia. Ale
              wszechobecne aktualnie panele+dzieci na plastikowych rowerkach, czy
              samochodzikach to dzikosc serca. A rodzice tylko wzruszaja ramionami i mowia -
              to przeciez dzieci....
              • ruda_szczurka Re: Halasliwi sasiedzi!!! 28.11.04, 21:30
                to tez znam nawet w gorszej wersji: galeriowiec - dziecko cale lato z zabawkami
                wypuszczane samops pod moimi oknami... podloga - beton, zabawki - bynajmniej
                nie pluszowe, dziecko - bynajmniej nie aniolek...
                coz, uzbroilam sie w cierpliwosc i poczekalam do ochlodzenia. teraz za zimno na
                takie "popoludniowki" dla pociechy ;)
                • Gość: brutuska Re: Halasliwi sasiedzi!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 13:52
                  Ja w tamtym roku miałam problem odwrotny; mieszkałam w bloku w 7 osób, na samej
                  górze. Pod nami mieszkała pani której przeszkadzało, że kąpiemy się po 22, że
                  chodzimy na wysokich obcasach etc. Nie pomagało tłumaczenie że koleżanki
                  pracują od godziny 8 do 22, więc muszą się myć później. A argument,że jest nas
                  7 osób i nie możemy się wszyscy umyć do tej godziny wogóle nie działał. Pani
                  chciała nas zaskarżyć do administracji. Straszyła też policją. Nawiasem mówiąc
                  żałuję że nie wezwała, ciekawa jestem co by na to powiedzieli. Po interwencji
                  właściciela pani nagle ucichła. Wspomnę jeszcze że jej nastoletni syn od
                  godziny 7 rano torpedował nas muzyką typu techno, aż podłoga drżała:), jednak
                  działo się to nie w godzinach ciszy nocnej. Teraz mieszkam w bardziej
                  tolerancyjnym otoczeniu i nie stresuje się jak mam umyc kubek po 23.
                  • heidiklum Re: Halasliwi sasiedzi!!! 30.11.04, 10:23
                    Moim zdaniem glowny problem to wlasnie brak szacunku dla wspolmieszkancow.
                    Wystarczy przestrzegac pewnych regul - a zycie we wspolnocie, jaka jest
                    kamienica, czy blok bedzie przyjemniejsze. I jezeli od czasu do czasu jest
                    glosniej, bo np. ktos ma imieniny, nie ma problemu - w niektorych srodowiskach
                    nawet informuje sie sasiadow o zblizajacej sie imprezie. Ale wiadomo, ze jest
                    to raz na jakis czas. Natomiast chodzenie w butach na obcasach, np. po podlodze
                    bez dywanu, czy wszechobecnych panelach jest niedopuszczalne. Nawet jezeli
                    ogranicza to czyjas wolnosc osobista - podobnie jest z praniem pozno w nocy,
                    kiey wirowanie trzesie scianami. I nie chodzi tu o sytuacje wyjatkowe, bo ktos
                    musi cos koniecznie wyprac, wlasnie w nocy. Chodzi o norme. Norme, ze ma sie za
                    nic reszte i mysli sie tylko o sobie. A to czesto standard. Tyle, ze to mmiecz
                    o dwoch ostrzach. Teraz drepczesz komus po glowie, a wkrotce to tobie ktos
                    bedzie dreptac i co wtedy?

                    • Gość: brutuska Re: Halasliwi sasiedzi!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 21:41
                      Jak dotąd jestem tolerancyjna. Mieszkam w bloku od urodzenia i spotkałam się z
                      różnymi zachowaniami. Kieruję się zasadą : nie rób bliźniemu co tobie nie
                      miłe.. ale chyba mam zbyt duży próg tolerancji skoro nie przeszkadza mi
                      chodzenie na obcasach.
                      • Gość: petra Re: Halasliwi sasiedzi!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 22:47
                        Mam taki sam problem jak założyciel wątku (jakiś czas temu założyłam podobny na
                        forum Dom). Chodzenie na obcasach po podłodze wyłożonej gresem w dowolnych
                        porach, bardzo często nocnych, nierzadko rano już od 6-tej rano, ciągły łomot
                        mebli, zamykanych drzwi, kraty od tarasu itp... To pode mną. Obok mnie
                        codzienne łomoty przesuwania mebli, walenie drzwiami, oknami, chyba drzwiami od
                        szaf itd. Początek tych hałasów po 22-giej, koniec ok.0.30...Oba mieszkania
                        wynajęte, zwracanie uwagi nie skutkuje... Czuję, że powoli dostaję nerwicy z
                        tego powodu. Od urodzenia mieszkałam w blokach i nigdy przedtem czegoś takiego
                        nie doświadczyłam. W sprawie mieszkania pode mną interweniowałam już w
                        administarcji ale dowiedziałam się, że mogą rozmawiać tylko z właścicielem a
                        ten jest nieosiągalny (Polka mieszkająca na stałe za granicą, mieszkanie kupiła
                        na wynajem, nie ma na nią żadnych namiarów poza imieniem i nazwiskiem)...
                        W obu lokalach mieszkali przedtem inni lokatorzy - był spokój i cisza. Jest to
                        więc kwestia kultury. To jest po prostu kategoria ludzi, którzy np. nie
                        potrafią zamnkąć normanie drzwi tylko muszą nimi rąbać, nie mówią tylko krzyczą
                        itd. itp. Podejrzewam, że nie rozumieją o co "nam" chodzi. To przecież ich
                        normalne zachowanie. Ja również zaczęłam powoli rozważać możliwość zmiany
                        mieszkania chociaż zdaję sobie sprawę, że takich sąsiadów mogę spotkać wszędzie.
                        Jeśli ktoś poradził sobie z takim sąsiedztwem, to również jestem zainteresowana
                        sposobem na nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka