dorisn
05.02.07, 14:36
Dzielę mieszkanie z 3 osobami od pół roku, z 2 dogaduję się świetnie,3 osoba
robi ostatnio problemy nie wiadomo o co.Dosłownie się na mnie uwziął -
wygaduje mi, że jestem niemiła dla niego (ale pozostali maja inne zdanie), że
nie mam ochoty się z nimi przyjaźnić itd, non-stop wtrąca się i komentuje moje
życie osobiste. Po prostu bzdury. Na dodatek robi wszystko, inscenizuje
sytuacje , żeby to wszystko wyglądało na moja winę, jaka to ja jestem
straszna. Kupiłam mu pod choinkę książkę i to bardzo zabawną - 'umiejętności
mężczyzny" - każdy inny facet śmiał by się z tego do rozpuku, ale on nie -
wygarnął mi to, że ja się z niego nabijam. Ostatnio dał mi nawet ultimatum,
jeżeli nie będę się do niego uśmiechała, to da mi miesiąc wypowiedzenia i mam
się wyprowadzić. Bo przez to, że się nie uśmiecham ubzdurał sobie, że jestem
dla niego niemiła i nie jestem szczęśliwa w tym domu, bo nie widzi mojego
uśmiechu na twarzy.
Początkowo nie zwracałam uwagi, ale ostatnio jestem wykończona.
Z domu nie chcę się wyprowadzać, bo miejsce jest idealnie położone i mam
ogromny pokój dla siebie.Reszta współlokatorów to świetni ludzie, ale boję
się, że może ich nastawić przeciwko mnie.
Jaki macie rady? Bo ja po raz pierwszy w życiu nie wiem co zrobić z takim
czepialskim.Jakie macie rady obchodzenia się z takim zakompleksionym typem,
który nie przyjmuje do siebie żadnych konstruktywnych uwag.