Dodaj do ulubionych

Wulgaryzmy

25.07.08, 21:25
Chciałabym zapytać, drodzy forumowicze, co myślicie o używaniu wulgaryzmów?
Czy są sytuacje, w których można ich użyć, nie będąc posądzonym o brak
kultury? Czy wręcz przeciwnie, każdy używający niecenzuralnych słów bez
względu na okoliczności konsekwentnie powinien być uznany za prostaka? Czy
odreagowanie emocji może być usprawiedliwieniem dla zastosowania słów
niecenzuralnych? A także, czy częstotliwość występowania wulgaryzmów w
wypowiedzi może być kryterium wartościowania poziomu mówiącego?
Obserwuj wątek
    • Gość: ryzyko Re: Wulgaryzmy IP: *.chello.pl 25.07.08, 21:34
      Wulgaryzm umiejętnie zastosowany jest niczym pieprz w potrawie. Na przykład w
      dowcipach. Bez wulgaryzmu, tracą urok.
    • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 25.07.08, 21:42
      A o co sie, kuwa, rozchozi?
      A tak konkretnie: samo w sobie używanie wulgaryzmów nie oznacza nic.
      Zależy kiedy i w jakim celu. Trudno oczekiwać po machaniku, choćby
      nie wiem jak inteligentnym, oczytanym i kulturalnym, żeby po
      przywaleniu sobie młotkiem w palec zakrzyknął "o mamuniu! ale się
      uderzyłem!". W takiej sytuacji "kuwa, ebana mać sama sie na usta
      ciśnie:)
      A co do prostactwa i używania jako przecinek polecam tę lekturę:
      nonsensopedia.wikia.com/wiki/Ku..
      :)))
      Wyczucia trzeba, a nie generalizowania.
      • udyaane Re: Wulgaryzmy 25.07.08, 21:55
        hypatia69 napisała:

        > A o co sie, kuwa, rozchozi?

        Zwyczajna ciekawość. Chciałabym poznać odczucia różnych ludzi. Nie jest to żadne
        zbieranie danych do pracy, ani ankieta, choć z pozoru może tak wyglądać.
        Po prostu jestem ciekawa, czy świat naprawdę chamieje, czy może ludzie nań
        narzekający są tylko przewrażliwieni. I gdzie jest granica między chamstwem, a
        kulturą osobistą i czy tę ostatnią można stopniować.

        > Zależy kiedy i w jakim celu. Trudno oczekiwać po machaniku, choćby
        > nie wiem jak inteligentnym, oczytanym i kulturalnym, żeby po
        > przywaleniu sobie młotkiem w palec zakrzyknął "o mamuniu! ale się
        > uderzyłem!". W takiej sytuacji "kuwa, ebana mać sama sie na usta
        > ciśnie:)

        A czy tego samego można oczekiwać po profesorze uniwersytetu chociażby? Czy jego
        obowiązują inne standardy, czy pełny egalitaryzm? :)
        • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 25.07.08, 22:51
          "Zwyczajna ciekawość."
          U mnie zaś żart.
          "A czy tego samego można oczekiwać po profesorze uniwersytetu
          chociażby?"
          Owszem. Jeśli w domu wbija gwóźdź [lub w gabinecie nauczycielskim] i
          sobie przywali - ma pełne prawo. Jak i kura domowa wylawszy na
          siebie wrzątek czy ksiądz na budowie kościoła, jak mu cegła na stopę
          spadnie. Nie ma znaczenia.
          Weszłam na niżej zalinkowaną stronkę, rzuciłam jednym okiem i -
          dokładnie. Nie "społeczeństwo chamieje" tylko co najwyżej jest
          przyrost buraków, którzy czytają jedynie rozkłady jazdy. Cham
          zostanie chamem bez względu na słownictwo, a wykształconym wolno się
          wyrażać.
          • udyaane Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 00:33
            hypatia69 napisała:

            > "Zwyczajna ciekawość."
            > U mnie zaś żart.

            Wiem :) Odpowiadając poważnie, nie miałam zamiaru stworzyć wrażenia, że biorę
            Twoje słowa serio. Jednak wydawało mi się potrzebnym, żeby wyjaśnić swoje motywy.

            > Owszem. Jeśli w domu wbija gwóźdź [lub w gabinecie nauczycielskim] i sobie
            przywali - ma pełne prawo.

            Z drugiej strony jednak emocje można wyrazić bez wulgaryzmu, samym krzykiem
            chociażby.
            I jeszcze druga sprawa: przeklinanie jest przecież agresją słowną. Nawet takie
            służące rozładowaniu emocji po uderzeniu się, bo wszak odreagowujemy gniew. Więc
            robiąc to publicznie, narażamy innych ludzi na niefajne konsekwencje naszego
            odreagowania. Czy to jest w porządku?
            • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 00:54
              Kwestię pierwszą pominę, bo wyjaśniona:)))
              Druga:
              "wyrazić bez wulgaryzmu, samym krzykiem chociażby."
              Tak?:
              "Aaaaa!!!!!! Au! Aućaućauć."
              Znasz kogoś, kto tak robi? Bo ja nie.
              "przeklinanie jest przecież agresją słowną."
              Agresją??? Jak powiem komuś "Ty churny duju" to będzie agresja. Jak
              skutkiem wrzątku na stopie stwierdzę emocjonalnie "O kuwa, o ja
              piedolę" to jaka to agresja?
              Agresja może być do kogoś/czegoś. A nie do sytuacji. Oponenta można
              skopać. Młotek, którym przywalisz sobie w palec też. Tylko... Gdzie
              wtedy sens? A zaklęcie [od "kląć" nie od "zaklinać <deszcz>"] to
              wyrażenie emocji.
              "Nawet takie służące rozładowaniu"
              W stosunku do kogo-czgo tu widzisz agresję?
              "narażamy innych ludzi na niefajne konsekwencje"
              Jak choćby...? Oprócz posłuchania kilki "miłych" słów?
              "Czy to jest w porządku?"
              Jest. Tak samo, jak jest w porządku, że muszę słuchać, że czyjeś
              dziecko ząbkuje i na swędzenie dziąseł pożuło własną kupę; jak to,
              że muszę słuchać, ze kierowcy komunikacji miejskiej to spóźniający
              się debile [nikt nie pyta, skąd sie biorą jazdy rozkłady]; Jak to,
              że wegetarianie gadają o marchewkach, a mięsożercy o schabowych.
              Katol;icy o katolicyźmie, a antyklerykalni o księżach.

              Ergo: temat jak każdy. Ktoś powiedział "kuwa", inny
              powiedział "gej". I co? Focha strzelać? Czy pisać do Miodka?
              • udyaane Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 01:48
                hypatia69 napisała:

                > "Aaaaa!!!!!! Au! Aućaućauć."
                > Znasz kogoś, kto tak robi? Bo ja nie.

                eee....ja... może i jakaś dziwna jestem :)
                Ale kiedy się teraz zastanawiam nad swoimi reakcjami to po uderzeniu właśnie po
                pierwsze krzyczę z bólu i łapię się za poszkodowaną część ciała :) I znam pewną
                osobę, ktora nigdy odkąd pamiętam nie przeklęła ani razu, chyba nawet poczciwe
                "kurczę" się nie zdarzyło, a znam tę osobę bardzo dobrze i mam z nią częsty kontakt.

                > Agresją??? Jak powiem komuś "Ty churny duju" to będzie agresja. Jak
                > skutkiem wrzątku na stopie stwierdzę emocjonalnie "O kuwa, o ja
                > piedolę" to jaka to agresja?

                W pierwszym przypadku agresja jest skierowana do kogoś, w drugim do czegoś:
                wrzątku, przypadku, może nawet do własnej niezręczności. Pewnie, ze sensu to nie
                ma, ale czy emocje kiedykolwiek kierują się poczuciem sensu? :) Mało to razy
                ludzie ze złości kopią w krzesło, szafkę itp.

                > "narażamy innych ludzi na niefajne konsekwencje"
                > Jak choćby...? Oprócz posłuchania kilki "miłych" słów?

                Niektórzy bywają wrażliwi na tym punkcie.
                A tego, co wymieniłaś dalej zasady dobrego obyczaju nie potępiają.

                --
                Czas rozmnażał się w samouwielbieniu, nie rodząc nic prócz samego siebie.
                • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 03:18
                  Może jesteś nietypowa i oryginalna [bo czemu zaraz dziwna?]. I masz
                  takiegoz znajomego. Ja jestem prosty chłopak ze wsi, znam masę ludzi
                  nie tylko takich jak ja, ale i po studiach, wykształconych,
                  kulturalnych, bywających "w wyższych sferach"... Wszystkim im się
                  zdarza zakląć.
                  Ba! Jednego znam takiego, który na każdy wulgaryzm usłyszany *od
                  kobiety* reaguje fochem, bo sądzi, ze ani kobiety się wyrażać nie
                  powinny, ani przy kobietach nie należy. Raz w życiu słyszałam, jak
                  klął przez pół godziny jak szewc, bo miał plany czarowne, a mu je
                  jego własny, rodzony szef spierniczył. I to nie przypadkiem, tylko
                  mi się uskarżał. Nawet taki tytan savoir-vivre'u.
                  "w drugim do czegoś: wrzątku"
                  Agresja w stosunku do wrzątku byłaby raczej próba natychmiastowego
                  zamrożenia;) Acz w efekcie ucierpiałaby zapewne lodówka;)))
                  Ewentualnie stwierdzenie "o ja cię pie..., ty sku... wrzątku". Nie
                  zaś samo w przestrzeń rzucone "o ...!"
                  "Mało to razy ludzie ze złości kopią w krzesło, szafkę itp."
                  Często. I większość razy boso lub w sandałach. Co powoduje obrażenia
                  dużego palca u stopy i kolejne powody do użycia wulgaryzmów;)))
                  "Niektórzy bywają wrażliwi na tym punkcie."
                  Niewielu takich jest. I poza tym nawet jak usłyszą to ucho im sie od
                  tego nie urwie. Przezyją.
                  "A tego, co wymieniłaś dalej zasady dobrego obyczaju nie potępiają."
                  Możesz rozwinąć tę myśl? Bo nie kumam...
                  • udyaane Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 22:50
                    hypatia69 napisała:

                    > Możesz rozwinąć tę myśl? Bo nie kumam...

                    Już tłumaczę :) Chodziło o uczucie przykrości po usłyszeniu czyjegoś
                    przekleństwa i porównałaś je do przykrości wysłuchiwania narzekań, propagandy
                    wegetariańskiej, nudnych wywodów.
                    Nie są to jednak zjawiska przez dobry obyczaj potępiane tak jednoznacznie jak
                    wulgaryzmy. Myślę, że jednak wulgaryzmy bulwersują sporo ludzi, wziąwszy za
                    przykład choćby komentarze do zalinkowanego przeze mnie wcześniej artykułu. Może
                    i nie jest to bardzo logiczne, ale dotyczy przede wszystkim emocji, które się
                    logiką nie kierują. Dlatego ktoś może odczuć większą przykrość, bo właśnie ktoś
                    inny siarczyście i głośno zaklął tuż obok, niż gdyby usłyszał tego kogoś głupawe
                    narzekanie, albo nudną gadkę.
                    • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 02:05
                      Nie zgodzę się. Z wulgaryzmami jesteśmy na tyle osłuchani i na tyle
                      dobrze pojmujemy emocje, ze - owszem - razi nas łysy cep z malinowym
                      nosem, który co drugie słowo wtrąca wulgaryzm.
                      Tu mi się przypomina dowcip o monologu jednego pana do innego:
                      "Ja se, kuwa, siedze, kuwa, na, kuwa, ławce, i do mnie, kuwa,
                      podchodzi taka kuwa. I mówi ta kuwa: <możebyś ty, kuwa, chciał,
                      kuwa, szybki numerek? Tanio, kuwa będzie, jak dla ciebie.> To ja
                      się, kuwa, wkuwiłem i tej kuwie, kuwa, mówię: <czy pani sądzi, ze ja
                      mógłbym z kobietą lekkich obyczajów???>"
                      Myśle, ze to dość obrazuje zagadnienie:)))
                      Gwoli ścisłości: nie mam nic do wegetarianizmu. Nie mam nic do
                      wegetarian. Ba! Długi czas nie przeszkadzała mi agitacja, zwłaszcza,
                      ze bywało nawet zabawnie. Denerwuje mnie zmasowany atak. Tak, jak
                      denerwuje używanie wulgaryzmów w miejsce przecinków.
                      "Myślę, że jednak wulgaryzmy bulwersują sporo ludzi"
                      Myślę, ze jest to Twoje subiektywne odczucie. Ja raz w zyciu
                      dostałam wielkich gałów, jak usłyszałam moją babcię w wulgaryzmem na
                      ustach. Ale wielkich gałów, nie zaś oburzenia. Ba! Bohatersko
                      powstrzymałam się przed atakiem wesołości:)))
                      Wiadomo, że inaczej rozmawiamy przy kawie z rzadko widywanym, za to
                      bardzo szanowanym [przez nas] profesorem historii techniki i
                      bibliofilem, a inaczej z kumplami przy piwie. Nawet gdybym osobiście
                      poznała żywego Miodka i poszła z nim na browar to wulgaryzmy nie
                      przeszłyby mi nie tylko przez gardło, ale nawet przez myśl. Ale z
                      sasiadem pijąc piwko w plenerze... Czy muszę sie przejmować, kto
                      siedzi obok? Sytuacja, otoczenie itd.
                      "Dlatego ktoś może odczuć większą przykrość, bo właśnie ktoś inny
                      siarczyście i głośno zaklął tuż obok, niż gdyby usłyszał tego kogoś
                      głupawe narzekanie, albo nudną gadkę."
                      W drugą stronę też to działa. Mnie nie irytuje, jak ten mechanik z
                      młotkiem sobie pofolguje słownie. Mnie by bardziej zirytowało, gdyby
                      on siadł, uderzył w szloch na swój cieżki los, cieżką pracę i
                      obrażenia.
                      Ale to subiektywne.
                      I mi wychodzi, że tak samo "wielu" jest szlochających mechaników,
                      jak ludzi, u których z rzadka zasłyszany wulgaryzm powoduje drgawki.
                      Zaś marudzenie jako takie i zmasowana agitacja drażni spory odsetek
                      ludzkości [wyjąwszy agitację przedwyborczą;)))].
                  • udyaane Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 23:03
                    hypatia69 napisała:

                    > Agresja w stosunku do wrzątku byłaby raczej próba natychmiastowego
                    > zamrożenia;) Acz w efekcie ucierpiałaby zapewne lodówka;)))
                    > Ewentualnie stwierdzenie "o ja cię pie..., ty sku... wrzątku".

                    :))

                    >Nie zaś samo w przestrzeń rzucone "o ...!"

                    Nessie-jp bardzo fajnie to ujęła: "Przybieramy natychmiast postawę agresywną --
                    coś nas zaatakowało, trzeba walczyć!"
            • nessie-jp Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 01:08
              > I jeszcze druga sprawa: przeklinanie jest przecież agresją słowną.

              To chyba właśnie dobrze, że słowną? Wskutek niespodziewanego uderzenia młotkiem
              w palec w naszym organizmie zachodzą pewne zmiany, związane z najbardziej
              podstawowymi odruchami. Przybieramy natychmiast postawę agresywną
      • pytanie-o Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 15:35
        Kobieta ktora przeklina ,uzywa wulgaryzmow to dla mnie nie kobieta- to babo chlop.Obrzydlistwo i tyle .
        • obt37 Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 19:34
          pytanie-o napisał:

          > Kobieta ktora przeklina ,uzywa wulgaryzmow to dla mnie nie kobieta- to babo chl
          > op.Obrzydlistwo i tyle .

          tu pisza prawie wszystkie takie ''gwiazdy''takich to ja nawet kijem nie tykam
          ,hehehhehe
        • udyaane Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 23:32
          pytanie-o napisał:

          > Kobieta ktora przeklina ,uzywa wulgaryzmow to dla mnie nie kobieta- to babo
          chlop.Obrzydlistwo i tyle .

          A mężczyzna, który przeklina?
          • obt37 Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 14:33
            dodaje mu to meskosci ,hehehe:)
    • udyaane Re: Wulgaryzmy 25.07.08, 22:19
      Dodam jeszcze, że jedną z inspiracji do załozenia tego wątku było coś takiego:
      segritta.blox.pl/2006/05/WULGARYZMY.html , na co natknęłam się w internecie.
    • seth.destructor Re: Wulgaryzmy 25.07.08, 22:54
      Wulgaryzmy używane jako przecinki świadczą o człowieku. Ale część
      wyrazów, które się wykropkowuje na tym forum to normalne nazwy
      pewnych rzeczy czy organów i jako takie są raczej neutralne i co
      jakiś czas zmieniają podtekst. Na przykład słowo kiep nie jest
      uznawane jako wulgaryzm, a jakiś czas temu jako nazwa żeńskich
      genitaliów - było.
      • pochodnia_nerona Re: Wulgaryzmy 25.07.08, 23:46
        Przekleństwa, używane wyłącznie wtedy, gdy ich użycie jest w jakiś sposób usprawiedliwione, jak powyższe przykłady hypatii, mają swój sens. Są to bowiem słowa nacechowane emocjonalnie, które pomagają rozładowywać negatywne emocje.
        Natomiast używanie ich jako przecinków, albo po prostu - zastępowanie nimi zwyczajnych słów, używanie ich przez rodziców przy dzieciach, przez mężczyzn i chłopców przy kobietach/dziewczynach, uważam za dno dna i totalną chamówę. Teraz mało osób ma jakiekolwiek hamulce, w tramwajach, pociągach, na ulicy, w sklepach, ba, nawet od ekspedientów! słychać tylko kuuu, chuuu, pieee, itd. Wtedy rzeczywiście mam ochotę szaleć z maczetą i ścinać chamskie łby, rzucając na pożarcie psom kadłuby.
        • seth.destructor Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 14:15
          A co takiego jest w kobietach, że słysząc słowo dupa miałyby dostać
          apopleksji?
          • Gość: jaija Re: Wulgaryzmy IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.07.08, 00:05
            Tu raczej nie chodzi o "dupę", choć np. ja nienawidzę, gdy mężczyzna określa tak kobietę. Zapewne chodzi o słowa znacznie mocniejsze.
        • jdbad Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 07:07
          Podpiszę się pod tym.
          pochodnia_nerona napisała:

          > Przekleństwa, używane wyłącznie wtedy, gdy ich użycie jest w jakiś
          sposób uspra
          > wiedliwione, jak powyższe przykłady hypatii, mają swój sens. Są to
          bowiem słowa
          > nacechowane emocjonalnie, które pomagają rozładowywać negatywne
          emocje.
          > Natomiast używanie ich jako przecinków, albo po prostu -
          zastępowanie nimi zwyc
          > zajnych słów, używanie ich przez rodziców przy dzieciach, przez
          mężczyzn i chło
          > pców przy kobietach/dziewczynach, uważam za dno dna i totalną
          chamówę. Teraz ma
          > ło osób ma jakiekolwiek hamulce, w tramwajach, pociągach, na
          ulicy, w sklepach,
          > ba, nawet od ekspedientów! słychać tylko kuuu, chuuu, pieee, itd.
          Wtedy rzeczy
          > wiście mam ochotę szaleć z maczetą i ścinać chamskie łby, rzucając
          na pożarcie
          > psom kadłuby.
      • udyaane Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 00:53
        seth.destructor napisał:

        > Wulgaryzmy używane jako przecinki świadczą o człowieku. Ale część
        > wyrazów, które się wykropkowuje na tym forum to normalne nazwy
        > pewnych rzeczy czy organów i jako takie są raczej neutralne i co
        > jakiś czas zmieniają podtekst.

        Ale istnieje coś takiego jak zasady dobrego obyczaju, który w danej chwili
        obowiązuje. Nie spotkałam się z wersją oficjalną (podręcznik savoir-vivre'u),
        która dopuszczałaby w ogóle stosowanie słów uważanych za niecenzuralne. Choć
        same w sobie rzeczywiście są neutralne, to nacechowane emocjonalnie neutralność
        tracą.
        • seth.destructor Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 14:16
          Uważanie pewnych słów za niecenzuralne...

          To mi przypomina wypowiedź jednej Angielki:
          - Dziecko, nie mów "serviette", MY mówimy "napkin"...
        • Gość: jaija Re: Wulgaryzmy IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.07.08, 00:07
          udyaane napisała:
          > Ale istnieje coś takiego jak zasady dobrego obyczaju, który w danej chwili
          > obowiązuje. Nie spotkałam się z wersją oficjalną (podręcznik savoir-vivre'u),
          > która dopuszczałaby w ogóle stosowanie słów uważanych za niecenzuralne. Choć
          > same w sobie rzeczywiście są neutralne, to nacechowane emocjonalnie neutralność
          > tracą.

          To w końcu chcesz wiedzieć, co o tym myślą ludzie, czy wykładać savoir-vivre? Po co więc ten wątek?
          • udyaane Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 00:50
            Gość portalu: jaija napisał(a):

            > To w końcu chcesz wiedzieć, co o tym myślą ludzie, czy wykładać savoir-vivre?
            Po co więc ten wątek?

            Chcę wiedzieć. Ale także chcę podjąć dyskusję, kiedy pojawiają mi się wątpliwości.
      • nessie-jp Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 01:09
        > jakiś czas zmieniają podtekst. Na przykład słowo kiep nie jest
        > uznawane jako wulgaryzm, a jakiś czas temu jako nazwa żeńskich
        > genitaliów - było.

        A dupa
    • azalolo Re: Wulgaryzmy 25.07.08, 23:49
      To kwestia samku. Jednemu smakują lody waniliowe innemu śmietankowe.
      • minniemouse Re: Wulgaryzmy 26.07.08, 02:17
        """ "Ty churny duju" to będzie agresja """

        No, albo obiektywna ocena kogos.

        Minnie
        • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 03:20
          Nawet jeśli obiektywna to i tak agresja:) Zupełnie inaczej
          brzmiałoby "uważam, że jest pan pozbawionym zdrowego rozsądku
          członkiem". To już tylko ocena, bez agresji;)))
          • Gość: Kamil Re: Wulgaryzmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 10:28
            bardzo fajny watek. Jestem facetem i wsrod moich znajomych zawsze
            chodzi opinia ze nigdy nie klne. Ja tego nie zauwazalem bo zdarza mi
            sie siarczyscie cos powiedziec jak sie w cos uderze, ale nigdy nie
            robie tego w towarzystwie, stad opinia ze ja tego nigdy nie robie.

            Nie robie tego celowo i sie nie kontroluje, po prostu tak zostalem
            wychowany. Nie musze sie pilnowac. Nie raza mnie przeklenstwa na
            zasadzie ktos sie uderzyl albo ktos jest fest wkurzony i zeby
            doprowadzic kogos do porzadku musi powiedziec mocniejsze slowo (np.
            zeby druga osoba sie uspokoila albo przestala mowic), chociaz sam
            tego nie stosuje. Ale razi mnie jak klnie kobieta ktora uwazalem za
            subtelna, jak klnie osoba o ktorej mam zdanie ze jest wrazliwa, jak
            klnie osoba ktora w jakis sposob jest dla mnie autorytetem, jak
            klnie osoba publiczna ktora ma status osoby madrej. Przy czym chodzi
            o przeklenstwa wiekszego kalibru stosowane dla popisu albo w
            kawalach.

            Podsumowujac przeklenstwa sa potrzebna jak ktos napisal niczym
            pieprz do potrawy i w niektorych sytuacjach nadaja rozmowie
            odpowiedniego wyrazu natomiast uzywane dla szpanu, jako przecinek
            lub w zartach sa dla mnie niesmaczne i swiadcza o tej osobie. Uwazam
            ja wowczas za malo wrazliwa i malo subtelna. Jakos pryska czar
          • minniemouse Re: Wulgaryzmy 27.07.08, 23:15
            ""Zupełnie inaczej
            brzmiałoby "uważam, że jest pan pozbawionym zdrowego rozsądku
            członkiem". To już tylko ocena, bez agresji;)))""'

            ale przyznasz sama ze nie ma juz tegeo efektu :)

            Minnie
            • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 02:09
              Nie ma tego efektu. I dlatego właśnie nie jest agresją, a ocena.
              Acz wyobraź sobie minę delikwenta [dość rozgarniętego, zeby pojąć
              całą sekwencję;)], któremu walisz taki tekst:D:D:D
    • Gość: DSD Re: Wulgaryzmy IP: 144.92.199.* 27.07.08, 17:32
      Ja mam czasami takie troche dziwne wrazenie, ze umiarkowane i
      inteligentne uzycie wulgaryzmow moze byc oznaka pewnego zaufania i
      hmmm..., cisnie mi sie slowo 'intymnosci', ale nie w znaczeniu
      kontaktow fizycznych. Pracowalem kiedys w pokoju z dziewczyna,
      czasem, kiedy cos jej nie wyszlo, mruczala pod nosem 'k...a',
      patrzac na mnie z usmiechem.... (mmmm..... a ladna byla). Znaczylo
      to mniej wiecej tyle 'Fajnie ze moge sobie pozwolic przy tobie na
      troche luzu, bo wiem ze ty wiesz ze ja naprawde nie jestem taka'.
      Oczywiscie, rzucanie maciami i penisami na poczatku znajomosci nie
      ma tego wdzieku, trzeba swoje odczekac.

      A coby polaczyc ten watek z naszymi ekoprzyjaciolmi, zakoncze
      dowcipem: 'Najlepsze sa mecze wegetarian: wiadomo ze pilkarze beda
      gryzli trawe a kibice nie beda rzucali miesem'.
      • Gość: jaija Re: Wulgaryzmy IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.07.08, 23:09
        To chyba prawda, bo znajomy zrozumie, że czlowiek nie jest chamem, a czasem musi dać upust złości. Oczywiście, w związku z tym dobrze wychowany człowiek nie pozwoli sobie na bluzgi przy nieznajomych. Mam kolegę w pracy, który potrafi przy klientach :/
        • nessie-jp Re: Polski rząd mówi "nie" testom DNA, które mogą 27.07.08, 23:31
          Miałam nieprzyjemność znać pewnego typa (panem go nie nazwę), który przy
          kliencie był cud-miód-całuję-rączki, a wychodząc do sąsiedniego pokoju i nie
          zamykając drzwi potrafił powiedzieć "Znów ta k-wa przyszła..." :(

          To naprawdę było obrzydliwe, właśnie ze względu na hipokryzję. Lepiej już, żeby
          zaklął komuś prosto w oczy, wtedy przynajmniej można byłoby go usadzić, a tak --
          trzeba było grzecznie udawać, że się nie słyszało... :(
          • Gość: ryzyko Re: Polski rząd mówi "nie" testom DNA, które mogą IP: *.chello.pl 27.07.08, 23:37
            nessie-jp napisała:

            > Miałam nieprzyjemność znać pewnego typa (panem go nie nazwę), który przy
            > kliencie był cud-miód-całuję-rączki, a wychodząc do sąsiedniego pokoju i nie
            > zamykając drzwi potrafił powiedzieć "Znów ta k-wa przyszła..." :(

            I to było o tobie? Niemożliwe!
            • hypatia69 Re: Polski rząd mówi "nie" testom DNA, które mogą 28.07.08, 02:14
              Nie rydzykuj. Nie o Nessie.

              A ja się przyznaję bez bicia, ze klne publicznie, głośno i wybitnie
              wulgarnie. Na przejściach dla pieszych, jak mi specjalista
              od "zielonych strzałek" czy inny matół nie mający pojecia o
              przepisach, za to wyposażony w maszynę omal po stopach nie
              przejedzie. Zwłaszcza na przejściach dla sprinterów. Wtedy sobie
              folguję i zazwyczaj - o dziwo - współtowarzysze niedoli mi kiwają z
              aprobatą:)))
    • chwila.pl Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 08:25
      Nie znoszę wulgaryzmów, organicznie wręcz. Największe emocje, stany silnego
      wzburzenia można odreagować w nieco inny sposób, używając neutralnego
      słownictwa. Na terenie mojej przestrzeni życiowej, tak prywatnej jak i zawodowej
      nikt w moim towarzystwie nie przeklina. Po prostu sobie tego nie życzę. Nie
      znoszę też, gdy przeklina kobieta. Być może jestem tradycjonalistką, ale według
      mnie nie licuje to z kobiecością. Wykonuję bardzo stresującą pracę, i gdy wracam
      do domu, po szczególnie burzliwym dniu, idę do ogrodu i z pasją wyrywam zielsko.
      Godzina pracy uspokaja mnie na tyle, że pogodna wracam do domu. Wychodzę z
      założenia, że moi bliscy nie muszą ponosić konsekwencji mojego zdenerwowania, bo
      niby z jakiej racji?
      • muerte2 Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 13:00
        Przeklinanie musi być uzasadnione okolicznościami - inaczej to tylko "chamstwo,
        chamstwo i jeszcze raz chamstwo" jak mawiał oskarżony w seksaferze Andrew L. Nie
        przepadam za wulgaryzowaniem, ale też jako nieprawdziwe postrzegam zachowanie,
        gdy waląc się młotkiem ktoś krzyczy "o, motyla noga". Podbudowany jestem
        natomiast opiniami, że wulgaryzowanie nieładnie wygląda w ustach kobiety. Nie
        będę się upierał, jeżeli chodzi o sytuacje dynamiczne (patrz: młotek). Ale i tak
        jednak sugerowałbym kobietom używanie innych określeń niż wulgaryzmy. Po prostu
        łatwiej wtedy wierzyć, że kobieta to naprawdę ładniejszy odłam ludzkości ;-)
        Osobiście uczulony jestem na ludzką głupotę i tutaj moje jako takie wychowanie
        niknie, a dochodzi do głosu instynkt. Ale i wtedy bywam dżentelmenem, bo zamiast
        k..wa - mówię, ty stara torbo.
        • niewinny.kwiatuszek Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 13:47
          muerte2 napisał:
          Podbudowany jestem
          > natomiast opiniami, że wulgaryzowanie nieładnie wygląda w ustach kobiety. Nie będę się upierał, jeżeli chodzi o sytuacje dynamiczne (patrz: młotek). Ale i tak jednak sugerowałbym kobietom używanie innych określeń niż wulgaryzmy.

          To się ma, albo się nie ma i nie ma co sugerować:) Znam pełną wdzięku koleżankę, która przeklina na czym świat stoi. Jakoś jej to pasuje, bo w ogóle jest rubaszna, zabawna i taka głośna. A przez moje usta "k..wa" nie przejdzie, choć czasem chciałabym być taka ostra. Nic z tego. Napisać mogę, ale nie powiem. Za żadne skarby. Nawet jak się uderzę to najwyżej syknę z bólu i już.
          • muerte2 Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 14:22
            niewinny.kwiatuszek napisała:

            > To się ma, albo się nie ma i nie ma co sugerować:)

            Teoretycznie tak. Ale przyzwoitego zachowania można się od biedy nauczyć.


            A przez moje usta "k..wa" nie przejdzie, choć czas
            > em chciałabym być taka ostra. Nic z tego. Napisać mogę, ale nie powiem. Za żadn
            > e skarby. Nawet jak się uderzę to najwyżej syknę z bólu i już.

            Może dlatego, że Jesteś niewinnym kwiatuszkiem ;-)
            Poza tym zapraszam do mnie - nauczę Cię miotać przekleństwami jak złoto ;-)
            • niewinny.kwiatuszek Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 14:34
              muerte2 napisał:

              > Może dlatego, że Jesteś niewinnym kwiatuszkiem ;-)
              > Poza tym zapraszam do mnie - nauczę Cię miotać przekleństwami jak złoto ;-)

              O! Są takie sytuacje, w których z miotaniem przekleństwami kobietom jest do twarzy?;-)
            • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 28.07.08, 14:36
              ;> Widocznie nie nadaję sie na ahystokhację, albowiem w sytuacjach
              mocno stresujących potrafię kląć przez kwadrans i ani razu nie
              powtórzyć sformułowania.
              A dlaczego w dodatku mężczyźnie "wypada", a kobiecie nie? Bo co?
              delikatna taka mimoza? I co? Jak sobie mało palca nie uteges, bo mi
              się sasiadka znienacka przy rąbaniu drewna objawiła to miałam
              grzecznie i delikatnie zakrzyknąć falsetem: "oj! Ależ się wylękłam,
              oj!". Gicio by to wyglądało z chęcią mordu w oczach i w towarzystwie
              sporej siekiery.
              • kaskapetr Re: Wulgaryzmy 30.07.08, 16:28
                Jak dla mnie to całkiem naturalne, że czasem się "wymsknie" jakieś brzydkie
                słowo :P Na ogół nie przeklinam, tylko pod wpływem jakiegoś impulsu,
                zdenerwowania i to się dzieje można powiedzieć samo, bo wypada z moich ust
                prawie że bez zastanowienia, jako forma odreagowania. Takie soczyste
                przekleństwo naprawdę pomaga się uspokoić.Natomiast nie znoszę ludzi używających
                słowa "ku.." jak przecinka, tak samo wielu niemiłych określeń na ludzi ("ta
                po.. suka" itp.) tak po prostu, bo takie mają zwyczaje słowne. Nie mogłabym
                nawet kolegować się z taką osobą, mówię szczerze, po prostu bym z nią nie
                rozmawiała.
              • udyaane Re: Wulgaryzmy 31.07.08, 14:14
                hypatia69 napisała:

                > A dlaczego w dodatku mężczyźnie "wypada", a kobiecie nie? Bo co?
                > delikatna taka mimoza? I co?

                Myślę, że wedlug niektórych to kobiecie nawet siekiera nie przystoi :)))

                Jak sobie mało palca nie uteges, bo mi
                > się sasiadka znienacka przy rąbaniu drewna objawiła to miałam
                > grzecznie i delikatnie zakrzyknąć falsetem: "oj! Ależ się wylękłam,
                > oj!". Gicio by to wyglądało z chęcią mordu w oczach i w towarzystwie sporej
                siekiery.

                A sąsiadka pewnie wiała ile sił na widok mordu w oczach wspartego siekierą :)))
                • leftt Re: Wulgaryzmy 31.07.08, 14:23
                  A jakieś dwa miesiące temu oglądałem mecz naszych siatkarek z
                  Serbią. Parę akcji im nie wyszło, w końcu Kasia Skowrońska wbiła
                  jakiegoś soczystego gwoździa w parkiet i centralnie do kamery
                  rzuciła: "No, ku.. mać!". Było to piękne i jak najbardziej do
                  twarzy.
                  --
                  Ryby zabijam ostrym nożem, wegespamerów tępym.
                • hypatia69 Re: Wulgaryzmy 31.07.08, 14:31
                  "Myślę, że wedlug niektórych to kobiecie nawet siekiera nie
                  przystoi :)))"
                  A tak. Dziergać gacie na szydełku wyłącznie powinnam. A jak mi
                  zimno, to się w kocyk zawinąć, zamiast opał zorganizować;)))

                  Sąsiadka, niestety, nie wiała. Ale to taka miła, starsza pani:
                  odporna na wiedzę i trudna do zaebania;)))
                  • nessie-jp Re: Wulgaryzmy 31.07.08, 15:07
                    > A tak. Dziergać gacie na szydełku wyłącznie powinnam. A jak mi
                    > zimno, to się w kocyk zawinąć, zamiast opał zorganizować;)))

                    No moja droga, kobieta przewidująca i dobra gospodyni powinna sobie wydziergać
                    sprawnie tyle szydełkowych gaci, żeby jej nigdy zimno nie było... :P

                    Smiesznie zaczyna wyglądać kwestia prania. Kiedyś, wiadomo: kobieta, stworzenie
                    delikatne i słabe, było biologicznie przystosowane do noszenia upiornie ciężkich
                    koszy z mokrymi gaciami nad rzekę, tłuczeniach ich kijem, wyżymania w białych
                    rączkach i gotowania w ługu. Wszystko to były takie delikatne, kobiece zajęcia.

                    Ale teraz, pralki i w ogóle, no i okazuje się nagle, że kobiecie NIE PRZYSTOI,
                    żeby sama rozpakowywała nową pralkę z opakowania, odkręcała śruby blokujące,
                    poziomowała nóżki i ustawiała sprzęt na miejscu. "A co pani chopa w domu nie
                    ma?"
                    • chwila.pl Re: Wulgaryzmy 31.07.08, 16:09
                      nessie-jp napisała:

                      > Ale teraz, pralki i w ogóle, no i okazuje się nagle, że kobiecie NIE PRZYSTOI,
                      > żeby sama rozpakowywała nową pralkę z opakowania, odkręcała śruby blokujące,
                      > poziomowała nóżki i ustawiała sprzęt na miejscu. "A co pani chopa w domu nie
                      > ma?"
                      • nessie-jp Re: Wulgaryzmy 31.07.08, 16:17
                        > Pan nie troszczył się o Ciebie, tylko o pralkę, którą dopiero co przytaszczył.
                        > Był niemal pewien, że coś zepsujesz, źle podłączysz, a potem będziesz składać
                        > reklamacje.

                        Interesujące podejście. A nie troszczyłby się tak samo o swoją koszulę, którą
                        jakaś głupia baba (ja!) mogłaby jeszcze źle uprać? Bo w końcu
                        • chwila.pl Re: Wulgaryzmy 31.07.08, 16:37
                          nessie-jp napisała:

                          > Interesujące podejście.

                          Zapewniam Cię, że spora grupa mężczyzn nie wierzy w nasze, kobiece umiejętności
                          techniczne. Odkręcić śrubę, to wg nich jeszcze "baba" potrafi, ale z
                          wypoziomowaniem, a już z podłączeniem jej do wody przerasta z całą pewnością
                          nasze możliwości. Nie wiem czemu pokutuje tego typu opinia, ale jest dość
                          powszechna, zwłaszcza u panów.

                          > A nie troszczyłby się tak samo o swoją koszulę, którą
                          > jakaś głupia baba (ja!) mogłaby jeszcze źle uprać?

                          Pewnie kazałby Ci przeczytać instrukcję użytkowania pralki, albo sam Cię
                          przeszkolił.
                  • chwila.pl Re: Wulgaryzmy 31.07.08, 16:15
                    Rąbanie drewna to ciężka, fizyczna praca. W imię czego miałabym tak ciężko
                    harować, skoro mogę to scedować na męża?. To nie problem w kategorii przystoi
                    czy nie przystoi. To kwestia osobistych możliwości fizycznych lub zamiłowań. W
                    grę wchodzi też smutna rzeczywistość i konieczność sprostania nieoczekiwanym
                    wyzwaniom. Wtedy nie ma przebacz. Bierze się siekierę w rękę i do dzieła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka