sloggi
10.05.05, 12:44
Czy wyjeżdżając na kilka dni z domu, powinniśmy się obawiać o to, że ktoś
rozbierze nasz dom? Choć brzmi to nieco absurdalnie, przytrafiło się to
mieszkańcowi warszawskiej dzielnicy Wawer.
Paweł Gałecki chciał wykupić od miasta lokal, w którym mieszkał od urodzenia.
Oczekiwał tylko decyzji sądu w tej sprawie. Wyjechał na tydzień. Gdy wrócił,
nie wierzył własnym oczom - jego dom właściwie już nie istniał. Rozebrali go
robotnicy na polecenie urzędników warszawskiej dzielnicy Wawer.
- Zniknęły wszystkie meble, który były w środku - meble, telewizor, różne
narzędzia. Jak pytałem, co się z tym stało, to powiedzieli, że nie ma żadnych
rzeczy, bo żadnych rzeczy nie było - mówi RMF Paweł Gałecki.
(RMF)
fakty.interia.pl/news?inf=621467