Dodaj do ulubionych

Albania według Theofana Papavangjeli'ego.

29.10.09, 20:13
Znalazłam w internecie ciekawy tekst z 1997roku. Pewien Albańczyk
opisuje w nim swój kraj,swoje wspomnienia z dzieciństwa,okresu
dorastania, pokazuje czym był reżim komunistyczny dla żyjących w
tamtym okresie w Albanii ludzi. Przedstawia swoją drogę ku
Zachodowi, drogę emigracji rozpoczynającą się we Włoszech a kończącą
w ...Polsce. Wklejać będę częściami. Uwaga zaczynam. Miłej lekturysmile

Albania 21-4-1997

1. Dzieciństwo
Pamiętam dobrze kolor i smak mojego miasta, leżącego u stóp morza o
niezwykłej barwie. Błękit głęboki tak, że człowiek czuje jakby niebo
zeszło na chwilę na ziemię i położyło się blisko traw i piasku.
Kolor spokoju, spięty, leniwy szum fal kryjących w swoich głębiach
niezwykle bogactwo, tętniące życiem i spokojem.
Jako dziecko tylko tutaj lubiłem bawić się z kolegami. Piaszczyste
wybrzeże miało wiele niespodzianek. Wystarczyło tylko zamknąć oczy,
aby przenieść się na bezludną wyspę. Często wchodziliśmy na strome
skały. Nawet z tak dużej odległości widać było dno morza. Wodorosty,
zielone i soczyste, a wśród nich pojawiające się i znikające
kolorowe kształty. Można było wtedy pomyśleć, że to słońce kąpie się
w wodzie nadając im wspaniałe świetlne refleksy. Tymczasem było to
morskie życie - meduzy, te duże i małe; bezbarwne, złote i te
najpiękniejsze pomarańczowe i czerwone ale i najniebezpieczniejsze.
Prawie zawsze po takich zabawach długo smarowała mi babcia ręce
zimnym mlekiem, bo te meduzy łatwo było dotknąć, ale potem bolało to
okropnie. Parzyły, w ten sposób broniąc się - były gorące jak ogień.
Zabawa wśród skał na plaży wymagała dużej zręczności, by biegać
szybko równocześnie omijając te wszystkie morskie istoty wychodzące
na ląd: kraby, małże, ślimaki.
Piasek miał kolor słońca, był ciepły, a wieczorem tak gorący, że
trzeba było chodzić po nim w butach. Miał silny zapach i w dotyku
przypominał aksamit - bardzo delikatny materiał. Gdy znudziła nam
się zabawa na piaszczystej plaży, szliśmy trochę dalej. Tu morze
zmieniało barwę z niebieskiego i stawało się zielone - jak szmaragdy
i palmy rosnące wzdłuż każdej ulicy w Albanii (zwłaszcza na południu
kraju). Piasek zamieniał się w ostre kamienie, duże i drobne. Te
magiczne miejsce tuż za Vlore (moje miasto) było punktem spotkania
Morza Adriatyckiego i Jońskiego, a granica była tak wyraźna jakby
ktoś narysował linię.
Wtedy, kiedy miałem 5, może 7 lat Albania była dla mnie zaczarowanym
krajem, krainą z bajek, rajskim ogrodem. Dni płynęły leniwie i
spokojnie. Cały świat to pola drzew oliwnych i kwitnących
pomarańczy. Noc pachniała bliskim słońcem i odgłosem dalekich zabaw
i głośną rozmową sąsiadów.
Niebo nad Albania zawsze wtedy było pełne gwiazd, a poranek budził
zapachem świeżej kawy, mleka i owczego sera. Zaczynał się nowy
dzień, podobny do poprzedniego i taki sam jak następny.
Teraz zamykam oczy i czuję niepowtarzalny zapach albańskiej herbaty
porastającej soczyste i rozległe pole. Ten obraz jest w samym sercu,
tym bardziej drogi, ukochany, bo świat, który przedstawia już nie
wróci. Tak samo, jak do nikogo z nas nie wróci już nasze
dzieciństwo - najszczęśliwszy okres w moim życiu, pełen słońca ,
zabawy, radości.
Obserwuj wątek
    • nertila 2.Dorastanie 29.10.09, 20:14
      2. Dorastanie

      Nadszedł 1978r. Miałem już wtedy 7 lat i rozpocząłem naukę w szkole
      podstawowej! Była to pierwsza konfrontacja ze światem zewnętrznym. Z
      czym, co wykraczało poza granice domu moich rodziców. Wtedy zaczęła
      się kształtować moja tożsamość, poczucie przynależności do pełnej
      społeczności, świadomość państwowości albańskiej.
      Było to równocześnie bolesne zderzenie wizji, dziecięcych ideałów,
      fantazji, świata rodzinnych wartości z rzeczywistością
      komunistycznego państwa, reżimu w którym każdy miał ściśle określone
      miejsce. Próba opuszczenia go oznaczała śmierć, samotność,
      cierpienie.
      Ten świat zabrał nam - dzieciom - dzieciństwo, odebrał prawo do
      naturalności, spontanicznych reakcji, pytań i wątpliwości. Będąc
      jeszcze dzieckiem musieliśmy zachowywać się jak dorośli,
      przestrzegając ich zasad. Dla nas były to zasady przede wszystkim
      niezrozumiałe, irracjonalne.
      Świadomość tego faktu przyszła do mnie jednak dużo później. Wtedy
      byliśmy dumni ze swojego kraju, ustroju i przywódcy Envera Hoxhy.
      Razem z nim chcieliśmy budować socjalistyczne państwo.
      Najsilniejszym wspomnieniem z lat szkolnych był obraz małych dzieci
      ubranych tak samo: w białe koszule i czerwone chustki na znak
      poparcia klasy robotniczej. Wtedy też w szkole Albania przestała być
      dla mnie baśniową krainą z dziecięcych snów. Stała się państwem, ze
      swoim językiem, narodowością, historią.
      Wtedy nauczono mnie, że Albania jest krajem leżącym na półwyspie
      Bałkańskim, nad Morzem Adriatyckim i Jońskim, że ma powierzchnię
      28,7 tys. km2, że jej stolicą jest Tirana, a ludność liczy 3 mln
      mieszkańców. Jednostką monetarną jest lek, a podział administracyjny
      obejmuje 27 okręgów (rrethe). Graniczymy z dawną Jugosławią,
      Macedonią i Grecją, po drugiej stronie morza są zaś (upragnione)
      Włochy, kraj gdzie - obok Grecji - żyje na emigracji najwięcej
      Albańczyków. Północna część kraju jest górzysta, rolnicza, panuje
      tam klimat kontynentalny. Południe to kraj portów i przemysłowych
      miast (Durres, Vlore, Elbasan, Berat) o klimacie śródziemno-morskim
      z bujną, soczystą roślinnością. Jońskie plaże nazywane są Albańską
      Riwierą. Jest to jedyny kraj na świecie, gdzie w spokoju koegzystują
      ze sobą trzy wielkie religie: islam (70%), prawosławie (20%) i
      katolicyzm (10%). Nigdy nie było żadnych nieporozumień na tle
      religijnym, choć Albańczycy sa niezbyt tolerancyjni.
      W 1990 roku otwarto ponownie wszystkie świątynie (nieczynne od
      1967r. kiedy to Albania musiała stać się krajem ateistycznym).
      W 1991r. przywrócono Stosunki Dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską
      gwarantując równość wszystkich wyznań. W centrum mojego
      prawosławnego miasta, obok pięknych cerkwi stoi meczet, jeden z
      najpiękniejszych w Albanii.
      Dzieje mojego kraju były bardzo dramatyczne. W Starożytności całe
      terytorium obecnej Albanii znajdowało się najpierw pod panowaniem
      rzymskim, a potem bizantyjskim. Na przełomie XII i XIII wieku
      powstało niezależne Księstwo Albańskie, ale już w następnym wieku
      dostało się w niewolę Turecką aż do XIX wieku. Tylko w 1443 r.
      wybuchło antytureckie powstanie pod wodzą Skenderbega, który jest
      naszym bohaterem narodowym. Podczas okupacji tureckiej prawie cała
      ludność przyjęła jako religię islam, dlatego dziś tak dużo jest
      wśród Albańczyków muzułmanów.
      28 Listopada (Święto narodowe w Albanii) 1912r. w Vlore proklamowano
      niepodległość. Jednak rząd liberalny został w 1924 roku obalony
      przez Ahmeta Zogu, który był królem Albanii. To on politycznie,
      wojskowo i gospodarczo związał nasz kraj z Włochami, choć został
      przez nie usunięty w 1939 r. W latach 1945-1991 niepodzielnie
      rządziła Albanią Partia Komunistyczna, doprowadzając kraj do ruiny i
      izolując go od sąsiadów i partnerów politycznych. W 1960 r.
      nastąpiło pogorszenie stosunków nawet ze ZSRR, w 1962 r. Albania
      przestała uczestniczyć w różnych ważnych spotkaniach. W 1968 r.
      wystąpiła z Układu Warszawskiego, związując się do 1976 r.
      politycznie z Chińską Republiką Ludową, zwiększając tym samym
      izolację na arenie ogólnoświatowej. W 1985 r. po śmierci Hoxhy
      zaczęto liberalizować politykę, aż w 1992 r. wybory wygrała Albańska
      Partia Demokratyczna.
      Zniszczenie i osamotnienie kraju, głęboki kryzys społeczno-
      ekonomiczny - oto co zostawiły po sobie lata krwawych rządów
      komunistów.
      Z lat szkolnych została mi pamięć niespokojnych, często
      nieprzespanych nocy i widoku ludzi zabieranych do więzień, do obozów
      pracy, na śmierć. Pamiętam strach i nieufność, podejrzliwość, nawet
      wobec najbliższych. W tamtych czasach w Albanii nikt nikomu nie
      ufał, każdy mógł okazać się wrogiem, zdrajcą. Wśród dzisiejszych
      znajomych moich rodziców prawie każdy był więźniem politycznym, był
      torturowany i represjonowany.
      Wtedy można było trafić do więzienia za słuchanie zachodniej muzyki,
      jeansy, za sen o wolności...
      Z tamtych czasów przetrwały tysiące bunkrów, nie do wymazania z
      krajobrazu, nie do zapomnienia, bo o nich zapomnieć się nie da.
      • nertila Re: 2.Dorastanie 29.10.09, 20:15
        3. Emigracja
        W 1989r. miałem tylko 19 lat i wydawało mi się, że jestem już
        dorosłym mężczyzną i muszę zadbać o swoich rodziców, siostrę,
        babcię. Miałem tylko głowę pełną marzeń i parę "lirów" w kieszeni,
        kiedy z tysiącem innych osób wyemigrowałem nielegalnie do Włoch. Te
        3 lata pobytu tam znaczyły dla mnie więcej, niż dla innych 10, a
        nawet 15 lat. Był to najtrudniejszy okres w moim życiu. Nauczył mnie
        dorosłości, odpowiedzialności za siebie, walki o przetrwanie. Byłem
        tam ratownikiem, barmanem, nawet studentem teologii. Ale przede
        wszystkim, choć poznałem tam wielu życzliwych mi ludzi - przyjaciół -
        byłem obcy, byłem kimś innym, nielegalnym emigrantem. Miałem
        pieniądze i pracę, ale też wolność, którą w każdej chwili mogłem
        utracić. Deportacja - z tym słowem zasypiałem i z nim się budziłem.
        Teraz już 3 lata jestem w Polsce. Ten czas pozwolił mi nabrać
        dystansu do pewnych spraw, spojrzeć na mój kraj inaczej. Dziś widzę
        w aspekcie tego, co się tam teraz dzieje, jak trudnym narodem
        jesteśmy my - Albańczycy, jak łatwo nam zniszczyć to, co już mamy i
        jak trudno zbudować nowy kraj, uratować go, rozwinąć. Choć
        Albańczycy są na całym świecie, to nie są wobec siebie świadomi, w
        dalszym ciągu są nieufni. Uczymy się dopiero wolności, demokracji,
        podejmowania samodzielnych decyzji. Jest to jednak bardzo trudny i
        długi okres. Albania jest krajem, w którym podziały między
        biegnącymi ku zachodowi południem, a patriarchalną, tradycjonalną,
        konserwatywną północą są bardzo wyraźne. W moim mieście chcemy żyć
        jak Europejczycy, na północy zaś ludzie potrafią całe życie
        poświęcić zemście. Tam kanon (surowe, krwawe prawo zemsty) rządzi
        światem. Całe wioski walczą między sobą. Mężczyźni ukrywają się w
        obawie o własne życie, a kobiety i dzieci pracują. Tam życie toczy
        się innym rytmem.
        Teraz Albanię ogarnęła fala anarchii i walk. Już sami nie wiemy
        przeciw komu walczymy. Wróg, którego nie ma, nie pozwala nam żyć.
        Jak zrzucić z siebie przeszłość chorej dumy, jak zatrzymać krew
        płynącą strumieniami.... Jest przecież jeszcze Kosowa, kolejny
        zapalny punkt na mapie Europy.
        Anarchia, demokracje, wolność, śmierć i życie - oto rytm naszego
        życia, mojego życia, mojego serca....
    • ola195 Re: CD 29.10.09, 23:08
      Fajnie się to czyta! Podoba mi się.
      • nertila sprostowanie 30.10.09, 09:59
        Theofan Papavangjeli studiował w Polsce. Obecnie już go tu nie ma.
        Niestety z moich źródeł wiem,że dokonał on plagiatu tekstu naszej
        polskiej tłumaczki j.albańskiego Doroty Horodyskiej,dlatego usnęłam
        dalszy ciąg tej historii jako kara za kradzież własności innego
        twórcy.

        Orginalne teksty zaostały napisane przez Dorotę Horodyską dla
        czasopisma POLIS.

        Tu znajdziecie wiele informacji o ich autorce:
        pl.wikipedia.org/wiki/Dorota_Horodyska
        • otenka Re: sprostowanie 30.10.09, 10:11
          Dziękuję Ci bardzo, Nertilo, za sprostowanie i radykalną decyzję w tej bardzo
          przykrej dla mnie sprawie

          Pozdrawiam serdecznie
          Dorota Horodyska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka