Dodaj do ulubionych

trasa macedonia-czarnogóra

29.05.10, 07:06
Jak wygląda sprawa przejazdu pomiędzy Macedonią a Czaernogórą do
przejćia granicznego Sukobin. Ile czasu potrzeba na przejechanie ,
jaki stan drogi, czy waro zaatrzyać się gdzieś po drodze?CZy w
Albani obowiązuje Zielona KArta, jakie są opłaty drogowe?
Obserwuj wątek
    • lavender30 Re: trasa macedonia-czarnogóra 29.05.10, 17:02
      Przyłączam się do pytania, mam nadzieję, że znajdzie się ktoś życzliwy aby
      udzielić kilku rad smile. My również planujemy przejazd tą trasą w czerwcu -
      zamierzaliśmy zatrzymać się na krótki postój w Kruje, ale chętnie poczytam o
      innych miejscach wartych zobaczenia. Z tego co wiem Zielona Karta jest wymagana.
      • mne_fan Trasa Czarnogóra - Macedonia przez Albanię 29.06.10, 10:05
        O ile to jeszcze aktualne (z tego, co widzę po datach, powiniście
        już być na miejscu) pozwolę sobie wkleić, co już napisałem na forum
        Chorwacja, Słowenia i Czarnogóra /
        forum.gazeta.pl/forum/f,201,Chorwacja_Slowenia_i_Czarnogora.ht
        ml
        w wątku:
        forum.gazeta.pl/forum/w,201,112993919,113420908,_dlugie_Drogami_Czarnogory_i_pln_zach_Albanii.html

        może jeszcze kto inny skorzysta... smile


        Jazda drogami Czarnogóry i płn.-zach.Albanii FIU!

        Krótko?
        - niezła jazda bez trzymanki wink


        Z moich wrażeń - a powinienem dodać, że bardzo lubię jazdę
        samochodem w górach i mnie ona nie przeraża - jeżdżenie po MNE
        (
        www.youtube.com/watch?v=Adgp1svylZg
        )
        i w Albanii,
        poza głównymi drogami, to pewne wyzwanie, ale też niezła przygoda,
        wymagająca jednak chwilami – hmmm – opanowania i pewnego
        doświadczenia w jeździe górskimi drogamismile


        Wybitnie pozostanie mi w pamięci z tamtych rejonów przejazd z
        Montenegro (Czarnogóry) do Macedonii, przez Albanię i
        Kosowo, a szczególnie - jego górski odcinek
        (tiny.cc/E851Albania) ok. 150
        km drogą E851
        przez tzw. Alpy Albańskie w kierunku granicy z
        Kosowem w Morine/Vrbnicy
        (
        www.panoramio.com/map/#lt=42.122164&ln=20.537567&z=5&k=0&a=1&t
        ab=1
        )
        , rozpoczynający się ok. 20-30 km od granicy pomiędzy
        MNE/Albanią w Sukobine.

        Dość powiedzieć, że czas przejazdu podawany przez google maps
        jest
        wybitnie optymistyczny i może gdzie indziej w Europie by się
        sprawdził (choć wątpię, że w górach), ale nie tu (np.:
        tiny.cc/E851_serpent )
        ...

        Na tych trasach naprawdę czas przejazdu podawany przez
        navi/google/inne „ustrojstwo” warto pomnożyć przez 2,5-3,5 i
        nie
        będzie w tym żadnej przesady (a nie chcieliśmy wierzyć, jak nam to
        mówili...tongue_out ).

        Tuż za miejscowością Vau i Dejes, ostrym podjazdem wąskimi
        serpentynami w górę , trasa ta - jeśli do tej pory Was nie
        przekonała, że jej "europejskie" oznakowanie typu E i "ileś_set_tam"
        i czerwony kolor jednej z głównych dróg ma tu inny wymiar – to
        najpóźniej teraz uzmysłowi z pełną ostrością, gdzie jesteście, każąc
        w ciągu sekund wyostrzyć zmysły, refleks i - potwierdzi, że tu:

        tiny.cc/E851_EndOfJokes
        żarty naprawdę się skończyły.

        Na odcinku niecałych 2 km wznosi się, wykręcając dzikimi hołubcami
        zakrętów, o ponad 100 m, a to ledwie preludium...

        Biegnąc dalej przez Kcire, Puke, Fushe-Arrez, Kukes w kierunku
        kosowskiego Prizren (uwaga Kosowczycy pobierają na granicy,
        hmm, "ubezpieczenie" - małe 70 EUR/samochód) jest coraz bardziej
        hardcorowa...

        I tak przez jakieś 9 godzin (sic!) ostrej jazdy, z
        niewielkimi przerwami na
        opanowanie błędników wszystkich członków wyprawy, z kierowcą
        włącznie – cały czas jest już tylko "mocniej".

        Odcinki po kilkanaście kilometrów, na których zakręt goni zakręt
        przewijając podziurawioną wstążkę asfaltu pomiędzy spalonymi od
        słońca, jałowymi, czerwonymi skałami, a przepaściami, których
        głębokości lepiej nie poznać, jak zrobiło to wielu przed nami, o
        czym świadczą pojawiające się od czasu do czasu, w miejsce naszych
        przydrożnych krzyży - prawdziwe granitowe nagrobki z podobiznami
        nieszczęśników...

        Odcinki, na których prosta przekraczająca 100-150 m i nie zakończona
        gwałtownym zwrotem niemal o 180 stopni i w górę/dół - to bezcenna
        chwila oddechu i wytchnienia.

        A nierzadka jest jazda np. przez 50 minut non-stop:
        jedynka-dwójka-trójka-hamowanie-redukcja-zakręt-trójka/NIE!-dwójka!-
        trójka-redukcja-zakręt....
        ledwo wrzucony bieg, już trzeba zmieniać, żeby wejść w zakręt, albo
        na wyjściu z niego... itd, itp...

        Jednym słowem:
        dla tych, którzy lubią - ZAJE..., tym, którzy się nie czują za
        kierownicą w górach - z
        całego serca, serdecznie odradzam!


        Warto też pamiętać, że mimo, iż Albańczycy kultem niemal religijnym
        otaczają swoje samochody (niesamowite ilości starych i nowszych
        mercedesów, których mnogość zadziwiłaby nawet w bogatszym kraju) i
        prawie brak innych aut, to na takiej trasie o jakiejkolwiek pomocy -
        może się zdarzyć - będzie trzeba zapomnieć na wiele godzin.

        Na palcach jednej ręki prawdopodobnie policzyłbym samochody, które
        minęły nas w ciągu przynajmniej 7 z tych 9 godzin...

        Jeśli potrzebujecie więcej informacji i subiektywnych wrażeń -
        proszę o kontakt mailowy na matt35@gazeta.pl (sprawdzam rzadko 1-2
        x w tyg., więc proszę o cierpliwość), chętnie odpowiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka