Myślę, że moze to zaciekawić niektórych amatorów sportów wodnych choć nie tylko, pragnę tu podzielić się przeżyciami z naszej wodniackiej wyprawy w czerwcu zeszłego roku: popłyneliśmy małą łódką kanu w 4 osoby wzdłuż wybrzeża Albańskiej Riwiery - dokładnie z Vlore do Dhermi (około 70km) częściowo po Adriatyku a w większości po morzu Jońskim, podróż zajęła nam 3 dni. Nagraliśmy za pomocą aparatu fotograficznego, krótki filmik, link poniżej. Z atrakcji, udało nam się przede wszystkim zobaczyć z bliska dziki i niezamieszkały półwysep Karaburum. Od strony morza, mogliśmy podziwiać wiele wspaniałych, dzikich plaż. Do kilku udało nam się przybić i zostać na biwak. Zbadaliśmy jaskinię pirata Haxhi Aliu (dostępna jest tylko z wody). Przybiliśmy do pięknej plaży w zatoce Grama (stacjonowały tam kiedyś legiony Cezara w czasie wojny domowej z Pompejuszem), wiadomo o tym m.in. z zostawionych rysunków i napisów na skałach. Dzięki naturalnej osłonie skalnej, zatoka ta słuzyła jako port w czasach starożytnych i nie tylko. W czasie podróży zachwycały nas co chwilę wpaniałe widoki. Nie obyło się też bez chwili grozy, gdy nagły wiatr od strony lądu próbował wypchnąć nas na pełne morze. Mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu i nie podzeliliśmy losu Odyseusza, który rzekomo rozbił się niedaleko na jednej z wysp morza Jońskiego. Ku naszemu zdziwieniu, 3-go dnia podróży przepłynęła obok nas łodź podwodna - widać było tylko peryskop i flagę Chorwacji. Niestety było to tak nagłe doświadczenie, że zapomnielismy to nagrać na kamerę. Wyprawę zakończyliśmy na plaży w Dhermi. Jeszcze tylko następnego dnia jedno z nas musiało wrócić autostopem do Vlore po samochód i moglismy już mówić o szczęśliwym zakończeniu wyprawy. W planach już następna wyprawa z Dhermi do Grecji...
Filmik z wyprawy:
www.youtube.com/watch?v=DIfDh70NYrE