effata
09.10.05, 01:34
Cytuję Steph13 z innego wątku:
Odbiegajac od twojej wypowiedzi, (podkreslam); przyznaje, ze czesto denerwuja
mnie krytyki nowoprzyjezdnych, typu: Anglicy sa leniwi, zle wyksztalceni, nic
nie wiedza, zle nas traktuja, my im dopiero pokazemy jak prowadzic business,
jak mieszkac, co jesc, jak sie ubierac; Angielki sa grubei brzydkie; w
sklepach
sam rubbish i katastofalna obsluga; sluzba zdrowia beznadziejna, szkolnictwo
do
piet polskiemu nie dorasta. Tyle nasuwa sie na mysl bez wiekszego research na
roznych watkach forum. Drazni mnie to, bo w koncu wszyscy (lacznie ze mna)
jestesmy tutaj dobrowolnie, z jakiegos powodu wolimy zyc tutaj i 'biting the
hand that feeds me' nie zaliczam do madrych policies. Oczywiscie, sa rozne
mankamenty, jest to zywy kraj nie idyllic utopia, ale nie potepiajmy nowego
aby
sentymentalnie upiekszyc stare.
--------------------------------------------------------------
Masz rację, to nie jest dobra postawa. I jak już pisałam wielokrotnie, dzięki
takim wypowiedziom jak twoja (i wieloma innymi), zaczynam się zastanawiać,
nabieram dystansu, zresztą po ponad roku mieszkania tu mam zupełnie inny
stosunek do wielu spraw.
Ale zauważ, że często na forum wpadamy po to by się wygadać, czy wyżalić. I
nie kontrolujemy emocji, często uogólniamy, pewnie niesprawiedliwie...
I tego chyba się nie da uniknąć. Np. teraz mija już CZWARTY weekend kiedy nie
mam ciepłej wody (co przy trójce dzieci nie jest naprawdę miłe). I jestem
wściekła na wszystkich Angoli (tak, tak, dzisiaj są dla mnie Angolami, może
do jutra mi minie), mam wrażenie, że nie potrafią rozwiązać najprostrzych
rzeczy, jak załatwienie intallation engineer da założenia mi tego pieca
(który już czeka od tygodnia) i ... nie chcę się już dalej nakręcać, bo nóż
mi się w kieszeni otwiera i zastanawiam się, czy Anglia to kraj cywilizowany.
I jestem na nich (tak, na wszystkich bez wyjątku) wściekła i nie interesuje
mnie, czy jestem politically correct, że uogólniam itp. Poza tym, to że się
wkurzam na takie czy inne rzeczy, nie znaczy, iż uważam, że w Polsce
przebiegałoby to lepiej. Drażnią mnie bezmyślni i bezradni urzędnicy zarówno
tu jak i tam.
Niestety, każdy ocenia przez pryzmat swoich doświadczeń i stąd się biorą
stereotypy. Wiem, że trzeba z nimi walczyć, ale dzisiaj mi się nie chce.
Idę spać. Może mi się przyśni wanna pełna gorącej wody z pianką o zapachu
mandarynkowym.
A w poniedziałek, znowu zadzwonię do Instaltion Department i usłyszę:
- You are on a priority list.
- Oh, really? What number do I have? (Because I've been on this list for ten
days already)
- It doesn't work THAT way. We are doing our best, bla, bla, bla, bla ........
A teraz sobie możecie na mnie pokrzyczeć. Poczytam to dopiero w poniedziałek.