Dyskryminacja?

14.10.05, 17:28
Wczesniej nie mialam tego problemu bo nie bylo nikogo z Polski w pracy (poza
jedna jedza z ktora nie mialam za dobrego kontaktu).Teraz,gdy pojawila sie w
domu opieki gdzie pracuje para z Polski,mam z nimi lepszy kontakt,szczegolnie
z chlopakiem ktory pracuje ze mna w kuchni.Gdy jest z nami ktos z obcego
kraju staramy sie rozmawiac po angielsku miedzy soba (z grzecznosci).Jednak
gdy np.jestesmy sami w kuchni naturalna droga przechodzimy na polski
(zazwyczaj).Dzis jednak zostalismy przyuczeni przez szefa kuchni i przelozona
pielegniarek ze nie mamy prawa rozmawiac po polsku w ogole i ze to grozi
zwolnieniem.Nawet gdy jestesmy sami.To chyba jest lekka przesada i ciekawa
jestem czy to zgodne z prawem.Moze akurat w tym miejscu pracy...Gdyby tak
bylo wszedzie moze w ogole angielski rzad moglby zabronic ludziom z innych
krajow tu przyjezdzajacych rozmowy w ich wlasnym jezyku miedzy soba pod
grozba np.deportacji - bo nie daj Boze ktos moze cos zlego planowac albo
kogos obgadywac.Podobno nasza kucharka jest przewrazliwiona na tym
punkcie,dlatego ustanowiono to prawo.Boze swiety,gdy chce kogos obgadac czy
komus zaszkodzic to tak czy inaczej znajde czas i miejsce.
    • effata Ale to już było ... 14.10.05, 17:43
      ... rozmawianie po polsku ,choć może jeszcze ktoś
      coś dorzuci?
      Don't guess.
      --
      Always look on the brigh side of life.
    • deadeasy Re: Dyskryminacja? 14.10.05, 17:43
      Wypowiem sie ale to bedzie moja prywatna opinia... Niech sie baba nauczy obcych
      jezykow to nie bedzie miala kompleksow na tym punkcie ("przewrazliwiona" - my
      arse!). Ciekawe czy jak ona wyjezdza za granice (np. zad wygrzewac w
      Hiszpanii) to z tej wrazliwosci i grzecznosci dla tubylcow mowi tylko po
      Hiszpansku, nawet do ludzi, z ktorymi wyjachala na wakacje (rodzina, znajomi).

      Ale mi piana wychodzi na ryj jak cos takiego slysze. Mialam podobna sytuacje
      ok. 8 lat temu kiedy moja szefowa podslyszala jak licze rzedy w Excel-u.
      Powiedziala mi, ze jestem teraz w Anglii to powinnam liczyc po angielsku.
      Wysmialam ja tak, ze o malo jej lba nie oderwalo.

      Wiesz co? Oducz babe, gadajcie po angielsku o np. problemach z wyproznianem,
      zatwardzeniu, ktore ostatnio mial Twoj pies, o okresie itp, wiesz, tak z
      *detalami*. Zaraz jej przejdzie. Bo chyba debile nie posuna sie tak daleko
      jak dyktowanie Wam tematow rozmowy. Jak baba bedzie protestowac to jej
      powiedz, ze kazano Wam mowic po angielsku.

      ;)
      • effata Re: Dyskryminacja? 14.10.05, 17:47
        Deadeasy, chyba zrobię jakieś statystyki dotyczące tego, ile razy na tym forum
        użyłaś zwrotu (w różnych wariacjach): "wygrzewać zad vel tyłek" i to na dodatek
        w Hiszpanii. No co ty z tą Hiszpanią? :DDDD
        • deadeasy Re: Dyskryminacja? 14.10.05, 22:13
          hi-hi, to juz drugi raz. A nie wiem co z ta Hiszpania mi sie wzielo. Pewnie
          dlatego, ze sporo ludzi (Anglikow) tam jezdzilo (nie wiem czy jezdzi jeszcze).
          ;o)
      • party5 Re: Dyskryminacja? 14.10.05, 18:20
        aua - no nie chialabym wejsc ci w droge - krewka kobitka z ciebie, ale masz
        racje jak najbardziej - mnie z kolezanka zwracano uwage w pracy, ale raczej
        zartobliwie: NO SECRET LANGUAGES:)i w chwili gdy pojawiala sie osoba trzecia
        natychmiast przechodzilysmy na angielski, zeby nie byc nietaktownym
        • wdrodze Re: Dyskryminacja? 14.10.05, 20:08
          Sorry,zapomnialam ze to juz bylo,nawet ten watek czytalam,ale tak sie dzis
          wkurzylam ze sie zapomnialam.Ale poprawil mi sie humor jak przeczytalam Twoj
          watek deadeasy "tak sie usmialam ze prawie jej ryj oderwalo".To rzeczywiscie
          niebezpiecznie jest wchodzic Ci w droge :)))Pozdrawiam
          • wdrodze Re: Dyskryminacja? 14.10.05, 20:10
            Przepraszam zle zacytowalam,chodzilo oczywiscie o oderwanie lba :))
    • deadeasy Dyskryminacja 14.10.05, 23:01
      No wiec jaja na bok:
      1) jesli powiedziano Wam zebyscie nie gadali w pracy tylko "brali sie do
      roboty" to nie jest to dyskryminacja - domyslam sie, ze to nie byl Wasz
      przypadek
      2) jesli gadacie miedzy soba jak kogos innego nie ma to ktos podsluchuje Wasze
      rozmowy specjalnie i sie wkurza, ze nie moze nic zrozumiec - to juz ich problem.

      Powinniscie zadac pytanie: czy zwrociliby Walijczykom uwage? He?
      • neeki Re: Dyskryminacja 15.10.05, 09:07
        nie uwazam zeby to byla dyskryminacja. wcale sie nie dziwie ze komus sie moze
        nie podobac gadanie po polsku. sama u siebie w pracy zwracam uwage ludziom zeby
        nie mowili w swoich jezykach. gadaj sobie po swojemu na przerwie, gdy nikogo
        nie ma obok, ale nie kiedy jestes w pracy. nie wiem o co ten caly krzyk.
        przyjechalyscie do anglii i tu jezykiem urzedowym jest angielski. dlatego w
        pracy trzeba gadac po angielsku.u mnie w sklepie jest wielu hiszpanow i
        zwracamy im uwage zeby nie mowili po hiszpansku. ze wzgelsu na innych ktorzy
        nie rozumieja a takze na klientow. jak sie zachowujesz poza praca i czy gadasz
        przy obcokrajowcach w swoim jezyku to juz kwestia twojej kultury ale w pracy
        powinien byc english only.
        • wdrodze Re: Dyskryminacja 15.10.05, 10:27
          Rozmawialismy oczywiscie nie przerywajac pracy.Poza tym jak juz wspomnialam
          neeki nikogo nie bylo w kuchni poza nami,tak wiec bylismy podsluchani na
          korytarzu.Wiem ze moj przyjazd tutaj to byl moj wybor i staram sie stosowac do
          regul jakie tu panuja,ale bez przesady nie popadajmy w paranoje - uwazam ze w
          tej sytuacji to byla przesada ze strony pracodawcy i bardzo mnie to
          wkurzylo.Poza tym mialam juz przez ostatni roku przypadki innych "przegiec":
          -ta sama przelozona pielegniarek probowala przejac kontrole nad tym co robie po
          pracy,gdzie chodze i z kim (to bylo na samym poczatku mojego pobytu tam)
          - mialam "dywanik" za to ze bylam w Job Centre zapytac jakie prawa przysluguja
          mi jako osoby w ciazy (czy przysluguje mi macierzynskie,czy nie grozi mi utrata
          pracy).Pewna osoba z Job Centre doniosla na mnie do pracy i wyszlo na to ze
          robie zla opinie firmie,gdy chcialam tylko zasiegnac informacji.
          Jest tez tysiace malych drobiazgow.Moze ktos zapytac dlaczego jeszcze tu tkwie
          w takim razie,ano dlatego ze musze przynajmniej przez kilka miesiecy.Nie moge
          sobie w stanie w ktorym jestem pozwolic na porzucenie pracy wiec czesto zamykam
          sie i cierpie w milczeniu,jednak do czasu.
        • deadeasy Re: Dyskryminacja 15.10.05, 15:19
          Chyba nie zrozumialas co tu zostalo napisane po polsku. Rozmowa sie toczyla
          gdy *nikogo* nie bylo w poblizu. Tzn. ktos podsluchiwal i "rozdmuchal" sprawe.
          Oskarzanie ludzi o brak kultury, w takim wypadku jest (ehem!) niekulturalne.

          Jak do mnie do pracy dzwoni znajomy Polak to nie rozmawiam z nim po angielsku.
          Nikt mi nigdy nie zwrocil uwagi, nie spotykam sie ze zgorszonymi
          spojrzeniami...ale fakt, ja pracuje z ludzmi na poziomie. Co wiecej, kolega w
          pracy (Anglik) powiedzial mi, ze w biurze obok pracuje Polka i ze bede
          mogla "sobie pogadac" w koncu po Polsku. No, ale to zupelnie inna liga. Tobie
          wspolczuje, kompleksow.

          Nie ukrywam, ze nie podobaja mi sie Twoje sarkastyczne przytyki i insynuacje,
          ze jestem niekulturalna ("...jak sie zachowujesz poza praca i czy gadasz
          przy obcokrajowcach w swoim jezyku to juz kwestia twojej kultury...").

          PS: Zakladam, ze "tobie" pisane przec Ciebie z malej litery to przejaw Twojej
          wysokiej kultury i respektu dla innych.
    • plonaca.zyrafa Re: Dyskryminacja? 15.10.05, 17:29
      Moja kolezanka pracujac w jednym z domow opieki - nie moze mowic w pracy po
      polsku z prostego powodu - jej pacjencji to ludzie starzy, znerwicowani, czesto
      chorzy i lekko zagubieni, wiec moga czuc sie wystraszeni i stracic poczucie
      bezpieczenstwa (tak, ja wiem ze dla nas mlodych, zdrowych kobiet to brzmiec moze
      dziwnie) slyszac obcy jezyk ktorego nie rozumieja.

      U mnie w pracy rozmawiamy po angielsku, po polsku tylko na przerwie ale i to
      rzadko, chociazby dlatego ze mam wciaz kompleksy jesli chodzi o moj angielski
      wiec uzywam go kiedy tylko moge, a ze dosc rozmowna jestem... :)

      Osobiscie lubie przysluchiwac sie obcym jezykom - melodii, akcentowi, wymowie
      etc (ostatnio wegierski mnie w ekstaze wprowadzil i lazilam po Tesco za dwoma
      facetami przez pol godziny :)), ale czuje sie troche dziwnie gdy tylko ja nie
      rozumiem w danym jezyku - nie to ze ktos moze mnie obgadywac (bo sama tak nie
      robie, i mam nadzieje ze inni tez nie) ale dlatego ze czuje sie troche poza grupa.

      I jeszcze :)

      O ile nie obgaduje ludzi na ulicach - o tyle zdarza mi sie dosc czesto milo
      skomentowac czyis wyglad na zasadzie "zobacz, no nie patrz tak bezczelnie! jakie
      sliczne malenstwo", bo nie chce zeby ktos poczul sie skrepowany moimi
      zachwytami, i zazwyczaj zabraniam mojemu chlopakowi patrzec od razu w tamta
      strone :)
      Sama niedawno zreszta uslyszalam za plecami po francusku komplement na temat
      moich wlosow :)

      Robicie tak czasem? :)
      • deadeasy Re: Dyskryminacja? 15.10.05, 19:16
        Zgadzam sie, sa sytuacje kiedy mowienie w ojczystym (innym niz "tubylczy")
        jezyku po prostu nie uchodzi. Nawyk mowienia do rodakow w innym jezyku niz
        ojczysty, wydaje mi sie, musi jednak wejsc w krew. Ja na poczatku musialam
        sie "przelamywac" bo wydawalo mie sie jakies nienaturalne rozmawianie z
        kumpelami po angielsku. Zwlaszcza, jak napisalas Plonaca Zyrafo czlowiek ma
        kompleksy na punkcie swoich zdolnosci jezykowych. Ja sie juz kompleksow
        wybylam (nie to, ze moj angielski jest tip-top) i nie sprawia mi problemow
        mowienie po angielsku do polskich znajomych. Niestety, czesc z nich (jeszcze)
        nie wlada jez. angielskim w wystarczajacym stopniu zeby sobie z nimi uciac
        pogawedke w tymze jezyku. Sa wiec takie sytuacje, ze w towarzystwie mieszanym
        Pol-Ang rozmawiam z nimi po polsku bo inaczej po prostu sie z nimi nie
        porozumiem.
        Wydaje mi sie jednak, ze sa sytuacje kiedy mozna sobie "pofolgowac" po polsku.
        To wtedy kiedy jestesmy sami Polacy w towarzystwie, np: w restauracji, w
        toalecie, na ulicy. Tak samo jak Walijczycy, Chinczycy, Hindusi i inne
        nacje "trajkocza" pomiedzy soba w rodzimych jezykach tak samo my Polacy mozemy
        swobodnie uzywac wlasnego jezyka bedac w UK.
        Z tego co zdolalam zaobserwowac, wiekszosci Anglikow zwisa i powiewa czy w ich
        obecnosci mowi sie po angielsku. Obrazek z lokalnej "chippy": cala obsluga
        nawija po "ichniemu" (Cantonese albo Mandarin - kij wie) i jedyne co sie slyszy
        po angielsku to "salt", "vinegar", i sume do zaplacenia. Peroruja jak najeci i
        nikt absolutnie sie nie dziwi i nie zwraca im uwagi typu, ze jesli mieszkaja w
        tym kraju to "przy ludziach/klientach" powinni mowic po angielsku. Ale moze to
        ja mieszkam w jakiejs "dziwnej" czesci Anglii.
        ;o)

        Ja ze wstydem musze przyznac, ze "malo-jezyczna" jestem w porownaniu do Was ale
        gdybym nie byla to jesli ktos mialby mnie obgadywac to wolalbym zeby to robil w
        jezyku, ktorego nie roznumiem. "What you don't know can't harm you" ;o)
      • jermaldan Re: Dyskryminacja? 15.10.05, 19:25
        A mnie niektore z opisywanych sytuacji oburzaja, a inne znowu sa oczywsite (jak
        o zakazie w domu opieki spolecznej). W zwiazku z tym kazdy przypadek powinien
        byc rozpatrywany indywidualnie. Mam jednak wrazenie, ze niektorzy pracodawcy w
        tym kraju troche przesadzaja.
        Chcialam tylko jeszcze wtracic, ze pracujac przez 8 lat w agencjach reklamowych
        mialam czeste kontakty z klientami obcokrajowcami pracujacymi w Polsce i nie
        mowiacymi po polsku, a przeciez w Polsce jezykim urzedowym jest polski, a nie
        angielski.
Pełna wersja