Dodaj do ulubionych

kochane mamy, juz nie mam sily...

28.10.06, 12:43
macierzynstwo jest swietne. macierzynstwo jest czyms pieknym. macierzynstwo
mnie wykancza...
mam wrazenie, ze nie potrafie juz...
oscar nie chce spac. odmaiwa snu w dzien, odmawia i w nocy. a ja ze zmeczenia
juz nie wiem jak sobie odmawiac krzyku na meza, bo na dziecko przeciez nie
mozna. maluch nie chce i juz, bo zlapie pol godziny i koniec. w nocy wstaje
co 1,5.
oscar nie chce zaypiac. beze mnie, bez mojej reki, ktora - dopoki nie padnie -
moze miadlic bez konca. walka o skromne pol godziny wolnego czasu, choc
nigdy dla siebie, trwa godzine, czasem wiecej.
oscar nie chce sie sam bawic. nie chce siedziec w kojcu, woli postac,
pochodzic w chodziku; wszystko, byle nie kojec/lozeczko/kanapa.
co gorsza, oscar nie chce jesc. zjada po 200 ml mleka lekko zageszczanego
kleikiem ryzowym okolo osmej wieczorem, tylez samo o 12. w dzien nie je nic.
ani na sniadanie, ani o zadnej innej porze dnia. nie tknie swojej ulubionej
kaszki z bananami, samego banana, niegdys pochlanianego w mgnieniu oka,
papek, przecierow, zupek. nigdy jednak nie przepadal za domowymi wyrobami
mamy... dziecko w wieku osmiu miesiecy zuzywa ogromne ilosci energii. ale
moje wcale nie chce pobierac zadnych skladnikow, by te energie wytwarzac.
rodzi sie pytanie: czy moje dziecko czerpie ja z powietrza? bo ja nie
potrafie... od trzech miesiecy miewam bole glowy. dzien w dzien. doskonale
wiem, z czego one sie biora; z niewyspania i paskudnej diety. nie jem
sniadania, nie mam czasu przygotowac. jem wszystko, co wymaga jedynie zdjecia
opakowania, a ze zazwyczaj sa to slodycze, nie trudno sie domyslec.
wczoraj postanowilismy wprowadzic rezim nocny. zrezygnowalismy z wygodnego
lozka w naszej sypialni na rzecz spokojniejszych nocy w przyszlosci (spimy w
salonie, na pseudo materacu zlozonego z poduszek z kanapy). zamykamy
wszystkie drzwi w momencie gdy maluch sie budzi, by ni slyszec marudzenia
przeplatanego placzem...
mam dosc wyzywania sie na mezu za to, ze moje dziecko nie spi i ze przez
dziecko nie spie ja. nie mam sily sluchac jego skowytu przy zasypianiu i
plakac mi sie juz chce za kazdym razem, gdy minie poltorej godziny. i
wreszcie, mam dosc przezywania delirki za kazda lyzeczka pzystawiana do buzi
oskara...
Obserwuj wątek
    • tuti Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 12:57
      gugisku najdrozsza!!!
      przepraszam ze ja znow zartowac bede, ,a Tobie moze nie do smiechu, ale ja z
      serca i bez zlosliwosci! moze Super Nanny bysmy Ci jakas wyslaly!ALbo moze
      nawet nie super, byle jaka Nanny! Gigusku ja bym Ci sama dziecko ponianczyla
      zebys sie Ty wyspac mogla!
      Szczerze, Matki Polki (ze mnie to zadna matka poki co), wymyslcie cos Gigusce
      bo sie nam biedactwo zmarnuje.
      Dobrze ze piszesz! Na pewno cos sie tu wymysli przeciez wiesz!

      I tak mi wstyd, bo ja tez paskudnym niejadkiem bylam, a spalam jak zajac pod
      miedza,co sie ta moja mamuska musiala nameczyc:/
      • gugitsa Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 20:51
        oj, tuti, wiesz jak mnie pocieszyc! jestes super! :D
        • konstruktorka1 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 30.10.06, 12:11
          Kazda z nas ma chwile taka ze potrafi zwatpic w cala ideologie macierzynstwa
          Ale potem wraca jakims takim lukiem pozytywne pelne uczucie mamusiowania
          Moja mala rada - pomio ze radzic kazdy glupi potrafi :)
          Duzo egoizmu
          Brak wyrzutow sumienia
          Dobre lody
          Kino
          No i chyba niania na 1 godzine dziennie nawet z toba w domu. Chyba ze ja juz
          masz to tylko punkty powyzej

          konstruktorka.blox.pl/html
    • hanula Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 17:20
      Po pierwsze, przestań się zadręczać jedzeniem. Zdrowe dziecko się nie zagłodzi. Im bardziej będziesz go zachęcać do jedzenia, tym bardziej będzie się wzbraniał, a potem nie będziesz mogła zrozumieć, skąd ci się wziął taki niejadek. Odpuść.

      (Dygresja: mnie się zawsze wydawało, że nie nakłaniałam dziecka do jedzenia, a jak teraz oglądam film, na którym wciskam małej zupę ze słoiczka, to mam ochotę sama sobie dać kopa w cztery litery.)

      Jeśli chodzi o spanie, to chyba nadeszła pora nauczenia Oscara przesypiania nocy. To mit, że dziecko samo z siebie umie przesypiać noce. Wieczorem zasypia przy tobie, budzi się w nocy sam i nie potrafi sam z powrotem zasnąć. Albo zaakceptujesz fakt, że śpisz z dzieckiem - niektórym rodzicom to odpowiada - albo nauczysz dziecko, że można inaczej.
      Sposobów jest mnóstwo, od łagodnych do drastycznych. Pożycz sobie jakąś dobrą książkę na ten temat z biblioteki, na pewno mają, wybierz metodę, która będzie ci najbardziej odpowiadać, i się jej trzymaj. Możesz się spodziewać paru fatalnych nocy, ale potem będzie lepiej.
      • kasia799 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 18:29
        Gugitsa, glowa do gory :-)))

        Nauczenie dziecka przesypiania calej nocy jest osiagalne.
        Musisz sie zaopatrzyc w jakas dobra ksiazke na ten temat i sporo cierpliwosci i
        co najwazniejsze wytrwalosci. Poczatki na pewno beda trudne.

        A o jedzenie nie powinnas sie martwic. Jezeli dziecko sukcesywnie przybiera na
        wadze, wszystko jest ok. Dzieci same sobie reguluja ilosc przyjmowanego pokarmu.
        Pomysl jednak nad wspolnymi posilkami z dzieckiem. Piszesz, ze sama sie kiepsko
        odzywiasz. Pomogloby to i tobie i przyswojeniu dobrych nawykow zywieniowych
        przez twojego synka.
        Im wiecej ty sie denerwujesz, czy probujesz wmuszac jedzenie, tym gorzej dla
        Oskara.
        Moje dziecko uwielbia wspolne posilki, zawsze zjada wtedy wiecej niz gdyby jadl
        sam.
        A moze problemem jest to, ze nie lubi byc karmiony. Pamietam, ze moj Ryan w tym
        wlasnie wieku wyrywal mi ciagle lyzeczke z reki. W rezultacie do jednej zupki
        potrzebowalismy 2 lyzeczek, jedna dla mnie, druga dla niego.
        Albo sprobuj tzw. finger foods np pokrojone w slupki gotowane warzywa, banana,
        chrupki kukurydziane.

        I nie zapomnij o najwazniejszym. Bardzo mozliwe, ze Oskar zabkuje a wtedy
        wiekszosc dzieci traci apetyt, jest marudne czy nawet goraczkuje.
        Pozniej sobie to odbije z nawiazka ;-)
    • sylvia6 kochana gugitsa nie jestes sama!!!! 28.10.06, 19:59
      wlasnie zaplakana wlaczylam kompa i znalazlam twoj post...
      zaplakana, bo tez juz nie mam sily i checi opiekowania sie 8 miesiecznym
      nicholasem! dopiero od wtorku zjada jakies 5 lyzeczek mojego mleka z ryzem -
      raz dziennie - poza tym tylko piers - nie ma mowy o butli czy kubku
      budzi sie 4-5 raz w nocy na karmienie
      nie moge sie nigdzie bez niego ruszyc (ze wzgledu na karmienie wlasnie)
      szanowny maz poszedl sobie dzisiaj na mecz i wlanie wrocil - jestem wsciekla,
      ze jego zycie prawie w ogole sie nie zmienilo a moje - ale co ja pisze -
      przeciez ja w ogole nie mam zycia - czuje sie jak pogrzebana zywcem

      pewnie rada dla ciebie i dla mnie jest taka, zebysmy sie cieszyly, ze dzieciaki
      sa zdrowe, bo sa inne mamy,ktore by pewnie daly wszystko, by miec nasze
      problemy - tylko jakos mnie to nie pociesza...
      • hanula Re: kochana gugitsa nie jestes sama!!!! 28.10.06, 20:23
        > pewnie rada dla ciebie i dla mnie jest taka, zebysmy sie cieszyly, ze
        > dzieciaki sa zdrowe, bo sa inne mamy,ktore by pewnie daly wszystko,
        > by miec nasze problemy - tylko jakos mnie to nie pociesza...

        Może to dziwnie zabrzmi, ale zdarzało mi się w momentach desperacji wchodzić na forum "Chore dziecko, strata dziecka". Zazwyczaj wystarczą dwa wątki, żebym musiała lecieć po chusteczki, a moje własne problemiki natychmiast widzę w zupełnie innym świetle. Masz rację, Sylwia, są mamy, które oddałyby wszystko, żeby mieć dziecko, do którego trzeba wstawać w nocy.
      • anya.po.prostu Re: kochana gugitsa nie jestes sama!!!! 28.10.06, 21:12
        > szanowny maz poszedl sobie dzisiaj na mecz i wlanie wrocil - jestem wsciekla,
        > ze jego zycie prawie w ogole sie nie zmienilo a moje - ale co ja pisze -
        > przeciez ja w ogole nie mam zycia - czuje sie jak pogrzebana zywcem

        Ja tam pewnie się nie znam, bo dzieci jeszcze nie mam, ale... tak na zdrowy rozum to coś co mnie uderzyło w poście gugitsy, a potem powtórzyła sylvia, to rola męża, ojca w tym wszystkim.
        Gugitsa praktycznie nie wspomniała o mężu, czy choć trochę ją odciąża i wspiera. Wręcz przeciwnie, martwi się, że w swojej frustracji i zmęczeniu na męża krzyczy. Sylvia wprost napisała, że życie męża wcale się nie zmieniło natomiast ona sama życia w ogóle nie ma.
        Nie wiem czy to sedno problemu czy tylko coś co dolewa oliwy do ognia. Ale jedno wiem napewno, że dziecko, nawet tak malutkie doskonale wyczuwa nastrój, zmęczenie, zdenerwowanie matki. Mamie tak przemęczonej, zapłakanej, "pogrzebanej żywcem" jak to określiła Sylwia, trudno przecież będzie mieć cierpliwość do dziecka.
        Myślę, że napewno przydałoby się Wam dziewczyny, żeby od czasu do czasu, choć na jeden wieczór czy popołudnie ktoś inny zajął się maluchem, abyście miały choć chwile dla siebie i mogły naładować akumulatory.
        • hanula Re: kochana gugitsa nie jestes sama!!!! 28.10.06, 21:40
          > Myślę, że napewno przydałoby się Wam dziewczyny, żeby od czasu do czasu, choć n
          > a jeden wieczór czy popołudnie ktoś inny zajął się maluchem, abyście miały choć
          > chwile dla siebie i mogły naładować akumulatory.

          Święta racja, tylko weź namów faceta, żeby nakarmił dziecko piersią. ;-)
          • anya.po.prostu Re: kochana gugitsa nie jestes sama!!!! 28.10.06, 22:13
            hanula napisała:

            > > Myślę, że napewno przydałoby się Wam dziewczyny, żeby od czasu do czasu,
            > choć n
            > > a jeden wieczór czy popołudnie ktoś inny zajął się maluchem, abyście miał
            > y choć
            > > chwile dla siebie i mogły naładować akumulatory.
            >
            > Święta racja, tylko weź namów faceta, żeby nakarmił dziecko piersią. ;-)

            ojej, ale przecież nie tylko o to chodzi! Zresztą mleko chyba można ściąć. A usypianie? Kąpanie? Bawienie się z dzieckiem? Przewijanie? Przecież to wszystko z powodzeniem może robić mężczyzna! Mój brat to robi i uwielbia zajmować się synkiem. Tylko najpierw bratowa musiała się przełamać i mu na to pozwolić i nie patrzeć mu nerwowo na ręce ;)
            Teraz ona ma raz w tygodniu wychodne a brat synka tylko dla siebie ;)
            • hanula Re: kochana gugitsa nie jestes sama!!!! 28.10.06, 22:17
              > Tylko najpierw bratowa musiała się przełamać i mu na to pozwolić i nie pa
              > trzeć mu nerwowo na ręce ;)

              Znam ten problem. Ja po prostu udawałam się na drugi koniec domu, jak mój mąż kąpał niemowlaka. Rozum mi mówił, że on potrafi to zrobić równie dobrze jak ja, ale jak patrzyłam, co robi, cały czas miałam ochotę go poprawiać.
              A czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. :-)
              Z ubieraniem jest gorsza sprawa, bluzeczka w paseczki do sukieneczki w kwiateczki i rajstopek w groszki to klasyka.

              > Teraz ona ma raz w tygodniu wychodne a brat synka tylko dla siebie ;)

              Ale tak poważnie - to jest niestety do zrobienia tylko wtedy, jeśli nie karmi się piersią. Pewnie, że można ściągać pokarm, ale sam się nie ściągnie, to dodatkowa robota dla mamy, która i tak ledwo daje sobie radę.
        • gugitsa Re: kochana gugitsa nie jestes sama!!!! 29.10.06, 20:20
          nie wspomnialam, to troche egoistyczne, fakt. krzysztof pomaga mi jak szalony,
          3 noce on, 4 ja. k.pracuje 6 dni w tygodniu, a prace ma lekka tylko w opinii
          kogos, kto nigdy nie sprzedawal. czasem mam wrazenie, ze to dla niego za duzo a
          ja obciazam go jeszcze nocnym czuwaniem. on uwaza, ze skoro w dzien dziecka
          niemalze nie widzi wcale (wyjezdza gdy oscar sie budzi, wraca, gdy klade go
          spac), to nocne czuwanie czesciowo mu to rekompensuje. jak mam wiec mu odbierac
          te przyjemnosc? ale mimo to, gdzy dziecko budzi sie, budze sie ja. taka juz
          rola rodzica.
          meza mam na schwal. i nawet dzis mi powiedzial, ze skoro ma mi wrzeszczenie na
          niego w czyms pomoc, to przyjmie na siebie wszystko... no nie kochany?...
    • leggetta Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 20:04
      Hej, nie udziele Ci madrych rad bo sama na temacie sie nie znam. Napisze wiec tylko tyle: pomysl sobie o dobrych stronach macierzynstwa i o tym ze Oskar na pewno wkrocte wyrosnie w tego wszystkiego i bedzie duma mamy i taty:)
      • hanula Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 20:20
        > pomysl sobie o dobrych stronach macierzynstwa i o tym ze Oskar na pe
        > wno wkrocte wyrosnie w tego wszystkiego i bedzie duma mamy i taty:)

        E, gadanie, teraz już będzie tylko gorzej! ;-)
        • leggetta Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 20:34
          No tak: male dzieci - maly klopot, duze dzieci - duzy klopot. Tak moja babcia mowila.
          Jesli wiec bedzie tylko gorzej to autorka watku moze sie cieszyc ze teraz jest to lepiej;)
          • vygotsky Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 22:16
            Gugitsa, wyluzuj sie..dzieci maja rozne okresy i czasem jedza czasem nie,
            czasem spia, czasem maja zly humor, czasem lepszy. Przestan sie przejmowac,
            zrelaksuj sie, idz z malym na basen, na dlugi spacer zeby sie zmeczyl, nie
            zmuszaj go do jedzenia bo z glodu nie umrze. Czasem go ignoruj, napij sie wina.
            Sprobuj mu ustalic rutyne jesli chodzi o sen bo to czesto dziala najlepiej a
            zobaczysz ze wkrotce bedzie przesypial cale noce. Absolutnie zgadzam sie z kims
            wczesniej - dzieci znakomicie wyczuwaja nastroj rodzicow i to moze byc bledne
            kolo. Powodzenia! Nie krzycz na meza , nie warto, lepiej sie posmiac z
            tego 'cudownego macierzynstwa'. Pozdrawiam.
            • hanula Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 22:19
              > Nie krzycz na meza , nie warto,

              Ale to świetny sposób na poprawę nastroju! Swojego, nie męża... :-)
              • mysz2006 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 22:32
                gugitsa, osmiomiesieczne dziecko potrzebuje stymulacji - trudno zeby sie bawilo
                samo - jeszcze tego nie umie. W sklepach typu Early Learning Centre sa setki
                zabawek na pewno cos dobierzesz zeby dziecko czyms zainteresowac - klocki,
                ukladanki, ksiazeczki, ale musisz sie z nim bawic. Jemu sie po prostu nudzi
                samemu!! Jak dziecku sie nudzi to marudzi. Nie wiem dlaczego go chcesz trzymac
                w kojcu - osmiomiesieczne dziecko chce sie poruszac, wlasnie jezdzic w
                chodziku, raczkowac - a ty go za kratki albo siatke chcesz uwiezic.

                co do jedzenia - fakt nie trzeba sie zbytnio przejmowac - zdrowe dziecko nie
                umrze z glodu, ale 400ml mleka dla 8 miesiecznego dziecka to za malo. Nie
                zageszczaj mleka - dawaj sama kaszke a mleko osobno. Poesperymentuj z gotowanym
                jabluszkiem.
                • hanula Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 23:31
                  > musisz sie z nim bawic.

                  Och, jak ja się nie znosiłam bawić z takim maluchem. Najlepsza zabawa to podawanie sobie nawzajem jakiegoś przedmiotu, w kółko i w kółko i w kółko. Uświerknąć z nudów można. Z pierwszą córką w tym wieku chodziłam na bardzo długie spacery, takie po trzy godziny. Z drugą nie mogłam, bo pierwsza nie lubiła chodzić. Teraz młodsza ma półtora roku, starsza cztery, i życie robi się znośniejsze. Zabawy jakby ciekawsze: nawet młodsza potrafi coś narysować, układanką się pobawić, książeczkę poczytać. Ale wiek 8 miesięcy źle wspominam.

                  Dygresja: chodzik nie zalecany, zwłaszcza dla chłopców - oprócz tego, że dzieci w chodzikach mają wiele wypadków, to chłopcy miewają problemy, czasem poważne, z męskimi częściami ciała.
                  • mysz2006 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 11:31
                    hanula napisała:

                    > > musisz sie z nim bawic.
                    >
                    > Och, jak ja się nie znosiłam bawić z takim maluchem.

                    Zabawe z maluchem mozna tak zroznicowac zeby samemu nie zwariowac. No ale
                    trudno jest wymagac zeby Matke, dwudziestoparoletnia kobiete inspirowala zabawa
                    na poziomie dziecka kilkumiesiecznego.

                    A czy ktoras z Was chodzi z dzieckiem na basen?
                    • hanula Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 12:41
                      > A czy ktoras z Was chodzi z dzieckiem na basen?

                      Ze starszym chodziłam regularnie raz w tygodniu, teraz z dwójką nie chodzę, trochę się boję sama. Czasem chodzimy całą rodziną, tylko że mój mąż w weekendy często pracuje, więc nie zawsze jest okazja.
                • aniaheasley Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 02.11.06, 10:07
                  8-miesieczne dziecko ma dookola caly swiat do poznania, ono nie
                  potrzebuje 'stymulacji' wystarczy mu otworzyc szafke z jedzeniem (pamietajac
                  oczywiscie o health and safety) i dziecko ma zabawe na godziny cale, dotykanie
                  roznych torebek, ksztalty, kolory, rozne miekkosci, to sie da ugniesc, to nie.
                  A jak sie znudzi, to posadzic przed pracujaca pralka, i nastepna porcja
                  niezapomnianych wrazen. Jak od niemowlecia bedziesz tak stymulowac przy pomocy
                  najnowszego asortymentu zabawek, to dziecko w wieku lat 3-4 nie bedzie umialo
                  samo sie niczym zajac, wyobraznia bedzie tylko pracowac o tyle o ile, za duzo
                  stymulacji to tragedia dla dziecka.
            • gugitsa Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 20:26
              wina nie pijam, jak zadnego alkoholu. na basen nie chodze, bo mam klaustrofobie
              i szlag mnie trafia jak usta i nos mam zatkane za jednym razem.
              ale dzis mezulek zabral mnie do fryzjera i mimo iz nie jestem do konca
              zadowolona z rezultatu, lepiej mi i troche ze mnie cisnienie zeszlo...
          • eballieu Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 22:22
            Wspolczuje.
            I napisze tylko jak bylo i jest u nas.
            Dzieciak zawsze spal sam. Od pierwszych dni, do dzis (ma juz! 1,5 roku)
            To nie mit, ze dziecko rodzi sie z umiejetnoscia spania. Ja mam inna teorie -
            wlaczcie na luz rodzice i dajcie temu dzieciakowi sie wyciagnac, we wlasnym
            lozeczku. Niech spi od samego poczatku sam. To dzieki rodzicom dziecko czasami
            nie umie spac. Smoczki, zapychanie ust piersia, butelka, podrzucanie co to niby
            ma kolysac, itp., itd.
            Nasz spi. Nigdy nie stosowalismy drastycznych metod. Bo nie bylo takiej
            potrzeby. Od samego poczatku byla rutyna. Nudna, powtarzajaca sie sekwencja
            czynnosci przed snem.

            Co do jedzenia.
            My zawsze razem przy korycie;-).
            Od sniadania, po obiad, do kolacji. Podwieczorek i itp. rowniez. Jak mial
            tydzien, dwa i ciut wiecej, to go w lezaczku kladlismy na stole i nam
            towarzyszyl.
            On chyba juz wie, ze stol odgrywa duza role w naszym zyciu i jak chce,aby mama
            i tata go lubili, to musi sie przystosowac;-)
            Z ojcem szykuja teraz razem sniadania, on nosi na stol filizanki, wyciaga
            rzeczy z lodowki, pozwalamy mu wciskac guzik w robocie od kawy, wklada kromki
            chleba do tostera. Uczestniczy w przygotowaniu. I sprzataniu, po posilkach.
            Dzieci ot doskonale obserwatory. Widza, ze tato i mama jedza oddzielnie, gdzies
            w biegu, przed TV, gdzies na szybko, przegryza cos tu i tam. A dziecko chce
            kopiowac mame i tate.
            I jestem przeciwnikiem dorzucania jakis zageszczaczy do mleka. Wartosc odzywcza
            mierna, a wartosc zapychajaca - ogromna.
            Duzo ruchu na swierzym powietrzu, ustalony rytm dnia, czas na aktywnosc i czas
            na wypoczynek.
            Uda sie, ale trzeba byc konsekwentnym.
            We dwoje.
            Powodzenia.
            A mleko z piersi mozna odciagnac, nakarmic moze tato butelka. Mozna nawet
            zamrozic i tato moze odmrozic i nakarmic.
            • hanula Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 22:28
              > Nasz spi. Nigdy nie stosowalismy drastycznych metod. Bo nie bylo takiej
              > potrzeby.

              Po prostu mieliście szczęście. Ja mam dwoje dzieci: jedno od urodzenia bez problemu przesypia noce i nie ma znaczenia, czy jest samo w pokoju, czy z nami; drugie od urodzenia ma poważne, nawracające problemy ze snem. Moim zdaniem to kwestia genetyczna, jedno dziecko ma spanie po moim mężu (który potrafi przespać alarm przeciwwłamaniowy u sąsiadów), drugie po mnie (notoryczna bezsenność).
          • bylemwanglii Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 31.10.06, 14:01
            "Dzieci to kupa radości....
            ...z przewagą kupy" :)
    • mama5plus Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 28.10.06, 23:27
      Popieram wypowiedzi poprzedniczek w temacie wspolnych posilkow
      (skorzystacie i Ty i dziecko a przy takim maluchu ojciec rodziny moze tez sie
      poudzielac jesli chodzi o przygotowanie wspolnego sniadania czy kolacji
      Co do sniadania czy obiadu, mozesz wczesniej(wtedy gdy maz jest w domu)
      sobie przygotowac np jakies kanapki, salatki czy obrobione skladniki.
      Nie musi byc na cieplo. Nie ma dowodow na to, ze cieple posilki maja wieksze
      wartosci odzywcze niz zimne wiec mozesz spokojnie bazowac na zimnych.

      Dziecko ma juz 8 miesiecy. Rozumiem, ze nie chce jesc, ale jesli go zostawisz z
      tata na pare godzin i wyjdziesz gdzies sama to z glodu przeciez nie umrze.
      A mezowi moze w tym czasie karmienie lepiej pojdzie i maly tez pod Twoja
      nieobecnosc bedzie bardziej chetny(jesli to wynika z manipulacji Toba).

      Ktos wspomnial o zabkowaniu i spadku apetytu-to prawda.
      A dodatkowo jesli Ciebie ten spadek apetytu stresuje to Maly tez to odbiera
      i jest jeszcze gorzej.


      Macierzynstwo takie znowu latwe to nie jest,
      ale czy ktos obiecywal, ze bedzie latwo i przyjemnie??
      Musisz jednak wyluzowac i zdobyc sie na odrobine zdrowego egoizmu.
      Czy altruizmu- jak wolisz. Bo wlaczenie taty w opieke nad dzieckiem
      czasem go wymaga ze strony wszechwiedzacej rodzicielki ;-P
      Najlepiej to zrobic od samego poczatku, ale nigdy nie jest za pozno wiec zostaw
      chlopakow bys ich swoja obecnoscia i czujnym okiem nie stresowala i daj im
      szanse na budowanie wiezi :)
      Skorzystacie na tym wszyscy.
      I pomysl o uregulowaniu swoich nawykow zywieniowych bo nie bedzie dziwne jesli
      dziecko je przejmie.
      Bole glowy?
      Moze magnez i wit B kompleks na odstresowanie.
      Nie dorobilas sie przypadkiem anemii?
      To moga tez byc poczatki depresji wiec warto wziac pod uwage
      i porozmawiac z kim trzeba.
      • mysz2006 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 11:24
        hanula napisala:
        Dygresja: chodzik nie zalecany, zwłaszcza dla chłopców - oprócz tego, że dzieci
        w chodzikach mają wiele wypadków,
        to chłopcy miewają problemy, czasem poważne, z męskimi częściami ciała.


        nie wiem na jakich badaniach sie opierasz twierdzac ze chlopcy beda mieli
        problemy z meskimi czesciami ciala, lol

        wypadki sie zdarzaja jesli sie nie stworzy srodowiska w ktorych uzytkowanie
        chodzika w samej rzeczy jest niebezpieczne - np progi lub nie daj Bog schody,
        lub rozstawiona deska do prasowania z goracym zelazkiem na trawersie, lub
        wsadza sie dziecko zbyt duze

        nowoczesne chodziki sa tak skonstruowane ze przy rozsadnym uzytkowaniu sa
        niewywrotne

        pod wzgledem mobilnosci dziecka chodziki sa wrecz zalecane - uczy sie poruszac
        przestrzennie, wyrabia sobie miesnie i stawy - co przystowosuje dziecko do
        chodzenia, nie mowiac juz o tym ze krajobraz ma inny bo jest w pionie!

        a propos Sylwi6
        jesli Twoje dziecko ma 8 miesiecy i je tylko kilka lyzeczek ryzu, a poza tym
        jedzie tylko na piersi, to tez nie dziwota ze sie budzi w nocy 4-5 razy - jest
        po prostu glodne. Moim zdaniem czas najwyzszy wprowadzic solids.
        • hanula Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 12:54
          > nie wiem na jakich badaniach sie opierasz twierdzac ze chlopcy beda mieli
          > problemy z meskimi czesciami ciala, lol

          Masz dziwne poczucie humoru, jeśli śmieszą cię takie rzeczy. Czytałam kiedyś artykuł na ten temat: chodziki wywierają ucisk na krocze, co w iluś tam wypadkach rocznie kończy się wizytą na ostrym dyżurze, a czasem długotrwałymi powikłaniami. Niestety ani liczb, ani szczegółów już nie pamiętam.

          > pod wzgledem mobilnosci dziecka chodziki sa wrecz zalecane - uczy sie poruszac
          > przestrzennie, wyrabia sobie miesnie i stawy - co przystowosuje dziecko do
          > chodzenia,

          Jest dokładnie odwrotnie: dziecko poruszające się w chodziku nie ma motywacji do poruszania się bez niego, mniej niż inne dzieci raczkuje, co jest bardzo ważne dla prawidłowego rozwoju (nie tylko fizycznego, istnieją powiązania pomiędzy raczkowaniem a właściwą koordynacją półkul mózgowych, co w przyszłości może mieć wpływ np. na umiejętność pisania i czytania - dysleksja występuje częściej u dzieci, które nie raczkowały), później uczy się chodzić. Zresztą co ja ci będę pisać, i tak mi nie uwierzysz. Poczytaj sobie:

          www.keepkidshealthy.com/welcome/safety/baby_walkers.html
          www.babycenter.com/expert/baby/babydevelopment/6878.html
          www.aap.org/family/babywalkers.htm
          www.drgreene.com/21_810.html

          W Kanadzie chodzików już nie wolno sprzedawać, Amerykańska Akademia Pediatrii w tej chwili zabiega o delegalizację chodzików w Stanach.
          • mysz2006 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 17:02
            hanula napisala:
            > nie wiem na jakich badaniach sie opierasz twierdzac ze chlopcy beda mieli
            > problemy z meskimi czesciami ciala, lol

            Masz dziwne poczucie humoru, jeśli śmieszą cię takie rzeczy. Czytałam kiedyś
            artykuł na ten temat: chodziki wywierają
            ucisk na krocze, co w iluś tam wypadkach rocznie kończy się wizytą na ostrym
            dyżurze, a czasem długotrwałymi powikłaniami.

            -------------------

            Moje poczucie humoru nie ma tu nic do rzeczy, ale faktycznie smiesza mnie
            stwierdzenia ze chlopcy moga miec problemy z meskimi czesciami ciala. Przy
            stosowaniu czegokolwiek moga byc problemy jesli dane urzadzenie stosuje sie
            nieprawidlowo lub w przesadzie. Jesli ktos wsadza malucha na kilkanascie godzin
            do chodzika to owszem moze mu sie przygniesc to i owo i dupinka zdrowo
            odparzyc. A ewentualne komplikacje moze sie zdarzaja jesli te procedure ktos
            powtarza nagminnie. Przy uzytkowaniu chodzika w ramach zdrowego rozsadku,
            powiedzmy 15 minut 3-4 razy dziennie zadna krzywda chlopcu sie nie stanie.




            > pod wzgledem mobilnosci dziecka chodziki sa wrecz zalecane - uczy sie
            poruszac
            > przestrzennie, wyrabia sobie miesnie i stawy - co przystowosuje dziecko do
            > chodzenia,

            Jest dokładnie odwrotnie: dziecko poruszające się w chodziku nie ma motywacji
            do poruszania się bez niego, mniej niż inne
            dzieci raczkuje, co jest bardzo ważne dla prawidłowego rozwoju (nie tylko
            fizycznego, istnieją powiązania pomiędzy
            raczkowaniem a właściwą koordynacją półkul mózgowych, co w przyszłości może
            mieć wpływ np. na umiejętność pisania i
            czytania - dysleksja występuje częściej u dzieci, które nie raczkowały),


            -----------
            raczkowanie u dziecka jest normalnym instynktem. Na takiej samej zasadzie jak
            pisalam powyzej jesli dziecko sie tylko trzyma w chodziku to sie ono raczkowac
            nie nauczy, bo nie bedzie mialo potrzeby. Motywacja do raczkowania wynika u
            osmiomiesiecznego dziecka z faktu ze samo do chodzika nie wlizie a jak chce
            zabawke od niego oddalona do sie do niej dobrnie w taki sposob na jakie mu
            poziom rozwoju odpowiada. Juz pisalam ze dziecko wymaga odpowiedniej stymulacji.

            Co do dysleksji - to przez ostatnie kilka lat zrobila sie na diagnozowanie
            tej 'ulomnosci' ogromna moda, i szuka sie niewiadomo jakich przyczyn tego
            zjawiska. Nie slyszalam zeby dysleksja byla powiazana z faktem ze dziecko
            chodzi w chodziku pare razy dziennie przez kilkanascie minut.


        • sylvia6 do mysz2006... 29.10.06, 21:01
          probuje solids wprowadzac od 3 miesiecy codziennie i... nic - odwraca glowke,
          nie chce wziazc nic do paszczy (nb mojego mleka lyzeczka/butelka czy kubeczkiem
          tez nie wezmie).
          problem z tym, ze ma alergie na wiele rzeczy i lekarz specjalista zalecil mi
          nie zmuszanie go do jedzenia, jezeli maly odwraca glowke, bo byc moze jest na
          to cos uczulony. wlasnie mielismy testy i czekamy na wyniki (na testy
          czekalismy 2 miesiace i teraz na wyniki dodatkowy miesiac - wszyskto sie bardzo
          przedluza) - wtedy juz na 100% bede wiedziala co moge my wtykac - z testow na
          skore wyszlo na przyklad, ze jest uczulony na banana - a wlasnie banany kazal
          mi dawac malemu nasz wspanialy lekarz GP!
          wiec jestem w kropce - musze czekac, by upewnic sie co mu moge podawac. a
          narazie tylko pozostaje mi karmic nicholasa piersia co 3 godziny!!!

          xxx
          • mysz2006 Re: do sylvia 6. 29.10.06, 23:53
            dziecko alergik to jest problem. Rozumiem ze jest trudno. Malo prawdopodobne
            jest jednak to ze Twoj maluch jest uczulony na doslownie wszystko. W poprzednim
            poscie pisalas ze przyjmuje ryz - zwieksz wiec ilosc podawanego ryzu. Mozesz
            tez wprowadzic inne rzeczy w malenkich ilosciach - zobaczysz jaka bedzie
            reakcja.

            Sama widzisz ze porady specjalisty - typu jak dziecko nie chce to go nie
            zmuszac bo a nuz bedzie uczulone to calkowita meczarnia dla Matki i calej
            rodziny, jak sama zreszta piszesz. Jesli dziecko od 3 miesiecy odwraca glowke
            to juz mu to weszlo w nawyk. Poza tym ssanie piersi jest o wiele latwiejsze (i
            przyjemniejsze) niz zucie, wiec dziecku sie po prostu moze nie chcec wysilac.
            Porady w takim wypadku sa nastepujace: wyjsc z maluchem na bardzo dlugi spacer
            i jak bedzie bardzo glodny probowala podac cos innego niz piers. Najlepiej zeby
            to zrobil albo maz, albo kto inny zeby dziecko nie czulo zapachu mleka od
            Mamuni. Ty sie wtedy zamknij w lazience i zrob sobie relaksujaca kapiel. Wydaje
            mi sie ze w Waszym przypadku warto sprobowac, im dluzej ta sytuacje bedzie
            trwac w stanie terazniejszym tym trudniej bedzie przyzwyczaic dziecko do
            jedzenia - nastepna mordega i stress. Boots ma wiele sloiczkow z jednym albo
            dwoma skladnikami, ich dziecinne jedzonko jest uwazane przez ekspertow
            dietetyki za jedno z najlepszych pod wzgledem jakosci skladnikow i 'dodatkow'.
            Powodzenia.
    • aniek133 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 13:18
      A ja napisze z zupelnie innej strony: takie watki uwierdzaja mnie w
      przekonaniu, ze zadnych dzieci, a czlowiek zywot ma spokojny i szczesliwy :))
      • hanula Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 13:23
        > A ja napisze z zupelnie innej strony: takie watki uwierdzaja mnie w
        > przekonaniu, ze zadnych dzieci, a czlowiek zywot ma spokojny i szczesliwy :))

        Ale za to zapewniam cię, że nigdy w życiu nie czułaś takiego błogostanu jak ja, kiedy teściowa weźmie do siebie dzieci na weekend. Moim zdaniem największa korzyść z posiadania dzieci jest taka, że człowiek czuje się nieziemsko szczęśliwy, kiedy ich nie ma. ;-)
      • 101krotka Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 14:07
        Aniek133, ale wiesz jaka to frajda ze po swiecie chodzi taka mala
        wersja,skrzyzowanie ciebie i twojej drugiej ukochanej osoby:)

        do gugitsa:ogromnie ci wspolczuje,tym bardziej ze oprocz meza nie mozesz juz na
        nikogo innego liczyc.a czy tam,gdzie mieszkasz nie ma rownie zmeczonych
        osmiomiesiecznym dzieckiem Polek?a moze bys sobie pojechala do swojej rodziny
        do Polski na jakis czas odpoczac?
        • gugitsa Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 20:44
          niuniek jeszcze nie ma paszportu. spotkanie mam na 13 listopada. poza tym,
          obawiam sie wizyty w polsce. dziecko mi rozpieszcza i wtedy bedzie!!!
          :D
      • aniaheasley Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 02.11.06, 10:01
        Aniek, to nie dzieci sa problemem, tylko matki/rodzice obsesyjnie analizujace
        wszystkie najnowsze zalecenia, wyniki badan, to dobre, to absolutnie
        zabronione, chodzik dobry, chodzik zly, marchewka tak, marchewka zabroniona.
        Troche dystansu, przesuniecie dziecka z pozycji pepek swiata na wlasciwa mu
        pozycje malego smiesznego czlowieczka, ktory i tak w 99% wyrosnie na takiego
        duzego czlowieka na jakiego mu dane wyrosnac, z chodzikiem czy bez, z cytrusami
        matki karmiacej czy nie. Dzieci tak, paranoid mothers NO!
        • aniek133 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 02.11.06, 11:20
          Ania, dawno juz nie spotkalam sie z taka madra wypowiedzia. Uswiadomilas mi, w
          czym tkwi problem, ktory wielokrotnie zauwazam. Dzieci staja sie centrum
          swiata, musza miec wszystko najlepsze, a rodzice choruja na nadwrazliwosc.
          Mam nadzieje, ze Ty jestes (lub bedziesz) NORMALNA matka. Pozdrawiam!
        • basiak6 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 04.11.06, 21:11
          Nie uwazam ze to takie matki sa problemem, gorzej jesli matki niczego nie
          analizuja, (szczegolnie to co dziecku daja i jak).
          Male dziecko ma prawo byc pepkiem swiata:)))
    • gugitsa Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 20:50
      kochane dziewczyny!
      ogromna ulge przynioslo mi napisanie samego postu. dzis fryzjer i czytanie
      waszych wypowiedzi tylko wyszlo mi na dobre. jak wspomnialam, wprowadzilismy
      rezim nocny. co prawda, to tylko dwa dni, ale wierzcie mi, czuje sie wspaniale.
      i oscar wydaje sie byc w lepszym humorze. jest grzeczniejszy, spal niemalze
      wzorowo w poownaniu z poprzednimi nocami. malzowinek pomaga przetrwac ciezkie
      chwile, stara sie rowniez, by ciezkich chwil nie bylo.
      macierzynstwo jest swietne. macierzynstwo jest czyms pieknym. macierzynstwo
      mnie wykancza... ale to najwspanialsze zmeczenie na swiecie, i za tego
      bezzebnego rogala na twarzy gotowa jestem przemeczyc sie i ze dwa razy tyle.
      tylko trzeba wiedziec, kiedy restart zrobic. :D
      • 101krotka Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 29.10.06, 21:33
        gugitsa,wlasnie spojrzalam na zdjecia twojego przystojniaka malego i wiesz
        co,urodzil sie dokladnie w tym samym dniu co moja coreczka,tylko ze ona jest
        starsza o 3 lata:)
        pozdrawiam
        • ewelia5 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 30.10.06, 09:20
          Troche smutno mi się zrobiło że pocieszacie się forum "Chore dziecko, Strata
          dziecka" ja też jestem uczestnikiem tamtego forum i Waszego. Ale wybacczam i
          rozumiem. Ewelina
          • kash0303 Do ewelia5 30.10.06, 11:04
            ewelia5 napisała:

            > Troche smutno mi się zrobiło że pocieszacie się forum "Chore dziecko, Strata
            > dziecka"

            To nie jest chyba pocieszanie w stylu, ze czlowiek cieszy sie z czyjegos
            nieszczecscia, tylko takie nabranie innej perspektywy na wlasne problemy.

            Ja tez mam czasami moich Babli serdecznie dosc, ale jak sobie pomysle, ze mam 2
            ladnych zdrowych dzieci to od razu inaczej na nie patrze. Zawsze jak slysze o
            jakims nieszczesliwym wypadku, ktorego uczestnikami sa dzieci to mi sie slabo
            robi i wtedy staram sie bardziej docenic to co mam.

            • ewelia5 Re: Do ewelia5 30.10.06, 11:46
              kash0303 napisała:

              > To nie jest chyba pocieszanie w stylu, ze czlowiek cieszy sie z czyjegos
              > nieszczecscia, tylko takie nabranie innej perspektywy na wlasne problemy.


              Dzięki za te słowa. Ewelina
            • hanula Re: Do ewelia5 30.10.06, 12:00
              > > Troche smutno mi się zrobiło że pocieszacie się forum "Chore dziecko, Str
              > ata
              > > dziecka"
              >
              > To nie jest chyba pocieszanie w stylu, ze czlowiek cieszy sie z czyjegos
              > nieszczecscia, tylko takie nabranie innej perspektywy na wlasne problemy.

              Oczywiście że tak! Mnie głęboko przejmują historie na tamtym forum, to są dla mnie największe życiowe tragedie, tym bardziej poruszające, że nie mówi o nich anonimowa pani w TV, tylko ktoś, kto to przeżył. CDSD sprawia, że wstyd mi narzekać na dziecko, które nie chce spać czy jeść, czy niegrzecznie się odezwało. Nie myśl o mnie źle, Ewelio, ja naprawdę nie cieszę się z cudzych nieszczęść.
    • vincentina2 USYPIANIE,CZY BIEC JAK PLACZE? 30.10.06, 17:11
      gugitsa,
      Moje dziecie ma 2 lata i tez jest od poczatku "upierdliwym" dzieckiem.Trzeba je
      zaakceptowac.
      Do dnia dzisiejszego zasypia ze mna,je przed bajka itd.
      Tez mam migrenowe bole glowy,bo budza mnie na zmiane z dugim synem,a zawsze do
      nich lece.
      Ja wychodze z zalozenia,ze niemowlectwo jest krotkie,trzeba przezyc,zacisnac
      zeby:)
      pozdr
    • bylemwanglii Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 31.10.06, 13:35
      Ja co prawda nie jestem "kochaną" ale spróbuję też się udzielić, skoro już
      dostałem tu zaproszenie :)

      gugitsa napisała:

      > oscar nie chce zaypiac. beze mnie, bez mojej reki, ktora - dopoki nie padnie -

      Ja jestem "usypiaczem" mojej Tosi (1 rok, 5 miesięcy, 2 tygodnie , 0 dni -
      dzisiaj ;) - też na początku było tak, że trzeba było z nią zasypiać, próba
      wydostania się z kojca przed jej zaśnięciem skutkowała krzykiem i strasznym
      płaczem - tak, więc chcąc czy nie zasypiałem razem z nią (budząc się potem z
      bolącym kręgosłupem, bo nie za bardzo mogłem się zmieścić w kojcu wyprostowany)
      i potem w środku nocy wracałem do małżeńskiego łoża. W nocy jeśli się obudziła -
      też straszny krzyk. Spędzając wakacje na działce radziliśmy sobie inaczej (bo
      łóżeczko turystyczne jest znacznie mniejsze niż kojec) - Tosia chodziła spać z
      "cieplutkiem" (taki miś, który ma w środku termofor 0.5-0.7 litra do napełnienia
      ciepłą wodą) i przesypiała całą noc. Teraz już jest znacznie lepiej - Tosia
      wypija wieczorne mleko i idzie ze mną spać (usunęliśmy kojec zostawiając tylko
      materac - nie ma problemu z przypadkowym obudzeniem przy wychodzeniu). Teraz w
      nocy jeśli się obudzi to już nie płacze, bo oswoiła się, że nie ma kojca i po
      prostu przychodzi do nas do łóżka, układa się pomiędzy nami i dalej śpi.

      Spróbuj poszukać takiego misia - może to pozwoli zastąpić twoją rękę do międlenia :)

      > oscar nie chce sie sam bawic. nie chce siedziec w kojcu, woli postac,
      > pochodzic w chodziku; wszystko, byle nie kojec/lozeczko/kanapa.

      To raczej normalne - jest ciekawy świata, a chodzik daje mu mobilność (poczekaj
      aż zacznie sam chodzić - wtedy się zacznie) :)


      > co gorsza, oscar nie chce jesc.

      Nie karm go na siłę - skoro nie chce, to znaczy, że mu tyle wystarcza - co jakiś
      czas "wrzuć go na wagę" i sprawdź czy trzyma się ciągle tego samego wykresu na
      siatce centylowej - jeśli tak, to nie ma powodu do zmartwień. Zostaw mu w
      zasięgu ręki np jakiś smakołyk, który będzie mógł sam wziąć (niei nie upaprać
      się zbytnio) kiedy będzie sam miał na to ochotę. W moim przypadku jest tak -
      Tosia je, ale strasznie się buntuje jak chce się ją karmić - jeśli dostanie do
      ręki (mały kawałek) to nie ma problemu - zjada i woła o jeszcze.

      No a może po prostu rosną mu ząbki - Tosia w trakcie ząbkowania była strasznie
      marudna i nieznośna, płakała budziła się często w nocy, piła mniej mleka - czyli
      podobnie jak teraz Twój maluch - może to to?

      No i raz na jakiś czas zrób sobie wolne - niech małżonek zostanie z małym :)

      To tak na krótko z tatusinego punktu widzenia ;)
    • ewelia5 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 01.11.06, 09:04
      Wiecie dziś i wczoraj spałam całą noc :)))))))) pierwszy raz 2 noce z kolei od
      3,5 roku (tyleż też ma). A sposób. Pracuję. Mój kochany mąż ją usypia. Mnie nie
      ma w domnu, nie ma wyjścia. Nie kładzie się z nią. Opowiada jej bajki i
      wychodzi z pokoju. Ona nie płacze nie buntuje sie zasypia w 5 minut.
      Wersja kiedy Mama usypia: Mamie nie wygodnie i niunia chce sie przytulić więc
      razem czytamy bajeczki w łóżku. Odkładam książkę a ona nie chce mnie już póścić
      i usypia. Ja wychodze, śpi 4 godziny ok i sie budzi i tak dalej.... W sumie ze
      3-7 razy wstaje.
      Dość tego teraz tatuś usypia. Rano mała przychodzi i dostaję dużo buziaczków
      na pobudkę. Pozdrawiam. E.
      • gugitsa Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 02.11.06, 08:52
        gratulacje! teraz ja czekam magicznego progu trzech i pol roku... ;D
        • ewelia5 Re: kochane mamy, juz nie mam sily... 02.11.06, 09:55
          trzecia noc Niunia śpi. Pocieszę Cię może nie bedziesz musiała tak długo
          czekać :). Nam w niespaniu pomogły pobyty w szpitalach:(. Będzie dobrze :).
          Trzymam kciuki. E.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka