al.1
25.02.07, 18:38
Dzis przeprowadzilem eksperyment z udzialem:
- gravy
- i cieplej wody.
Zwyczajowo, sos-blyskawice (o czym wszyscy wiedza) robi sie zalewajac wiorki
gravyowe wrzatkiem, mieszajac lyzka w zawrotnym tempie. Otoz po zalaniu gravy
ciepla woda i mieszaniu go uzyskalem ciemnobrazowa ciecz, do ktorej dostaly
sie skladniki skrobiowe i inne rozpuszczalne. Na trzy stolowe lyzki onegoz,
dostalem objetosc jednej, w postaci tluszczu przypominajacego parafine. Ten
wstretny i niezdrowy tluszcz - zapewne "hydrogenated vegetable oil" - osadzil
sie na sciankach kubka i na lyzce, a na powierzchni plywala pewna ilosc
tluszczowych "klaczkow". Zamieszawszy wszysto celem uniesienia z dna naczynia
cennej skrobi, przepusilem te ciecz przez sitko. Bryly tluszczowe usunalem
mechanicznie, a jego resztki przylegajace do scianek kubka i lyzki usuwalem
kilkakrotnie plynem do zmywania naczyn. Jest to tluszcz bardzo trudno
usuwalny przez wszystkie plyny ludwikowate. To teraz wyobrazcie sobie jak
musza sie nameczyc Wasze biedne organizmy, zeby cos z tym sztucznym tluszczem
zrobic. Od dzis zawsze bede tak postepowal, bo:
- smak gravyowy w sumie jest OK
- z tej cieczy sos tez robi sie gesty po doprowadzeniu go do wrzatku (nalezy
go jednak ciagle mieszac, zeby sie nie skluszczyl)
- usuwa sie z niego szkodliwy dla zdrowia tluszcz.
I to nabyloby tyle.
Pozdrowiska