Dodaj do ulubionych

Fort Sokolnickiego - a w nim?...

20.01.04, 00:01
Na wyraźne życzenie roodego ;) - proponuję pomarzyć: co można zrobić w Forcie
Sokolnickiego? Władze sugerują fantastyczne centrum kulturalne, promieniujące
ideami na całą stolicę, ba! - na kraj cały!! [;-)))... Żeby tylko nie powstał
twór w rodzaju przybytku na Próchnika. Jak w Forcie stworzyć coś sensownego?
I co mianowicie? Kino? DKF? A może by tak przy tej okazji reaktywować bar
Fawory - historyczna to nazwa i piękne wspomnienia... (;-)) Serdecznie
pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: rayenne warszawska "Piwnica pod baranami" ;-))) IP: *.chello.pl 20.01.04, 23:43
      ... czyli wieczory przy alkoholu i dobrej poezji (Z naciskiem na poezję i
      alkohol):) Co do DKFu to mnie się marzy takie kino z wyświetlaczem i taśmą
      (takim jak w "Cinema Paradiso" lekko terkocącym i jak ktoś wstaje, by po
      cichutku wyjść z sali to jego cień wędruje po całym ekranie:))))
      Całusy jota i roody ;-)
      • roody102 Re: warszawska "Piwnica pod baranami" ;-))) 21.01.04, 02:13
        Myślę, myślę, Jota ;)))
        Do tego kina dodałby stare, skrzypiące fotele z jakiegoś starego kina :) I
        kogoś z sercem do puszczania, szukania filmów i mówienia o nich.
        __________________________
        Roody102

        Poprawcie, k...a, logowanie!
        • jota.40 Re: warszawska "Piwnica pod baranami" ;-))) 22.01.04, 01:38
          Myślisz, myślisz - i co?... Fotele tylko?... Dobre i to, zreszta bardzo miłe
          wizje rozsnuwacie z rayenne - już mi w duszy skrzypi na samą myśl o takim
          kultowym kąciku ;)). Obstaję przy Faworach - swoją drogą całe życie myślałam,
          że to taka sobie dziwna nazwa baru, po latach dopiero do mnie dotarło, że nazwa
          to zacna, historyczna i stricte żoliborska. No i co jeszcze w tym Forcie,
          kochani? Dla mnie mógłby się pojawić porządny sklep z płytami - a najlepiej
          filia tego po schodkach z pl. Wilsona, bo to mój ulubiony.. I, powiedzmy,
          kafejka inetrnetowa. Parę stolików do gry w szachy. Wygodne, przepastne
          kanapy ;). No i siedziba Stowarzyszenia Miłośników Żoliborza, gdzie kompetentne
          recepcjonistki wyjaśniałyby spragnionym wiedzy maluczkim, jak wymawia się
          poprawnie nazwę placu WILSONA ;))). Ściskam was serdecznie i proszę o więcej!!
    • Gość: rayenne STARE KSIĄZKI MEKKA HOBBISTÓW IP: *.chello.pl 23.01.04, 14:58
      A może przenieść tu również antykwariaty z zagrożonego plcyku sprzed merkurego,
      może w niedziele (weekendy) uda się tu zrobić jakieś mini-Koło -sciągnąć
      kolekcjonerów starych ksiażek, pocztówek, druków, fotografii (może uda się
      wogóle zrobić galerię fotografii taką jakiej dorobiła się Praga???) Buziaki
      • jota.40 Re: STARE KSIĄZKI MEKKA HOBBISTÓW 24.01.04, 01:07
        No, no... Coraz lepiej. Naprawdę! Ci antykwariusze też mi wczoraj chodzili po
        głowie, ale jakoś uciekli - tak się wzruszyłam losem warszawskich barów ;)))...
        Ale ta wizja giełdy antykwaryczno-pocztówkowo-starodrukowej udała się, jak mało
        co! Niewiele takich miejsc w Warszawie - może nie ma na to zbytu?.. Muszę
        zbadać rynek, bo mam znajomego antykwariusza w Logosie, obok starodruki - na
        pewno będzie coś wiedział. W ogóle jakaś mała namiastka Koła - to mogłaby być
        rewelacja, tylko czy tam jest miejsce na to? Pewnie zaraz by się okazało, że
        handlarze niszczą okoliczne parkowe krzewy i śmiecą...Hm. Ale pomarzyć dobrze -
        jak ja zazdrościłam całymi latami pewnemu przyjacielowi, mieszkającemu na Kole -
        chodził tam sobie na piechotę wcześnie rano - a jakie ma zbiory starych
        pocztówek!! - strach opowiadać. Nie zazdroszczę już tylko dlatego, że się
        wyprowadził ;). Tradycyjne uściski - a roody, widać, dalej myśli ;)))...
        • roody102 Re: STARE KSIĄZKI MEKKA HOBBISTÓW 25.01.04, 19:45
          Roody miał wyjątkowo aktywny weekend :P
          Dochodzę do siebie, dzięki za troskę, ale pomysłów na razie nie mam za wiele.
          Co do antykwariuszy, to przypomniało mi się, że w Tęczy były swego czasu takie
          giełdy książki; płaciło się 20pln za wstęp i mozna było wziąć wszytsko, co się
          udźwignęło. Można by to reaktywować.
          __________________________
          Roody102

          Poprawcie, k...a, logowanie!
    • Gość: Bor'ka z Wilsona A ja nie wiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 18:41
      Ja rowniez mam mile wspomnienia z "Fawora", ale po chwili namyslu zwyciezyly
      we mnie zoliborskie sentymenty - w Forcie miescil sie powstanczy szpital i,
      mimo, iz jestem przeciwnikiem martyrologii na kazdym kroku, to knajpa bylaby
      jednak zgrzytem (zwazywszy tragiczny final tegoz szpitala).
      Tam musi byc jednak cos dochodowego, bo inaczej szybko padnie.
      Zeby proponowac rozwiazania, trzeba znac stan wnetrza Fortu.
      No i w koncu to park!
      • jota.40 Re: A ja nie wiem... 24.01.04, 22:41
        Masz rację. Nie znam zupełnie powstańczej historii Fortu, mógłbyś przy okazji
        trochę o tym napisać? Dlaczego tragiczny koniec? Rozumiem, że rannych wywlekli
        i rozstrzelali, jak to mieli w zwyczaju. Jeśli tak, to istotnie - Fawory jakby
        nie pasują. Mnie osobiście szkoda nazwy, a jeszcze - nawiasem mówiąc - zrobili
        zamiast tego tę klinikę chirurgii plastycznej, toż to zgroza!... Jeśli
        zakładasz, że centrum miałoby stać się dochodowe, to DKF pewnie też się nie
        łapie... Ja uważam jednak, że mógłby być jakiś sensowny podział - troche rzeczy
        kasowych i trochę - dla ducha. Prawdę powiedziawszy, nie wiem, jak funkcjonuje
        CSW, chyba jest jakoś sponsorowane?
        • Gość: Bor'ka z Wilsona Watpliwosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 19:33
          Postanowilem odszukac jakies konkretne dane n/t Fortu Sokolnickiego i jego
          losow w czasie Powstania. Nie ulega watpliwosci, ze miescil sie tam szpital
          polowy, przeniesione zostaly tam szpitale z Czerneckiego i ze Smialej.
          W kazamatach schronilo sie rowniez wielu okolicznych mieszkancow.
          Grube muru zapewnialy jaka taka ochrone przed kolejowym dzialami z Gdanskiego.
          Niezrownane zrodlo informacji o Powstaniu na Zoliborzu, "Rapsodia Zoliborska"
          Podlewskiego podaje, ze osoby cywilne oraz rannych ewakuowano 30.09.44 -
          2.10.44, ale "wielu rannych pozostalo".
          I tu zaczynaja sie watpliwosci.
          Ksiazka Podlewskiego byla wielokrotnie uzupelniana. Wydaje mi sie, ze w jednej
          z pozniejszych wersji, autor opisuje rozprawe kolaborantow RONA Kaminskiego z
          pozostalymi rannymi.
          Ja dysponuje w chwili obecnej jedynie pierwotna wersja.
          • roody102 Re: Watpliwosci 25.01.04, 19:52
            Zwykła knajpa to może faktycznie nie jest dobry pomysł, ale kameralna
            herbaciarnia, grzane wino przy kominku (tam na dole jest taki żeliwny piecyk,
            jak się zimą w nim napali, to w środku się robi ciepło i strasznie
            klimatycznie)... to by chyba niczyjej pamięci nie urągało.

            Ale, skoro już to zostało przypomniane, to można by się zatroszczyć o jakieś
            zdjęcia, materiały - w porozumieniu z Muzeum Powstania - i zrobić tam jakieś
            miejsce pamięci. Żeby przypomniało wszytskim gościom i o tym fragmencie
            historii.

            Ja zawsze powtarzam - tylko nie chciałbym się tu w ideologiczny spór wdawać -
            w odpowiedzi na pytanie czy gdzieś w Warszawie knajpa czy inne miejsce zabawa
            nie urąga pamięci, że gdyby tak konsekwetnie myśleć, to Warszawa byłaby
            właściwie jednym, wielkim, pustym miejscem pamięci i smutku. Tu nigdzie nie
            wypada się bawić w takim razie. A przecież nie za to ci ludzie ginęli, tylko
            między innymi po to, żeby tu dziś można było normalnie żyć. Normalnie, czyli
            także radośnie. Umieć korzystać z tego, nie zapominając o nich, to też jest
            jakiś rodzaj pamięci. Ja w każdym razie tak na to patrzę.
            • Gość: Bor'ka z Wilsona Re: Watpliwosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 20:28
              Masz racje, tylko, ze bar Fawory to ex- mordownia klasy budki z piwem i bylaby
              w tym juz przesada.
              Ale porzadnego lokalu brakuje w okolicy Wilsona.
              Np takiego jak Flik.
              Nie strasznie drogiego, a z pewna klasa.
              Moglaby nawiazywac do carskich tradycji - w koncu to Cytadela Aleksandrowska.
              Ale i to nie wszystkim bedzie sie podobac.
              • roody102 Re: Watpliwosci 26.01.04, 13:04
                Jeśli carska tradycja miałaby się wyrażać w herbacie parzonej w imbrykach, to
                nie sądzę, by ktoś miał coś przeciwko.

                Z innej strony. Czy Fundacja, która ma tam teraz swoją siedzibę i organizuje
                tam zajęcia z kilkunastoletnią tradycją, pozostanie? Byłoby fajnie, bo to
                strasznie pozyteczna instytucja.

                __________________________
                Roody102

                Poprawcie, k...a, logowanie!
                • Gość: rayenne w kwestii tradycji :) IP: *.chello.pl 26.01.04, 14:55
                  zgadzam się z roodym ;-) Jeśli "umuzealni się to miejsce" będzie to oznaczać
                  kolejny świecący pustkami nieużytek, w którym rasz na jakiś czas ktoś komuś w
                  rocznicę coś przypnie - największym USZANOWANIEM osób, które brały udział w
                  Powstaniu i w walce o Wwę byłoby stworzenie - równiez dla NICH - miejsca, w
                  którym mogliby przysiąść na herbatę z dobrym ciastkiem, umówić się ze
                  znajomymi. Czyli normalną fajną kawiarnię, ze spokojną sympatyczną i niegłośną
                  muzyką i przystępnymi cenami. Niby wszyscy chcą im tworzyć muzea a nikt nie
                  pamięta, że oni potrzebują wyjścia z domu, a nie tylko czekania od 1 do 1 na
                  szczątkową emeryturę, która wyklucza jakiekolwiek "ekstrawagancje" w stylu kawa
                  na zewnątrz - bo wszystko jest ściśle wyliczone. Taka kawiarnia mogłaby być
                  programowo"internacjonalna" , ciepła, fajna, z własnym,lokalnym klimatem.
                  Zwłaszcza, że na Żoliborzu mieszka sporo ludzi w starszym wieku (czemu zapewne
                  zawdzięczamy wybitny rozkwit gołębi) Pozdro.
                  • roody102 Re: w kwestii tradycji :) 26.01.04, 22:43
                    Szczególnie, przepraszam za dosłowne sformułowanie, niewielu już tych
                    powstańców pozostało. A tak, byłaby jeszcze okazja ich posłuchać. Na pewno
                    mają co opowiadać. Tak, to by było fajne, gdyby włączyć ich w życie tego
                    miejsca, zorganizować jakieś spotkania. Tylko żeby to się w nudne akademie nie
                    zamieniało, żeby miało kameralny nastrój...
                    __________________________
                    Roody102

                    Poprawcie, k...a, logowanie!
                    • jota.40 Re: w kwestii tradycji :) 27.01.04, 00:27
                      Ja nie miałam na myśli organizowania w Forcie repliki Faworów - owszem, tęskno
                      mi nieco za hłaskowskimi klimatami, straszna meliniarnia to była!! - ale nie w
                      tym rzecz, żeby ją reaktywować. Wspominałam raczej nazwę, ale nie będę się jej
                      kurczowo trzymała ;)))... Owszem, właśnie roiło mi się coś takiego, o czym
                      wspomina Rayenne, nie za drogie, a przyciągające. Trudność polega na tym, że
                      musiałby się tym zająć jakiś wizjoner i filantrop zarazem, który nie chciałby
                      kosić opętanej forsy, a stworzyłby miejsce z charakterem. Nie wiem, dlaczego,
                      przypomina mi się taki lokal w Wiedniu, nieduży, cały wylepiony starymi
                      plakatami filmowymi, teatralnymi i operowymi. Niektóre były naprawdę dosyć
                      wiekowe - widać było, że i ta kawiarnia nie za świeżej daty... Wiem, że to
                      patyna, która pojawia się z upływem lat, ale... Muszę wam wyznać, że w miarę
                      snucia tych propozycji - zaczęłam widzieć oczami duszy nasze swojskie,
                      oldskulowe centrum zoliborskie, bez pompy, bez akademii i bez zadęcia, za to
                      urządzone i pomyślane tak, żeby pielgrzymki ludzi z całego kraju przychodziły -
                      podziwiać, jak nam się to fantastycznie udalo ;)).. Nawiasem mówiąc - dziś
                      wystraszyłam się nieco, kiedy przeczytałam w Gazecie o pokazie niejakiego
                      Wezyra i innych hip-hopowców na audiencji u Papieża - ręce w tym macza niejaki
                      pan Zanussi oraz Karuzela Cooltury - co to jest? Skojarzyło mi się mianowicie,
                      że wszak Mistrz mieszka po sąsiedzku, tuż za Fortem - a może ostrzy sobie już
                      zęby i zechce tę całą Karuzelę tam włożyć??? Strach, strach, rany boskie!
                      • roody102 Re: w kwestii tradycji :) 27.01.04, 02:03
                        Oj, z tym strachem to nie ma co przesadzać - mi tam kolejny raz Papież
                        zaimponował swoją otwartością i tym, że z tak odległej - nie tylko
                        geograficznie - perspektywy dostrzega takie niuanse, jak to, że nie cały
                        polski HH to bandyterka i HWDP. Widzi to lepiej, niż wielu tu, na miejscu. Ale
                        to na marginesie uwaga i bynajmniej nie za żadną Coolturą Zanussiego głos.

                        Klimat... Byliście w TeaArt na Bednarskiej?
                        __________________________
                        Roody102

                        Poprawcie, k...a, logowanie!
                        • jota.40 Re: w kwestii tradycji :) 27.01.04, 11:22
                          Nie, roody, zaznaczyć muszę z całą stanowczością, że ani trochę nie boję się
                          Papieża!! Pomysl z zaproszeniem hip-hopowców, nawiasem mówiąc - znakomity.
                          Strach i rany boskie - to reakcja na mistrza Z. i ewentualne jego zapędy w
                          stosunku do Fortu, jeszcze raz podkreślam. A słyszałeś coś o tej Karuzeli? Kto
                          słyszał? Co to takiego? Może zresztą fajna rzecz? Tylko ja się boję takich
                          osób, jak mistrz, bowiem straszny z niego kabotyn, za przeproszeniem.
                          • roody102 Re: w kwestii tradycji :) 27.01.04, 13:49
                            Aż sobie poczytałem w sieci o tej inicjatywie i niestety nie bardzo wiem o co
                            chodzi. Nie chcę obrażać nikogo, kto brał udział w jej tworzeniu, bo są to w
                            większości ludzie zacni, których szanuję, ale mam wrażenie, że jedyne co im
                            się udało, to obnażyć własny brak zrozumienia, dla rzeczy im obcych.

                            Już sama idea, że oto oni będę mentorami, reprezentującymi kulturę wysoką i
                            teraz się pobratają z kulturą niską jest dla młodzieży, w ich mniemaniu
                            reprezentującej tą drugą, po prostu obraźliwa. Wyszedł z nich mentorski zapał
                            rozumiany jak najgorzej; mądrzenie się, patrzenie z góry, w oderwaniu od
                            konkretu. Zresztą sama nazwa zawiera w sobie słowo „cool”, które w
                            młodzieżowej nowomowie dawno już przestało być cool, że tak powiem.

                            Pomysł z zawiezieniem hiphopowców do papieża to chyba jedyny akcent
                            zasługujący na uwagę. A cała inicjatywa niczym szczególnym się nie wsławiła.
                            Cała wymowa tego pomysłu jest po prostu smutnym przykładem na to, że młodzi i
                            starszy nie mają wspólnego języka, co z drugiej strony nie jest chyba w
                            dziejach społeczeństw nowoczesnych niczym nowym. Kolejne pokolenia radzą sobie
                            z tym jakoś i pan Z., choćby się starał, raczej nogi temu nie podstawi.

                            Tu sobie można poczytać:
                            www.independent.pl/kultura/aktualnosci/strona_karuzela_cooltury.php
                            Co jedno zdanie to większy kwiatek.
                            __________________________
                            Roody102
                            • jota.40 Re: w kwestii tradycji :) 27.01.04, 15:51
                              No, dzięki, roody, solidna z ciebie firma ;))) ! Poczytałam i ja... Mówiłam -
                              strach, strach, rany boskie, że zacytuje raz jeszcze Przyborę. "Relacja mentor -
                              uczeń"... Cha, cha, cha. Bardzo jestem ciekawa, czy cos z tego wyjdzie - ale
                              uff! ulga, bo chyba nie namierzają się na Fort, raczej na centra
                              handlowe ;))))... Rozumiem, żeby zejść z tą "coolturą" do tego "plebsu"... Ech.
                              No cóż, mnie to nie rusza, a jeszcze planują, że w dniach festiwalu wszystkie
                              kina, galerie, teatry i nie wiem, co jeszcze - czynne będą całą dobę -
                              świetnie!! Chociaż przez trzy dni...
                      • Gość: dziura w desce Re: w kwestii tradycji :) IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 27.01.04, 17:27
                        Jestem za pomieszaniem Faworego z izbą pamieci, ale taką bez zadęcia. Przecież chłopcy, jakby przeżyli, to pierwsze co by zrobili, to chyba by poszli gdzieś to opić?
                        Nie spelunę, tylko taką knajpę dyskusyjną, z dyżurnym moderatorem dyskusji (jakimś na poziomie facetem), może jakieś Cafe Filo albo co?
                        Jakbym znowu odwiedziła rodzinne strony miło by mi było wpaść. I dzieci bym przyprowadziła, chociaż one już ze wsi :)
                        Własnie - jakby się jeszcze udalo żeby to coś bylo międzypokoleniowe...
                        • roody102 Re: w kwestii tradycji :) 27.01.04, 18:26
                          Z tym opiciem to dość dosłowne sformułowanie, ale masz rację; czego
                          najbardziej nie lubię to bohaterów z tektury, niczym tzw. standy w kinie.
                          Przecież to byli żywi ludzie, nierzadko młodsi niż my dziś i na pewno w głowie
                          mieliby zabawę, gdyby nie miejsce i czas w jakim się znaleźli.

                          A co do międzypokoleniowości, to właśnie o tym myślałem, gdy pisałem, że
                          chciałbym móc tam spotkać tych ludzi, którzy to pamiętają. Chciałbym móc po
                          prostu usiąść z nimi przy stoliku i posłuchać.

                          W ostatanią rocznicę Powstania telewizja - nie pomnę która - wyemitowała
                          program, w którym kilku weteranów walk na Żoliborzu, do dziś mieszkających w
                          koloniach, opowiadało o Powstaniu. Razem z ekipą zeszli nawet do warszawskich
                          kanałów, gdzie wspominali różne historie. Potem wyszli z nich w samym Centrum,
                          na środku Ronda Dmowskiego. Pomyślałem wtedy, że naprawdę chętnie odszukałbym
                          tych ludzi, pogadał z nimi, ale przecież nie zacznę pukać do mieszkań.
                          __________________________
                          Roody102

                          Poprawcie, k...a, logowanie!
                          • Gość: dziura w desce Re: w kwestii tradycji :) IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 28.01.04, 12:45
                            no właśnie :)

                            chociaż muszę Wam powiedzieć, że to jest duża rzecz, że Wy się wogóle zastanawiacie:co zrobić, jak zrobić żeby nie spierniczyć, żeby na poziomie bylo...
                            Tu gdzie teraz mieszkam, nikt (włacznie z wladzami) nie ma takich problemów. Wszystko co powstaje ma przynosić dochód, dochód w pieniądzu, a nie w jakimś tam rozwoju intelektualnym albo w "skanalizowniu" młodzieży. Pieniądz - czyli sklep z wódką albo takie tam.

                            Smutna ta Polska, na tym Żoliborzu jeszcze jaki taki inny świat, nie wiem tylko jak długo,

                            pozdrawiam z mojej wioski
    • Gość: esscort Re: Fort Sokolnickiego - a w nim?... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 14:25
      A mnie sie wydaję, że trochę patrzycie na świat zbyt idealistycznie, a
      nostalgia przysłania wam poczucie realizmu. Taki ośrodek w forcie musiałby na
      siebie zarabiać. Inaczej się nie da. Nie wierzycie chyba, ze ktoś bedzie do
      tego dokladał (bo kto i z czego?). Z tanich herbatek dla emerytów nie da się
      zarobić nawet na ZUS dla jednego pracownika. Poza tym oferta musi byc bardziej
      uniwersalna, żeby takie miejsce żyło, było ośrodkiem spotkania pokoleń.
      Skrzypiące krzeselka z kina Światowid czy pogadanki o Powstaniu Warszawskim są
      fajne dla garstki osób. Moja propozycja jest taka. Zostaje przygotowany lokal,
      w którym jest coś w rodzaju baru/kawiarni oraz funkcjonalne wnętrze, które
      można adaptować - w miare potrzeb - do róznego rodzaju przedsięwzięć (koncert,
      wystawa, zajęcia z młodzieżą, DKF, aerobic, klub AA, sala prób dla zespołu
      muzycznego - możliwie wszystko). I teraz tak: calość obsługuje niewielka grupa
      ludzi (kierownik, księgowa, sekretarka, pracownik techniczny). Bar oddajemy w
      dzierżawę prywatnej osobie. Przedsięwziecie działa na zasadzie czegoś w rodzaju
      domu kultury, ale opartego trochę na zasadach komercyjnych. Wiadomo, ile
      kosztuje wynajecie np. małej sali, ile sali koncertowej. Ktoś ma pomysl, żeby
      prowadzić lekcje gry na gitarze, więc przychodzi do kierownika, mowi, jaka sala
      jest mu potrzebna, kierownik sprawdza w grafiku i mówi Ok w srody i piątki w
      godzinach 17-18 mamy wolne, kosztuje to tyle i tyle. I dalej: grupa osób bawi
      sie w kabaret, chcą mieć próby, zorganizować koncert,, nie mają zbyt duzo kasy,
      ale mają dofinansowanie od sponsora. Kierownik sprawdza w grafiku: ok jest
      możliwość w piątek, dajemy kasjerke, sztaniarza, ochroniarza, kosztuje to tyle
      i tyle. Inny facet jest malarzem, dostał dofinansowanie z Wydziału Kulturty
      Gminy - więc robimy mu wystawę. Przed wyborami - wiadomo: spotkania z
      kandydatami na posłów/radnych (ale żadnego kumoterstwa - SLD płaci tyle samo co
      PO). Teraz uwaga: kierownik obiektu jest osobą w miarę samodzielną, rozliczaną
      m.in.z efektów finansowych, więc czasem (a może częściej) musi też robić
      imprezy komercyjne (np. dyskoteka, koncert jakiejś Flinty, czy publiczne
      pokazywanie chętnym jakiegoś Gulczasa - cokolwiek). Kierownik musi być
      jednocześnie po trosze (przepraszam za słowo) działaczem kultury, który potrafi
      np. poznać się na kimś, w kogo warto zainwestować itp. Nad calością czuwa
      społecznie wybierana kadencyjnie rada programowa złożona z grupy Żoliborzan w
      róznym wieku i z róznych srodowisk(reprezentant gminy i dużo tzw. czynnika
      społecznego)- osób, co do których wiadomo, że nie chcą przy okazji kręcić
      jakichś swoich lodów. Rada opiniuje działania kierownika (może go odwołać), ma
      prawo interweniować, gdy dzierżawca gastronomii przesadza z cenami, podejmuje
      decyzje o dofinansowaniu (jeżeli ma kasę)jakiegoś cennego przedsięwzięcia (np.
      wystawy fotografii o Żoliborzu lub wschodzącej gwiazdy muzycznej z terenu
      dzielnicy). Określone są zasady akceptowania przedsiewzięć, współpracy z innymi
      podmiotami. Myślę, że przy tak działającej strukturze, otwartych możliwościach,
      mogłoby się w przyszlosci udać wypracowanie atrakcyjnej oferty dla różnych grup
      i środowisk. Być może przycupnęłyby tu z czasem jakieś grupy artystyczne (np.
      muzyczne, teatralne), które z kolei byłyby magnesem dla innych przedsięwzięc.
      Oczywiście na herbatę mozna by było zawsze przyjść. Ja stawiam wszystkim
      kolejkę podczas otwarcia.
      • roody102 Re: Fort Sokolnickiego - a w nim?... 28.01.04, 16:06
        Huehue, masz rację, trochę uciekliśmy w marzenia. Dzięki za rzeczowe
        sproawdzenie nas do konkretów. Generalnie zarysowany plan mi się podoba, tylko
        nie wiem czy jest on do zrealizowania w naszych warunkach. To nie scepytycyzm -
        to pytanie. Inna rzecz, że to co napisałeś, nie stoi w sprzeczności z
        marzeniem o przytulnej herbaciarni. Trzeba tylko ów bar wydzierżawić właściwej
        osobie. A do rady programowej dać koniecznie kogoś młodego, żeby średnią wieku
        obniżał.
        __________________________
        Roody102
        • Gość: esscort Re: Fort Sokolnickiego - a w nim?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 22:04
          roody102 napisał:

          Generalnie zarysowany plan mi się podoba, tylko
          > nie wiem czy jest on do zrealizowania w naszych warunkach.

          E, to akurat wiadomo, że nie jest. Przecież tak tylko sobie dywagujemy. Nie po
          to gmina ładowałaby kasę w remont fortu, by potem dać to jakims nawiedzonym
          facetom. Wsadzi się tam czyjegoś szwagra, zaufanego człowieka, żeby robił co
          trzeba. On zatrudni kochanke i sąsiada itd.
          • roody102 Re: Fort Sokolnickiego - a w nim?... 29.01.04, 00:06
            No to już żeś nas kompletnie do pionu ustawił :)
            __________________________
            Roody102
            • jota.40 Re: Fort Sokolnickiego - a w nim?... 29.01.04, 14:09
              Esscort to w ogóle głowa nie od parady ;))... A pamietacie, jak nam zgasił
              marzycielskie pogawędki w wątku o nieistniejących kinach ? Co to sobie snulismy
              wizje knajpek, kawiarenek i innych przytulnych lokali, narzekaliśmy na brak
              takowych... Napisał w krótkich, żołnierskich słowach, co i jak z tymi knajpami,
              aż mi w pięty poszło... Z organizacją Fortu - esscort znowu ma świętą rację,
              ale znów - jeśli ten ciekawy zresztą pomysł z wynajmowaniem sal etc - jest
              nierealny, bo do głosu dojdzie wszechobecny nepotyzm, to i my możemy sobie
              kontynuować nasze nierealne majaczenia ;))). Doprawdy nie wiem, jak moglibyśmy
              wprowadzić w życie nasze tu dyskusje? Przez Stołeczną? Jakiś list zbiorowy?
              Przecież to - tak czy inaczej - jest tylko forum do gadania i wymiany myśli!
              Niewielki chyba mamy wpływ na rzeczywisty stan dzielnicy, projekty etc. A w
              Forcie - po wszelkich pracach renowacyjnych itp. - to chyba powinien być jakiś
              konkurs na szefa? program działania? Bo inaczej rzeczywiście dorwie się
              kochanka i sąsiad, oraz szwagier. Serdecznie was pozdrawiam!
              • roody102 Re: Fort Sokolnickiego - a w nim?... 29.01.04, 14:49
                Możemy wszelako sami przygotować problem i wystawić kogoś do konkursu.
                Przynajmniej teoretycznie.
                __________________________
                Roody102
              • Gość: esscort Re: Fort Sokolnickiego - a w nim?... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.04, 15:02
                Wcale nie chciałem niczego gasić! Przeciwnie. Chcialem troche okrężną drogą
                pokazać, że te idee jednak można jakoś zrealizować. Może trochę byłem cyniczny
                z tym szwagrem i kochanką. Wydaje mi się, że jakiś tam wpływ mamy, bo sporo
                ludzi czyta tę wymianę myśli. A czytając tez sie zastanawia. Czasem Stołeczna
                coś z Forum podchwytuje i jakieś idee wspiera. No ale bezpośredniego
                przełożenia na praktykę to nasze tutejsze pogwarki raczej nie mają, ale kogoś
                może zastanowią, komuś podsuną jakiś pomysł. Sami też - wymieniając myśli -
                kształtujemy swoje poglądy. I taka jest chyba rola forum. Moim zdaniem
                sukcesem jest już to, że istnieje jakaś grupa osób, która chce zabierać głos w
                sprawach ogólnych, spierać się itp. - przy czym robi to całkiem
                bezinteresownie. Możemy też wywierac nacisk - np. przy róznego rodzaju wyborach
                samorządowych. A może ktos, kto ma potrzebę praktycznego działania na terenie
                żoliborskiego samorządu coś z tych naszych dywagacji włączy do swojego
                programu? Wtedy go wesprzemy itp. No i oczywiscie zapraszam do snucia dalszych
                pomysłów.
                • jota.40 Re: Fort Sokolnickiego - a w nim?... 29.01.04, 19:26
                  No, co ty, esscort, to żarcik niewinny z tym gaszeniem... Ja wiem, że nie takie
                  były twoje zamiary ;))... Masz po prostu tendencję do bardzo trzeźwego i
                  racjonalnego spojrzenia na przedmiot dyskusji - będę zgadywać, umysł ścisły??..
                  Czytam cię z zazdrością nawet, bo zazwyczaj z większością twoich opinii sie
                  zgadzam, tylko nie umiem tak precyzyjnie tego wyłożyć ;(( !
                  Masz też rację co do naszego wpływu - mniejszego lub większego - na bieg
                  wydarzeń i na kształt omawianego tu Fortu Sokolnickiego. Właściwie marzyłoby mi
                  się, żeby Stołeczna jakoś zorganizowała - bo ja wiem... coś w rodzaju skrzynki
                  na pomysły. Niby można zadzwonić, ale akurat ja nigdy tego nie robię. Niektóre
                  wasze pomysły wydają mi się co najmniej równie ciekawe, jak inicjatywy
                  Wyborczej! Ja w międzyczasie wpadłam na pomysł przyciągnięcia do tego centrum
                  kultury młodszego pokolenia - jeżeli dla starszych i oszczędnych miałaby być ta
                  świetna, tania kawiarnia ;))) - to dla młodszych może np. mały, ale ciekawy
                  teren do jazdy na deskorolce? Gdzieś w pobliżu... Boję się, co prawda, że ci na
                  deskach wpadaliby na tych, wybierających sie na herbatkę ;)), ale z drugiej
                  strony - w ogóle czegoś takiego u nas nie ma (mam na mysli Żoliborz centralny),
                  chłopaki szaleją po uliczkach - a tak, może jeden i drugi wpadliby na jakąś
                  ciekawą wystawę zdjęć (na przykład Gudzowaty i te odloty z klasztoru
                  Szaolin)... Albo coś innego, w tym rodzaju - nie mówię o profesjonalnym placu
                  zabaw dla dzieci, ale jakiś pomysł w otoczeniu Fortu, który mógłby przyciągnąć
                  ludzi w różnym wieku. A jak nie w otoczeniu, to może w środku? Bo starsi ludzie
                  pewnie chętniej tam zajrzą, a co by mogło być dla młodych i tych całkiem,
                  bardzo młodych?.. Zjawisko o sile "Harry'ego Pottera", które odessałoby
                  niektórych od komputerów i play station... To jest dopiero wyzwanie!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka