28.07.04, 04:53
Przegladajac stare Zoliborskie watki na forum, natknalem sie w jednym z nich
na fragment o Spotkaniu na Krasinskiego, kiedy byla to knajpa - gdzie jak
okreslono - przesiadywali "zule" i "chcieli 5 zlotych" Wiecie cos o tym wiecej
(bardziej pytanie do rocznika ~1950)?
Obserwuj wątek
    • Gość: jota.40 Re: Spotkanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.04, 18:41
      Noo... Ja tam rocznik trochę młodszy jestem, ale pamiętam! Spotkanie było -
      owszem - lekką meliniarnią. Nijak się miało do tego postindustrialnego wnętrza,
      jakie jest dziś... W gablotce stały desery - głównie lekko starawe galaretki z
      bitą śmietaną, na przykład... No i ciacha - wuzetki i rurki... Na ścianach - o
      ile dobrze pamiętam - boazerie z charakterystycznych, wąskich listewek (ale to
      może myli mi się z niejaką Różanką, poźniej Nowocinem). O, właśnie, a czy ktoś
      pamięta Różankę, jak była jeszcze Różanką?... Nastrój całkiem ten sam. I może
      nawet ci sami żule!
      • Gość: esscort Re: Spotkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 22:29
        W różance żule? W ogóle w kawiarniach za komuny żule? To chyba nie widziałaś/eś
        prawdziwych żuli. Co żul robiłby w kawiarni, gdzie można było sączyć wino,
        którego kieliszek kosztował tyle co pół alpagi? Wiem, bo przez jakiś czas
        bywałem żulem. Gdy szedłem do kawiarni, to się "odżulałem", bo kawiarnia to
        było miejsce kulturalne. Pamiętam Różankę, gdy była Różanką. Pamiętam
        Spotkanie. Przebywali tam - z punktu widzenia żula - grzeczni chłopcy i ich
        grzeczne koleżanki. Myślę, że wszystkich, którzy głośniej rozmawiali i pewnie
        czasem sobie zaklęli, i pewnie bywali w stanie wskazującym uważałaś/eś za żuli.
        Tymczasem między żulem a bywalcem kawiarni był spory dystans.
        • Gość: jota.40 Re: Spotkanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.04, 20:00
          Polemizowałabym. Oczywiście, możemy się spierać o dokładny sens słowa "żul".
          Mnie może bardziej chodzi o meneli. A tych pamiętam dokładnie, nie wiem, co
          robili w Różance, ale bywali tam na pewno, wiem, bo często tam wpadałam na
          rurkę z kremem. Może istotnie to byli uprzejmi starsi panowie, a moja
          perspektywa skrzywiona?... Ale chyba nie do końca, bo to przecież mieszkańcy z
          sąsiedztwa byli - dziś przechadzają sie przed Burbonką i tam często można się
          natknąć na ich kulturalne oblicza, bo Różanka - Nowocin zniknęły na rzecz PKO
          SA... No, dobra, może prawdziwi żule chadzali do Baru Fawory... Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka