Dodaj do ulubionych

Cafe Kareta

IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 10.02.03, 01:00

Kopia mojego postu z podforum Restauracje.
Na naszej żoliborskiej pustyni mamy nowy lokalik. Dzisiaj poszłyśmy z
koleżanką do Cafe Kareta, dostrzeżonej niedawno. Jest to niewielki lokal,
znajduje się między Zajączka a pl. Inwalidów, po prawej jadąc do centrum.
Jedna niezbyt duża sala, część na antresolce. Wystrój koniarski (? podkowy,
siodła, grafiki przedstawiające konie). Dzisiaj było pełno ludzi (ale bez
szaleństwa typu czekanie na stoliki). Obsługa miła, nastrój rodzinny. W
karcie niezbyt wielki wybór, ale OK - są np. 3 zupy, po kilka przystawek
zimnych i gorących, tak ze 6 dań głównych, napoje, kawa, desery (np. domowy
tort makowy był dziś). Ceny umiarkowane - zupa 9 zł, dania główne 22-29 zł.
Porcje małe, powiedziałabym, że nieco za małe, za to człowiek jest w stanie
zjeść więcej niż 1 danie. Przyjmują karty. Zapytałam, podobno czynni do
ostatniego gościa, w praktyce bywało do 23-24, trudno mówić o doświadczeniu,
bo rzecz istnieje tydzień! Aha, nie ma czekadełka :-((.
Obserwuj wątek
    • roody102 Re: Cafe Kareta 18.02.03, 18:39
      Kopia mojego posta z innego forum, gdzie pisuję o knajpkach :-)
      Napisalem to 02.02.03.
      ___________________
      Troszkę zaniedbałem ten wątek. Ale była sesja i mało czasu na pisanie. Bo na chodzenie po
      knajpach to zawsze się znajdzie.

      Dziś jest taka ładna pogoda - wprawdzie mróz, ale za to słońce świeci pięknie -
      postanowiłem, że spacer, na który wczoraj się nie zdobyłem z powodu kaca (jak to w
      sobotę), trzeb odbyć dziś (korzystająca z faktu, że w niedzielę, w drodze wyjątku, kaca brak).
      Po kilkunastu godzinach snu świeże powietrze Warszawy miało mi dobrze zrobić.

      Złaziłem sobie kawałek Starego Żoliborza - zajrzałem w te miejsca, w które nie miałem okazji
      zajrzeć odkąd zepsułem rower. Zwiedziłem różne zakamarki - coraz więcej pięknych domów
      na Oficerskim Żoliborzu jest wyremontowanych i odzyskuje świetność. No, zdarzają się też
      architektoniczne gnioty, szczególnie w dziedzinie dobudówek i przeróbek ale ogólnie w
      takim słońcu i śniegu to wręcz pięknie jest. Poza tym zajrzałem w kilka miejsc związanych z
      różnymi wspomnieniami i w ogóle taki sentymentalny się spacer zrobił. Co po prawdzie
      wielce mi pasuje akurat.

      Wreszcie dotarłem do obranego celu i bohaterki tego posta zarazem. Dwa dni temu
      wypatrzyłem otwartą w czwartek... No właśnie - nazwa ?Cafe Kareta? jednoznacznie
      wskazywała, że to kawiarnia. Pomalowane na zielono ściany parteru na Mickiewicza 23
      zachęcały właśnie dużym, białym napisem CAFE. Szedłem więc z nadzieją, że w ten mroźny
      dzień ogrzeję się w ciepłym wnętrzu przy kawie - spodziewałem się czegoś na kształt
      Zakątka na ten przykład. Dostałem coś innego, ale wcale nie złego!

      Otóż należy wyjaśnić Cafe Kareta to nie kawiarnia, w restauracyjka. Wybór kaw mają
      minimalny i o nim nawet nie ma co pisać. Zawartość karty jest interesująca i cenami nie
      zabija zupełnie, choć jedno jest pewne - jest to poza moim codziennym zasięgiem. Dania
      główne oscylują w okolicy 25pln. Kawa za 6. Piwo 0,33 też za 6, czyli raczej na piwo też tam
      nie ma co się pchać. Sam zjadłem sobie talerz gorącej zupy - za 9pln dostałem całkiem
      pożywny, w sam raz na tą pogodę, krem z pomidorów ze świeżymi ziołami. Potem jeszcze
      rzeczoną kawę wypiłem, a że w środku trwały jeszcze jakieś poprawki - wieszanie tabliczek i
      obrazków - to w ramach wynagrodzenia za stukanie młotkiem poczęstowano mnie świeżym
      jabłkiem, ponoć nie pryskanym i prosto z sadu. W każdym razie miłe to było, tym bardziej,
      że krzątanina raczej mi nie przeszkadzała - atmosfera bardziej swojska się robiła. Zresztą i tak
      patrzyłem głównie za okno, na Plac Inwalidów i zasuwające przezeń znajome autobusy.

      Samo wnętrze jest w stylu rustykalnym, zgodnie z tym, co zapowiadają szyldy swym
      wyglądem. Dominuje drewno i obrazki - ołówkiem i tuszem rysowane karety i konie. Bardzo
      dużo. Ładnie wypełniają przestrzeń. Poza tym pod sufitem belki, jakieś podkowy, skóry -
      niby zawsze mi się taki zajazdowy styl kojarzył z cepeliadą na Starym Mieście, ale tu jakoś tak
      zgrabnie wyszedł, że nawet mnie do siebie nie musiał przekonywać - po prostu mi pasuje.
      Zdobyły mnie całkowicie dwa stoliki przy oknach, na podwyższeniu, na które trzeba się
      wspiąć po 3 drewnianych schodkach. Ogólnie malutka przestrzeń została bardzo zgrabnie
      wypełniona barem, stolikami i jednym dużym stołem z ławą pod ścianą.

      Całość wprawdzie nie mieści się w przeważającej w tym wątku kategorii kawiarni, w dodatku
      cenowo skazuje się, jak dla mnie, na bycie lokalem na jakąś specjalną okazję, ale jednak
      pozostawia bardzo miłe wrażenie, dlatego czym prędzej o niej piszę. Szczególnie, że to
      kolejne miejsce na Żoliborzu, a tych nadal nie jest dużo, więc z tym większą radością je
      witam a właścicielom życzę powodzenia! Oceniać w skali szkolnej nie będę bo to, jak
      mówię, i tak inna kategoria.

      Tyle po niedzielnym spacerze. A na podorędziu czeka jeszcze kilka miejsc do opisania -
      postaram się nadrobić zaległości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka