14.08.06, 14:24
może mi coś kulturalnego doradzicie?
mam sąsiadów, którzy jak tylko pada rozstawiają parasole na klatce. Przecież
z nich się nie leje.
Proszenie, żeby tak nie robili nie pomaga
po I-sze mało miejsca , tylko 2 mieszkania na kl
po II-ie nie wypada, duże mieszkania -Stary Żoliborz, a mają się za COŚ
Wystawiają też worki ze śmieciami wieczorem ,ale ,,rano" na szczęście
zabierają
Obserwuj wątek
    • Gość: karol Re: upierdliwi sąsiedzi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.08.06, 21:19
      upierdliwi sąsiedzi!
      skoro już prosiłeś, to widać z nimi nic nie zrobisz.
      Brak dialogu, kultury i estetyki
    • dominika8 Re: parasole 14.08.06, 23:16
      parasole to pikuś. Byłam u koleżanki, mieszka na osiedlu takich małych bloków (
      po 4 mieszkania w każdym ) i mi pokazywała co sąsiedzi na parterze trzymają pod
      drzwiami-wózek dziecięcy, rowerek, regał i....buty.
    • Gość: lukka Re: parasole IP: 217.153.187.* 17.08.06, 12:49
      Kup dużego psa. Albo pożycz. Albo niech Cię ktoś z takim odwiedzi. Ważne, żeby
      był młody i skory do wygłupów, ale duży gabarytami. Przez otwarte drzwi
      mieszkania "wypada" Ci na korytarz piłeczka, a za nią pupil.

      Będą mieli szczęście, jak będzie co zbierać [grin, grin] :-)
      • Gość: ddb2 Re: parasole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 15:14
        Rozstawianie parasoli, zostawianie przed drzwiami butow i roznych rupieci to
        typowo wiejski zwyczaj, przeniesiony do miasta.
      • passionati Re: na nic 17.08.06, 18:14
        wiesz lukka ja mam 2 psy, ale one się noskami obiły i pszczały
        nawet nie obsiusiały,
        a mieszkam nad nimi i ze wzgl na nie próbowałem dialogu niestety bez rezutatu,
        Dziwne bo to młoda rodzina ok 47-50 lat i 2 córki 18-20 lat
        • Gość: lukka Re: na nic IP: *.acn.waw.pl 17.08.06, 19:35
          Jeszcze przychodzi mi do głowy spowodowanie awarii światła i przypadkowe wdepnięcie w te parasole
          (koniecznie poskakać i podeptać), a następnie zrobienie awantury o porwane rajstopy (jeśli kobieta) lub
          zadrapane skórzane buty za sześć stówek (jeśli mężczyzna). Na pewno jakiegoś pyskatego i skorego do
          awantury osobnika wśród znajomych znajdziesz.

          Rozlanie farby lub śmierdzącej cieczy, wycięcie dziurek, tudzież bardziej wyrafinowane techniki
          (zablokowanie zamka tak, żeby parasola nie dało się zamknąć, podmianę na inny parasol (mniejszy,
          cieknący, z kompromitującym napisem lub np. reklamą berlińskiego sex-shopu)) pozostawiam do
          Twojej oceny. Najlepiej wybrać coś, czym można obciążyć dzieci, chuliganów lub blokersów (a potem
          mają taką opinię, ha!).

          Możesz też wydrukować ten wątek z forum i przykleić im na drzwiach, podkreślając markerem, że ddb2
          i lukka (może ktoś się jeszcze dopisze?) z żoliborskiego forum uważają ich za wieśniaków, żłobów,
          śmieciarzy i ostatnie chomąta z głębokiej prowincji, do miasta stołecznego na wozie z kapustą
          przywiezione, co nie potrafią własności wspólnej uszanować i swoich gratów za własnemi drzwiami
          trzymać.

          Możesz przynieść jeszcze swój i dostawić. Albo kilka. Zaproś gości podczas deszczu, niech wychodząc
          wezmą sobie po jednym na drogę (i głośno zachwalają, jakie ładne, żeby właściciele słyszeli). Poproś o
          interwencję administratora budynku, powołaj się na przepisy przeciwpożarowe. Jest kilka oficjalnych
          instancji, po co samemu tracić nerwy.

          Albo po prostu złóż parasole i wynieś na śmietnik. Więcej nie zostawią.
        • Gość: lukka Re: na nic IP: *.acn.waw.pl 17.08.06, 19:40
          Jeszcze mi żona podpowiada, żeby przechodząc zatrzymywać się na chwilkę, składać parasole i opierać
          im o drzwi lub wieszać na klamce. To taka wersja oszczędzająca własne nerwy.

          Generalnie - niech zauważą, że ktoś im tych gratów dotyka i je przekłada. Tego nie zniosą :-)

          Trzymaj się.
          • magga4 Interweniować w administracji!!! 18.08.06, 12:28
            Najskuteczniejsza jest interwencja w administracji budynku. Nalezy powiedziec,
            ze z powodu wykladania obrzydliwych gratow na klatce, potknelas sie o te
            parasole, stluklas kolano itp., ew. dziecko nadzialo sie na druty, czub parasola
            i poranilo rece lub inne szkody nalezy wymyslec. Interwencja musi byc ostra i
            zasadnicza - w stylu, ze administracja nie jest w stanie wymusic porzadku na
            klatce - czyli czesci wspolnie uzytkowanej przez wszystkich i nie moze byc tak,
            ze czesc klatki jest zajeta do uzytku prywatnego!!! Sa (lub beda) z tego powodu
            poszkodowani, a co sie moze stac - to tylko kwestia wyobrazni. Zagrozic
            zlozeniem powodztwa o odszkodowanie za ewent. poniesione szkody, bo w razie
            czego to oni beda odpowiadac (a potem dopiero spoldzielnia moze miec regres w
            stosunku do lokatora), jak sobie zniszczysz rajstopy bo nie zauwazysz po ciemku
            porozstawianych tych piep.....ych parasoli! Administracja bardzo nie lubi
            klopotow tego typu, a juz zwlaszcza nie znosi lazic po sadach, wiec zareaguje na
            100% i pouczy lokatorow w sposob stanowczy.
            • mama_basienki Parasole? Maly pikus :) 18.08.06, 22:06
              U mnie w bloku jest jeszcze fajniej. Sasiedzi pozagradzali sobie mieszkanka (po
              2) kratami, mysla chyba ze nic nie widac, bo szafeczki z butkami stoja. Zdaza
              sie nawet (dostyc czesto gdzy zimmno i na balkon sie nie da) wystawianie
              suszarek z praniem. W trym z bielizna!! I takim oto sposobem, wiem jakiem majty
              moj sasiad z drugiego :DDDDDD
              • magga4 Re: Parasole? Maly pikus :) 19.08.06, 16:20
                Pamietaj i Ty od parasolow i Ty od majtow: "masz to na co godzisz sie."
                Zupelnie nie rozumiem, dlaczego na to pozwalacie, skoro Wam to nie odpowiada.
                • mama_basienki Re: Parasole? Maly pikus :) 19.08.06, 20:29
                  magga4 napisała:

                  > Pamietaj i Ty od parasolow i Ty od majtow: "masz to na co godzisz sie."
                  > Zupelnie nie rozumiem, dlaczego na to pozwalacie, skoro Wam to nie odpowiada.

                  Po 1-sze od parasoli nie parasolow.:)
                  Po 2-gie nie mozna nic z tym zrobic, poniewaz maja zagrodzona czesc klatki
                  (automatycznie placa za ta powierzchnie) i jest ona jakby
                  przedluzeniem "mieszkamia" tych ludzi.
                  Po 3-cie mi to "dynda" co oni tam sobie wieszaja. Choc rzeczywiscie jest to
                  |odrobinke| ;) niesmaczne ale...swiatczy po prostu o ich wychowaniu i dobrym
                  smaku. Oraz...o tym,ze im tez "dynda" co sobie sasiedzi pomysla. :)
                  • magga4 Re: Parasole? Maly pikus :) 19.08.06, 22:40
                    Sorry za blad z parasolami... Czlowiek spieszy sie i wypisuje takie zenujace
                    rzeczy..
                    Ale, ale....odwdziecze Ci sie pieknym za nadobne: pisze sie "swiadczy" a nie
                    "swiatczy"..:))))

                    PS. W sumie masz racje w Twoim przypadku nic zrobic nie mozna, bo oni niechybnie
                    te kraty postawili legalnie. Swoja droga, ze spoldzielnia lub inny administrator
                    sie na to zgodzila...Przeciez to zasyfia klatke totalnie.
                    • mama_basienki Re: Parasole? Maly pikus :) 20.08.06, 16:53
                      Dzieki :)))))) poprawie sie :P
              • agulha Re: Parasole? Maly pikus :) 20.08.06, 00:03
                U moich rodziców w korytarzu to jest dopiero sajgon...Przez wiele lat był
                korytarz niezagrodzony (jakieś 7 mieszkań) i było normalnie, schludnie, co
                najwyżej kilka doniczek pod oknem stało. Potem sąsiedzi się uparli, żeby
                zagrodzić. Teraz w korytarzu stoją: dwie skrzynie z jakimiś rzeczami (między
                ostatnim mieszkaniem a oknem), stara lodówka (już co najmniej z 5 lat tak stoi),
                resztki płytek (ze 2 paczki glazury), jakiś fragment nadwozia chyba trabanta,
                czasami rower (raz go ukradli, mimo kraty i mimo, że był przypięty do metalowego
                kółka w ścianie. Jakaś ława, a na niej pudło z zapasami ziemniaków czy jabłek,
                buty jednych sąsiadów przed drzwiami plus szafka na buty, "gustowna" komódka czy
                szafka na buty przy samej kracie (chyba do niczego nie służy, tylko żal komuś
                wyrzucić). Były akcje administracji, żądanie usunięcia wszystkiego z tych
                korytarzy w imię bezpieczeństwa przeciwpożarowego, ale to nic nie dało. Aha!
                Przed jednym z wynajętych mieszkań przez rok albo i dłużej stała kanapa!!
                Mieszkające tam dziewuchy siadywały na niej ze swoimi chłopakami i paliły
                papierosy!
    • Gość: Zoya Re: parasole IP: *.chello.pl 19.08.06, 17:36
      nie wykluczam, ze jestem wyjatkowo malo bystra, ale czy moglbys/moglabys
      wytlumaczyc mi co Ci przeszkadza jak sobie postawia przed drzwiami parasol?
      rozumiem, ze stawiaja pod swoimi, skladaja go jak wyschnie, a nie po 2
      tygodniach, i nie zatarasowuje on przejscia...
      nie łapie istoty problemu
      • passionati Re: tarasują przejście 20.08.06, 12:20
        Niestety tarasują przejście!
        Gość portalu: Zoya napisał(a):

        > nie wykluczam, ze jestem wyjatkowo malo bystra, ale czy moglbys/moglabys
        > wytlumaczyc mi co Ci przeszkadza jak sobie postawia przed drzwiami parasol?

        na kl jest tylko 2 mieszkania, a postawić pod swoimi drzwiami, jak mówisz ,
        nie da się , to są zawsze 2, 3 parasole, więc i cała klatka
        -od drzwi, do drzwi sąsiada.
        Idąc na górę zawsze je składam i stawiam przy drzwiach właścicieli parasoli ,
        jak też interweniowałem osobiście, niestety jestem nowym lokatorem i widać nie
        znam się na tutejszych zwyczajach. Inni nic nie robią widać im odpowiada?
        Dziwi nmie tylko, bo jak pisałem to młodzi ludzie , rodzice 46-50lat i 2
        dziewczyny 18-20lat.
        W dodatku, jak to nazywają inteligencki-Stary Żoliborz- mieszkania wielkie!
        • Gość: lukka Re: tarasują przejście IP: *.acn.waw.pl 20.08.06, 22:36
          Wiesz, wszystko w Twoich rękach. Jeśli nie pomagają tłumaczenia ani prośby, to zanim pofatygujesz się
          po cążki do cięcia drutu, spróbuj jeszcze drogi administracyjnej. Ktoś zarządza budynkiem i pewnie
          jest to ktoś, kto takich spraw zna mnóstwo z autopsji i coś z tym będzie w stanie zrobić.

          Z tego, co piszesz, na sąsiadów nie działa podstawowy sposób na graciarzy, czyli dotykanie ich gratów.
          Możesz pobawić się, licząc na uruchomienie ich domniemanej inteligencji, i np. po złożeniu zostawiać
          ich parasole na półpiętrze wyżej, rozwieszać na poręczach schodów, roznosić po różnych piętrach...
          Tak, żeby z jednej strony nie było się o co przypieprzyć (bo to Twój dom, po co eskalować konfilkt o w
          sumie pierdołę), z drugiej - żeby graciarzom już nie było tak komfortowo. Jak przekroczysz ich granicę
          wygody, to sami zrezygnują.

          Takie zabawy są fajne i rozwijające, tylko nie zawsze działają. Dobrze by było, gdyby z klatki
          korzystało więcej osób (stawiasz graciarzy w domyślnej sytuacji "jedni przeciwko reszcie"). Ale jeśli jest
          tam mało mieszkań, albo trafisz na jakichś psychopatów...

          Jeśli administrator budynku nie pomoże, porozmawiaj z nimi jeszcze raz, a potem zastosuj opcję
          "śmietnik". I z głowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka