Dodaj do ulubionych

właściciele piesków - moja ogromna prośba...

07.09.07, 09:41
o sprzątanie po psach, przynajmniej z miejsc ogólnie uczęszczanych.
Wiem,wiem, temat był setki razy poruszany, ale dorzucę się po raz
101.
Akcja z wczoraj, godz.20-ta, park Bielany III, trawnik przylegający
do placu zabaw dla dzieci, w odległości kilku metrów, wysoki czarny
kosz na psie kupy. Starszy pan z owczarkiem niemieckim, pies
załatwia się na trawę, nie chcę na to patrzeć, moje młodsze dziecię
często chadza po tym trawniku, jeśli odwiedzamy tenże park. Patrzy
mąż, Kinga na szczęście wyjątkowo w wózku. Jeszcze tli się nadzieja,
że pan sprzątnie po piesku... ale NIE. Mąż podchodzi i upewniwszy
się, że pan jest właścicielem psa, zwraca mu uwagę: że dzieci
(bawiło się jeszcze sporo), że obowiązek, że piesek nasrał, że obok
jest kosz... A pan na to: "Tak, tak, wiem, już idę..." i poszedł.
Zaniemówiliśmy wszyscy. Ogólne wrażenie, że pan był z lekka
nieobecny tu i teraz, no, cóż, chyba nie powinien mieć psa pod
opieką... Nie wyrabiam, nie cierpię tej okolicy, brzydzę się
podwórek (niedawno wzywałam straż miejską, bo pijki załatwiają się w
śmietniku rezydującym na środku podwórka, wyzywają wszystkich,
którzy podchodzą chcąc wyrzucić śmieci!!!) i trawników... dziś chyba
zapakuję dziecko w samochód i pojedziemy do parku Żeromskiego...
Normalnie odrzuca mnie na myśl o Bielanach III. Ludzie, czy to się
kiedyś zmieni...
Obserwuj wątek
    • Gość: unna diuno masz rację, ale IP: *.tvp.pl 07.09.07, 12:16
      poducz w wolnej chwili małżonka kultury jeśli ma pretensje oczekiwać
      jej od świata. (on tak przy córciach napada na ludzi?)
      • the_dune pouczę męża, a co ;-)))) 07.09.07, 12:33
        żarty na bok: mąż podszedł do właściciela psa, starsza córka szalała
        trochę dalej na rolkach, ja z młodą w wózku zostałyśmy dalej, Młoda
        zainteresowana głównie latarniami i psem ;-))) nie tym, o czym gada
        tata. Więc nie obawiam się, jak wymiana zdań (cicha!) wpłynie na ich
        psychikę :)))
        Ale myślę nad tym ciągle, co tu zrobić? Pan naprwdę starszy, aż żal
        sprawiać mu przykrość (poza tym, co, straż "m" wzywać???), ale
        dzieci szkoda, prawda?
        I nie wiem.
        I chyba po prostu nie należy tam chodzić.

        pozdrawiam :)
        • Gość: unna to dobrze IP: *.tvp.pl 07.09.07, 12:51
          popatrz na to tak: każdy prawie człowiek: psi właściciel i miłośnik
          oraz wręcz odwrotnie zgadza się z potrzebą sprzątania po psach
          (chociaż ochotę na to mają nieliczni), wszyscy też chcieliby móc
          chodzić bez obaw o wdepnięcie, ale wyobrażam sobie pana, który
          piekli się, że psy srają, nastały, itp...
          • victoria1985 Re: to dobrze 07.09.07, 15:42
            spoko u mnie wczoraj w bloku w winidzie jakis ogromny pies lub
            człowie nasrał w windzie i oczywiscie tego nie posprzatał
        • bomamcoco Re: pouczę męża, a co ;-)))) 07.09.07, 16:41
          Oczywiście,że wzywać Straż Miejską.Niech PAN właściciel płaci,jeśli
          nie chce sprzątać.Dlatego,że PAN właściciel odpowiada za swoje
          zwierze.I jak najbardziej,zwracać głośno uwagę.Publicznie!Inaczej
          zginiemy pod zwałami śmieci i psich kup.Nie można tego "zamiatać
          pod dywan".Na chamstwo-bo to jest chamstwo,trzeba reagować głośno i
          stanowczo.Mąż zachował się doskonale.I nie Jego trzeba uczyć kultury.
      • bomamcoco Re: diuno masz rację, ale 07.09.07, 16:58
        Gość portalu: unna napisał(a):

        > poducz w wolnej chwili małżonka kultury jeśli ma pretensje
        oczekiwać
        > jej od świata. (on tak przy córciach napada na ludzi?)
        Zwrócenie uwagi wandalowi,to wg.Ciebie "napadanie na ludzi"?
        • wiolcia80 Re: diuno masz rację, ale 07.09.07, 18:20
          Ja też jestem za tym, by w takich wypadkach interweniować! Nie raz zdarzyło mi
          się wjechać w kupę wózkiem, mimo, że jeżdżę po chodnikach, a nie po trawnikach.
          I miałam problem, bo wózek trzymam w domu. Więc zanim wprowadziłam wózek do
          domu, musiałam babrać się ze >>>świństwem<<< na kole! Czasu na loterii nie
          wygrałam. Najgorzej jest po zimie. Gdy śnieg stopnieje, to wszędzie roi się od
          psich gówien. Gorzej niż w "Dniu świra"!
      • Gość: Grodek Re: diuno masz rację, ale IP: *.merinet.pl 08.09.07, 10:31
        Chyba chciałaś/eś coś na siłę napisać, a nie wiedziałaś/eś co.
        Brakiem kultury, a nawet skrajnym chamstwem można nazwać nie
        sprzątnięcie po swoim pupilu. W takiej sytuacji zwrócenie uwagi
        właścicielowi czworonoga nawet w bardzo ostrej formie jest
        usprawiedliwione. I obecność dzieci nie ma tu nic do rzeczy. To
        nawet lepiej jeżeli będą słyszały zwrócenie uwagi, bo już od małego
        będą miały świadomość faktu że posiadanie psa to nie tylko
        przyjemność bawienia się z nim na dywanie, ale również obowiązek
        sprzątnięcia tego czegoś śmierdzącego po nim. Oczywiście nie
        popieram osiedlowych awantur. Ale zwrócenie uwagi i ewentualną
        interwencję straży miejskiej jak najbardziej.
    • Gość: mimi Re: właściciele piesków - moja ogromna prośba... IP: *.chello.pl 09.09.07, 07:35
      Oczywiście, że właściciele nie sprzątają. Parę dni temu wychodząc z bloku o mało
      nie wdepnęłam w sporą "niespodziankę" pozostawioną w kilku miejscach na
      chodniku, nie na trawniku. Plus ślady tych, którzy mieli to nieszczęście i
      wdepnęli. Niezły slalom trzeba było uskutecznić. Co gorsza, wracając z pracy
      gówienko wcale nie zostało sprzątnięte, podwoiła się jedynie liczba rozbabranych
      śladów; nawet w windzie blokowej były... ręce opadają.
    • Gość: lukka Re: właściciele piesków - moja ogromna prośba... IP: *.acn.waw.pl 09.09.07, 20:59
      No dobra, ale plis, pamiętajcie, że jesteśmy pierwszym pokoleniem,
      które zwraca uwagę na takie rzeczy. Plucie, rzucanie petów,
      wysadzanie psów i dzieci "pod drzewkiem", wywalanie resztek obiadu
      na trawnik przed domem "dla ptaszków", dłubanie w nosie - to
      wszystko dla wielu Warszawiaków (i Polaków w ogóle) nadal norma,
      nawet, jeśli uprawiana pokątnie.

      Jak widzisz, że obywatel niewychowany i reaguje na kulturalnie
      zwróconą uwagę, to dzwoń po straż miejską, niech się do czegoś
      przydadzą. Z typem nie wygrasz, bo wymagasz od niego rzeczy, o
      których on nie ma pojęcia.

      ps. sam mam dużego, wychowanego psa i zawsze po nim sprzątam,
      chociaż wymaga to od cholery samozaparcia, jak nieraz muszę dmuchać
      kilometr do kubła na śmieci...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka