Dodaj do ulubionych

Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawania...

01.06.10, 14:09
Polacy czytają mało bo książki są dla nich za drogie. Więc wydawnictwo drukuje mały nakład, wiec cena rośnie koło sie zamyka.
Wydaje mi się że wydawnictwa "dziecięce" i tak nie maja prawa narzekać bo obserwuje że ludzie kupują 1) podręczniki - pewnie 80% sprzedaży "książek" w Polsce 2) ksiązki dla dzieci - jakies 10%, 3) albumy typu JP2, 100 cudów świata, i przepisy typu 100 dan w jednym garnku itp a na część 4) ksiązki dla siebie, dla dorosłych, literatura piękna, beletrystyka, historia, nawet sensacja itp to chyba do 5% rynku.
I tak ad1 to nauka a nie czytanie, ad2 to prezenty, czytane ale też nei zawsze ad3 ksiązki do leżenia (ktos zagląda tam?) ad4 ksiązki do czytania - do 5% i tak niedużej liczby sprzedawanych ksiązek.
Można więc śmiało napisać że Polacy nie czytają książek
Obserwuj wątek
    • nomina Re: Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawan 12.06.10, 20:18
      Książki są drogie, bo 50% ceny okładkowej bierze dystrybutor. Pół biedy, jak wydawca trafia do Wielkiej Piątki (Dystrybutorów), którzy mają wejście do Empiku. Jeśli nie, musi przejść przez dwóch dystrybutorów. Za ekspozycję książki, wpis do katalogu - musi zapłacić kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy (plus VAT). Recenzje w prasie też rządzą się swoimi prawami (finansowymi). Za recenzje w trzech czołowych portalach (plus wymoderowanie dyskusji) - 9.000 + VAT (cennik agencji marketingowej sprzed półtora roku). I po odliczeniu tych kosztów wydawca ma jedną trzecią ceny, którą zapłacił klient. Oczywiście, jeśli ma. Półroczne opóźnione terminy płatności to norma.

      Wydawcy drukują więc większy nakład, żeby mieć tańszy koszt jednostkowy. Szybko część tego nakładu trafia - nawet po cenie samego druku - do tanich książek. Kosztem autora. Ale psuje się też rynek, bo czytelnik nie wie, że ani cena z księgarni, ani ze składu książek nie są cenami realnymi.
    • Gość: efwefwef Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawania... IP: *.chello.pl 13.06.10, 00:54
      Dlaczego zatem, skoro tyle mamy wydawnictw, ja w dużym mieście widzę
      na półkach wyłącznie książki trzech czy czterech, z czego do
      czytania najmłodszemu dziecku nadaje się książka jednego, góra dwóch?
      • nchyb Re: Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawan 13.06.10, 08:45
        ja w średniej wielkości mieście widzę więcej książek różnych
        wydawnictw na półkach.
        Ale najwięcej widzę ich w necie...
    • inkwizytorstarszy Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawania... 13.06.10, 02:06
      Najlepiej wydawać te książki, które pomagają ludziom łatwiej żyć...
    • Gość: ichi51e Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawania... IP: *.acn.waw.pl 13.06.10, 05:11
      niestety male wydawnictwa to przezytek - no chyba ze hobbystycznie.
      Dzis autorowi bardziej sie oplaca wydac ksiazke na amazonie... Co za
      czasy...
    • easz Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawania... 18.06.10, 11:26

      Życzę powodzenia wszystkim wydawnictwom wymienionym w artykule i wszystkim pokrewnym - jesteście bardzo potrzebni i super robicie to, co robicie. Tak trzymać! I zawędrowania pod więcej strzech też życzę:)

      I tylko dodam jeszcze za forum obok, że - gazetowe forum Książki dziecięce, młodzieżowe dokłada kamyczek do ogródka dobrych wydawnictw :)
    • forencka Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawania... 18.06.10, 13:00
      Po takim artykule w Przekroju popędziłam do empiku i dostałam 1 książkę ze
      wszystkich wymienionych, na która i tak właściwie mnie nie stać. Myślę, że
      serie typu "Poczytaj mi mamo" z naszej młodości i dziś stałyby się hitem.
      • Gość: Gość Re: Rynek kapryśny jak dziecko. Jak żyć z wydawan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.10, 15:50
        Ja zamawiam książki przez Internet albo zaprzyjaźniona ksiegarnia
        sprowadza mi co tylko chcę. W Empiku wcale nie ma dużego wyboru
        książek.
    • Gość: Humidorek Czas na ebooki IP: *.acn.waw.pl 18.06.10, 17:21
      Jakoś dziwne, że nie został poruszony wątek ebooków. Prawie całość pieniędzy trafia do autora, a nie tylko 10% ze sprzedaży, wydanie jest tańsze, nawet nakład 1000szt. Dla czytelnika też same korzyści - taniej, nie trzeba płacić za przesyłkę, można czytać minutę po zamówieniu (płatność kartą) itd. Jeszcze kilka lat i coś takiego jak książka/gazeta przestanie istnieć (nie, komputer nie jest przeszkodą, bo już są poręczne czytniki ebooków, a także pierwsze przykłady elektronicznego papieru - cienki, giętki, a zmienia treść, więc na jednaj "kartce" mamy całą bibliotekę).
      • yula Re: Czas na ebooki 18.06.10, 19:14
        a ja nie lubie e-booków i mam nadzieje że zwykła książka nie przestanie istnieć.
        E-booki dla dzieci, nie specjalnie dobry pomysł, czytamy już niemowlakom, dzieci
        same "czytają" książki trzymając je w łapkach i oglądając obrazki. Nie widzę
        wykonania tego przy pomocy e-booka
        • Gość: Humidorek Re: Czas na ebooki IP: *.acn.waw.pl 18.06.10, 19:41
          Przecież za kilka lat ebook będzie w formie dzisiejszej książki (tylko na kartkach będzie wyświetlana co chwilę inna książka, z obrazkami, animacjami itd). Tak samo lekki, giętki i kolorowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka