Dodaj do ulubionych

"DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet

    • Gość: Blaine GWno prawda IP: 38.113.161.* 29.04.11, 09:10
      Kolejna nagonka sponsorowana przez rząd.

      Niedawno na stadionach zawisły hasła: "Niespełnione rządu obietnice. Temat zastępczy - kibice".

      Teraz mamy nastepną grupę winnych - nauczycieli.
    • fan_pani_minister Dokształcić nauczycieli 29.04.11, 09:18
      Nie ma to jak strugać wariata... jeden przez drugiego licytuje się ile to ma na rękę, kiedy w artykule jasno napisali BRUTTO. Poza tym, jak się liczy średnia płacę, to żeby móc porównywać z nie-budżetówką to dzieli się roczny dochód przez 12 i wyłażą nagle 13tki i inne bonusy jak nadgodziny itp. A poza tym to skandal że przed i po każdych świętach jest wolne i dzieciaki mają zostać w domu, a rodzice co, mają z tej okazji brać urlop?? Ok, niech nie będzie lekcji ale ruszyć d.pska do szkoły i zorganizować dzieciakom czas.
      A co do obietnic to szkoły wyższe też miały zarabiać 1:2:3 czyli asystent/adiunkt/profesor odpowiednia liczbe średnich krajowych, jak na razie to są w połowie (może 3/5) drogi gdzieś.. i co, można nie dotrzymywać obietnic??
      • Gość: xxx Re: Dokształcić nauczycieli IP: *.toya.net.pl 29.04.11, 10:16
        a może niech rodzice zaczną płacić za nieobecności swoich dzieci w szkole?

        w końcu szkoła dostaje pieniądze na edukację tych dzieci, jeśli ich tam nie ma bo włóczą się po centrach handlowych to szkole pieniądze się nie powinny za to należeć, a skoro nie musi ich zwracać to niech rodzice pokrywają te koszty, skończy się fala lewych usprawiedliwień
      • Gość: lil Re: Dokształcić nauczycieli IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.11, 12:45
        Przecież budżetówce właśnie zabierają trzynastki.

        (A tymczasem górnicy płaczą, że przysługuje im tylko trzynastka i czternastka i mundurowe i deputat....)
    • Gość: obserwator "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.11, 09:29
      Tak nauczyciele mają się teraz bardzo dobrze,A co z pozostałymi grupami zawodowymi finansowanymi z budżetu .Czy policjanci ciagle maja zaciskać pasa,czy pracownicy administracyjni szkól : księgowi,sekretarki to mają wykonywać swoje obowiązki z pasji do zawodu.To zwykła dyskryminacja płacowa na która przyzwala się.Po raz kolejny projekt planu budzetu nie przewiduje podwyżek płac w sferze budzetowej (tak jest od czterech lat).Gdzie sa granice wytrzymałości
      • bonze Re: "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet 29.04.11, 09:44
        > etowej (tak jest od czterech lat).Gdzie sa granice wytrzymałości
        Zawsze mozesz sprobowac sie sprawdzic w sektorze prywatnym. Zapraszamy.
    • Gość: darklew "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.enterpol.pl 29.04.11, 09:37
      moja żona jest nauczycielem mianowanym i do domu przynosi około 2000 zł przy bodajże 3 nadgodzinach tygodniowo; polonistka; średnio 3 razy w tygodniu sprawdzanie testów, zeszytów, przygotowywanie zajęć - średnio od godz 20 do 24; jakieś kółka popołudniowe; występy i spotkania niedzielne; zebrania z rodzicami, rady; itp. No i w końcu użeranie się z bachorami, wychowanymi bezstresowo, których tatusiowie opowiadają głupoty o raju nauczycieli; zapraszam do szkoły za dniówkę nauczyciela i wytrzymanie tam w miarę dobrej kondycji psychicznej i fizycznej przez chociażby 5 godzin.
      Chyba jednak żonę zamorduję, bowiem z artykułu wynika, że przynajmniej połowę zarobków ukrywa przede mną; przed sądem będę bronił się powołując się na dane z artykułu; przecież mam wiarygodne podstawy aby tak sądzić.
      • Gość: Iwona Re: "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.prenet.pl 29.04.11, 13:52
        Brawo. Wie ten, kto jest blisko i ma w domu nauczyciela z najwyższej półki. Niektórzy znaja nauczycieli, którzy na serio nie wiem po co ten zawód wybrali, skoro nie przygotowują się do lekcji ani nie kończą kolejnych studiów i kursów by być lepszymi. I właśnie Ci, którzy znają takich "nierobów" psują opinię tym naprawdę dobrym i rozwijającym się, znającym po kilka języków obcych, biegle obsługującym komputer i urzadzenia multimedialne w szkole i potrafiącym "uratować" dziecko podczas, gdy matka z ojcem zajęci robieniem 'kariery" olewają dom i wychowanie wielkim strumieniem. Bo przecież pieniądze i wycieczka za granicę to szczyt osiągnięć - nie ważne, że po powrocie nie potrafią powiedzieć, co oglądali, bo nic nie czytali i chcieli tylko popstrykac fotki w ciekawym miejscu, a dziecko jak uciekało z lekcji tak ucieka.
    • Gość: LuriTuri "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.ap.siedlce.pl 29.04.11, 09:44
      Nóż się w kieszeni sam otwiera! Nauczyciele rujnują budżet??? Tani nauczyciel to kiepski nauczyciel. Otóż edukacja to najlepsza inwestycja. Dawno zrozumiały to kraje cywilizowane, tylko nie Wolska. Proponuję oszczędności i dochodów poszukać gdzie indziej: opodatkować i oskładkować rolników, włączyć służby mundurowe do ZUS i zrównać ich wiek emerytalny z resztą społeczeństwa oraz zadbać, żeby przedsiębiorcy uczciwie płacili podaki. A nauczycielom podwyżki się należą. Akademickim także. Wymaga się od nas coraz więcej i więcej, to i płacić za to wypada.
      • Gość: najmądrzejszy Re: "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.11, 16:23
        A ilu twoich uczniów otrzymało nagrodę Noble'a, że tak wymagasz?
    • sewa1 i bardzo dobrze 29.04.11, 09:49
      Ciemnota oraz wtorny analfabetyzm to rezultat rowniez negatywnej selekcji wsrod nauczycieli. Podwyzka pensji to najlepsza inwestycja.
      • Gość: cvb Re: i bardzo dobrze IP: *.toya.net.pl 29.04.11, 10:08
        szkoda, że do tak niewielu to dociera, Finowie to zrozumieli i poczynili olbrzymie inwestycje w szkolnictwo, nauczyciel teraz tam dobrze zarabia i jest na drugim miejscu pod względem szacunku u społeczeństwa, zaraz po lekarzu.
        I dało to rewelacyjne rezultaty, Finlandia jest teraz w światowej czołówce.
    • Gość: spidersb Re: "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: 150.254.104.* 29.04.11, 09:54
      Jeśli już tak ściągnieto konkurentów zagranicznych od 90 roku, rzekomo aby podbudować budżet oraz dać Polakom możliwość wglądu na możliwości zachodu, to dlaczego teraz rzad sie wykręca sianem, ze nie mają pieniędzy. Nauczycielom należy się, wlaściwie podwyżka płacy należy się we wszystkich sektorach, no oprócz dobrze zarabiajacych (np ponad ok 2.5 tys na reke). Poza tym, gdyby nie bylo inflacji to Nauczyciele nie prosiliby o waloryzacje płac. Mimo wszystko uwazam ze nauczyciel jest zawodem szczegolnym, po którym powinno mu starczyć na ponad standardowe życie. A tak nie jest.

    • three-gun-max W końcu cos muszą robić przez 2 miesiące wakacji 29.04.11, 09:54
      więc kasa się przyda.
      • ona_kontrowersyjna 2 m-ce wakacji to mają uczniowe a nie nauczyciele 29.04.11, 10:08
        Niewiele wiesz o pracy nauczycieli skoro wg Ciebie mają 2 miesiące wakacji... ;) i oby Twoich dzieci nie uczyli nigdy tacy nauczyciele, którzy faktycznie mają 2 miesiące wakacji, bo Twoje dzieci będą jeszcze mniej wiedziały od Ciebie... ;)
    • mali_kali Emeryci i lekarze takze moga zniszczyc budzet 29.04.11, 10:00
      I jeszcze wiele innych grup spoleczenstwa moze zniszczyc budzet. Czekam na przeprosiny dla nauczycieli i serie artykulow o urzednikach ministerialnych, samorzadowych itd., ktorzy ciagle niszcza budzet. A najabardziej to budzet niszcza tak zwzani tworcy, do ktorych zaliczaja sie dziennikarze. Ci tworcy nie placa normalnie podatkow jak wszyscy obywatele, lecz sa uprzywilejowani. Kiedy jakis artykul o tych szkodnikach?

      Inaczej ktos moglby posadzac GW o brak obiektywizmu...
      • needmoney Szczególnie mundurowe i ubeckie emerytury słono 29.04.11, 10:15
        Szczególnie mundurowe i ubeckie emerytury słono kosztują budżet ale to temat tabu nienaruszalne prawa nabyte, tak jak zastępy biurew i biurfonsów w agencja, komitetach, funduszach itp. którzy często łączą pracę z pobieraniem emerytury bo są "niezastąpieni" a więc czemu nauczyciele mają być gorsi ciągną budżetowego cyca póki jeszcze coś da się wyssać
    • Gość: John Podziękujmy rządowi za troskę! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.04.11, 10:11
      dnigniewu.blogspot.com/
    • Gość: j-50 Paranoiczne relacje płacowe IP: *.internetia.net.pl 29.04.11, 10:13
      Nauczyciel ma teraz wyższą płacę, niż pracownik naukowy z doktoratem na uczelni wyższej. I co ważne - kadrze naukowej uczelni wyższych zapodano, że nie ma co liczyć na jakiekolwiek podwyżki. Należy się zatem spodziewać odpływu młodych kadr z uczelni wyższych - jak to już w przeszłości nie raz bywało.
      • niewyspany77 Re: Paranoiczne relacje płacowe 29.04.11, 10:23
        Ale wiesz, ze w Polsce jest kilkuset nauczycieli z doktoratami? Domyślasz się, dlaczego? Podpowiem, że wcale nie dlatego, że płaci się praktycznie to samo (doktor w szkole nie ma z tej okazji żadnych profitów). Adiunkt na UJ i UW - jakieś 3300-3500 brutto. Mianowany w oświacie podobnie, nawet jeśli zaufasz GW i przyjmiesz, że jest to 4 brutto (to jest ściema). Więc? Ciekawe, jaka ilość z tych doktoryzowanych belfrów z własnej i nieprzymuszonej woli robi w oświacie, śmiem twierdzić, że kilka procent, nie więcej.
      • kotek.filemon Re: Paranoiczne relacje płacowe 04.05.11, 17:09
        Naklady na badania i rozwoj na Zielonej Wyspie(TM) sa procentowo nizsze niz w Malawi i Bangladeszu...
    • Gość: je...gopies "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.11, 10:13
      I znów nauczyciele, niszczą nam naszą najjaśniejszą!!! Wstyd belfry do roboty za darmo, nauczycielami powinni być ludzie ustawieni, i chcący pracować za darmo dla idei! Aby ten milion bardzo potrzebnych urzędników, tabuny szarej strefy, z którą władza walczyć nie chce, rzesze wysoko opłacanych emerytowanych: milicjantów, wojskowych, górników, rolników żyło wygodnie i w dostatku!
    • Gość: b "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.11, 10:14
      To jest jakaś paranoja. O jakich kwotach piszecie. Kto zarabia 4 tyś? Na pewno nie nauczyciel. Wypisujecie bzdury i szczujecie społeczeństwo na nauczycieli. Mega psychomanipulacja. Specjalność tego rządu. Zamykacie szkoły, zwiększacie liczbę dzieci w klasach, dokładacie dodatkowe godziny nauczycielom i kolejne bzdurne przepisy zmuszające do ogromnej papierologii. A żeby zamknąć usta nauczycielom szczujecie na nich społeczeństwo. Zresztą norma : jak podwyzszaliście vat wywołaliście aferę z krzyżem, jak dobieraliście się do naszych emerytur tematem zamiennym był cukier i sztucznie rozdmuchana panika. Szkoda, ze ludzie dają się w to wciągnąć. Obudźcie się, manipulują wami!!!
    • Gość: pyra Re: "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.lan-177.netconnect.pl 29.04.11, 10:19
      Jak długo jeszcze polskie firmy dadzą radę utrzymywać ze swoich podatków armię nauczycieli, urzędasów itd.
      Każdy widzi tylko swój prywatny interes. Na lekcji taki nauczyciel uczy o patriotyzmie itd. a po lekcji leci na zebranie do ZNP i debatuje jak wyciągnąć od biednego państwa polskiego jeszcze więcej. Co za egoistyczne środowisko!!!!
    • Gość: Tubylec Są winni IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.11, 10:19
      Wszystko przez nauczycieli, przez mundurówki, przez emerytów.
      Ale nie przez tych, którzy SOBIE obniżyli PIT o 20%, nie przez tych , którzy ZWIĘKSZAJĄ SOBIE budżet z roku na rok, czyli przez Sejm, Senat, Kościół, IPN, Kancelarię Prezydenta i Kancelarię Premiera. !!!
      A Kościółkowi jeszcze było mało, więc dokradał przy pomocy Komisji Rabunkowej!!!
      • Gość: ciekawy "Twórcy" IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.11, 10:23
        Czemu nie płacą podatków jak wszyscy tzw. "twórcy", czyli dziennikarze i aktorzy. Ci od makaronów, banków i podpasek.
    • Gość: waapi Re: "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: 212.160.172.* 29.04.11, 10:23
      a podwyżki dla górników nie zagrażają nikomu i niczemu, nie?
    • Gość: ojapierdziu Re: "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.net.autocom.pl 29.04.11, 10:27
      A może by tak czytać ze zrozumieniem -> "... ustalił "Dziennik Gazeta Prawna". ..."
    • Gość: rzezio "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.play-internet.pl 29.04.11, 10:32
      Kolejne kłamstwa, od kiedy moja pensja wynosi 5000 zł, to brednie!!!!
    • gregsmile cała budżetówka nie zdaje sobie sprawy skąd 29.04.11, 10:39
      biorą się pieniądze na ich wynagrodzenia. otóż szanowna budżetówko, wzrost wynagrodzenia o 2-3% rocznie jest bardzo dobrą podwyżką. a jak firma prywatna cienko przędzie to nie ma podwyżek pensji wogóle. skoro budżet Polski marnie wygląda to znaczy, że nie ma pieniędzy na podwyżki. komuna skończyła się 22 lata temu. jak nie ma to nie ma! chcecie sobie postrajkować? proszę bardzo, ale za czas strajku zero wynagrodzenia!
      • plendz Re: cała budżetówka nie zdaje sobie sprawy skąd 29.04.11, 12:24
        Jak firma cienko przędzie to się restrukturyzuje. Państwo też powinno, tylko do tego potrzeba jaj i wiedzy, w którą stronę się przekształcać. Jakaś forma budżetówki musi istnieć i nie jest winą pracowników, że państwo utrzymuje taki jej kształt (i cele) a nie inny. Jeśli państwa nie stać na porządną budżetówkę, to niech to powie, bo utrzymując obecną fasadę i filozofię "jakoś to będzie, choćby i byle jak" tylko marnuje czas i energię całych pokoleń.
        Kontynuując obecną praktykę tylko obniżamy nasz potencjał i trwonimy kapitał ludzki.
        Szkolnictwo to obszar, zdawałoby się, newralgiczny. Państwo powinno dokładać wszelkich starań aby na wczesnym etapie dzieci i młodzież były kształtowane najlepiej jak się da. Obecna bylejakość tylko negatywnie wpływa na poziom pracowników, dla których najczęściej to praca zawodowa jest pierwszą porządną szkołą oraz studentów, a co za tym idzie późniejszych specjalistów.
        Edukacja wyższa powinna być wyróżnieniem dostępnym dla najlepszych, porządnie do tego przygotowanych - to oznacza, że studentów i nauczycieli akademickich powinno być mniej niż obecnie, za to więcej naukowców i badań wpływających na nasz poziom wiedzy o świecie i cywilizacji. Tylko podnosząc poziom szkolnictwa zawodowego i studiów wyższych (niekoniecznie magisterskich) wykształcimy kadry, które z kolei będą miały cos do przekazania młodszym. Na razie działamy od d... strony.
    • plendz Demagogia 29.04.11, 11:00
      Nie wiem jak potrafi liczyć i na co liczy autor tekstu w DGP. Pewnie liczy na "klikalność" i na to, że jego dzienik będzie miał wyższy współczynnik cytowań. Czysty cynizm w przypadku demagogicznego i "kontrowersyjnego na siłę" tekstu.
      Autor chce nam powiedzieć, że poprawa wynagrodzeń dla dość licznej, ale nienajliczniejszej grupy pracowników budżetówki jest za droga dla Państwa polskiego w sytuacji wzrostu gospodarczego i inflacji. Ale artykułuje to w sposób skandaliczny, jakby to właśnie ten jeden wydatek budżetowy "był winowajcą", nie zaś sposób konstrukcji budżetu Państwa samego w sobie.
      Nauczyciele i reszta budżetówki mają wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafią - wręcz wzmaga się presja by pracowali lepiej, ponieważ poziom wykształcenia młodzieży jest niesatysfakcjonujący - podobnie co do jakości pracy komentuje się pozostałe branże.

      Wszyscy chcemy aby w Polsce wykształciła się elitarna grupa pracowników/urzędników publicznych, która wypełniałaby najsurowsze standardy. Jak tego dokonać,kiedy wciąż potencjalni przedstawiciele tej grupy muszą ciułać do pierwszego i chałturzyć, by związać koniec z końcem? Dziwi mnie to, iż z grup najwyżej wykształconych i najwyżej kwalifikowanych ostatnio jedynie nauczyciele doczekali się podwyżek - w kolejce czekają nie tylko żółnierze (już relatywnie nienajgorzej uposażeni i subsydiowani), ale też naukowcy, nauczyciele akademiccy i wysokiej klasy profesjonaliści pracujący dla Państwa - eksperci, sędziowie, prokuratorzy, pracownicy socjalni i wiele innych grup (problem służby zdrowia, wciąż nierozwiązany prawidłowo), w tym również Służba Cywilna,prawie uśmiercona przez rządy od 1998 r. Ich wszystkich Państwo powinno chołubić i pielęgnować rozwój zawodowy i wzrost ich kwalifikacji oraz motywacji do służby Polsce.
      Paradoksem jest to, że to własnie na tego rodzaju pracownikach Państwo oszczędza i traktuje ich po macoszemu - tu dopatruję się przyczyny wielu,również ekonomicznych problemów. Kolejnym paradoksem jest to, że Państwo nie potrafi tych pracowników odpowiednio rekrutować i kontrolować jakości ich pracy - ale to na inną rozmowę.
      Problemem nie są zarobki tej grupy, ale priorytety wydatkowe wciąż rozwijającego się Państwa, kraju "na dorobku". Wydaje się miliardy na rozwiązania tymczasowe, ulega się naciskom krzykliwych grup - bez zbudowania harmonijnej strategii działania pracowników budżetowych, która dałaby jasność co jest ważne dla Państwa, na czym Państwu zależy. W zeszłym roku usłyszeliśmy (i widzieliśmy - odczuliśmy), że znalezienie oszczędności rzędu 20 miliardów PLN wymagało jednego rozkazu premiera, a nie odbiło się znacząco na funkcjonowaniu kraju. To oznacza, że pieniądze są źle relokowane, że istnieje dużo "czarnych dziur", gdzie pieniądze znikają, są w dużej części marnotrawione.
      Moim "ulubionym" symbolicznym przykładem są inwestycje w kampusy akademickie i uniwersyteckie finansowane w dużej mierze z budżetu centralnego. Buduje się za miliardy, podczas gdy nie ma odpowiednich środków na badania naukowe i pensje naukowców. Otrzymujemy w ten sposób piękną fasadę - ale jest to wydmuszka, wnętrze razi pustką nie tylko merytoryczną - naukowcy spędzają tam "niezbędne" minimum czasu (potem lecą dorabiać na życie), nie ma prawdziwego życia akademickiego, nie ma co tam robić po odbębnieniu zajęć. Brakuje proporcji między chciejstwem posiadania złotych klamek, a sensem dla którego ta infrastruktura jest tworzona...
      Kolejną kwestią jest dług publiczny - każdy kolejny rząd odmawia podwyżek grupom odpowiedzialnym za rozwój Kapitału Ludzkiego i sprawne funkcjonowanie Państwa - bo jest dług. Ale zamiast długi spłacać, ograniczać i zacząć "normalnie" funkcjonować, tworzy się kolejne potrzeby, "konieczności" i systemy dla dalszego zadłużania.
      Brak pieniędzy to poważny problem. Ale uzasadniany tym brak odpowiednich inwestycji w Kapitał Ludzki i Społeczny to strzał w stopę, konserwowanie i zwiększanie balastu - czynnika cywilizacyjnego, który odróżnia nas od rozwiniętych społeczeństw Zachodu. Jeśli nie zmienimy mentalności osób decydujących o wydatkach publicznych (i jak widzę dziennikarzy) to nie oczekujmy zmiany mentalności niezadowolonej z życia budżetówki.
      Na koniec - budżetówka powinna być elitarna, ograniczona do najniezbędniejszych profesji odpowiedzialnych za realizację konstytucyjnych funkcji Państwa. Należy zatem ją "odchudzać" - nie ma uzasadnienia, dla którego Państwo miałoby utrzymywać pracowników, których firmy prowadzą działalność rynkową, a które nie zostały ujęte w konstytucji. Taka filozofia powinna skłonić rządzących do poważnych reform tej sfery.
      • hooligan1414 otóż to - demagogia pierwszej wody 29.04.11, 11:12
        "wszyscy chcemy" - hehe - tańczymy labada małego walczyka. Jacy wszyscy? jaka elitarną? elitarna może być grupa lekarzy, inzynierów, architektów, artystów - ludzi, bez których ten świat by nie ruszył do przodu chocby na krok. Jaka to elita, która w 90% tworzy wytyczne bezowocnej pracy dla podległej sobie sforze bezrozumnych?
        • fan_pani_minister Re: otóż to - demagogia pierwszej wody 29.04.11, 11:25
          Młodzież jest wykształcona z roku na rok coraz gorzej.. więc może.. obniżki płac??
          • plendz Re: otóż to - demagogia pierwszej wody 29.04.11, 11:45
            Młodzież jest faktycznie niedouczona i to tragicznie. Jednak ryba psuje się od głowy. Winę za to ponoszą głownie nie nauczyciele (choć nie są zupełnie bez winy), ale Ministerstwo i mentalność polityków/urzędników, dla których nie jest ważna jakość, tylko, żeby było, że dzieci zdały testy o 10% lepiej niż za poprzedniego rządu, ważny jest "współczynnik scholaryzacji", a nie jakość kształcenia. Ostatnio zostałem powalony, gdy na spotkaniu z wykładowcami przedstawiciel ministerstwa Nauki stwierdził, że dla niego istotna jest masowość szkolnictwa wyższego, to że każdy kto chce może liznąć wiedzy, a nie to, żeby kształcić elity... To było na uniwersytecie...
            Taka sama głupota rządzi w szkolnictwie powszechnym - dzieci mają liznąć wiedzy, a nie ją zgłębiać - ma być 1000% normy, jakość nie ważna. "Gonimy Zachód"... w liczbie ludzi z dyplomami (w ilości), a nie w jakości Kapitału Ludzkiego...
            Nauczyciele wykonują standardy ministerialne w zatwierdzonej ministerialnie strukturze organizacyjnej, gdzie dominuje "urawniłowka" i "masówka". To fabryka bezbolesnych świadectw, tak jak polskie uczelnie wyższe stają się drukarniami bezwartościowych, nie okupionych pracą dyplomów.
            • hooligan1414 Re: otóż to - demagogia pierwszej wody 29.04.11, 11:55
              SS-mani też tylko realizowali odgórne zalecenia. Jeśli tak ubolewają nad spadkiem poziomu nauczania niech się zorganizuja i przeforsuja cos w tym wszawymi ministerstwie. Ale po co - 18 godzin tygodniowo, 9 miesięcy w roku, wypłatka leci, na głowę nie pada. Czasami trzeba zrobić krzykliwy PR, jak to mają źle i sa poszkodowani, bo przecież w ich rękach przyszłość tego kaukaskiego narodu
              • plendz Re: otóż to - demagogia pierwszej wody 29.04.11, 12:11
                To chamskie porównanie i się do niego nie odniosę.
                Przepracowałem w szkole 3 lata. Może dlatego, że były to pierwsze lata mej pracy zawodowej, a może dlatego, że chciałem prowadzić porządne lekcje - wspominam ten okres jako katorgę. Szkoła pracowała w systemie "2-zmianowym" od 7.15 - do 20 i każdego dnia miałem lekcje o innej porze. Musiałem do każdej lekcji przygotować syllabus i materiał, kopletować "teczkę nauczyciela" na poczet awansu zawodowego, różnicować materiał pod kątem przygotowania i wieku danej jednostki-klasy. W szkole spędzałem średnio 7 godzin dziennie (fakt, że miewałem też "okienka"). Dostałem też wychowawstwo, organizowałem "eventy", robiłem wywiadówki, uczestniczyłem w radach i konferencjach, robiłem wycieczki, ścieżki przedmiotowe, spotkania z ciekawymi ludźmi, uczestniczyłem w egzaminach, zasiadałem w rozmaitch komisjach. Wiele wolnego czasu poświęciłem na uczenie się, czytanie literatury fachowej i popularno-naukowej, zdobywanie pomocy dydaktycznych. Za tym wszystkim stała masa formalności, morze biurokracji do przebycia.
                "Wymięknąłem", czy też "wymiękłem". Uciekłem na uniwersytet, gdzie... sytuacja jest podobna, tylko jest więcej możliwości zindywidualizowania kariery, wyspecjalizowania się i można robić badania naukowe.
                System jest nieprzyjazny pracownikowi - stawia się większy nacisk na narzucanie zadań, niż na pozytywne motywowanie do wydajnej pracy. Cierpią na tym nauczający i uczący się. Ministerstwo zaś liczy statystyki, przez które nie dostrzega wielu realnych problemów - stanowią one raczej narzędzie do oszukiwania się, że wszystko jakoś tam działa.
              • Gość: nn Re: otóż to - demagogia pierwszej wody IP: *.toya.net.pl 29.04.11, 12:15
                hooligan1414 napisał:

                > SS-mani też tylko realizowali odgórne zalecenia. Jeśli tak ubolewają nad spadki
                > em poziomu nauczania niech się zorganizuja i przeforsuja cos w tym wszawymi min
                > isterstwie.

                co mamy zorganizować w ministerstwie? przecież obecne władze ministerstwa współpracą z nauczycielami nie są wcale zainteresowane, już za Giertycha był o wiele lepiej
        • plendz Re: otóż to - demagogia pierwszej wody 29.04.11, 11:55
          hooligan1414 napisał:

          > "wszyscy chcemy" - hehe - tańczymy labada małego walczyka. Jacy wszyscy? jaka e
          > litarną? elitarna może być grupa lekarzy, inzynierów, architektów, artystów - l
          > udzi, bez których ten świat by nie ruszył do przodu chocby na krok. Jaka to eli
          > ta, która w 90% tworzy wytyczne bezowocnej pracy dla podległej sobie sforze bez
          > rozumnych?

          No bo właśnie nie potrafimy ukształtować prawdziwej elity. Tyko pozorujemy działania. Mówimy, że "chcemy", bo nam się wydaje, że tak powinniśmy, a nie dlatego, że rozumiemy i czujemy prawdziwą potrzebę. Marnujemy czas pokoleń. Marnujemy wysiłek ambitnych przez zaniżanie standardów, przez zabawianie się cyferkami - wskaźnikami, wykresami, które maskują brak jakości, której nawet nie chce nam się kontrolować. Boimy się stworzenia warunków do obiektywnej, np. anonimowej kontroli - "nie ma" pieniędzy na upowszechnianie polskich osiągnięć w formie dystrybucji publikacji i przede wszystkim tłumaczeń, na recenzje, na wystąpienia na międzynarodowych konferencjach, a jednocześnie niby tego właśnie domaga się ministerstwo (obcinając środki na działalnośc statutową jednostek naukowych). Jeśli faktycznie chcą aby naukowcy aplikowali o środki na badania, to dlaczego nie stworzono możliwości instytucjonalnych dla pozarządowego finansowania badań? Centra które powstały tak naprawdę nie wykraczają poza funkcję dawnego KBN - dalej są uzależnione przede wszystkim od dobrej woli rządu i parlamentu. Ja np. obecnie mogę aplikować tylko w 2 miejsca... Mogę oczywiście aplikować za granicę i wtedy robię fajne badania... na konto uczelni niemieckich, duńskich, angielskich;-)))
        • Gość: nn Re: otóż to - demagogia pierwszej wody IP: *.toya.net.pl 29.04.11, 12:24
          hooligan1414 napisał:

          > "wszyscy chcemy" - hehe - tańczymy labada małego walczyka. Jacy wszyscy? jaka e
          > litarną? elitarna może być grupa lekarzy, inzynierów, architektów, artystów

          bez nauczycieli nie byłoby lekarzy, inżynierów, architektów, artystów
          • plendz Re: otóż to - demagogia pierwszej wody 29.04.11, 13:19
            Również bez nauczycieli akademickich;-) Co gorsza nie byłoby też nauczycieli. To jest zamknięty, wzajemnie powiązany system.
            Można skonkludować to tak: obserwujemy systemowy upadek prestiżu specjalistów w branżach newralgicznych dla funkcjonowanie Państwa i społeczeństwa. Można przyjąć, że większość forumowiczów chodziła do jakiejś szkoły, a częśc nawet studiowała, lecz co niektórzy nie traktują tego jako okresu pożytecznego, co mogło być spowodowane również przez niekompetencję niektórych nauczycieli/wykładowców. Może nawet wielu. I to powinien być sygnał dla rządzących. Te grupy potrzebują dowartościowania, afirmacji - również w oczach rządzących. Nie musi to być związane tylko z podwyżkami płac. Trzeba zreformować ponownie cały system i doprowadzić do zmian mentalnościowych. Aby wszystkim żyło się lepiej;-)
    • q-ku nareszcie nauczyciel zarabia więcej niż policjant 29.04.11, 11:40
      to znakomicie świadczy o Polsce i daje szansę na pozytywny dobór do najważniejszego zawodu swiata
    • Gość: mąż nauczycielki Budżet niszczy edukację IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.11, 11:50
      Moja żona to nauczycielka i faktycznie zarabia 4.500,00 zł na rękę. Dla wszystkich piszących o ilości godzin pracy nauczycieli rozpiszę jej cotygodniowy tryb pracy. Liczymy godziny zegarowe.
      Poniedziałek: 8:00 - 14:30 - 6,5 h
      Wtorek: 8:00 - 14:30 - 6,5 h
      Środa: 8:00 - 15:30 - 7,5 h
      Czwartek: 7:00 - 16:00 - 9 h
      Piątek: 8:00 - 16:00 - 8 h
      Razem regularnie: 37,5 h
      Żona jest nauczycielem dyplomowanym. Uczy w dwóch szkołach, dodatkowo w czwartki i piątki uczy w szkole w ramach projektu unijnego po godzinie zegarowej. W godzinach jej pracy wyżej uwzględniłem nieodpłatne godziny, które nauczyciel ma za zadanie odpracować w szkole.
      Przy taki trybie pracy wyciąga te 4500 netto. Bez tych dwóch godzin z projektu byłoby to 3.500 zł.
      Ale. Doliczając częste Rady Pedagogiczne oraz zebrania z rodzicami wychodzi tego ponad 40 godzin tygodniowo. Czasami żona wychodzi na 8:00, a wraca po 18:00.
      Mało? Dodatkowe atrakcje w postaci:
      - połowy weekendu poświęconego na opracowywanie bzdurnych raportów, dotyczących egzaminów gimnazjalnych, opieki nad stażystami, pracy w zespołach pedagogicznych.
      - codziennych wieczornych telefonów od rodziców, którym nie chodzi o to, jak się ich dzieci uczą, lecz naciskają, aby nauczyciel rozwiązywał ich domowe problemy wychowawcze,
      - sprawdzanie kartkówek i sprawdzianów (nie każdy nauczyciel robi to na lekcjach)
      Mamy dwójkę małych dzieci i ja tez mam pracę, w której trzeba się ciężko i dużo narobić. Kiedy ktoś uogólnia, że nauczyciele to darmozjady i obiboki, to niech mi powie, dlaczego dzieci nas pytają: Dlaczego musicie tak dużo pracować i nie ma Was w domu? Dlaczego mama nie ma czasu się z nami bawić?
      I co ja mam odpowiedzieć? Że mamy kredyt na dom i trzeba go spłacić? Że te dokumenty, które razem przygotowujemy do szkoły dla żony są ważne? Dziecko tego do końca nie rozumie.
      Zaznaczam, że moja żona ma zakaz udzielania korepetycji - bez tego jeszcze dajemy radę i wolę nie myśleć ile musielibyśmy harować, kiedy zabraknie nam na ratę.
      A co do artykułu. To nie podwyżki płac niszczą budżet, tylko kolejne rządy ignorantów, którzy dla kolejnego dobrego wyniku w wyborach zadłużają nasze państwo.
      • plendz Re: Budżet niszczy edukację 29.04.11, 14:27
        Nie tylko dziecko tego do końca nie rozumie. Krytycy podwyżek dla nauczycieli i innych sfer budżetówki znajdujących się w podobnej sytuacji (np. szkolnictwo wyższe i nauka) zostali ukształtowani na sterotypach, że w budżetówce "czy się stoi, czy się leży, jednak kasa się należy". Może nie wiedzą, że wyniku takiej samej nieufności ze strony rządzących, budżetówka jest przeregulowana i często ale źle kontrolowana - kontrola tam polega głównie na piętrzeniu przeszkód prawno-administracyjnych i biurokracji. Ponadto nie wiedzą, że ignoranci decydujący o budżetówce zawsze starają się oszczędzać na tym co najważniejsze - poprawianiu jakości pracy i motywacji dla pracowników (w tym wynagrodzeniach), za to stosunkowo sporo wydaje się na to co drugorzędne - budynki, wielkokrotne remonty toalet (za to np. w szkołach pracownie do fiz.-chemii pamiętają Gomułkę, nie ma środków na praktyki studenckie itp.). Rządzący patrzą na statystyki a dyrektorzy/dziekani szybko się tego uczą i ścigają zbyt wymagających nauczycieli, oszczędzają na specjalistycznych pomocach dydaktycznych (gdy np. kupuje się mnóstwo komputerów, to zazwyczaj bez przyzwoitego oprogramowania). Za to każdy pilnuje, żeby nauczyciel nie spędzał zbyt przyjemnie czasu w pracy - nieustannie musi być widoczny jak się krząta, udziela społecznie itp. natomiast nie powinien się zamykać, aby np. poczytać książkę naukową, sprawdzić prace - jak go nie widać, tzn.. że nic nie robi.
        Wiadomo, że mentalnie część nauczycieli pasuje do tych stereotypów i takie osoby często pilnują, by inni nie byli zbyt ambitni, ale jeszcze większe problemy mentalnościowe mają osoby kształtujące kierunki oświaty w Polsce, które zapomniały, albo nie wiedzą jak się pracuje "na dole".
    • Gość: €ku.me_ni&co Budzet zagrozony przez folklor nienawisci, lichwe IP: *.dsl.bell.ca 29.04.11, 12:14
      przewrotny folklor zawsze usilowal zwalic wine za swoje zbrodnie na innych.
      Tak wiec 'rzymianie" ukrzyzowali Chrystusa, a brak pieniedzy w budzecie to wina nauczycieli.

      W tej sytuacji nalezy zapytac:
      Jaki procent budzetu idzie na splate lichwy?
      Jaka jest RELIGIA i POCHODZENIE lichwiarzy?
      Ilu nauczycieli mozna byloby zatrudnic gdyby nie krwiopijstwo lichiwarzy ?
    • marek438 "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet 29.04.11, 12:19
      Ja nie wiem skąd się biorą te zarobki chyba z księżyce!!!
    • Gość: JACEK "DGP": Nauczyciele mogą zniszczyć budżet IP: *.pz3-nat.espol.com.p.106.168.83.in-addr.arpa 29.04.11, 12:21
      4000-5000 JASNE
      kilkoro moich znajomych niedawno wystartowało z karierą nauczycielską za ok 1200netto

      Poza tym uważam, ze akurat tej grupie, podwyżki się należą. Są to ludzie, którzy często gęsto wychowują kolejne pokolenia, bo staruszkowie nie mają czasu albo chęci (dzieci łatwo też nabywają słownictwo i styl bycia od mniej kulturalnych rówieśników). Muszą więc codziennie borykać się z bandą rozwydzonych dzieciaków, którym wydaje się, ze wszystko wolno.

      Mam 6miesieczn dziecko i z niepokojem czekam czasów szkolnych

      I do cholery niech się może któś wreszcie zajmie gornictwem!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka