Gość: krakus
IP: *.kracen.hor.net.pl
22.05.11, 18:18
Pan Tomasz Górniak od dawna podaje (internet), że zbiera " przedwojenne akcje dla celów kolekcjonerskich", a tym czasem jest Prezesem lub udziałowcem kilku reaktywowanych spółek przedwojennych i próbuje zarobić na tym miliony (patrz KRS). Przykład - spółka Ziarno z Krakowa. Po zarejestrowaniu spółki gdzieś w północnej Polsce, Pan Górniak zjawił się na naszej posesji w Krakowie gdzie przedwojenne Ziarno miało niewielką cześć gruntu i zażądał przydzielenia mu mieszkania w naszym bloku (wyrzucenia jakiegoś sąsiada) i wykupienia od niego udziałów. Część sąsiadów w dobrej wierze postanowiła kupić od niego udziały Ziarna, po czym okazało się że reaktywacja była nieprawidłowa i notariusz zatrzymał transakcję. Nie byłoby w tym może nic zdrożnego, gdyby nie to że ja i paru sąsiadów też mamy akcje tej przedwojennej spółki (oprawione na ścianie jako historia naszego bloku), ale jak dowiedziałam się w reprezentującej Pana Górniaka kancelarii prawnej, inni akcjonariusze nie mogą się przyłączyć do reaktywowanej spółki, bo trzeba było zarejestrować akcje w 1948 roku, co niewątpliwie Pan Górniak zrobił :) (ktoś w internecie napisał kiedyś że rejestruje akcje w 48 roku za 2000zł).
Co pewien czas któryś dziennikarz "przepiera" tego Pana jako eksperta od przedwojennych papierów wartościowych, publikując bliźniaczo podobne teksty... widzę że GW idzie też śladem "dziennikarstwa sponsorowanego". Albo mamy reprywatyzację przedwojennego majątku dla wszystkich (odpowiednia Ustawa), albo mamy przekręt, chyba że jakiejś innej ekonomii i prawa uczyliśmy się.