Dodaj do ulubionych

PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty...

    • Gość: łodzianin PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.11, 19:03
      No to zaskarż uchwały, kolego. Służy na nie skarga do sądu.

      Spółdzielnie są potrzebne. Wycieplenie jednego bloku to koszt nawet do 250-300 tysięcy. Wyobrażacie sobie finansowanie tego z kieszeni mieszkańców jednego bloku? Przecież to są chore pomysły złodziejki, która chce sama zarobić na zarządzaniu wspólnotami mieszkaniowymi albo dać zarobić kolesiom. Platforma to partia chytrych złodziei, a PiSuar to banda idiotów, popierających najgorsze pomysły POśmiewiska.
      • Gość: lajkonik Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.11, 21:54
        Wyobrażam sobie. Jeżeli masz blok, którego ocieplenie kosztuje 300 000 zł to masz spory blok - ponad 3000 m2 powierzchni zewnętrznej. Przy składce 1 zł od m2, a w takim sporym bloku masz ok 5000-6000 m2, to po roku masz 60 000. Czyli zbierasz 5 lat. Korzystasz ponad 20. Wiem, bo zarządzałem taką 2 blokową spółdzielnią i znam koszty. Rozłożyliśmy ocieplanie ścian na etapy, a i składka na remonty była nieco wyższa - 2 razy. Akurat ocieplenie ścian nie jest najdroższe. Gorzej z wymianą wind, bo w takich bloku windy być muszą. ALe jak mówił pewien znany Holender - krok po kroczku. I domy są z zewnątrz dobrze utrzymane.
        Tak na końcu w każdej spółdzielni każdy i tak powinien zapłacić za siebie, bo spółdzielnia nie bierze pieniędzy znikąd tylko ze składek spółdzielców. Tak jak wspólnota ze składek członków.

        Więc nie mąć ludziom w głowie, ze tylko duża struktura jest w stanie zapewnić finansowanie. Po prostu w takiej strukturze koszty przerzucane są z miejsca na miejsce, a wszyscy się na nie składają. Czyli raz ja płacę za kogoś, drugi raz odwrotnie. W sumie powinno wyjść na zero. Tak jak we wspólnocie. Jak nie wychodzi tzn, że jeden spóldzielca żyje kosztem drugiego :)
        • Gość: Antoni Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.dynamic.chello.pl 08.06.11, 23:17
          > Tak na końcu w każdej spółdzielni każdy i tak powinien zapłacić za siebie, bo s
          > półdzielnia nie bierze pieniędzy znikąd tylko ze składek spółdzielców

          To zdanie nie jest prawdziwe. Spółdzielnia może też zarabiać np.na wynajmie pomieszczeń w budynku.
          • Gość: lajkonik Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.11, 08:09
            To zdanie jest prawdziwe. Na tej zasadzie wspólnota może zarabiać na lokalach użytkowych, które wykupiliby wszyscy. W wielu spółdzielniach użytkownicy liokali to jednocześnie spółdzielcy. W sumie chodzi o prostą prawdę - za wszystko trzeba zapłacić, nie ma nic za darmo. A jak się uda na budynku reklamę umieścić to może w ogóle remont elewacji wyjdzie za darmo ? Niezależnie od formy zrzeszenia się właścicieli mieszkań.
    • Gość: warszawiak 22 lata skansenu PRL może już wystarczy ??? IP: 77.222.234.* 08.06.11, 19:06
      likwidujcie spółdzielnie, bo to cały czas złodzieje i cwaniaki jak w filmie "Alternatywy"
      • Gość: Te WarSzawiak Re: 22 lata skansenu PRL może już wystarczy ??? IP: *.centertel.pl 08.06.11, 23:26
        Spójrz na swoje gowniane życie ,a poznij zajmij się ocenianiem swiata cepie
      • Gość: Zamach prezesów Zamach prezesów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:13
        Zamach prezesów

        Zapis dyskusji podczas szkolenia na temat zmian w prawie spółdzielczym, zorganizowanego 6 marca 2001 r. w Warszawie (ul. Bartycka 26, stała wystawa budownictwa, pawilon B). Prowadził je dla prezesów spółdzielni mieszkaniowych Jerzy Krzekotowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Mieszkalnictwa (wzięło w nim udział około 25 słuchaczy).

        Szkolenie dotyczyło zmian w ustawie z 16 września 1982 r. o prawie spółdzielczym, ustawie z 25 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawie z 24 czerwca 1994 r. (z późniejszymi zmianami) o własności lokali i ustawie z 2 lipca 1994 r. o najmie lokali mieszkaniowych i dodatkach mieszkaniowych.

        Wybrane przez nas fragmenty to głównie głosy w debacie o zmianach w przepisach, pozwalających członkom spółdzielni składać wnioski o ich podział, a także umożliwiających wyodrębnianie się ze spółdzielni mniejszych wspólnot mieszkaniowych.

        "Ustawa jest zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego (przez spółdzielnie - przyp. red). Dlaczego? Żeby było jak najmniej przekształceń własnościowych. To, co stracimy, to stracimy. Co trzeba zrobić, abyśmy upadli na cztery nogi? To jest własność spółdzielni".

        "Za podziałami (spółdzielni - przyp. red.) kryją się pieniądze. To są przepisy zaskarżone, ale co z tego będzie - czekamy. Ustawa ma aspekt polityczny, to może nowa ekipa (SLD - przyp. red.) coś załatwi".

        "Lokale użytkowe - wiecie, że z tego żyjemy. To jak zrobić, żeby się obronić, żeby lokali nam nie pozabierali? Doradzam, aby tam, gdzie się da, powypowiadać najem i zrobić takie ruchy, aby na 24 kwietnia nie było umów najmu, ale np. umowy użyczenia. Przepis mówi o najmie, o najemcy".

        "Można by zadziałać, aby na tego cholernego 24 kwietnia nie było umów najmu, i ochronimy zasób".

        "Art. 25 - podpowiadam, na zasadzie kruczków prawnych, co trzeba zrobić, aby się nie dać rozwalić i przekształcić dla samego siebie".

        "Obecnie jest olbrzymi pęd do zakładania ksiąg wieczystych. Oczekujemy, że się zatka poprzez niewydolność notariatów".

        "Co zrobić, aby to odwlec, bo może zdarzyć się cud. Od każdej uchwały przysługuje odwołanie do rady nadzorczej i do sądu. Mamy paru nawiedzonych, którzy tę uchwałę zaskarżą. My mu pomożemy, aby naszą uchwałę zaskarżył - napiszemy mu. I już mamy miesiące czy lata".

        "Bo choćby jeden zaskarżył, to nie można przekształcić wszystkich, bo zmiana skutkuje dla całej nieruchomości budynku i macie na parę lat wstrzymane przekształcenia".

        "Bo mają nam zabrać, bo mają nam capnąć to, co nasze. Wybiorą sobie nowych zarządców i nas wykolegują. Tu jesteśmy sami swoi, więc można w innym stylu referować ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych".

        "Aby przyblokować tych, co się chcą podzielić, wystawiamy zająca: za niego napisać, zapłacić, on się tylko podpisze i zaskarży uchwałę podziałową od daty, gdy się dowiedział, a nie od daty, gdy odbyło się ZPCz - w ciągu roku od ZPCz - lub w trybie obecnego art. 108".


        Komuna mieszkaniowa
        Tygodnik "Wprost", Nr 969 (24 czerwca 2001)

        • Gość: a Jesteśmy skazani na dyktaturę partii prezesów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:14
          Jesteśmy skazani na dyktaturę partii prezesów spółdzielni mieszkaniowych

          Tylko przez 36 dni członkowie spółdzielni mieszkaniowych teoretycznie mieli możliwość kupowania wybudowanych przed 1990 r. lokatorskich mieszkań spółdzielczych za 3 proc. ich rynkowej wartości (faktycznie do żadnej transakcji nie doszło, bo czekano na wyrok Trybunału Konstytucyjnego).

          W rzeczywistości owe 3 proc. to różnica między rynkową ceną mieszkania a zrewaloryzowanym wkładem mieszkaniowym wniesionym przez członka spółdzielni. Tym samym zmarnowano szansę prywatyzacji przeszło miliona mieszkań. Stracono też okazję rozbicia spółdzielczych molochów, najsilniejszych bastionów socjalizmu w Polsce.

          • Gość: Własność spółdziel Własność spółdzielni, czyli niczyja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:14
            Własność spółdzielni, czyli niczyja

            Zgodnie z ustawą o prawie spółdzielczym majątek spółdzielni należy do jej członków, lecz w rzeczywistości zarządza nim licząca 3,5 tys. członków partia prezesów. Spółdzielnie mieszkaniowe nie mają nic wspólnego ze spółdzielczością znaną w zachodniej Europie i w II Rzeczypospolitej. Likwidacja tego sektora w dotychczasowym kształcie przyniosłaby tylko korzyści.

            Trybunał Konstytucyjny zdecydował jednak, że umożliwiając wykup mieszkań spółdzielczych, ustawodawca arbitralnie rozporządził nie swoim majątkiem, ingerując we własność spółdzielni mieszkaniowych. Zdaniem trybunału, przepis naruszał też zasadę sprawiedliwości, przyznając preferencje finansowe części członków spółdzielni, podczas gdy inni wcześniej wykupili swe mieszkania na znacznie gorszych warunkach.

            - To obłudne argumenty, przecież 80 proc. członków spółdzielni mieszkaniowych, którzy mają spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, nabyło je w latach 1988-1989, korzystając z ogromnych upustów, sięgających nawet 70-80 proc. W praktyce kupili je za kilka średnich pensji - mówi Marek Zieliński, poseł Unii Wolności, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do Rozpatrzenia Projektów Ustaw Dotyczących Spółdzielczości Mieszkaniowej.

            - Nie podzielam też opinii, że ustawa ingerowała we własność spółdzielni. Przecież przed 1990 r. spółdzielnie budowały mieszkania za pieniądze swych członków oraz z funduszy otrzymywanych z budżetu państwa, a nie z własnych środków - dodaje Zieliński.

            Innego zdania jest dr Ryszard Jajszczyk, dyrektor biura Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP. - Część posłów, kierując się starą bolszewicką zasadą "my wiemy lepiej", chciała wedle własnego uznania rozdysponować majątek spółdzielni mieszkaniowych - przekonuje Jajszczyk.

            Jan Sułowski, dyrektor biura i pełnomocnik zarządu konkurencyjnego dla ZRSM RP Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych, ujmuje rzecz po imieniu: - Gdyby utrzymano trzyprocentową stawkę wykupu mieszkania, rzeka pieniędzy z prywatyzacji zasilająca dotychczas spółdzielnie, zamieniłaby się w wąski strumyczek.

            • Gość: Antyuwłaszczenie Antyuwłaszczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:14
              Antyuwłaszczenie

              W obecnym stanie prawnym jedyną drogą przekształcenia spółdzielczego mieszkania lokatorskiego w prywatną własność jest art. 12 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Przepis ten nie przewiduje żadnych upustów czy ulg przy zakupie mieszkania, gdyż miał mieć zastosowanie tylko do lokali wybudowanych po 1990 r., czyli na zasadach rynkowych.

              Cenę wykupu mieszkania stanowi różnica między wartością rynkową lokalu a wartością zrewaloryzowanego wkładu mieszkaniowego i dokonanych przez lokatora spłat wszelkich długów. Oznacza to, że zamiast kilku tysięcy złotych potencjalny nabywca musiałby zapłacić za zajmowane przez siebie mieszkanie co najmniej 40-50 tys. zł.

              - Trybunał zrobił spółdzielniom prezent. Ich członkowie będą teraz okradani przez zarządy w majestacie prawa. Uważam za niemoralne czerpanie zysków z prywatyzacji mieszkań przez spółdzielnie, które nie budowały ich za własne pieniądze - twierdzi prof. Krzysztof Pietrzykowski, sejmowy ekspert w dziedzinie prawa spółdzielczego.

              W lepszej sytuacji są członkowie spółdzielni, których lokale mają status "spółdzielczych mieszkań własnościowych". Obecnie są oni quasi-właścicielami, gdyż na sprzedaż lub wynajem mieszkania muszą de facto uzyskać zgodę spółdzielni. Ci półwłaściciele - zgodnie z przepisami nowej ustawy - będą mogli przekształcić swe lokale w odrębną własność hipoteczną "tylko" po opłaceniu rzeczoznawcy, notariusza i założeniu księgi wieczystej. Oby na to "tylko" było ich stać.

              • Gość: Folwark spółdzielc Folwark spółdzielczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:15
                Folwark spółdzielczy

                "Za spółdzielnie budowlano-mieszkaniowe należy uznać spółdzielnie, które budują domy mieszkalne dla swoich członków z prawem przepisywania na nich tytułu własności poszczególnych domów względnie mieszkań" - mówi rozporządzenie ministra skarbu z 31 marca 1933 r.

                W Warszawie było przed wojną 125 takich prawdziwych spółdzielni. Idea spółdzielczości mieszkaniowej została jednak zniweczona po wojnie. Całkowite upaństwowienie spółdzielczości nastąpiło na początku lat 70. Przyjęto wówczas zasadę, że w mieście może działać jedna spółdzielnia, a w dużych miastach jedna spółdzielnia w każdej dzielnicy.

                Władze spółdzielcze włączono w system nomenklatury. - Doszło do tego, że prezes centralnego zarządu spółdzielni z urzędu stawał się wiceministrem resortu. Na przełomie lat 1989-1990 uchwałą Sejmu tę strukturę rozbito - tłumaczy Aleksander Paszyński, minister budownictwa i gospodarki mieszkaniowej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

                Partia 3,5 tys. prezesów (według danych Krajowej Rady Spółdzielczej, w Polsce istnieją 3442 spółdzielnie mieszkaniowe) nie poszła jednak w rozsypkę. Szybko powstały związki rewizyjne, w tym dwa ogólnopolskie. Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP jednoczy 600 spółdzielni, a Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych - 100 spółdzielni.

                W ten sposób zarządy i prezesi starają się ocalić swój stan posiadania. Od każdego z 3,5 tys. prezesów zależy los około 5 tys. osób. Prezes Osiedla Młodych w Poznaniu, największej w Polsce spółdzielni, zarządza prawie stutysięcznym miastem. Aby zwołać walne zgromadzenie członków, musiał wynająć halę widowiskową Arena, która i tak mog-ła pomieścić zaledwie 5 tys. chętnych. Tymczasem według wskazań Unii Europejskiej, efektywna kontrola działań zarządu spółdzielni jest możliwa, gdy liczba członków nie przekracza 2 tys.

                - Prawdziwi właściciele spółdzielni w takiej sytuacji mają do odegrania jedynie rolę płatników. Kiedyś musi jednak nastąpić odwrócenie ról - uważa dr Jan Korniłowicz z Instytutu Gospodarki Mieszkaniowej.
                - Sprytni prezesi wychodzą z założenia, że im mniej członek spółdzielni wie, tym łatwiej można nim manipulować. Myślę, że prawie 99 proc. członków nie zna nawet statutów spółdzielni, do których należą - dodaje prof. Eugeniusz Pudełkiewicz ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.


                • Gość: Dyktatura prezesów Dyktatura prezesów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:15
                  Dyktatura prezesów

                  Posłowie z sejmowej komisji nadzwyczajnej nie zamierzają ułatwiać życia partii prezesów. Jeszcze w tej kadencji Sejmu chcą znowelizować ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych: proponują ponowne uchwalenie art. 46 ust. 1, umożliwiającego wykup lokatorskiego mieszkania spółdzielczego za 3 proc. wartości rynkowej.

                  Z tą różnicą, że wprowadzenie tego artykułu w życie zależałoby od samych spółdzielców, którzy w referendum mieliby się wypowiedzieć, czy chcą, by mieszkanie można było wykupić po preferencyjnej cenie, czy optują za ich sprzedażą na zasadach pełnej odpłatności (wówczas kwestię prywatyzacji mieszkań spółdzielczych regulowałby - jak dotychczas - artykuł 12).
                  Nawet jeśli Sejm zdąży z nowelizacją, trzeba będzie przynajmniej roku, by spółdzielnie uregulowały status prawny gruntów, na których zbudowano osiedla mieszkaniowe. Te prace musieliby zaś zlecić i nadzorować prezesi spółdzielni, którzy są tym najmniej zainteresowani. Czyżbyśmy byli więc skazani na dyktaturę partii prezesów przez następną dekadę?

                  Ryszard Kamiński
    • Gość: Sam Mieszkam w dobrej spółdzielni IP: *.v60.interkam.pl 08.06.11, 19:34
      Mam wyremontowane budynki, osiedle jest monitorowane po co mi jakiś wspólnoty?
      Ja tego nie chcę , nie chcę aby ktoś mnie na siłę zmuszał do wspólnot robił rewolucję która zmniejszy wartość mieszkań. Zresztą co to są te wspólnoty ? Te które znam to delikatnie mówiąc dziadostwo . Stan ich budynków jest znacznie gorszy niż spóldzielczych.
      Kto to jest ta Lidia Staroń ? i to podobno z PO. Myśłem że to PIS chciał rozwlać spółdzielnie a to PO ?. Niech mnie w nos pocałują Platformersi .
      • Gość: też spółdzielca I będziesz mieszkał dalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.11, 21:35
        Nikt Ci spółdzielni nie zlikwiduje. Jak się znajdą postrzegający twoją spółdzielnię trochę gorzej niż Ty to się z niej wypiszą. Razem utworzą wspólnotę, w której będą oni i twoja spółdzielnia. Pewnie będą patrzeć na ręce spółdzielni to spółdzielnia będzie lepsza ku satysfakcji twojej, pozostałych spółdzielców i członków wspólnoty. A moze nic się nie zmieni ?
    • Gość: czarna stonka PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.ip.netia.com.pl 08.06.11, 19:42
      Może poseł Adamczyk sprawdzi konstytucyjność lub niekonstytucyjność Komisji Majątkowej?
    • Gość: Ada nie ! wspólnotom IP: *.dynamic.chello.pl 08.06.11, 20:14
      Mam dwa mieszkania : jedno zarządzane przez Spółdzielnię, drugie przez Wspólnotę. Koszty narzucane przez Wspólnotę są dwukrotnie wyższe niż te w Spóldzielni.
      • Gość: lajkonik Re: nie ! wspólnotom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.11, 20:30
        Koszty na m2 ? I to samo wchodzi w skład kosztów ? No i jeszcze stosunek m2 powierzchni wspólnych do całości ? Spółdzielnia ma jakieś lokale uzytkowe na wynajem ? Pozytki np ze względu na usytuowanie budynków ? Jak będą 2 takie same domy, usytuowane w tym samym miejscu dopiero można porównywać cenę za m2 zarządzania.
    • Gość: aga PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.rz.izeto.pl 08.06.11, 20:51
      Lajkoniku jak ciebie czytam to mam wrażenie, że naczytałeś się głupot lub piszesz na zamówienie. Ja przynajmniej wiem jak będzie można zarobić duże pieniądze po wejściu w życie ustawy wymyślonej przez p. Staroń. Trochu szkoda mi tych mieszkańców dużych blokowisk bo zostaną obrani z kasy przez różnej maści cwaniaczków, którzy naobiecują im złotych gór a pożniej ich wydoją, taka to ze mnie kapitalistka, która mimo wszystko skorzysta z dobrodziejstw ustawy. Postaram się tylko nie drzeć z ostatniej skóry.
      Pani poseł Staroń wykosztowała się bardzo na agitkę widać to po tych postach.
      • Gość: lajkonik Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.11, 21:39
        Nie nie wykosztowała się. To ja się wykosztowałem na czynsz do spółdzielni, wielotysięcznej spółdzielni, Tylko drobne 70 000 od jednego lokalu za wywóz śmieci w ciągu ostatnich 10 lat. Mam dość tego haraczu. Proste prawda ? A Spółdzielnia mnoży wszelkie przeszkody, żeby nie móc się od niej uwolnić. Proste ?

        P.S. pisz jako odpowiedzi, bo tak myślę, że to zupełnie niezwiązane ze mną posty.
    • Gość: znawca Jest tylko 1 "mały" problem: fatalne prawo IP: 193.0.116.* 08.06.11, 20:52
      dotyczące wspólnot a w zasadzie jego brak i konieczność opierania się w większości spraw na wyrokach sądów. Czyli powstanie niezły bajzel
      • Gość: Viola Re: Jest tylko 1 "mały" problem: fatalne prawo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.11, 08:51
        W tej chwili spółdzielnie działają na podstawie dwóch ustaw: o spółdzielniach i spółdzielniach mieszkaniowych, które są tak dziurawe jak wielkie sito!!! I tak Prezesi SM robią co chcą! W naszej spółdzielni doszło do tego, że Prezes razem z Radą Nadzorczą po głosowaniu na Walnym zmienili treść uchwały celem wyłudzenia kredytu niby na bieżącą działaność a w rzeczywistości na budowę nowych mieszkanek dla siebie i "swojej świty". Członka, który ośmielił się to ujawinić, z automatu "towarzystwo wzajemnej adoracji" wykluczyło z członkostwa a Sąd powiedział, że ta podmianka treści uchwały to czyn małej szkodliwości!!!
        Zresztą przekrętów Pana Ryszarda Zarakowskiego w SM "Rolbud" we Wrocławiu jest więcej ale to materiał na książkę a nie komentarz!
        • Gość: a Jak zachować pozory przetargowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:03
          Jak zachować pozory przetargowe

          Mimo, że towarzysze z lobby parlamentarnego zatroszczyli się o wyłączenie spółdzielni mieszkaniowych z obowiązku stosowania procedur przetargowych, a także pozbawili państwowe organa kontrolne możliwości badania działalności spółdzielni (np. spółdzielnie nie podlegają kontroli NIK), jak również zabezpieczyli osobiste bezpieczeństwo prezesów ustanawiając np. przepis, że pokrzywdzonymi (np. przy niegospodarności) mogą być jedynie członkowie zarządu i organów spółdzielni, a zwykli członkowie nie są ani stroną, ani pokrzywdzonymi, to wskazane jest zachowanie pozorów procedur przetargowych choćby ze względu na wścibskie, węszące sensacji media. Wymyślono więc genialny w
          swojej prostocie sposób. Wyselekcjonowane \"zaprzyjaźnione firmy\" ustawiają się w kolejce do \"wygrania\" ustawianego przetargu. Planując remonty czy ważną, dużą dostawę do spółdzielni, informuje się wybranych oferentów o planowanym zakupie lub zamówieniu. Na etapie informowania uzgadnia się odpowiednio zawyżoną cenę, która zostanie formalnie zaoferowana spółdzielni przez owe firmy. Skalkulowana przez prezesów cena (cena nabycia towaru, usługi) jest podwyższona o wartość prowizji
          (łapówki)jaką podzieli się \"zaprzyjaźniona firma\" z prezesami i osobami w spółdzielni odpowiedzialnymi za legalizację wydatków. Nie może więc to być zawyżenie np. o 10% , bo nie wystarczy pieniędzy na opłacenie grupy osób uczestniczących w procederze, a musi przecież zostać odpowiedni zarobek firmie, która potencjalnie naraża się na np.
          zainteresowanie organów ścigania. Ponadto \"zaprzyjaźniona firma\" nie otrzyma faktury kosztowej od prezesów tytułem rozliczenia wypłaconej łapówki, więc w kwocie zawyżenia musi zawierać się także wysoki podatek dochodowy odprowadzany do fiskusa. Po uzgodnieniu poziomu zawyżenia ceny, z wtajemniczonymi firmami ustala się szczegóły ich ofert i wysokości cen jakie zaoferują stosownie do przyjętego poziomu bazowego.Jednocześnie rozstrzyga się, która wg \"kolejki\" firma tym razem \"wygra\".
          Wytypowany \"zwycięzca\" wpisuje do oferty cenę nieco niższą od pozostałych. Reszta wtajemniczonych firm składa oferty z cenami oscylującymi wokół przyjętej bazowej zawyżonej ceny, jednak nie niższymi niż cena przedłożona przez \"zwycięzcę\". Ta procedura gwarantuje niewykrywalność oszustwa bez wnikliwego kontrolowania cen i porównywania z ofertami rynkowymi. Wymaga to zatem dużej wiedzy organów ścigania, większego nakładu pracy i kosztów. Nieobytemu asesorowi szczebla rejonowego nawet do głowy nie przyjdzie, że ma do czynienia z przestępczym procederem. Po za tym trudno jest kwestionować \"przetarg\" w obliczu \"dowodów ofertowych\" od pozostałych wtajemniczonych firm.

          • Gość: a Co zrobić żeby oferty złożyły tylko wtajemniczone IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:03
            Co zrobić żeby oferty złożyły tylko wtajemniczone firmy?

            Newralgicznym elementem systemu jest informowanie o planowanym zamówieniu w mediach, gdyż do przetargu mogą stanąć firmy z zewnątrz, których oferty mogą zniweczyć misternie przygotowany plan. Ale jest na to sposób. Ogłoszenie o przetargu umieszcza się np. w płatnym serwisie internetowym, który nie jest powszechnie dostępny. Innym sposobem jest emisja ogłoszenia prasowego krótko przed terminem złożenia ofert. Częstym narzędziem eliminowania nie wtajemniczonych jest zastosowanie uznaniowych kryteriów (np. w zamówieniu na projekt budynku jako decydujące kryterium o wyborze oferenta przyjmuje się ocenę opracowania koncepcji, a nie projektu) oraz manipulowanie wymogami formalnymi typu przedłożenie rożnych specjalnych zaświadczeń. Gdyby jednak ktoś z zewnątrz się przebił z ofertą, to ludzie z organizacji zasiadający w radzie nadzorczej wyeliminują go, wybierając \"zaprzyjaźnioną firmę\", która np. niespodziewanie zaproponuje dodatkowe usługi w ramach przedstawionej oferty.


            Wynagradzanie za współpracę i lojalność

            Prezesi spółdzielni potrafią być wdzięczni \"zaprzyjaźnionym firmom\" za udział w procederze i dzielenie się zyskiem. Ich właściciele oprócz łatwego i stałego zarobku korzystają np. z profitów w postaci zakupu lokali po zaniżonych cenach, dzierżawy na atrakcyjnych zasadach, pomocy organizacji przy wydawaniu decyzji administracyjnych, załatwiania spraw w urzędach dzięki protekcji prezesów. \"Zaprzyjaźnione firmy\" nie
            ponoszą też ryzyka odpowiedzialności za wadliwe roboty. Zaufani pracownicy działu technicznego często odbierają prace bez wymaganej dokumentacji. Umowy sporządzane między spółdzielnią, a \"zaprzyjaźnionymi firmami\" są lakoniczne i nie zawierają poza kaucją gwarancyjną (np. 5% wartości zlecenia) żadnych poważnych sankcji za wadliwe wykonawstwo. Umowy spółdzielnia - \"zaprzyjaźniona firma\" są ewenementem niespotykanym w gospodarce wolnorynkowej.

            • Gość: a Koszty społeczne zawyżania cen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:04
              Co zrobić gdy firma z wolnego rynku poskarży się organom ścigania?

              Czasem zdarza się, że firmy z zewnątrz w swojej naiwności wierzą, że przetarg w spółdzielni mogą wygrać dzięki atrakcyjnym cenom, posiadanej renomie, merytorycznej wiedzy i doświadczeniu - nic bardziej błędnego. Ewentualne doniesienie do lokalnej prokuratury wskutek wykrycia manipulowania przetargiem, kończy się dla danej firmy ostracyzmem na rynku spółdzielnianym, może też doprowadzić do zerwania kontaktów i innymi firmami powiązanymi ze spółdzielniami. W praktyce np. dla sprzedawcy wodomierzy oznacza to nawet widmo bankructwa. Szantażownie firm było szczególnie groźne i szkodliwe społecznie do czasu integracji z UE, gdyż lokalne rynki przeżywały recesję, a o zlecenia było trudno. Płacenie łapówek było elementarnym standardem (spuścizną państwa komunistycznego) przechodzącej transformację gospodarki. Ci przedsiębiorcy, którzy padli ofiarą ostracyzmu prezesów wiedzą, że z mafią spółdzielczą nie ma żartów, gdyż prezesi poszczególnych spółdzielni w większości ściśle ze sobą współpracują i decyzja o wyeliminowaniu danej firmy z rynku dostaw dla spółdzielni jest podejmowana wspólnie i konsekwentnie przestrzegana. Dodatkowo w branży rozpuszcza się wiadomość o karze jaka spotyka tych,którzy łamią zasady stanowione przez prezesów.


              Koszty społeczne zawyżania cen

              Największymi przegranymi procederu ustawianiu przetargów są dziesiątki tysięcy nieświadomych spółdzielców brutalnie wyzyskiwanych przez przestępcze organizacje. Mafie spółdzielcze są groźne dla funkcjonowania państwa w wymiarze społecznym i ekonomicznym. Spustoszenie, jakie powodują w budżecie spółdzielni ustawianiem przetargów w sposób bezpośredni uderza w najbiedniejszych stymulując rozwój różnego rodzaju patologii i prowadząc do degradacji społeczności. Dochodzi do paradoksów, że m2 utrzymania niskostandardowego lokalu w blokowisku kosztuje więcej niż m2 utrzymania domu jednorodzinnego. Dodatkowo na barki samorządów przerzuca się koszty dostarczania lokali socjalnych dla obsługi ponadnormatywnej ilości eksmisji, łożenie funduszy na pomoc społeczną, policję i finansowanie dodatków mieszkaniowych. Wyprowadzanie funduszy ze spółdzielni oznacza wyższy czynsz i podwyższenie kosztów utrzymania, a tym samym powiększenie grona spółdzielców uprawnionych do pobierania różnego rodzaju zasiłków.
    • Gość: Roman PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.play-internet.pl 08.06.11, 20:55
      Brawo PO koniec Zabrzańskiej Spółdzielni już blisko :) dwa lata nie potrafią wadliwego balkonu naprawić wiecznie tylko odpowiedzi już w krótce i tak ze wszystkim :(
    • Gość: Jacek PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.dynamic.chello.pl 08.06.11, 20:59
      Działanie Platformy Obywatelskiej jest bardzo słuszne i potrzebne Polsce. Koszty eksploatacyjne w spółdzielniach mieszkaniowych są co najmniej o kilkanaście procent wyższe od kosztów zarządu nieruchomością wspólną (koszty eksploatacyjne) we wspólnotach mieszkaniowych. Wystarczy przyjechać do Ursusa i zobaczyć jak wyglądają budynki wspólnot mieszkaniowych, zarządzane przez prywatnych zarządców, a jak wyglądają budynki zarządzanie przez spółdzielnie mieszkaniowe.


    • Gość: końjakniemoże PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.11, 21:46
      PO chyba się zbyt upierdliwie doprasza o przegraną w wyborach. A wydawałoby się, że zakutych łbów z klapkami na oczach jest tam mniej niż w PiSie. Nie łaska by tak wyczyścić stajnię po Palikocie?
    • Gość: aga PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.rz.izeto.pl 08.06.11, 22:09
      Wyliczyłeś koszty wywozu śmieci za okres 10-ciu lat . Przecież to są twoje śmieci każdy człowiek produkuje odpady. Ja też płacę pomimo, że nie mam i nie miałam nic wspólnego ze spółdzielnią. Jak każdy obywatel muszę płacić za wywóz moich śmieci. Obecnie płacę 202 zł. za 1 m-c nie policzę Ci ile zapłaciłam za 10 lat bo po prostu nie chce mi się i szkoda mojego czasu, który jest bardzo drogi. Jak Tobie się chce wisieć na tym forum cały dzień? Dlatego nie wierzę, że robisz to bezinteresownie. Udzielaj się dalej, dobranoc
      • Gość: lajkonik Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.11, 22:33
        Jak widzisz chce mi się. Tak już mam. A sprawa dla mnie ważna.
        202 zł za śmieci ? Toż to majątek ! Chyba wliczasz jakieś śmieci firmowe, albo masz rodzinę ponad standardową. Zależnie od dzielnicy Warszawy płacę różnie za worek, ale nigdzie aż tyle. Zresztą moja tak nielubiana spółdzielnia twierdzi, że koszt wywozu śmieci to ok 85 zł od domu miesięcznie. Reszta to haracz do spółdzielni, bo funduszu remontowego w tym nie ma. Czyli jak dla mnie 600 zł za śmieci.
        Szkoda, że nie liczysz swoich kosztów. Wtedy może byś zrozumiała, że moja sytuacjażyciowa zmusza do udzielania się w temacie, któy jest mi dobrze znany.
    • Gość: Zaprawde powiadam PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.pools.arcor-ip.net 08.06.11, 22:22
      Nie bedzie spoldzielni, nie bedzie niczego.
    • Gość: J Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.dynamic.chello.pl 08.06.11, 22:36
      Spółdzielnie mieszkaniowe to mafia. Zawyżone czynsze i wiele innych spraw.
      NP Spółdzielnia Mieszkaniowa DOMATOR Kielce
      Klatki schodowe bardzo brudne, 4 razy w miesiącu zamiatane i 2 razy w miesiącu myte, przed myciem klatka nie jest zamiatana, a co śmieszne mycie z dodatkiem pasty. Wiadomo że jeżeli do wody doleje się pasty to nigdy klatki się nie domyje.
      • Gość: Ty j Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.centertel.pl 08.06.11, 23:22
        Sam jesteś mafia ale aintelektualistow debilu jak ci się nie podoba zarząd to zmien ale nie chciej rozperdol swiata Myśl Amen
    • Gość: ? Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.centertel.pl 08.06.11, 23:19
      No i co ?
    • trasat PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... 08.06.11, 23:54
      Projekt PO to czysty bolszewizm. Jak można zmuszać do takich zmian. Samo dzielenie organizacji zarządzającej nieruchomościami, czyli spóldzielni na małe wspólnoty jest zaprzeczenie solodarności społecznej. Ludzie mieszkający w nowych budynkach, nie wymagających remontów oddzielą się od starych budynków, wymagających remontu. To doprowadzi do ruiny biednych domów. Nieruchomościami trzeba zarzadzać w większej skali, bo na róznym etapie wieku budynku potrzebne są rózne iwnestycje. I trzeba je finasować z wspólnotowej kasy. Nieruchomości wymagają też inwestycji w otoczeniu, w infrastrukturę. Tego nie zrobi mała wydzielona wspólnota. To jakaś prymitywna ideologiczna walka ze spóldzielczoscią, sprzeczna z duchem europejskim.
      • Gość: Antoni Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.dynamic.chello.pl 09.06.11, 07:57
        Bzdury opowiadasz - obecnie nie ma już na szczęście żadnej możliwości, aby środki mieszkańców budynku A przekazać na utrzymanie budynku B.
    • Gość: bylywyborca PO Stare bloki się rozpadną !!! IP: *.180.56.44.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.06.11, 03:42
      Koniec remontów na starych osiedlach!!!

      Spółdzielnie mają rozpisane na lata remotny poszczególnych bloków (w przypadku mojej program realizowany jest od 2008 do 2018 roku - remont klatek, wymiana instalacji i modernizacja bloku z ocieplaniem), wszystko jest realizowane tak, że składają się członkowie całej spółdzielni - teraz o tych remontach możemy pomarzyć.
      O całą infrastrukture na osiedlu dba spółdzielnia co skutkuje tym, że jest moje osiedle jest zadbane ładne i bezpieczne - teraz moge o tym zapomnieć.
      Spółdzielnia ma lokale handlowe, z których są zyski inwestowane w remonty osiedla - teraz o tym można zapomnieć !

      PO rozwala coś co dobrze funkcjonuje - tylko jaki jest w tym interes ?? Głosowałem na Was - teraz o tym moge zapomnieć, drugo raz nie dam się nabrać na lepszą Polskę...
      • arleta_k Re: Stare bloki się rozpadną !!! 09.06.11, 04:26
        zgadzam się w 100%, zreszta juz wczesniej skomentowałam zamiar likwidacji spółdzielni, doprowadzi to poprostu do dewastacji i upadku starszych osiedli

        Gość portalu: bylywyborca PO napisał(a):

        > Koniec remontów na starych osiedlach!!!
        >
        > Spółdzielnie mają rozpisane na lata remotny poszczególnych bloków (w przypadku
        > mojej program realizowany jest od 2008 do 2018 roku - remont klatek, wymiana in
        > stalacji i modernizacja bloku z ocieplaniem), wszystko jest realizowane tak, że
        > składają się członkowie całej spółdzielni - teraz o tych remontach możemy poma
        > rzyć.
        > O całą infrastrukture na osiedlu dba spółdzielnia co skutkuje tym, że jest moje
        > osiedle jest zadbane ładne i bezpieczne - teraz moge o tym zapomnieć.
        > Spółdzielnia ma lokale handlowe, z których są zyski inwestowane w remonty osied
        > la - teraz o tym można zapomnieć !
        >
        > PO rozwala coś co dobrze funkcjonuje - tylko jaki jest w tym interes ?? Głosowa
        > łem na Was - teraz o tym moge zapomnieć, drugo raz nie dam się nabrać na lepszą
        > Polskę...
    • arleta_k Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno 09.06.11, 04:25
      WILKIE NIE tym planom, to rozwali stare osiedla, rozwali plany remontowe, to jest skandal co chcą zrobić mieszkańcom, może i są złe spółdzielnie ale nie rozwalajcie tych dobrych !! Znowu wmawiają społęczeństwu, że to dla naszego dobra, niektórzy się nabiorą na hasła, że będzie taniej, może na początku a później skąd wezmie się kase na remonty i inne ?? SKANDAL nie chce zadnej wspólnoty!!
      • Gość: Jacek Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.dynamic.chello.pl 09.06.11, 06:28
        Zachwyca się Pani tymi starymi osiedlami na których występuje na każdym kroku niegospodarność, brud i smród na klatkach schodowych, brudne i nieocieplone elewacje, wysokie koszty ogrzewania i arogancja "prezesów". Chcecie żyć w tym budynku/osiedlu dalej? Ustawa wam tego nie zabroni. Ustawa daje szansę osobom, które chcą coś w Polsce w tym obszarze zmienić. Wielka szkoda, że ten prosty pomysł nie został wprowadzony 15 lat wcześniej. Jeżeli PO uda się szybko wprowadzić te zmiany w życie, to będzie jej chyba największy sukces.
        Pozdrawiam
      • Gość: lajkonik Nikt nie rozwala dobrych spółdzielni ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.11, 08:15
        Skoro spółdzielnie są dobre to nikt nie będzie z nich występował. Nie ma przymusu występowania ! A w tych złych, czytaj źle zarządzanych, będzie eksodus. Albo dojdzie wreszcie do zmian w zarządach i radach nadzorczych.
        • Gość: ! Skończmy z wyzyskiem 12 mln Polaków ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:05
          Spółdzielcze dyby


          Numer: 37/2003 (1085)
          Skończmy z wyzyskiem 12 mln Polaków przez spółdzielnie mieszkaniowe
          Spółdzielnie mieszkaniowe zawyżają czynsze, wyrzucają niepokornych, innymi słowy - wyzyskują 12 milionów Polaków - napisaliśmy w artykule "Lokator pańszczyźniany" (nr 34). Po publikacji otrzymaliśmy setki listów, często zaczynających się od słów: "Wreszcie ktoś napisał prawdę o spółdzielniach mieszkaniowych". Czytelnicy pytali, jak walczyć z wszechwładzą spółdzielni, jak skończyć z bezkarnością ich prezesów. - Jest tylko jeden sposób: największe spółdzielnie, które liczą ponad 2 tys. członków, powinny zostać podzielone i powinna o tym zdecydować ustawa - uważa Łukasz Abagarowicz, poseł Platformy Obywatelskiej.

          REKLAMA


          Czynsz, czyli haracz
          Z ograniczeniem samowoli spółdzielni trzeba się spieszyć, gdyż szykują one kolejny skok na pieniądze lokatorów. Rząd zaproponował wprowadzenie podatku dochodowego dla spółdzielni mieszkaniowych. Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych (ZRSM) natychmiast ogłosił, że będzie to oznaczać podwyżkę czynszu od 1 stycznia 2004 r. o około 2 proc., a zatem miesięcznie lokatorzy spółdzielni zapłacą prawie 30 mln zł więcej niż dotychczas. Problemem jest to, że spółdzielnie mieszkaniowe nie mają prawa osiągać zysków, bo wówczas działałyby tak samo jak firmy developerskie. Prawo spółdzielcze zakłada, że jeżeli pojawiają się nadwyżki finansowe, to natychmiast powinny być rozdysponowane między członków spółdzielni (na przykład poprzez zmniejszenie czynszu). Jeśli nie ma zysków, podatek powinien być zerowy. Dlaczego zatem spółdzielnie straszą podwyżkami?
          Argumentem przemawiającym za szybką likwidacją spółdzielni jest częste łamanie przez nie prawa oraz nieuczciwa konkurencja z firmami developerskimi. Spośród 3,5 tys. spółdzielni mieszkaniowych 400 prowadzi inwestycje, czyli buduje mieszkania. Większość łamie prawo, budując mieszkania na sprzedaż. Spółdzielnie mogą budować domy tylko za pieniądze pochodzące z wkładu swoich członków. W praktyce wiele spółdzielni wykorzystuje własne zasoby mieszkaniowe jako źródło finansowania nowych inwestycji, naciągając starych członków. Wystarczy ściągnąć z nich haracz na tzw. fundusz remontowy, następnie zdefraudować te pieniądze i przeznaczyć na budowę nowych lokali (tak zrobiła warszawska spółdzielnia Wyżyny, która wybudowała garaże za pieniądze lokatorów i teraz próbuje je sprzedać). To przestępstwo w praktyce nie jest ścigane. Zwykle spółdzielnie przyjmują nowych członków po zakończeniu budowy, czyli po wniesieniu całego wkładu. - To faktyczna sprzedaż mieszkań, a każda spółdzielnia sprzedająca nowe mieszkania łamie prawo, bo działa jak developer - wyjaśnia Łukasz Abgarowicz. Tyle że w przeciwieństwie do developerów spółdzielnie nie płacą podatków.

          • Gość: a Zarządy spółdzielni skrzętnie skrywają swoje rachu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:06
            Niedobory planowane

            Zarządy spółdzielni skrzętnie skrywają swoje rachunki, by nie wyszło na jaw, że z pieniędzy mieszkańców utrzymują się rodziny prezesów spółdzielni i setki ich znajomych.

            Ustawione przetargi, mieszkania za półdarmo dla znajomych, tworzenie niepotrzebnych etatów - to katalog środków dostępnych szefom SM-ów. Według grupy lokatorów SM Pojezierze, domagającej się usunięcia Procyka, powolny prezesowi zarząd i rada nadzorcza naraziły spółdzielnię na stratę około 1,2 mln zł przy przetargu na wymianę podzielników ciepła (wygrała go firma, której przedstawicielem był szef rady nadzorczej spółdzielni; jej podzielniki kosztowały 53,5 zł, a oferowane przez konkurenta nowocześniejsze urządzenia - 35 zł) oraz 2 mln zł z powodu przydzielania mieszkań po zaniżonych cenach "znajomym królika". Takie mieszkanie - z "odzysku" po wyrzuconych ze spółdzielni lokatorach - otrzymał m.in. były komendant policji w Olsztynie.

            Krzysztof Gosławski, prezes warszawskiej SM Wyżyny, z naruszeniem statutu przewidującego, iż SM Wyżyny zajmuje się wyłącznie budownictwem wielorodzinnym - wybudował też dla siebie dom jednorodzinny, a rada nadzorcza przyznała mu rabat w należnościach wobec spółdzielni w wysokości 71,9 tys. zł (w rezultacie zapłacił za dom znacznie mniej niż szarzy członkowie spółdzielni za mieszkania w blokach).

            SM im. Ignacego Paderewskiego w Katowicach, kierowana przez Elżbietę Zadróż, tworzy "fundusz kosztów ogólnych" lub "fundusz niedoboru planowanego" (sic!). W biurze zarządu tej spółdzielni (4 tys. członków) pracuje ponad 60 osób. Zygmunt Władyka, ekonomista i jeden z członków spółdzielni, szacuje, że zatrudnia ona dwukrotnie więcej pracowników, niż potrzebuje, na czym traci 500 tys. zł rocznie. Nawet z niewielkich spółdzielni da się coś "wycisnąć".

            - Była prezes oddała kotłownię wybudowaną z pieniędzy lokatorów miejscowemu zakładowi ciepłowniczemu. Czy to zbieg okoliczności, że niedługo potem kupiła sobie dom? - pytają Marian Mróz i Aleksander Kłak, mieszkańcy SM w Grodkowie. Kolejnego prezesa (już byłego) oskarżają o przywłaszczenie 20 tys. zł ze spółdzielczej kasy.

            • Gość: a Przerażające jest, jak łatwo można zdobyć nieogran IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:07
              Przejmij to sam

              Przerażające jest, jak łatwo można zdobyć nieograniczoną władzę nad spółdzielnią liczącą kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Władze spółdzielni, zwłaszcza tych mających co najmniej 5-10 tys. członków, tylko teoretycznie pochodzą z wyboru. Walne zgromadzenie członków spółdzielni (a w większych spółdzielniach ich przedstawicieli) wybiera radę nadzorczą, a ta zarząd. By głosowanie było ważne, na zebraniu musi się zjawić co najmniej połowa uprawnionych do głosowania, "chyba że statut stanowi inaczej". Statuty zaś niemal zawsze stanowią inaczej. Według szacunków Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, walczącego o prawa członków spółdzielni, ponad 90 proc. statutów spółdzielni w Polsce jest niezgodnych z konstytucją!

              Zenon Procyk, specjalista w dziedzinie uprawy buraków, rządzi Olsztynem (Pojezierze ma około 40 tys. lokatorów w mieście liczącym 170 tys. mieszkańców) metodami iście orwellowskimi. - Sprzątaczki, elektrycy i inni pracownicy administracji zbierają informacje o tym, który z lokatorów zmarł czy wyjechał na dłużej za granicę. Później na zebraniach pojawiają się zamiast nich podstawione osoby, nawet spoza Olsztyna! - mówi Lidia Staroń ze Stowarzyszenia SM Pojezierze, walczącego o prawa członków spółdzielni.

              Dzięki temu wśród 100 "przedstawicieli mieszkańców" wybrano w 2002 r. około 70 pracowników administracji spółdzielni, którzy do dziś przegłosowują jedynie słuszne uchwały. Mieszkańcy poznańskiego Osiedla Młodych nie mogą od siedmiu lat odwołać prezesa Stachowiaka (karierę w SM zaczynał w PRL jako hydraulik), mającego na koncie wyrok sądowy i karę grzywny za łamanie prawa spółdzielczego! Oporni są wykluczani ze spółdzielni na podstawie art. 24 pkt 1 prawa spółdzielczego, za "naruszanie zasad współżycia społecznego". Zdaniem władz spółdzielni, zasady współżycia społecznego narusza podanie ich do sądu lub publiczna krytyka! Z olsztyńskiego Pojezierza wyrzucono na mocy tego paragrafu 600 osób.

              Z opozycją nie patyczkuje się także prezes SM im. Ignacego Paderewskiego. W październiku 2002 r. Zadróż zlikwidowała spółdzielczą gazetkę "Sami u Siebie", bo jej autorzy pisali o nieprawidłowościach popełnianych przez zarząd (m.in. o potajemnej sprzedaży lokalu w najlepszym punkcie osiedla w 1998 r. ówczesnemu szefowi rady nadzorczej). Kontroli nad spółdzielnią nie mogą także odzyskać członkowie Grodziskiej SM w Grodzisku Mazowieckim (jej prezesem od 1997 r. jest Krzysztof Kozera).

              Członkowie zarządu zapisują bowiem do spółdzielni swoich znajomych. - Nie mieszkają oni w blokach, ale mają status tzw. członków oczekujących na mieszkanie. By go otrzymać, wystarczy zapłacić wpisowe i udział w wysokości 1050 zł. Dzięki temu zasiadają m.in. w radzie nadzorczej - tłumaczy Janusz Okurowski, mieszkaniec grodziskiej SM.

              Prezes ubezpieczony

              "Gdyby nie dobra wola Spółdzielni Mieszkaniowej Wyżyny, komisariat policji przy ul. Belgradzkiej już dawno uległby likwidacji" - zapewnia pisemko "Nasza Metropolia", nieoficjalny organ władz warszawskiej spółdzielni.

              Być może dlatego Prokuratura Warszawa Mokotów od siedmiu miesięcy nie oceniła wiarygodności zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez niektórych członków zarządu i rady nadzorczej SM Wyżyny (sprawa dotyczy podejrzeń fałszowania dokumentów i poświadczania nieprawdy).

              Wicewojewoda mazowiecki Maciej Sieczkowski otrzymał tzw. lokal rotacyjny w zasobach SM Wyżyny (dla oczekujących na mieszkanie), teraz jest to już jego mieszkanie lokatorskie.
              "Ubezpieczanie się" wśród lokalnych decydentów to typowe działanie władz spółdzielni, które ma im zapewnić bezkarność. Procyk dzięki rozdawnictwu mieszkań i posad w spółdzielni zyskał takie wpływy, że policja na każde jego skinienie spisuje zbyt dociekliwych dziennikarzy (12 maja spotkało to ekipę regionalnego ośrodka TVP), a miejscowa dyrekcja Poczty Polskiej - po interwencji prezesa - nakazała swoim listonoszom wyjęcie ze skrzynek lokatorów Pojezierza ulotek nieprzychylnych prezesowi.

              • Gość: Lewe plecy Lewe plecy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:07
                Lewe plecy

                Co roku prezesi największych spółdzielni mieszkaniowych odbywają kilka narad, które służą głównie opracowaniu metod blokowania prób ukrócenia ich samowoli. Anna Grabska, działaczka Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, który walczy z nadużyciami zarządów SM-ów, w połowie maja 2004 r. wzięła udział w ogólnopolskim zjeździe Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Kazimierzu nad Wisłą.

                - Byłam w szoku, gdy odkryłam, że wśród 70-80 delegatów ledwie 10 proc. stanowili faktyczni przedstawiciele mieszkańców. Reszta to byli prezesi spółdzielni - mówi Grabska. Grono to odrzuciło wiele wniosków korzystnych dla lokatorów, m.in. ten, by delegat na zgromadzenie przedstawicieli nie mógł być jednocześnie członkiem rady nadzorczej spółdzielni (bo w ten sposób sam ocenia własną działalność w radzie).

                Mieszkańcy kamienicy (100 mieszkań) należącej do SM Bałtyk w Gdyni od lat bezskutecznie próbują się oderwać od molocha, który drenuje ich kieszenie. - Spółdzielnia bierze od nas pieniądze, ale nic za nie nie robi. Budynek jest zaniedbany, dach przecieka, w piwnicy jest woda, niektóre mieszkania są zagrzybione - opowiada prof.

                Janusz Zaucha, mieszkaniec kamienicy. Lokatorzy skierowali sprawę do sądu, ale ten nie zgodził się na przeprowadzenie podziału, gdyż będąca u władzy lewica zlikwidowała przepisy umożliwiające oddzielanie się mniejszych wspólnot mieszkaniowych od wielkich spółdzielni.

                Lobby prezesów od lat wspierają aktywnie SLD i PSL. Szefem Krajowej Rady Spółdzielczej, "najwyższego organu samorządu spółdzielczego w Polsce", jest Jerzy Jankowski, były poseł SLD. To SLD i PSL uchwaliły art. 3 prawa spółdzielczego, stanowiący, że majątek spółdzielni jest prywatną własnością jej członków. Efekt? NIK straciła prawo do kontrolowania spółdzielni, a prezesi stali się bezkarni. Taki przywilej włoskie państwo oferowało tylko skruszonym gangsterom.
    • Gość: Jan PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.szczecin.mm.pl 09.06.11, 08:06
      Platforma chce rozwalić wszystko to, gdzie nie ma udziału w zyskach. Jedynym argumentem jest tzw. określenie "relikty przeszłości". Ale jeżeli te relikty dobrze funkcjonują to dlaczego je niszczyć. PO wyciągała łapę po pieniądze PZPN. Nie udało się, więc zabiegała o likwidację. Nie ma udziału w zyskach z ogródków działkowych więc wszczełą procedurę likwidacji. Teraz tak chce zrobić ze spółdzielniami mieszkaniowymi. Takiej skali "skoku na kasę" jaka jest za PO w dziejach Polski jeszcze nie było.
    • Gość: d Wspónota z nie wykupionymi mieszkaniami to absurd IP: *.ip.netia.com.pl 09.06.11, 08:06
      Skończy się tym, że właściciele będą musieli za tych drugich przy każdym remoncie dopłacać i do tego często nie właściciela nie dbają o część wspólną bo 'ich to nie dotyczy'
      • Gość: Czynsz, czyli hara Czynsz, czyli haracz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:08
        Czynsz, czyli haracz

        Z ograniczeniem samowoli spółdzielni trzeba się spieszyć, gdyż szykują one kolejny skok na pieniądze lokatorów. Rząd zaproponował wprowadzenie podatku dochodowego dla spółdzielni mieszkaniowych. Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych (ZRSM) natychmiast ogłosił, że będzie to oznaczać podwyżkę czynszu od 1 stycznia 2004 r. o około 2 proc., a zatem miesięcznie lokatorzy spółdzielni zapłacą prawie 30 mln zł więcej niż dotychczas.

        Problemem jest to, że spółdzielnie mieszkaniowe nie mają prawa osiągać zysków, bo wówczas działałyby tak samo jak firmy developerskie. Prawo spółdzielcze zakłada, że jeżeli pojawiają się nadwyżki finansowe, to natychmiast powinny być rozdysponowane między członków spółdzielni (na przykład poprzez zmniejszenie czynszu). Jeśli nie ma zysków, podatek powinien być zerowy. Dlaczego zatem spółdzielnie straszą podwyżkami?

        Argumentem przemawiającym za szybką likwidacją spółdzielni jest częste łamanie przez nie prawa oraz nieuczciwa konkurencja z firmami developerskimi. Spośród 3,5 tys. spółdzielni mieszkaniowych 400 prowadzi inwestycje, czyli buduje mieszkania. Większość łamie prawo, budując mieszkania na sprzedaż. Spółdzielnie mogą budować domy tylko za pieniądze pochodzące z wkładu swoich członków.

        W praktyce wiele spółdzielni wykorzystuje własne zasoby mieszkaniowe jako źródło finansowania nowych inwestycji, naciągając starych członków. Wystarczy ściągnąć z nich haracz na tzw. fundusz remontowy, następnie zdefraudować te pieniądze i przeznaczyć na budowę nowych lokali (tak zrobiła warszawska spółdzielnia Wyżyny, która wybudowała garaże za pieniądze lokatorów i teraz próbuje je sprzedać). To przestępstwo w praktyce nie jest ścigane.

        Zwykle spółdzielnie przyjmują nowych członków po zakończeniu budowy, czyli po wniesieniu całego wkładu. - To faktyczna sprzedaż mieszkań, a każda spółdzielnia sprzedająca nowe mieszkania łamie prawo, bo działa jak developer - wyjaśnia Łukasz Abgarowicz. Tyle że w przeciwieństwie do developerów spółdzielnie nie płacą podatków.

        • Gość: a Prywatne folwarki prezesów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:08
          Prywatne folwarki prezesów

          Wielkie spółdzielnie stały się rozsadnikami patologii. Można je rozbić właściwie tylko odgórnie, bo sami lokatorzy nie są w stanie pokonać zarządów i działających pod ich dyktando rad nadzorczych dysponujących milionami złotych. W praktyce dobrze zorganizowana grupa kilkunastu osób może kontrolować spółdzielnię liczącą kilkanaście tysięcy członków.

          Gdy w jednej ze spółdzielni członkowie zebrali wymagane 10 proc. głosów i zgłosili wniosek o odwołanie zarządu, rada nadzorcza podjęła uchwałę podwyższającą wymagane minimum do 20 proc. Władze molochów tylko teoretycznie pochodzą więc z wyboru. Walne zgromadzenie spółdzielców (w większych spółdzielniach ich przedstawicieli) wybiera radę nadzorczą, a ta zarząd. By wybór rady nadzorczej był ważny (podobnie jak jej uchwały), na zebraniu musi się zjawić co najmniej połowa uprawnionych do głosowania, "chyba że statut spółdzielni stanowi inaczej", a statut właściwie zawsze stanowi inaczej, często nawet jest sprzeczny z obowiązującym prawem.

          Sądy powszechne powinny przy rejestracji sprawdzić, czy statut spółdzielni spełnia odpowiednie wymogi, ale zazwyczaj tego nie robią.

          Według szacunków Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, walczącego o prawa członków spółdzielni, ponad 90 proc. statutów jest niezgodnych z konstytucją RP. Spółdzielnie mieszkaniowe to miasta w mieście: prezes pełni w nich funkcję prezydenta, a rada nadzorcza staje się organem ustawodawczym, uprawnionym nawet do nakładania podatków.

          Trafnie ten stan rzeczy oddaje jeden z komentarzy przysłanych do redakcji po artykule "Lokator pańszczyźniany": "Spółdzielnia mieszkaniowa - 560 zł czynszu, po utworzeniu wspólnoty mieszkaniowej - 370 zł".

          Przekształcenie spółdzielni we wspólnotę lokatorzy mogli do 2003 r. wymusić na podstawie przepisów uchylonych głosami posłów SLD przez obecny Sejm. - Teraz musimy tę możliwość przywrócić i wprowadzić jasną odpowiedzialność karną za nadużycia zarządzających spółdzielniami - mówi Jerzy Polaczek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, który zapowiada, że jego ugrupowanie wniesie stosowny projekt jeszcze w tym roku.

          • Gość: a komu zależy na utrzymaniu istniejącego stanu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:09
            Jan Piński
            • Bardzo dziękuję za artykuł o spółdzielniach mieszkaniowych. Należałam do spółdzielni Przy Lesie w Koszalinie. Jej prezes bezkarnie dopuścił się nadużyć. O sprawie wiele razy informowały media. Szkoda, że nie ma biura czy instytucji, która doprowadziłoby ją do końca.
            HELENA KWIATKOWSKA
            Tarnów
            • Kilka przykładów strat, jakie mieszkańcy domów zarządzanych przez spółdzielnie ponoszą w związku z wywozem odpadów. W zabrzańskiej spółdzielni mieszkaniowej miesięczne opłaty w przeliczeniu na osobę wynoszą obecnie 4,24 zł brutto, my oferujemy 2,80 zł brutto. Biorąc pod uwagę, że do tej spółdzielni należy 35 tys. mieszkańców, co miesiąc przepłacają oni około 50 tys. zł. W świętochłowickiej spółdzielni mieszkaniowej za wywóz śmieci każdy lokator płaci 4,90 zł. Przy 25 tys. mieszkańców niepotrzebne koszty to 52,5 tys. zł miesięcznie. Z kolei w rudzkiej spółdzielni oraz w SM Perspektywa stawka ta wynosi 4,99 zł. Przyjmując naszą cenę (2,80 zł), łatwo wyliczyć, że 30 tys. członków spółdzielni traci co miesiąc 65,7 tys. zł. Wywozem odpadów w tych spółdzielniach zajmują się miejskie firmy komunalne bądź firmy z kapitałem zagranicznym. Zastanawia mnie, komu zależy na utrzymaniu istniejącego stanu i dlaczego muszą za to płacić mieszkańcy.
            WALDEMAR STRACH
            Prywatny Zakład Oczyszczania Miasta Konopiska

            • Gość: a Nam udało się wziąć sprawy we własne ręce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:10
              • Dziękuję, za postawienie kropki nad "i" - wreszcie jasno powiedziano, w czyich rękach znajdują się w Polsce spółdzielnie mieszkaniowe i kto zarządza ich olbrzymim majątkiem. Nam udało się wziąć sprawy we własne ręce. Zachęcam innych członków spółdzielni mieszkaniowych w Polsce, by nie pozwalali sobą manipulować i zwyczajnie się okradać. Muszą się jednak zdobyć na wysiłek intelektualny i organizacyjny. To warunek odniesienia sukcesu.
              KORNELIA JASTRZEMBSKA
              Gdańsk

              • W mojej spółdzielni nie założono ksiąg wieczystych dla mieszkań, które lokatorzy wykupili na własność. Niby mam mieszkanie na własność, ale nie potrafię tego udowodnić. Złożyłem wniosek o założenie księgi, ale spółdzielnia odmówiła, tłumacząc, że "zebranie przedstawicieli członków nie uchwaliło funduszu" potrzebnego do "wyodrębnienia własności". Czyli nie dostanę dokumentu potwierdzającego transakcję, bo nie ma pieniędzy na wyprodukowanie tego dokumentu. Kpina czy spryt?
              FRANCISZEK ZWIERZCHOWSKI
              Płońsk

              Lokator pańszczyźniany
              Tygodnik "Wprost", Nr 1082 (24 sierpnia 2003)
              • Gość: a 12 milionów Polaków w kajdanach spółdzielni mieszk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:10
                12 milionów Polaków w kajdanach spółdzielni mieszkaniowych

                I pamiętajcie: jak się będziemy rozumieli, będzie dobrze. Jak się nie będziemy rozumieli, nie będzie dobrze. Rozumiemy się?" - pytał retorycznie Stanisław Anioł, despotyczny gospodarz domu przy ul. Alternatywy 4, bohater opisującego minioną - wydawałoby się - rzeczywistość filmu Stanisława Barei. PRL trzyma się jednak mocno w blokowiskach z wielkiej płyty, choć one same już się sypią.

                "My działamy jakby w interesie członków spółdzielni, bo o tym mówi art. 3 prawa spółdzielczego (...). I my ochronimy swój zasób" - cytat z Anioła?

                Nie - takie zdanie padło na spotkaniu prezesów największych spółdzielni mieszkaniowych, które odbyło się w Warszawie (fragmenty tej szokującej dyskusji drukujemy na kolejnych stronach). Życie prześcignęło filmową fikcję! Aniołowie naprawdę istnieją i mogą, gdy tylko zechcą, postawić niemal jednej trzeciej Polaków dosłownie każde ultimatum! I wyciągać z ich kieszeni pieniądze poza wszelką kontrolą.

                Aż 18 mld zł, równowartość niemal jednej dziesiątej budżetu państwa, wpływa rocznie na konta spółdzielni mieszkaniowych. Większość mieszkańców spółdzielczych molochów, którzy płacą co miesiąc łącznie ponad 1,5 mld zł czynszu, nie wie dokładnie, za co płaci i dlaczego akurat tyle. 12 mln Polaków jest traktowanych przez potężne lobby zarządców spółdzielni - wspierane przez SLD oraz PSL i torpedujące wszelkie zmiany - niemal jak chłopi pańszczyźniani.

      • Gość: Specjalistka Re: Wspónota z nie wykupionymi mieszkaniami to ab IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.11, 09:19
        Myślę, że nie będzie tak źle! Dobre spółdzielnie się obronią jako dobrzy zarządcy, ale tam gdzie Prezesi SM okradali bezlitośnie swoich członków, będą szukali nowego zarządcy i te spółdzienie upadną! Rozliczanie kosztów? Każda nieruchomość będzie miała swoje określone środki na funduszu remontowym i wszyscy będą musieli wyrazić zgodę na dany remont a obciążanie nastąpi procentowo (w imieniu lokatorów bez prawa własności będzie występowała spółdzielnia). W tej chwili w SM fundusz remontowy to jeden wielki worek a remonty Pan Prezes robi tam gdzie on mieszka albo jego "świta". O malowanie klatki od przeszło 10 lat nie możemy się doprosić, bo nie ma pieniędzy! Nikt z nas spółdzielców nie ma na nic wpływu! Władza absolutna jest w rękach Pana Prezesa! O odwołaniu Prezesa można też zapomnieć, bo to droga przez pole cierniowe! Szybciej Prezes wykluczy wszystkich niewygodnych członków ze spółdzielni! Jestem za zmianami!! Wszystko jest chyba lepsze od Prezesa oszusta, złodzieja i naciągacza!!! I my musimy na niego ciężko pracować!!! Wolę odłożyc na emeryturę niż do jego kieszeni!!!!
        • Gość: j Re: Wspónota z nie wykupionymi mieszkaniami to ab IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 09:27
          Gość portalu: Specjalistka napisał(a):

          > Myślę, że nie będzie tak źle! Dobre spółdzielnie się obronią jako dobrzy zarząd
          > cy, ale tam gdzie Prezesi SM okradali bezlitośnie swoich członków, będą szukali
          > nowego zarządcy i te spółdzienie upadną!




          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "

          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "


          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "


          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "



          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "



          "Mam nadzieje, ze ktos przyjedzie po rozum do glowy i caly ukradziony majtek ci ludzie zwroca. "
        • Gość: Prezes Re: Wspónota z nie wykupionymi mieszkaniami to ab IP: *.centertel.pl 10.06.11, 12:15
          Bawią mnie ci wszyscy piarowcy Po na tym forum pojęcia nie macie jakie g..... Chcecie ludzia zafundować z tymi wspolnotami a porównywać dobrze zarządzana spoldzielnie i wspólnotę to jakby silic się na porównania trabanta i mercedesa . Polegniecie przez to w wyborach ludzie nie chcą takich zmian wy je wmawiacie je wszystkim
    • Gość: Lb PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.ip.netia.com.pl 09.06.11, 08:53
      Ludzie, ciekawe ilu z Was przeczytało ten bubel , który stworzyła Pani Lidia? Po komentarzach stwierdzam ,że mało kto , ale wszyscy mają się za ekspertów.
      • Gość: Ga Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.11, 09:32
        Bubel można poprawić ale idea jest dobra!
        • Gość: Lb Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.ip.netia.com.pl 09.06.11, 10:29
          Tak , typowe dla nas. Jak przeczytasz projekt , to podyskutujemy.
    • rabbinhood zależy kto mówi 09.06.11, 09:28
      wiadomo że jeśli ktoś zna Prezesa lub któregoś pracownika, lub jeśli wspiera ich na zebraniach to ma powody by być zadowolonym. Z reguły w każdym bloku potrzebni są wspieracze, którzy mają oko na to co się dzieje. Pod pozorem solidaryzmu społecznego i interesu wspólnoty Prezes realizuje swoje interesy mniej lub bardziej licząc się z interesami tych którzy nie mają dojść. Oczywiście przekształcenie nie rozwiąże od razu wszystkich bolączek i problemów, ale zwiększy szanse na ich przeprowadzenie. Wiele osób i rodzin nieźle się urządziła w spółdzielniach i teraz mogą stracić swoje przywileje. Oj będzie bolało, ale baba z wozu koniom lżej. Swoje doświadczenia ze spółdzielniami podsumował bym tak: jeśli ktoś wchodzi w różne dziwne układy, to nieźle może na tym zyskać, a jeśli lubi prostotę i unika toksycznych zależności to musi dopłacać do interesu, bo w czynszu będzie miał najwyższe opłaty za ogrzewanie, remonty, eksploatację, a jak się uda to i podburzonych sąsiadów. Spółdzielnie powinny być rozwiązane, a jeśli ktoś będzie chciał to sobie założy nową z takimi jak on zwolennikami. Póki co tysiące ludzi są uwięzione w spółdzielniach, przez socjalizm dostosowanych do realizacji pewnego modelu wychowania, gdzie nikt w nic nie wnika, ale każdy płaci nie wiedząc na co.
      • Gość: Te raBinhuj Re: zależy kto mówi IP: *.centertel.pl 10.06.11, 12:24
        Cepem jesteś a wydaje ci się ze jesteś mądry
    • Gość: wera PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.11, 11:41
      Gorszych bzdur w nowej usawie o spółdzielniach nie znam . Nic nie trzyma się kupy. pani Staroń z nienawiści do spółdzielni po trupach chce likwidacji spółdzielni. Nie obchodzi ją czy to będzie lepiej czy gorzej, bo i tak nie mieszka w bloku spółdzielczym . Ma swój cel musi wejść do sejmu i musi być o niej teraz głośno.
      • tomekjot Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno 10.06.11, 14:05
        A co ze wspólnymi trenami: parkingi, place zabaw i pawilony handlowe. ???

        O to będa najgorsze awantury
    • Gość: zdratek PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.itl.waw.pl 09.06.11, 14:45
      Dlaczego PO nie zajęła się budową nowych mieszkań?
      Wybudowanie mieszkania z płyty to teraz poniżej 2 tys./ m2.
      Dlaczego nie ma państwowego programu budowy mieszkań?
    • Gość: Lucyna PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.nat.tvk.wroc.pl 10.06.11, 13:18
      Jeśli tak zrobią, to mojego (i nie tylko) głosu nigdy więcej nie otrzymają ):
    • Gość: Tadeusz Borowicki PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólnoty... IP: *.dynamic.mm.pl 12.06.11, 06:10
      Wyjaśniam, bo redaktor Gazety raczej nie miał wiele wspólnego z praktyką spółdzielczą.
      A w zasadzie czym jest grupa wspólnie zamieszkujących właścicieli w nieruchomości, która pod względem ekonomicznym stanowi obecnie jednostkę ewidencyjną w spółdzielni? Cóż w tym dziwnego, że wspólnie mieszkający członkowie spółdzielni otrzymają status wspólnoty mieszkaniowej?

      Nie ma w tym nic złego, jeśli mieszkańcy wspólnoty pozostaną członkami spółdzielni.
      Pod względem fizyczno-prawnym to niczego nie zmienia, a raczej potwierdza stan faktyczny.
      Za to pod względem ekonomicznym i prawnym da to duże korzyści: spółdzielcy dostaną swój majątek "do rąk własnych", zatem będą rozliczać własne koszty wg własnych decyzji w zarządzaniu i pod kontrolą rzeczywistych kosztów fakturowanych przez dostawców mediów - z efektem oszczędności w kosztach eksploatacyjnych, podczas gdy obecne rozliczenia kosztów dokonywane są na podstawie wirtualnych stawek uchwalonych zaocznie w spółdzielni w sposób nie dający się skontrolować w systemie rozproszonym wobec członków.

      Różnicę tę ujawnił Pan A.Domagalski z Panem J.Jankowskim obligując prezesów spółdzielni uchwałą KRS zbiórki po 1000 zł. na swoje prywatne (korporacyjne) cele. Którzy z Prezesów wykażą te wydatki przymusowych darczyńców w sprawozdaniach finansowych spółdzielni?
      A we wspólnocie takie praktyki finansowe (lub podobne) już nie są możliwe.
      Polecam refleksje, dlaczego wśród Kr.R.Spółdz. i niektórych zarządów jest tylu przeciwników utraty starego stylu zarządzania majątkiem spółdzielczym, że głoszą upadek spółdzielni z powodu wspólnot mieszkaniowych.

      Spółdzielnie prowadzą działalność w oparciu o prywatne środki spółdzielców, tworząc mienie wspólne (czego nie ma wspólnota) oraz wyodrębnione mienie prywatne (we wspólnocie jedyne). Zwyczajowo i względnie w obiegu prawnym nazywa się to "majątkiem spółdzielni". Zła interpretacja pojęcia "majątku spółdzielni" i nadużycia w zarządzaniu nim powoduje, że obecny stan prawno-ekonomiczny w spółdzielniach mieszkaniowych stanowią relikt minionych czasów PRL, choć obawiam się, że minionych nie całkiem.

      Od 10-ciu lat kierujemy do kosza ów relikt "prawa własnościowego", realizując Powszechny Proces Uwłaszczenia ustawą usm, bowiem od 20 lat utrzymuje się ‘prawo własnościowe’ - formę komunistycznego leasingu lokali (wbrew prawu nie sfinalizowanej na rzecz uprawnionych osób, mimo odrębnych spłat kredytu). Al. Kwaśniewski nie zrozumiał próby A.Bieli w 1996r. uporządkowania stanu prawnego i ustawę zawetował, z którą udało się w 2001r. usm (matką), a której zmiana w 2007r. udało się nam wyeliminowć ceny rynkowe z uwłaszczenia. Dopiero od tej pory zostało ukrócone bezprawie dodatkowego zarabiania. Ustawa dobra, ale gorzej jest w praktyce wskutek: i) udziału postkomunistycznych organów w obronie starego, ii) braku świadomości spółdzielców swych praw i swego statusu.

      Zakładamy, że stan dobrego prawa winien odnosić się głównie do typowego w demokracji pojęcia prawa własności rzeczowej (odrębnej), a ‘spóźnieni’ będą to nadrabiać, bo trudno wymagać, by peleton tracił swoje prawa na rzecz nieświadomych przez 10 lat maruderów, w pozostaniu przy czym bardzo im 'pomagają' nieprzyjazne zmianom instytucje i media.

      Wobec tego projekt nowej usm zmienia strukturę spółdzielni. Czy trafnie? Jeśli eliminacja nieprawidłowości nie była możliwa dotąd drogą "wprost" naprawy spółdzielni, to wskazana jest droga stworzenia w nich nowych form. Określonym tzw. jednostkom ewidencyjnym w spółdzielni (wspólnie zamieszkiwanym nieruchomościom) usm nadaje dodatkowy status "wspólnoty mieszkaniowej".

      Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych
      • Gość: ach Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.icpnet.pl 13.06.11, 14:04
        Spółdzielnie to folwarki miejscowych kacyków, najczęściej lewicowych. Komuszki ukochaly sobie spółdzielnie - przecież były poseł z Poznania Witkowski, nadal jest prezesem spółdzielni - i mimo bycia posłem/osłem nie oddał stołka - wiecznie zywy jak Lenin.
        Dlaczego nie informują o swoich pensjach? Dlaczego tak utrudniają, zycie lokatorom, którzy sie buntują? Jak się postawisz społdzielni to są w stanie cię wykluczyć. Jak z nimi grasz to możesz sobie spokojnie zyć w kołchozie. W każdej społdzielni powinna być kadencja dla prezesa i pełnomocników - góra 5 lat i to jednorazowa!
        Po drugie wspólnoty - kto to widział aby zarządy miały mieć jakieś pensje? Co za glupoty opowiadacie. Ja jestem w zarządzie i nigdy żadnej kasy nie braliśmy. Płaci sie tylko firmie administrującej i tyle - koszt całoroczny to tyle ile miesięczna pensja prezesa spółdzielni!
        Tak jak nie kocham PO tak w tej kwestii jestem z nimi - ale i tak atakują panią poseł, że aż wstyd.
        • Gość: SmiEch Re: PO chce przekształcić spółdzielnie we wspólno IP: *.centertel.pl 14.06.11, 22:33
          Porównanie Spółdzielni i wspólnoty mieszkaniowej to tak jakby porównać mercedesa i trabanta oczywiście spoldzienia to mercedes
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka