Dodaj do ulubionych

Zamówienia publiczne - skończyć z dyktatem cen

17.06.11, 07:20
Ta dyskusja jest przykrywką do trwonienia pieniędzy publicznych. Chyba nikt , kto wie jak wygląda technologia, nie ma żadnych trudności z wyceną zamówienia, obliczeniem ile wynoszą koszty prowadzenia działalności, a jedyny problem to ile z tego ma mieć zleceniodawca, i czy to mu wystarczy. B,Klimkiewicz.
Obserwuj wątek
    • Gość: magrogal Zamówienia publiczne - skończyć z dyktatem cen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.11, 10:59
      Czytając ten wysyp opinii na temat Ustawy pzp, miałem wrażenie, że nagle znalazłem się w jakimś zupełnie nierealnym świecie, osoby które nie przeprowadziły w życiu postępowania przetargowego serwują nagle cudowne recepty. Na szczęście stanowisko Prezesa UZP przywróciło mi wiarę w normalność. Wszystkim, którzy szermują hasłami "nie tylko cena", "oceniać jakość i gwarancje powykonawcze" przypominam, że w usługach i robotach budowlanych są to tylko OBIETNICE, a nie realne zobowiązania. W robotach budowlanych projekt narzuca jakość wykonania w oparciu o normy budowlane, estetykę i jakość materiałów wykończeniowych, ale w żadnej mierze nie ma wpływu na solidność wykonania- żaden zapis tego nie zagwarantuje. Co do propozycji SLD i PJN to chciałbym poznać w mediach pełną listę wnioskodawców, żeby wiedzieć na kogo też marnotrawi się pieniądze publiczne, aby nadchodzących wyborach wiedzieć, kto jest aktywny na polu, o którym nie ma zielonego pojęcia. Prawo zamówień publicznych jest implementacją Dyrektywy Europejskiej, w której tryby ( co chciałyby twórczo zmienić PJN) i wybór najkorzystniejszej oferty (na co ma pomysł godny geniuszu Stalina SLD) są jednoznacznie określone i żadna radosna twórczość (niezgodna z tą Dyrektywą ) nie ma szans na wejście w życie.
    • Gość: mar Zamówienia publiczne - skończyć z dyktatem cen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.11, 14:40
      Wielcy tego świata ,czyli polscy posłowie , oczywiscie że cena ma sie czasami ni jak do rzeczywistosci tym bardziej jak jest najwyzsza w europie przy głodowych zarobkach zatrudnionych np przy budowie autostrad i nie tylko . Ale wtedy Was tak bardzo zapracowanych robieniem interesów w kuluarach nie ma . Dlaczego pomimo tak relatywnie niskich zarobków w porównaniu z innymi krajami Uni mamy jedne z nawyzszych cen na wiele a nawet bardzo wiele usług. GDZIE WTEDY JESTESCIE
    • Gość: Prezes PiS Moja codzienna modlitwa IP: *.efuzja.net.pl 17.06.11, 14:41
      Boże, spraw aby tych autostrad nie wybudowali! Boże, spraw aby tych autostrad nie wybudowali! Boże, spraw...
      • Gość: Sznurowka Prezesa Re: Moja codzienna modlitwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.11, 14:53
        Hehe, dobre, dobre.. :)) 10/10
    • andrzej.goerst Zamówienia publiczne - skończyć z dyktatem cen 17.06.11, 18:00
      To jest tak proste, jak konstrukcja cepa. Tylko nasi parlamentarzyści nie mają pojęcia o co chodzi, jeżeli ktoś inwestuje.
      Głównym kryterium winien być całościowy wskaźnik efektywności inwestycji. Powinien obejmować wszystkie parametry. Koszt projektu, analiz ekonomicznych i specjalistycznych. Koszty badań geotechnicznych. Koszty zbudowania. Koszty eksploatacji. koszty remontów okresowych. Koszt likwidacji. Czas realizacji nie musi być kryterium. Koszty dłuższego budowania można zawsze przeliczyć na straty z nie uzyskanych korzyści.
      Wielu ludzi potrafi taki wskaźnik określić. Nic nie stoi na przeszkodzie.
      Obecna ustawa generuje straty inwestora ze strony wszystkich uczestników procesu inwestycyjnego. Najgorszy (najtańszy) projekt bez wariantowania do wyboru najkorzystniejszej opcji. Najgorzej (najtaniej) wykonane badania geotechniczne o ograniczonym zakresie w stosunku do potrzeb. Najgorsze (najtańsze) materiały. Najdroższe (najgorsze) rozwiązania materiałowo-konstrukcyjne. Po co nakładem dodatkowych starań optymalizować koszty inwestycyjne skoro za ten dodatkowy wysiłek inwestor i tak nie zapłaci?
      Najwyższe koszty eksploatacyjne. Po co dopracowywać i dobierać technologie chociaż trochę tańsze (liczy się latami) skoro za dodatkowe analizy inwestor nie zapłaci. Przetarg trzeba wygrać więc projekt musi być jak najtańszy, a więc i najgorszy.
      Dopiero pełny efekt finansowy jest dla inwestora wiarygodnym kryterium.
      Dla tego od wielu lat nie biorę udziału w żadnych przetargach i projektuję po swojemu. Inwestorzy są zadowoleni i od roboty nie mogę się opędzić. Bo warto pracować "po mojemu".
    • Gość: asica Zamówienia publiczne - skończyć z dyktatem cen IP: *.dynamic.chello.pl 18.06.11, 08:50
      Mam wrażenie, że specjalnie zerwali kontrakty, żeby wreszcie dorwać sie samemu i zarobić, bo będą budować drożej i bez przetargów, a mogli dopłacić tym, którzy już budowali.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka