Dodaj do ulubionych

Wolny rynek? Tylko w Chinach

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 18:24
No, wspaniale że w III-ciej RP - demokratycznym pństwie prawa, nie
wykorzystuje się pracowników, płaci się zawsze w terminie wynagrodzenie i
przestrzega norm i czasu pracy.
Obserwuj wątek
    • wan4 Wolny rynek? 13.03.05, 20:18
      "To słowo to wyzysk - i czas najwyższy odkryć je na nowo. Powinni to zrobić
      przede wszystkim polscy apologeci wolnego rynku"

      Przede wszystkim to M. Kuźmicz dowiedzcie się, co to jest wolny rynek. Bo
      mylicie go, Kuźmicz, z tzw. "wolną amerykanką" czyli rywalizacją (konkurencją)
      bez zasad gdzie wszystkie chwyty dozwolone.

      Pomimo tej ignorancji, Kuźmicz, chętnie poznam zdanie apologety rynku, jak
      rozmumiem, waszym zdaniem lepszego czyli... zniewolonego????
      • Gość: prm.101 Re: Wolny rynek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 22:10
        Słowo "wyzysk" można używac także w stosunku do naszych polskich firm. Może
        miec tylko trochę inne określenie , zmienione , na nasze polski warunki.
        Przykłady mamy w każdym mieście, i fimie. Może nie tak drastyczne jak w
        Chinach, ale też to jest "WYZYSK".
        Przykłady znane z gazet:
        - pracownik Biedronki.
        - pracownicy Jeronimo Martens zatrundniani na3/4 etatu , oczywiście za ich
        zgodą, bo w Krotoszynie (nowa siedziba ) pracy jest pod dostatkiem. Dotyczy to
        tylkoszarych pracowników.
        -zmiany w kodeksie pracy na niekorzyśc pracownika : płace za nadgodziny.
        dni wolne - niepłacenie
        dowolnośc w zwalnianiu i
        zatrudniniu.
        Można się wgłębiac dalej ,ale lepiej to zrobi napewno
        p.Kużmicz.
        • wan4 Re: Wolny rynek? 15.03.05, 09:32
          Wolny rynek musi być tak samo wolny dla wszystkich, pracodawców jak i
          pracobiorców. To wymusza _kompromisowe_ rozwiazania, regulacje prawne
          ustalające reguły gry. Mylenie wolnego rynku jako obszaru działań samowolnych,
          nieskrępowanych żadnymi sankcjami prawnymi za naruszanie praw którejkolwiek
          strony to kompletny anachronizm, koszmarny sen anarchisty czy intelektualnie
          uposledzonego lewaka.

          Poważny publicysta w poważnej gazecie może być przeciwko konkretnym, złym
          rozwiazaniom i na ich tle wytworzonym patologiom ale nie przeciwko wolnemu
          rynkowi jako takiemu. Najlepiej, gdy oprócz krytyki złych zaprezentuje dobre
          rozwiązania w innych krajach, sprawdzone na przestrzeni lat. Takie podejście
          ograniczy radosną twórczość typu wolny rynek jest be i prowadzi do wyzysku. Bo
          jeżeli nie wolny rynek to jaki? Zniewolony? Zlikwidowany? No jaki lub co w
          zamian? Komunizm???

          Z drugiej strony nie można mylic wolności z anarchią. Brak jakichkolwiek
          uregulowań prawnych to przecież anarchizacja życia społeczno-gospodarczego.
          Racjonalny spór może więc dotyczyć wyboru dobrych rozwiązań w ramach wolnego
          rynku a nie jego krytyka jako takiego. Na dodatek bardzo nieudolna... (jak
          słusznie zauważyło wielu forumowiczów, relacja płacy do kosztów utrzymania w
          Chinach jest dużo korzystniejsza niż u nas, wielu chciałoby pracować za 600zł
          netto + wyżywienie i zakwaterowanie! A trzyzmianowy system niejako wymusza 8h
          dzień pracy gdyż doba ma tylko 24h a ludzie sami chcą pracować więcej by więcej
          zarobić, to ich absolutne prawo wyboru. Rzeczywisty problem to niewolnicza
          praca więźniów w Chinach, więźniów z niemal łapanek absurdalnego systemu
          sprawiedliwości, o ile to tam systemem mozna nazwać, raczej inną wersją gułagu.
          Ale zdaje się tej rzeczywistej patologii "wolnego", a pisząc bez cudzysłowiu -
          zniewolonego rynku autor nie dostrzegł)
    • Gość: HK Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: 210.176.63.* 14.03.05, 01:55
      "Dlaczego ktokolwiek chciałby pracować ... za 600 złotych miesięcznie?" - no
      coz, w Polsce tez mozna i tyle zarobic - ale to przed naszym ZUSem - i nie
      wspominajac o 22% VATcie jesli chce sie te pienadze wydac...

      Jesli chodzi o prawdziwy "wyzysk" to to co opisano w artykule to raczej lata
      50-te XX wieku a nie XIX wiek. Jesli chce sie zobaczy prawdziwie XIX-to wieczne
      warunki - autor powinien zrobic reportaz o kopalniach wegla kamiennego - w
      Chinach, ale tez i w Rosji czy na Ukrainie - gdzie co roku gina tysiace gornikow...
      • desspo54 Re: no coz nic w przyrodzie nie ginie 14.03.05, 04:26
        a zwlaszcza pieniadz
        aparat partyjny chce jezdzic mercedesami
        i zazywac luksusow londynu paryza i tokio
        a na to trzeba sprzedac prace swoich niewolnikow
        za grosze
        stary problem z monteskiusza -dlaczego niektorym
        panstwom nie oplaca sie handel zagraniczny

        jak widac gospodarka lodzkiego judenratu ma kolosalna przyszlosc
        zarowno w polsce jak i w chinach
        dzieki sorosowi i jego kumplom
        biedny syjam i cala azja
        wykrakalismy to w 1968r
    • Gość: tak Re: ...prawie jak polacy w Londynie..... IP: *.nz.eds.com / *.ihug.net 14.03.05, 03:51
      ...co najmniej jak bym czytal o polakach w Londynie...
      • Gość: dd Re: ...prawie jak polacy w Londynie..... IP: *.server.ntli.net 14.03.05, 09:20
        a ja jak bym czytal o polakach w polsce
    • Gość: duddie Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.t2micro.com / 61.145.243.* 14.03.05, 06:35
      Jezeli ktos robi artykul to powinien najpierw sie dowiedziec jak to jest.
      Mieszkam w delcie rzeki Perlowej od kilku lat i moge cos na ten temat
      powiedziec.
      Firmy takie zatrudniaja ludzi na tysiace, przywoza mlodych ludzi 16-17 lat,
      najczesciej z Monglii Wewnetrznej. Dla tych ludzi to wielka szansa, poniewaz
      nauka powyzej gimnazjum w Chinach jest platna i najczesciej w wieku 16 lat Ci
      ludzie juz sa po szkolach. Przyjezdzja, a wlasciwie to firmy przywoza ich w
      wynajetych pociagach, do Guangdong'u (Kantonu) gdzie zarabiaja ok 100 USD
      miesiecznie na reke. Firmy daja im spanie i wyzywienie. Takie firmy to normalne
      miasta, zatrudniaja po kilka tysiecy ludzi, maja szpitale, sklepy. Wszyscy
      pracuja na trzy zmiany a fabryka nigdy nie spi.
      Natomiast co z ludzmi? Sa zadowoleni, bo odkladaja duzo pieniedzy - najczesciej
      pracuja 2-3 lata. Gdy wroca do siebie na wiec do Mongolii Wewnetrznej to sa
      bogatymi ludzmi (tam zarobki miesieczne to kilka dolarow) i moga sobie pozwolic
      na kupienie zony (bo tesciom trzeba zaplacic) i rozpoczecie wlasnego doroslego
      zycia. Tych pieniedzy starczy im tam na kilka lat dobrego zycia.
      Dodatkowo trzeba wziac pod uwage ilosc ludzi w Chinach, ale juz mi sie nie chce
      pisac.

      PS. A praca po 10-12 godzin? Znam setki ludzi pracujacych po 12-14 godzin na
      dobe... i nie pracuja w fabrykach... Proponuje zrobic artykul o firmach
      informatycznych na calym swiecie.
      • Gość: gosc kalifornia Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.ventca.adelphia.net 14.03.05, 07:27
        ja pracuje W Stanach w biurze 9-10godzin dziennie i prosze mi wierzyc w piatek
        jestem naprwde zmeczony i chetnie ide na plaze czy kopie ogrod
      • Gość: Lord Vader Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: 213.25.164.* 14.03.05, 08:43
        No cóż, dziennikarz Gazety wie jednak lepiej, co jest dobre dla człowieka. W
        Chinach powinno się wprowadzić zgodny z normami unii europejskiej 35-godzinny
        tydzień pracy, koniecznie związki zawodowe, które są - jak wiadomo - podstawą
        dobrobytu rozwijającej się gospodarki i instrukcje z ikei, na których pokazane
        byłyby kobiety montujące meble - bo jeśli montują je tylko mężczyźni, to
        dochodzi do oczywistej dyskryminacji.
        Autorowi tego tendencyjnego artykułu chciałbym tylko uświadomić, że tak
        wyszydzany przez niego XIX-wieczny kapitalizm stał się podstawą rozwoju
        największej gospodarki na świecie, pomijając nieistotny pewnie fakt, że kiedy
        dzieci zaczęły pracować, to de facto zmniejszyła się ich umieralność -
        dostawały wprawdzie głodowe, ale jednak pensje. Ale, jak wiadomo, światły
        europejczyk wie lepiej. Ani się jednak nie spostrzeże, jak będzie montował
        chińskie rowery gdzieś pod Paryżem...
        • Gość: piess Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: 217.153.187.* 14.03.05, 14:18
          świetny komentarz, bardzo mi sie podoba!!!! :)
        • Gość: ap Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 19:26
          A ja zarabiam też 600 zł miesięcznie pracując po 11 godzin przez 6 dni. tylko w
          Chnach to wyzysk a w Polsce co... dla mnie konieczność.
      • osiol10 Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach 14.03.05, 13:14
        a ja znam w Polsce ludzi przcujących po 16 a i po 24, tylko że tutaj popracują
        2-3 lata, znowu 2-3 lata, i 2-3 lata i dalej nic nie zdążyli odłożyć chociaż
        bardzo by chcieli a i w dolarach niby lepiej stoją...
    • beatrixy Chyba jedyna rada to żeby transport z Chin stał 14.03.05, 09:20
      się tak drogi ze nieopłacalne będzie sprowadzanie, bo na ochrony celne nie ma
      co liczyć. Ale zanim to nastąpi (kryzys paliwowy) to pewnie wszystko wokół nas
      będzie produkowane w Chinach. Tylko kto to u nas bedzie kupował jak wiekszość z
      braku pracy bedzie na zasiłku siedzieć. O ile bedą zasiłki.
      Te przepowiednie że żółty człowiek bedzie pił wode z Wisły, czy zaleje świat
      (czy jakos tam) - chyba się spełniły.
    • Gość: Arek Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: 193.27.5.* 14.03.05, 09:23
      Taki układ w III RP to mażenia BCC
    • Gość: poszukujacy moja opinia IP: *.acn.waw.pl 14.03.05, 11:04
      Macku gratuluje podejmowania ciekawych tematow. Moze wlasnie pisanie jest w
      stanie otworzyc choc troche zakutych glow, a moze do tego trzeba dojrzec zeby w
      markowych dzinsach zobaczyc pot robotnika chinskiego.
      Dobrze, to klienci wymagaja na firmach by korzystaly z takich warunkow pracy
      jakie sa w Chinach (walczymy cena), natomiast mnie interesuje rola menedzerow w
      calym tym procesie ... choc moze bardziej nalezaloby spojrzec na wlascicieli.
      Co oni moga z tym zrobic? Jaki maja w tym swoj wklad? Czy konczenie SGH
      wystarczajaco przygotowywuje czlowieka by przymykal oko na wyzyk i by byl
      calkowicie przekonany o sensie wypracowywania slupkow procentowych planowanej
      sprzedazy, rentownosci czy czegokolwiek ... oczywiscie nie patrzac na warunki w
      jakich to sie wykonuje. A moze potrzebne sa do tego inne szkoly? zagraniczne?

      Dyskutant mieszkajacy w Chinach pewnie ma racje - to dla biednych chlopow
      chinskich wielka szansa .. albo wegetujesz u siebie (jak przez tysiace lat
      wczesniej) albo pracuj jak ci kazemy. Czyli rozumiem, ze ci wspaniali
      europejczycy moga sie czuc dumni z wielkodusznosci wlasych serc?

      A wy moglibyscie tak zarzadzac Chinczykami, siedzacymi przy tasmach montazowych
      i zarabiajacych na godzine jakies niewyobrazalne grosze. No tak przeciez dla
      nich to duzo ... a ile w tym czasie zarabia ten zarzadzajacy?

      pozdrawiam
      absolwent SGH, moze przyszly sinolog
      • osiol10 Re: moja opinia 14.03.05, 13:19
        chcesz powiedzieć, że lepiej żeby ani białe kołnierzyki tam nie zarobiły ani
        rękawice, i dalej klepali biedę ?
      • Gość: Rafal Re: moja opinia IP: 218.18.92.* 14.03.05, 16:08
        Kolego,
        ja wlasnie zarzadzam fabryka w Chinach. I tak jak niektorzy tutaj koledzy
        podkreslam, ze autor nie ma racji. Pracownicy w Chinach chodza dobrowolnie do
        fabryk i to one daja im szanse. Gdybysmy nie kupowali produktow made in China
        wrocili by do domow i umierali z glodu. To nie o dobrodusznosc chodzi.
        Moimi zarobkami sie nie przejmuj, za warunki w ktorych tu jestem i tak malo mi
        daja. A Tobie zycze udanego startu w Chinach.
        • Gość: poszukujacy Re: moja opinia IP: *.acn.waw.pl 14.03.05, 16:39
          wiesz, mysle ze powinniscie jeszcze raz przeczytac ten artykul. Autor - Maciek
          (a to ze go przypadkiem kiedys znalem to inna sprawa - warto znac madrych
          ludzi) nie pisze, ze w Chinach jest zle i tylko zle, pisze takze ze sa dobre
          przyklady prowadzenia biznesu (i wielce bylobym zadowolony, gdybys nalezal do
          takiego przypadku).
          Zauwaz ze w artykule wypowiadaja sie menedzerowie ktorzy otwarcie przyznaja,
          ze sytuacja - w wiekszosci - jest patologiczna, tzn., ze jezeli kraj wysoko
          rozwiniety (obojetnie co tutaj podstawisz) jest w stanie dostrzec "spoleczna
          odpowiedzialnosc przedsiebiorstw" to znaczy, na pewno, ze w takich Chinach tego
          kompletnie nie ma. Nie chce sie tutaj rozwodzic dlaczego (bo do tego sie zgodze
          z poprzednimi wpisami, ze to inny kraj, inny poziom itp.) ale NIE oznacza to
          przeciez ze jesli czlowiek glupi to mozna go jak zwierze wykorzystac dla jego
          dobra zreszta!
          Jezeli w Polsce narzeka sie teraz, ze wprowadzono wilczy kapitalizm to nikt nie
          umie sobie wyobrazic jak nazwac to co dzieje sie w Chinach, a przeciez nie
          mozemy sie wypierac ze taka transformacje przeprowadza sie dopiero pierwszy
          raz ...

          Oczywiscie nie da sie powstrzymac globalnych zmian ekonomicznych i tak, czy
          siak, kapital bedzie wlewal sie do Chin drzwiami i oknami, JEDNAKZE w tym
          wszystkim mozna przeciez zauwazyc ludzki aspekt rzeczy.
          Moze w spoleczenstwie chinskim, nadal panuje przekonanie, ze jesli wladca
          (menedzer, wlasciciel) nie posiada cnoty (nie rzadzi jak mu wypadaloby rzadzic)
          to mozna go zmienic ...

          ... ja do Chin nie chce jechac po to by zarobic, tylko zrozumiec ...
      • Gość: VINOGRADOFF. Re: moja opinia IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.05, 18:31
        Nie da sie zawrocic kijem Wisly, co najwyzej mozna probowac zawracania z raczej
        wiadomym skutkiem. Wiele wskazuje na to, ze sa to obiektywne procesy
        gospodarcze i mozna plakac nad tym nieludzkim wyzyskiem. Lokowanie produkcji w
        Chinach z uwagi na przewage konkurencyjna ( identyczne kwalifikacje i wartosc
        fachowa pracownikow przy wielokrotnie nizszym wynagrodzeniu)jest rzecza
        obiektywna. To podobnie jak w przetargach na wykonanie uslug, jesli na 15
        ubiegajacych sie o wygranie jeden daje lapowki to tylko on wygrywa. Inni albo
        poznaja reguly gry i sie do nich dostosuja, albo splajtuja. Wowczas konkurencja
        wchodzi na poziom wysokosci lapowek itp......Moralnosc w ekonomii to zuzpelnie
        inna postac moralnosci.
    • Gość: Jarek Za mało wie o Chinach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.pukam.pl / *.pukam.pl 14.03.05, 11:05
      Robotnicy w Chinach w tym rejonie zarabiają lepiej niż nie jeden Polak.Po
      drugie 10 zł dziennie w Chinach wystarcza na całodzienne pożądne wyżywienie.Po
      trzecie weź się do roboty a nie piszesz bzdury to może PKB w Polsce się
      zwiększy.Po czwarte nie wiesz jak wygląda produkcja elektroniki,więc się nie
      wypowiadaj,że wszystko może zrobić maszyna.Po piąte i tak 3/4 produktów jest
      już produkowana w Chinach.Po szóste jest to cud gospodarczy,bo im się chce
      pracować w przeciwieństwie do Polaków-19% bezrobocie.Po siódme widziałeś tylko
      jedną fabrykę i na tej podstawie piszesz artykuł - ciekawe???
    • Gość: Ten_Co_Wie bzdury IP: 61.141.156.* 14.03.05, 11:06
      Trochę tutaj skrajności piszesz chłopcze! 10 złotych to 27 RMB, a za to można
      sobie kupić śniadanie, obiad i kolację (i owoce jakie chcesz), każdy ma taki
      zarobek w Polsce? 600 złotych miesięcznie to 1620 RMB, na wydatki, bo fabryki
      zapewniają im wyżywienie i spanie, więc... Mieszkam już kilka lat w Shenzhen i
      piszesz bajki. W centrum kilkaset drapaczy chmur (raptem dwa najwyższe
      wieżowce). Czemu nie piszesz o amerykańskich i japońskich korporacjach, czemu
      nie piszesz o ludziach, którze pochodzą z biednych rodzi, ale zdobili edukację
      i teraz po 2 latach pracy w biurze kupują sobie samochód, mieszkanie i co tylko
      zechcą. Znam ich setki w Shenzhen. A robotnicy? Utrzymują dzięki tej pracy całe
      rodziny, w Shenzhen i w Szanghaju (również dla nich) są najwyższe zarobki, nie
      mówiąc o pracownikach marketingu, sprzedaży i managerach. Przyjechałeś na
      wycieczkę i chcesz szokować Polaków, jakie to Chiny są złe, okrutne. Dopisz
      jeszcze, że trzy lata temu płody ludzki zjadaliśmy ze szpitali w Shenzhen i
      masz komplet. Szukasz taniego poklasku "pseudo-publicysto".
      • Gość: Rafal Re: bzdury IP: 218.18.92.* 14.03.05, 16:02
        Czesc, masz racje. Jesli jestes z Shenzhen, to skontaktuj sie ze mna.
        Powinienes mnie znac.
        Rafal Z Shekou
        • Gość: Wygnaniec w Shenzhen IP: 218.74.13.* 20.03.05, 01:56
          Znamy ludzi, którzy nas znają, ale sami się nie znamy i tak chyba pozostanie.
          Bartek
    • Gość: Mietek Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: 210.21.235.* 14.03.05, 11:10
      Niezly artykul gdy autor opisuje zycie robotnikow w dzisiejszych Chinach. Ale
      osobiste opinie autora niezbyt trafne i dojrzale. Szkoda, ze autor nie
      pofatygowal sie opisac co sie dzialo na przyklad 20 lat temu w Chinach i
      porownac owczesnej sytuacji z terazniejsza. Jak tu juz ktos napisal - dla wielu
      mlodych ludzi jest to szansa zycia, jakiej nie oferowano wczesniej.
      Chiny w chwili obecnej chca sie szyko wzbogacic. Tak jest tam wyzysk. Ale tak
      samo dorobila sie Europa Zachodnia tego co im dzisiaj pozwala na prace 35
      godzin w tygodniu. Warto rowniez pamietac ze standarty w Chinach sa inne niz na
      Zachodzie i inne niz w Polsce.
      A na zakonczenie - wiekszym problemem jest zanieczyszczenie srodowiska w
      Chinach, ale tego moze autor nie 'poczul' nosem.
      • Gość: Polski_Chińczyk nic nie wie IP: 61.141.156.* 14.03.05, 11:20
        Gość nic nie wie o Chinach. Jeszcze 50 lat temu ludzie z głodu zdychali, bo
        takie mądre reformy wprowadzał Mao. Teraz wystarczy, że wykształcą jedno
        dziecko i wysyłają je do Shenzhen, a ono/on już spokojnie utrzyma całą rodzinę.
        A nawet dwie, bo i rodziców i swoją przyszłą rodzinę. Autor niewiele nowego
        wniósł, szokuje, podaje jakieś skrajności, że facet z ręką odciętą biega.
        Szkoda, że nie podał, jakie tu są nowoczesne szpitale, jak wyposażone,
        profesjonalne. Pisze ogólnie bzdury o Shenzhen! Wypaczony obraz prawdziwego
        miasta sukcesu XXI wieku. Symbol siły i odrodzenia Chin, a zmiany i tak idą
        cały czas na lepsze. Popatrz lepiej Maciek na fabryki i firmy w Polsce, jak tam
        się ludzi traktuje?! Napisz coś o własnym podwórku i nie wracaj do Shenzhen,
        jak masz zamiar takie artykuły pisać. Jedź sobie gdzieś do Afryki, może
        bardziej ludzi będziesz szokował.
    • Gość: anna s Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 11:27
      To wstretne slowo nie zniknelo - jest stale obecne w roznym wymarze wszedzie -
      na calym swiecie - takze w Polsce - wyzysk w wymiarze dziwietnastego stulecia
      nadal trwa i co gorsz kwitnie - konca nie widac -
      Bogaci przedsiebiorcy nie pozwola godziwue zarobic pracownikowi - dzoieki ktory
      maja swoje majatki -
    • Gość: Alfred wszędzie jest tak samo... IP: *.chello.pl 14.03.05, 11:41
      ...tylko na nieco innym poziomie.Zasady działania w Chinach, USA czy innej
      Polsce są takie same.Bo jakżeby inaczej- za wszystkim stoi CZŁOWIEK, są różnice
      kulturowe, poziomu finansowego lecz istota sprawy to nasza chęć posiadania-
      koło napędowe świata. Myślę , iz szanse bycia szczęśliwym (a o to wszak chodzi)
      czy to w Chinach , czy w Polsce, czy gdziekolwiek indziej- są zbliżone.
      Szczęście to to stan subiektywny- NA SZCZĘŚCIE.
      • Gość: graf Re: wszędzie jest tak samo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 12:08
        Cierpliwości, nie ma się co gorączkować, w XIXw w ten sam sposób powstawała
        gospodarka USA, która nam dzielnie królowała przez wiek XX i przyszła pora na
        zmianę. I nie wpłynie na to ani partia w Chinach, ani oburzenie europejskich
        socjalistów, ani amerykańskich konsumentów :)( nie ma to jak dobry marketing).
        Gospodarcze panowanie chin na resztą globu jest sprawą nieuniknioną.

        No, chyba że tym razem amerykańscy naukowcy lepiej postarają się z tą nową
        ptasia grypą niż z Sarsem, bo wtedy im nie wyszło.
    • Gość: wspaniały Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 11:59
      artykuł jest podszyty motywem sytego europejskiego związkowca, który w swej
      niewiedzy i naiwności ( uzasadnionej, nie jest przecież uświadomionym
      inteligientem z GW ) cieszy się z tego że robi tanie zakupy w niedzielę.

      ależ to babilon, sraczka w mózgach i w sercach

      związkowcy walczą między innymi z takimi wynaturzeniami wolnego rynku
      a wielkimi jego apologetami są szczylowaci chłoptasie, całe zastępy ich, pełne
      sale wykładowe, pragnący owe wytworzone w nieludzkich warunkach produkty
      sprzedawać w Polsce, za całkiem już godziwą opłatą, jako merczendajzerzy,
      produkt menedżerowie itp.
      Niech szczylowaci chłoptasie nie przypisują innym swojej głupoty
    • Gość: XXX Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.eranet.pl 14.03.05, 12:43
      A jak Zachód doszedł do swojego dzisiejsze bogactwa?
      Jak tam jest każdy wie, kapitalizm jest drapieżny, a to dlatego że człowiek
      jest drapieżny i to nie tylko w Chinach. Po co ta gadkach o braku warunków BPH -
      nie tylko tam tego nie respektują!!! Skoro Autor chce trafić do naszej
      moralności to niech sam przestanie korzystać w ogóle z komórki, komputerów,
      butów, ubań itp bo z pewnością nie można dostać takich rzeczy bez
      komponentów "Made in China", a sam takich rzeczy z pewnością Autor nie umie sam
      wytwarzać.
      Wkurza mnie taki artykuł, wyuzdana moralność, powierchnowne reporterskie
      tandety wspomagane stekiem bufoniastych słów.
    • ewita31 10 złotych dziennie ? 14.03.05, 13:05
      To zupełnie jak w Polsce. Podobnie zarabiaja pielęgniarki.
      Wstyd - gazeta niech zajmie sie najpierw pisaniem prawdy o tym syfiastym
      państwie jakim jest Polska, gdzie komuchy i "ekonomiczni demokraci"
      walą nas w rogi od zakończenia wojny. Zarabiamy teyle samo co Wietnamczycy i
      Chińczycy.
      • global_government To raczej Chinczycy zarabiaja tyle co Polacy... 14.03.05, 13:08
        Chiny tak nisko upadly : )
        • Gość: JB Re: To raczej Chinczycy zarabiaja tyle co Polacy. IP: *.cust.tele2.fr 14.03.05, 13:51
          Tak jest, taki nowoczesnie niewinny, nadziany nowy polski autodemokratyczny
          tworek, jedzie na wycieczke do Chin i kompletnie traci sie w oblokach.
          200 km od Warszawy na wschod, w zakladzie przetworczym miesa, nalezacym do
          francuskiego przedsiebiorcy, placa kobiety wynosi od 600 do 700 zlotych/
          miesiac. Robotnicy ze wschodu; polacy,rumuni, wypieraja i zastepuja
          marokanczykow na plantacjach znajdujacych sie na poludniu hiszpanni bo koszt
          ich robocizny jest mniejszy. Itd itp.

          A ponoc, opinia wiekszosci Polakow jest za projektem konstytucji europejskiej;
          a znasz ta nowa biblje? Zdajesz sobie sprawe, jakie haki wymyslil na ciebie i
          na zwiaskowcow pan "hrabia" Valery Giscard D'estaing i spolka
          ?
          • Gość: Baumanista Re: To raczej Chinczycy zarabiaja tyle co Polacy. IP: *.warynski.net 14.03.05, 14:11
            Porównywanie sytuacji Chin z tą jaka była w Europie albo Stanach w XIX wieku i
            wyciąganie z tego wniosku jakoby przed Chiny miały szansę przejść drogę podobną
            do naszej o 100 lat później jest mylące. Europa zbudowała swój dobrobyt na
            przewadze technologicznej i militarnej jaką posiadała nad resztą
            "przednowoczesnego świata", źródłem jej boractwa w durzej mierze był opart na
            tej przewadze kolonializm. Jedynym atrybutem zaś Chin i wielu jescze "tygrysów"
            jest mnogość i taniość siły roboczej. To znaczy ich rozwój zależny jest od
            stosowania wyzysku własnych obywateli. Tygrysie gospodarki konkurują między sobą
            możliwie najgorszymi warunkami pracy robotników. Wygra ten kto najtaniej utrzyma
            przy życiu i zdolności produkcyjnej robotnika. Ewentualna poprawa warunków pracy
            w tych karajach uczyni je natychmiast niekonkurencyjnymi. Poza tym model
            neoliberalny powoduje na każdym poziomie (państwowym, kontynentalnym, globalnym)
            silne rozwarstwienie społeczne, albowiem potrzebni są ci którzy produkują
            najtaniej i ci którzy najdrożej i najintensywniej konsumują. Istnieją jeszcze
            tacy, coraz liczniejsi, dla których nie ma miejsca ani przy taśmie produkcyjnej,
            ani przy konsumenckim stole. Stanowią oni obciązenie neoliberalnej gospodarki,
            są ludżmi zbędnymi. Wolny rynek w postaci idealnie czystej zapewne doprowadziłby
            do fizycznej eksterminacji tychże jako najańszego i najefektywniejszego sposobu
            rozwiązania tego problemu (tak zresztą dzieje się m.in. w Hondurasie gdzie
            specjalne wspierane przez pańswo i prywatnych przedsiębiorców brygady szturmowe
            zabijają tysiące zbędnych obywateli). Powiedzieć wolny rynek jest dobry to tyle
            samo co powiedzieć, że ludzie trwale zbędni, to znaczy z racji miejsca
            zamieszkania, kalectwa, a także wielu innych okoliczności nie potrzebni
            światowej gospodarce, nie zasługują na to aby żyć. Można owszem uznać wolny
            rynek za zło konieczne i dyskutować nad skalą możliwych ograniczeń tegoż, ale
            podnoszenie wolnego rynku do rangi wartości jest antyhumanistyczne.

            www.socjalizm.blox.pl

            CAŁA POLSKA CZYTA BAUMANA (on tłumaczy pięknie i mądrze to co ja nieudolnie
            próbuje wam przekazać)

            Pozdrawiam.
            • darr.darek ... jak mały Kaziu wyobraża sobie KAPITALIZM 14.03.05, 17:09
              Gość portalu: Baumanista napisał(a):
              >silne rozwarstwienie społeczne, albowiem potrzebni są ci którzy produkują
              >najtaniej i ci którzy najdrożej i najintensywniej konsumują. Istnieją jeszcze
              >tacy, coraz liczniejsi, dla których nie ma miejsca ani przy taśmie produkcyjnej
              >ani przy konsumenckim stole. Stanowią oni obciązenie neoliberalnej gospodarki

              Przy tym steku bzdur, które napisałeś, może pymyślałbyś jak to pogodzić z
              punktu widzenia tych "potrzeb konsumowania", że potrzebni są (wg Twojego braku
              logiki) ci co zarabiają jak najmniej i jak najmniej konsumują a obok potrzebni
              są (!!!) ci co jak najwięcej konsumują, a do tego jeszcze potrzebni są (!!!) ci
              co niczego nie konsumują i niczego nie produkują.

              A może poszedłbyś z problemami mentalnymi do psychiatry zamiast zakłądać partię
              socjalistyczną ?

    • Gość: riki Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.rzeszow.mm.pl 14.03.05, 13:56
      i tak powinno byc w polscenie tylko mowic ze mnie sie wszystko nalezy
    • Gość: patryk Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.retsat1.com.pl 14.03.05, 14:39
      Panie Macieju, mam wrazenie, ze aby dostrzec ciemna strone kapitalizmu,
      wystarczy zajrzec do biedronki za rogiem, a zaoszczedzone w ten sposob
      pieniadze, moglby Pan wydac chocby na pomoc organizacjom walczacym o prawa
      czlowieka w Chinach, lub gdziekolwiek indziej na swiecie.
    • Gość: szopen Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: 218.20.66.* 14.03.05, 14:39
      Oprocz paru slow ogolnoswiatowych prawd artykol zawiera wiel naprawde blednych
      informacji.

      W Chinach mieszkam kilkanascie lat.
      W delcie rzeki perlowej tez juz kilka.

      Po pierwsze na 1 stronie autor pisze o ludziach zarabiajacych po 25 centow na
      godzine a na 3 o 40 centach, to spora roznica.
      A i tak bzdura.
      Od kiedy jesienia zeszlego roku chinski rzad w celu ochlodzenia gospodarki
      zmienil strukture podatow na wsi to w tej wlasnie okolicy zabraklo ludzi.
      Szacunkowo w prowincji Guandong brakuje jakies 15-20 milionow pracownikow.

      Bo za 50centow za godzine dalej sie im to nie oplaca.
      Po prostu u siebie na wsi jako ze maja nizsze koszty wychodza lepiej z
      rolnictwa niz z pracy w fabrykach na poludniu.

      Najistotniejsza sprawa to jest to, ze to wcale nie chodzi o najtansza sile
      robocza.

      W Chinach akurat nie jest tania, a oprocz tych niewykfalikiowanych robotnikow
      sezonowych na tasmie nalezy jeszcze zatrudnic ludzi wiedza o co chodzi i jak ma
      ta linia dzialac.
      Ci zarabiaja conajmniej tyle samo o ile nie wiecej niz ludzie na tych samych
      stanowiskach w Polsce.

      Tak przygladajac sie P&L to calkowity koszt sily roboczej wynosi jakies 11%
      kosztu wytworzenia produktu, z tego ci co pracuja na dniowke/za godzine to 3%.
      Nawet jesli zarabiali by 2-3 razy tyle co obecnie nie bedzie to mialo wiekszego
      wplywu na konkurencyjnosc produktow Made in China bo to naprawde nie o tania
      sile robocza chodzi.
      • Gość: Rafal Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: 218.18.92.* 14.03.05, 15:51
        Drogi kolego,
        calkowita racja. Tez mieszkam w Delcie Rzeki Perlowej i znam rzeczywistosc.
        Koszty pracy w Chinach sa wyzsze niz w Polsce, zwlaszcza dla specjalistow.
        Wszyscy robotnicy w mojej fabryce pracuja bo tego chca, i tak mam sporo
        klopotu, zeby ich znalezc.
      • darr.darek każdy produkt SKŁADAsię w100% z kosztu wynagrodzeń 14.03.05, 17:46
        Gość portalu: szopen napisał(a):
        >Oprocz paru slow ogolnoswiatowych prawd artykol zawiera wiel naprawde blednych
        >informacji

        Też śmiać mi się chce z "ubolewających nad losem Chińczyków". 30 lat temu
        umierali jeszcze z głodu w czasie eksperymentów tępych komunistów - dziś
        żadnemu Chińczykowi nie grozi śmierć głodowa dzięki temu, że pokolenia
        mądrych "komunistów" wprowadziło liberalny kapitalizm.
        A pracować trzeba, aby zarobić i dobrze jeśli druny polski socjalista pomyśli o
        tym, że pensja 600zł netto na najtańszych stanowiskach w Polsce, nie jest
        najgorszym zarobkiem na świecie. Najlepiej by było, gdyby ten durny polski
        socjalista pomyślał o tym, że faktyczna minimalna RYNKOWA płaca dla
        zarabiających 600 PLN na rękę, wynosi w Polsce ponad 1000 PLN - RESZTĘ ROZKRADA
        CZERWONA HOŁOTA przez podatki skarbowe i udawane inwestowanie w postaci podatku
        zusowskiego.

        >Tak przygladajac sie P&L to calkowity koszt sily roboczej wynosi jakies 11%
        >kosztu wytworzenia produktu, z tego ci co pracuja na dniowke/za godzine to 3%.
        >Nawet jesli zarabiali by 2-3 razy tyle co obecnie nie bedzie to mialo wiekszego
        >wplywu na konkurencyjnosc produktow Made in China bo to naprawde nie o tania
        >sile robocza chodzi.

        Patrzysz z klapkami na oczy i nie wiesz, że jednak relacja kosztu płacy do
        wydajności pracy jest NAJISTOTNIEJSZA.
        Wartość produktów nie składa się w 11% z kosztu płac a ... w 100%. Fakt, że
        ktoś przekazuje Ci elementy lub półprodukty i oczekuje wyrobu gotowego o
        kilkanaście procent droższego niż przekazane półprodukty, nie oznacza, że w
        wyrobie jest 11% kosztu płac i że nieistotnych jest kilka dodatkowych procent.
        Gdybyś zażądał tych kilku dodatkowych procent na płące swoich podwałdnych,
        firmy zlecające ominęły by Twoją ekipę składaczy i przekazały elementy do
        złożenia w innej fabryce. Pymyśl, że jest firma sprzedająca CAŁY WYRÓB, dla
        których te 11% przekazywane na kolejne P&L zbiera się w końcu w 100% całosci
        wyrobu.
        • Gość: szopen Re: każdy produkt SKŁADAsię w100% z kosztu wynagr IP: 206.73.209.* 16.03.05, 07:19
          > Patrzysz z klapkami na oczy i nie wiesz, że jednak relacja kosztu płacy do
          > wydajności pracy jest NAJISTOTNIEJSZA.
          > Wartość produktów nie składa się w 11% z kosztu płac a ... w 100%.

          Masz czesciowo racje. Wprawdzie nie wartosc a koszt produktu.
          Mozna oczywiscie stwierdzic, ze w wiekszosci sklada sie z kosztow plac (lub
          wynagorodzen) ludzi ktorzy sie do powstania koncowego produktu przyczynili.

          Sa jeszcze takie rzeczy jak koszt kapitalu, podatki i zysk wypracowany przez
          firmy produkujace polprodukty, energie itd.

          Ale z punktu widzenia firmy koszty plac sa odrebnie klasyfikowne niz koszty
          zakupu surowcow, energi czy transportu.


          Fakt, że
          > ktoś przekazuje Ci elementy lub półprodukty i oczekuje wyrobu gotowego o
          > kilkanaście procent droższego niż przekazane półprodukty, nie oznacza, że w
          > wyrobie jest 11% kosztu płac i że nieistotnych jest kilka dodatkowych
          procent.
          > Gdybyś zażądał tych kilku dodatkowych procent na płące swoich podwałdnych,
          > firmy zlecające ominęły by Twoją ekipę składaczy i przekazały elementy do
          > złożenia w innej fabryce. Pymyśl, że jest firma sprzedająca CAŁY WYRÓB, dla
          > których te 11% przekazywane na kolejne P&L zbiera się w końcu w 100% całosci
          > wyrobu.

          Tak sie sklada, ze nie pracuje w montowni pelnej skladaczy produkujacej towar
          na eksport w firmie konkurujacej tylko cena ale w dosc duzej fabryce
          produkujacej towar na lokalny chinski rynek. To jest zupelnie inny interes.

          Jak pisalem powyzej w okolicy brakuje pracownikow i to zarowno ludzi do
          pakowania na tasmach produkcyjnych jak i ludzi zatrudnionych na stale wiec
          lokalnie place rosna dosc szybko.

          Pracujacy na godziny zarabiaja u nas obecnie 4.15 yuana na godzine a i tak mamy
          spory problem z naborem.

          Pensje zatrudnionych na stale w ciagu ostatnich kilku lat rosly o 7-9% rocznie.
          Co do wysokosci pensji to pewnie srednio bedzie okolo 3000 ale Chinczykow
          zarabiajacych ponad 8000 yuanow miesiecznie tez jest w fabryce kilkunastu (na
          niecale 300 osob zatrudnionych na stale).

          A i tak co roku paru nam ktos sklusuje dajac 2 razy wyzsza pensje.

          Dalej bede twierdzic, ze to nie niskie place sa najwazniejszym czynnikiem
          wplywajacym na konkurencyjnosc produkcji (na eksport) w Chinach, maja one pewne
          znaczenie ale gdyby tylko o to chodzilo to przciez jest sporo okolicznych
          panstw gdzie sa sporo nizsze.

          Moim skromnym zdaniem najwieksze znaczenie dla tak konkurencyjnie niskiego
          calkowitego kosztu produkcji maja skala produkcji, dostepnosc w miare
          wykfalikfikowanej sily roboczej (chodzi o liczbe nie o cene) i infrastruktura.


    • Gość: jolita Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.mclink.it 14.03.05, 15:16
      Nie ma co sie bulwersowac. Przecie wiadomo ze niskie ceny to wyzysk sily
      roboczej. Mamy na to krajowy przyklad naszej rodzimej Biedronki. Niestety do
      tego dopuszcza polityka bogatych panstw ktore pozwalaja na import tanich,
      chinskich towarow majac daleko w dupie jakim kosztem sa one produkowane. Nie
      mowiac juz o tym ze zachodnie przedsiebiorstwa wywalaja na zbity pysk wlasnych
      pracownikow, bo za duzo ich kosztuja i inwestuja w Chinach - panstwie nowych
      niewolnikow. Zachodni politycy jezdza do Chin i papla w ekonomicznej
      wspolpracy, odieszeniu embargo na sprzedaz Chino broni ale ani slowem nie pisna
      o ochronie praw czlowieka, warunkach pracy gornikow (co miesiac sa smiertelne
      wypadki). Chcecie dobrobytu? Za nasz dobrobyt placa miliony biedakow.
    • Gość: ja Przecież tak samo jest w Polsce!po co Chiny? IP: *.cs.bialystok.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 16:10
      też mi sensacja!Chińczyk ma mniej niż złotówkę na życie dziennie? a ile ma
      rencista z najmniejszą rentą lub nawet bezrobotny ?I nie porównujmy tu i nie
      przeliczajmy złotówek , w Chinach jest inny przelicznik,,,a BHP i higiena pracy
      kogoś dziwi ? niech zobaczy co się u nas dzieje!Chinka malująca logo firmy
      ręcznie śmieszy ?a pani pisząca ręcznie napis EWedel na serduszku to już nie
      śmieszy ?Tylko różnica jest taka u nas ,że o kontroli w zakładzie czy wizycie
      Tv wszyscy wiedzą wcześniej i się zdążą przygotować , przecież widać jak jest
      jakiś wywiad jak np. z firm cukierniczych ,że panie tam zatrudnione mają
      nowiutkie fartuszki , czepki ...czują się w nich nieswojo, a i to niektóre
      zapominają rękawiczek nałożyć!U nas , jak komuś by rękę obcięło , to w szpitalu
      by jeszcze w kolejce postał! a może termin by wyznaczyli za pół roku!!
    • Gość: emigrant Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.bchsia.telus.net 14.03.05, 16:19
      Pracuje juz 12sty rok w duzej chinskiej kompanii w kanadyjskim Vancouver jako
      kierowca duzej ciezarowki tzw.truck driver za okolo 20kanadyjskich dolarow plus
      nadgodziny placone poltora raza i musze przyznac ze w firmie jest doskonala
      rodzinna atmosfera wszyscy sie szanuja zawsze sa chetni do jakiejkolwiek pomocy
      nie ma mowy o jakimkolwiek rasizmie czy ponizaniu innych.W tej kompani pracuje
      ponad 90 procent Chinczykow nas trzech Polakow jako kierowcy dwoch
      Kanadyjczykow kazdy jet zadowolony z chnskiego pracodawcy ktory swarza nam
      warunki do bezstresowej w miare dobrze platnej pracy
    • Gość: Mariusz niby prawda IP: 218.18.92.* 14.03.05, 16:22
      Wiem iz ten artykul zawiera w zasadzie prawde, ale tak przedstawiona, ze
      czytelnik wyciaga zupelnie odmienne wnioski. Mieszkam i pracuje w Chinach, w
      takiej fabryce wlasnie. Pracownicy pracuja wolno, o BHP nie dbaja pomimo
      wymogow kierownictwa, zarabiaja wiecej niz niejeden w Polsce, a o nadgodziny
      sami sie prosza. Dzieki temu, ze ludzie kupuja produkty "made in China" maja
      prace i szanse na zycie, jakiego nigdy nie mieli.
      Szkoda, ze autor artykulu byl w Chinach tak krotko, bo nie zrozumial niestety
      sytuacji.
      • Gość: Ziutek Re: niby prawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 17:07
        Jedno to BHP - wystarczy pojechac na polska wies - kosiarki, ludzie bez palcow,
        zgnieceni w prasach, obudowe sie zdejmuje w ramach "rozpakowania" maszyny, itp.
        Czesto zreszta maszyny NIE DA SIE uzytkowac zgodnie z instrukcja - w fabryce
        (wytwarzajacej maszyne) tez sa tego swiadomi. Brak jest natomiast swiadomosci i
        kultury technicznej i nas na wsi i (jeszcze bardziej) w Chinach.

        Druga rzecz - bieda. Ci ludzie maja wybor: Bieda, albo harowka, i to
        niebezpieczna. Lepiej ryzykowac wypadkiem, czy zdechnac z glodu ?

        Trzecia rzecz - my. Czy aby na pewno mamy wplyw na warunki pracy ? Jezeli
        zwracam uwage na aspekty "spoleczne" towaru, to kupuje... polski towar.
        Oczywiscie jezelie polskie jest do kitu i drogie , to juz nie. Moge doplacic TROCHE.
      • Gość: Kloss Re: niby prawda IP: *.bln.autosysteme.de / *.61.230.10.host.de.colt.net 14.03.05, 21:45
        Jednego jednak nie rozumiem. Jesli chinczycy zarabiaja tak dobrze jak polacy
        lub jesli polacy zarabiaja tak malo jak chinczycy (np. 600 zlociszy) --> to
        dlaczego wszyscy inwestuja w chinach itd. a w polsce tylko paru.
        Z innej beczki - amerykanie twierdza, ze chinska waluta jest niedowartosciowana
        i powinna jakies 20% byc drozsza. Jesli chinczycy przewartosciuja swoja walute,
        bedzie import z chin ciagle jeszcze oplacalny?
    • Gość: imie zmienione Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 18:29
      to mi przypomina bydgoski kabel na nic nie ma pieniedzy na szęściee ja już sie
      stawiam i nie zmywam kabli cyklocheksabutanolem
    • Gość: szalona Re: Wolny rynek? Tylko w Chinach IP: *.net 14.03.05, 19:01
      PRZEPRASZAM a u Nas to nie ma wyzysku za ile My pracujemy ,za ile zyjemy owszem
      są i VIPY ale Oni Made in china nie kupują towaru a my sie cieszymy ze mozemy
      coś kupic dziecku czy sobie za niską cene .Doceniam wysiłek pracy chińczyków a
      nasz ktoś docenia????????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka