Dodaj do ulubionych

Podnieść wartość złotego, jak co roku.

IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 25.10.02, 09:58
Zbliżają się Święta, handlowe żniwa. Co zrobić, żeby dużo towarów napłynęło
do Polski ? Podnieść kurs złotego. Będziemy teraz świadkami cudów. Obniżą
stopy, wrota Unii otworzą się przed nami, napłynie dużo dewiz na rynek
międzybankowy, będą nas chwalić i poklepywać po ramieniu, otworzą się
zagraniczne linie kredytowe. Dopiero na wiosnę, po spóźnionych dostawach
świątecznych, Unia pokaże nam dupę.
Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Polska przekora.Stopy w dol a zloty w gore. IP: *.ny325.east.verizon.net 25.10.02, 22:31
      • Gość: Rycho Re: Polska przekora.Stopy w dol a zloty w gore. IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 25.10.02, 22:55
        To nie jest polska przekora tylko srogi zawód tych co myśleli,że obniżka stóp
        pociągnie za sobą osłabienie złotego.W praktyce widać ,że w rzeczywistości co
        innego wpływa na wartość naszej waluty niż stopy i zły Balcerowicz.Moim zdaniem
        perspektywy dla PLN są wciąż dobre i nic nie pomogą zaklęcia "osłabiaczy".
        • Gość: MACIEJ Re: Polska przekora.Stopy w dol a zloty w gore. IP: *.ny325.east.verizon.net 25.10.02, 23:10
          Gość portalu: Rycho napisał(a):

          > To nie jest polska przekora tylko srogi zawód tych co myśleli,że obniżka stóp
          > pociągnie za sobą osłabienie złotego.W praktyce widać ,że w rzeczywistości co
          > innego wpływa na wartość naszej waluty niż stopy i zły Balcerowicz.Moim
          zdaniem
          >
          > perspektywy dla PLN są wciąż dobre i nic nie pomogą zaklęcia "osłabiaczy".

          Normalni ludzie nie zajmuja sie uprawianiem szamanizmu lecz czekaja KIEDY
          gospodarka polska zacznie sie rozwijac przynajmniej w tym tempie co amerykanska.

          Jesli "geniusze" od obecnego cudu gospodarczego nie maja pojecia jak
          przyspieszyc rozwoj gospodarczy Polski,to moze by sie wzieli za mniej ambitne
          zajecia.
        • Gość: deLUC Re: Tu chodzi chyba IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 23:25
          a sposob obnizki stop - wg. niektorych ekonomistow (nie pamietam juz gdzie o
          tym czytalem) - strategia stopniowych malych obnizek wywouje aprecjacje
          zlotego - podczas gdy jedna duza obnizka wywolala by efekt odwrotny.
          Tylko ze RPP wie co robi ... obecnie przestrzen do takiego ruchu znacznie sie
          zawezila - czyli on nigdy nie nastapi.

          Z drugiej strony to co pisze Lechu jest dosc (hym) prawdopodobne - konunktura
          na Zachodzie ani drgnie - dlaczego nie kredytowac eksportu do Polski?
          Przeciez w dluzszym okresie to sie oplaci w dwojnasub?
          Jak juz raz napisalem darr.darkowi - Zachod gra tak zeby wygrac - stosuje pelny
          arsenal srodkow - tylko u nas durnie krzycza - !!liberalizm!! (jedni) !!
          socjalizm!! (drudzy) - a Polska przegrywa.
          • Gość: Rycho Re: Tu chodzi chyba IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 25.10.02, 23:57
            Sprawa jest prosta:bez dodrukowania pieniędzy PLN będzie mocny.Jeżeli jednak
            komuś udołoby się rzucić jakieś puste pieniądze na rynek to obecne ruchy
            spekulacyjne byłyby dziecinną zabawą w porównaniu do tego co by nastąpiło.
            Może ktoś pamięta rok 1989 gdy kurs dolara wahał się między 13000 a 4000 zł.w
            krótkich okresach czasu.Myślę że czekałaby nas taka sama powtórka z
            rozrywki,tylko czy wszyscy by to wytrzymali.
            • Gość: deLUC Re: Bzdura IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 01:25
              Jak jest wola to i znajda sie metody, a jak jej brak to znajduja sie
              wymowki - nie da sie, nie mozna, tere fere... - oczywiscie sa zyski takiej
              operacji i sa i koszty
              • Gość: MACIEJ Re: Bzdura IP: *.ny325.east.verizon.net 26.10.02, 03:36
                Gość portalu: deLUC napisał(a):

                > Jak jest wola to i znajda sie metody, a jak jej brak to znajduja sie
                > wymowki - nie da sie, nie mozna, tere fere... - oczywiscie sa zyski takiej
                > operacji i sa i koszty

                To sie zgadza.
                Polska i EU ida wg calkiem innej teorii niz USA i ta teoria rozglaszana przez
                Gadomskiego prowadzi dokladnie do takich efektow jakie sa w tej chwili w
                EUropie.
                I wyjscie jest takie,ze albo zaczniemy usprawniac nieudana teorie,albo wzorowac
                sie na Stanach.
                Z tego co widze,ani na jedno ani na drugie sie nie zanosi.
                • darr.darek ile EFEKTÓW z jednej DRUKARNI 26.10.02, 18:16
                  deLUC , MACIEJ , nie oczym WY piszecie ! O dodatkowej "produkcji" złotówek ?
                  No , to może napiszcie ile by tak wydrukować ?!

                  Może 10mld PLN ? To stanowi zaledwie 3% budżetu czerwonych rozpieprzaczy
                  pieniędzy :( .
                  A co by się stało , gdyby tak w każdej polskiej rodzinie pojawił się jeden
                  tysiąc pustych złotówek ? Ano , stałoby się to , że inflacja mogłaby sięgnąć
                  100% . Bez dokładnych danych o ilości pieniądza w obiegu można tylko szacować .
                  Tylko , że przy tej ilości i szybkim inflacyjnym skoku cen o kilkanaście
                  procent , ZWIĘKSZYŁABY SIĘ SZYBKOŚĆ OBIEGU PIENIĄDZA W GOSPODARCE !!! I to
                  pociągnęłoby dalszą inflację !
                  PODSTAWY ! PODSTAWY !

                  To może dodrukować tylko 1mld PLN ? deLUC , MACIEJ , co Wy na to ?
                  Może inflacja wzrośnie "tylko" o kilka procent , wartość złotówki (do innych
                  walut) spadnie o kilkanaście procent , skłonność do tworzenia lokat w
                  złotówkach spadnie na łeb a STOPY KREDYTÓW wzrosną o kilkanaście-kilkadziesiąt
                  procent (nie , żade interwencje Balcerowicza A RYNEK LOKAT I KREDYTÓW !!!) .
                  Wy dalej nie przyswoiliście lekcji o BAGNIE WYSOKIEJ INFLACJI .

                  Wg MACIEJA , jeśli FED może drukować dużo "zielonych" to dlaczego Polska nie
                  może drukować dużo złotówek ?
                  Ano , dlatego , że FED eksportuje towar dla takich klientów jak : rosyjski
                  mafiozo , który odpala cygaro studolarówką , afgański chłop , któremu szczury
                  zjadły poduszkę z setką jednodolarówek oszczędności i do całej masy firm ,
                  ciułaczy na całym świecie . A FED eksportuje "ten zielony towar" TYLKO
                  DLATEGO , że o niego dbał przez cały XXwiek !
                  W Polsce , znalazłoby się już kilka pokoleń czerwonych , którzy doprowadzali
                  pieniądz do upadku . Dlatego ten 1mld nadmiarowych złotówek na rynku wywołałby
                  takie skutki !
                  A teraz pytanie za 100pkt ! W jakim czasie czerwoni wydaliby na "ważne
                  potrzeby" ten JEDEN MILIARD ZŁOTYCH ???
                  |
                  |
                  |
                  Prawidłowa odpowiedź : W CIĄGU JEDNEGO DNIA !

                  kto nie wierzy niech policzy sobie .


              • Gość: Rycho Re: Bzdura IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 26.10.02, 09:22
                To może zdradz jakąś sensowną metodę.
                • Gość: deLUC Re: IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 23:27
                  1)jednorazowa obnizka stop przez RPP ... o 300-400 pkt.
                  2)currency board
                  3)operacje otwartego rynku - NBP
              • Gość: Rycho Re: Bzdura IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 26.10.02, 09:23
                To może zdradz jakąś sensowną metodę.
            • Gość: MACIEJ Re: Tu chodzi chyba IP: *.ny325.east.verizon.net 26.10.02, 03:29
              Gość portalu: Rycho napisał(a):

              > Sprawa jest prosta:bez dodrukowania pieniędzy PLN będzie mocny.Jeżeli jednak
              > komuś udołoby się rzucić jakieś puste pieniądze na rynek to obecne ruchy
              > spekulacyjne byłyby dziecinną zabawą w porównaniu do tego co by nastąpiło.
              > Może ktoś pamięta rok 1989 gdy kurs dolara wahał się między 13000 a 4000 zł.w
              > krótkich okresach czasu.Myślę że czekałaby nas taka sama powtórka z
              > rozrywki,tylko czy wszyscy by to wytrzymali.

              Ty znowu straszysz ludzi 300% inflacja ,jak do obnizenia wartosci waluty
              wystarczy 5-6% inflacja.

              Poza tym,nie rozumiesz teorii popytowej identycznie jak Gadomski,Robert,RYBA i
              darr.darek.
              • Gość: Rycho Re: Tu chodzi chyba IP: *.acn.pl / 10.137.130.* 05.11.02, 23:23
                Maciej,Ty już kilka razy pokazałeś,że kompletnie nie kumasz o co
                chodzi.Wszystkie Twoje wypociny można o kant dupy potłuc.
                25.10 napisałem o dobrych perspektywach dla PLN i jak na razie to się sprawdza
                tak ,że możesz mnie nie pouczać tylko weż się za naukę.
          • Gość: RYBA Re: Tu chodzi chyba o konkurencyjnosc towarow IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.10.02, 10:14
            Jedni krzycza liberalizm a drudzy socjalizm. Wlasnie. Pewnie juz nikt nie
            pamieta ale w atku "Trzy pytania" pisalem o tym ze poki nie zdecydujemy sie
            ktora droga isc to gospodarka nie ruszy. Masz racje Polska przegrywa, bo status
            quo odpowiada grupom nacisku, ktore nie chca stracic swoich przywilejow.

            Co do Zachodu i Unii to trzeba spojrzec tak: my otwieramy sie na Unie i Unia na
            nas. Zalejmy ich rynki naszymi towarami? Ale jakimi? Wyslemy im Polonezy?
            Telewizory Unitra czy jakies inne? Nie. Konkurencjnosc naszych towarow jest
            niska. I to nie koniecznie wina zlotego. Faktycznie wzrost eksportu nastapil po
            wzmnocnieniu EUR ale jak to laczy te fakty to chyba nie ma pojecia o ekonomii.
            Konkurencyjnosc naszych towarow mozna rozpatrywac jako ich jakosc i cene.
            Jakosc zalezy od technologii i wyksztalenia sily roboczej. Jesli chodzi o
            wyksztalcenie to nadrabiami ale z technika jest gorzej. Aparat wytworczy jest
            przestarzaly i nalezy go wymienic. Cena to koszty pracy i dobr produkcyjnych.
            Koszty pracy sa wysokie (CIT, ZUS, ew odprawy, urlopy, zwolnienia) co powoduje
            ze nasz towar traci na konkurencyjnosci.
            Wiec zamiast biadolic o tym jak to kurs zlotego zniszczy polska gospodarke
            lepiej zastanowic sie jak ulepszyc nasza produkcje. Instrumenty makroekonomii
            nie naprawia zlych dzialan w skali mikro.
          • darr.darek Tu chodzi chyba o ... PODSTAWOWE ZALEŻNOŚCI, tak ! 26.10.02, 17:08
            Gość portalu: deLUC napisał(a):
            > a sposob obnizki stop - wg. niektorych ekonomistow (nie pamietam juz gdzie o
            > tym czytalem)

            I dalszy ciąg zabaw w "ekonomiczną" alchemię szamanów XX wieku .
            Dokładnie w ten sposób 500lat temu jakiś alchemik mówił : "czytałem w jakowejś
            mądrej księdze , że dodawszy zbyt wiele ognia do ołowiu i siarki , wtenczas
            zamiast świetlistego złota ... żelazo rdzawe powstanie" .

            > - strategia stopniowych malych obnizek wywouje aprecjacje
            > zlotego - podczas gdy jedna duza obnizka wywolala by efekt odwrotny.
            > Tylko ze RPP wie co robi ... obecnie przestrzen do takiego ruchu znacznie sie
            > zawezila - czyli on nigdy nie nastapi.

            deLUC , nie rozumiesz podstawowych zależności rządzących pieniądzem i ekonomią
            i teoretyzujesz wymyślając "alchemiczne" historie .

            Wpływ na cenę złotego ma sytuacja eksportu i importu , gdy eksport rośnie a
            import maleje cena złotego rośnie .
            DUŻY wpływ na wyższą cenę złotego ma PODBIJANIE ceny złotego poprzez
            kredytowanie częsci deficytu budzetowego (czerwonych rozpieprzaczy pieniędzy)
            kapitałem zagranicznym . Gdy taki "dobry" , "usłużny" kapitał ucieka od
            bankruta i nie chce kupować jego śmieciowych obligacji - wtedy czerwoni
            nazywają taki kapitał KAPITAŁEM SPEKULACYJNYM :)) . Na razie czerwoni
            rozpieprzacze pieniędzy podatników (i wnuków podatników) wydają na bieżąco
            zagraniczne przychody z prywatyzacji i drukują obligacje na miliardy dolarów i
            nazywają ten kapitał zagraniczny "dobrym kapitałem" .

            TAK , TAK , to całe "stymulowanie popytu" , pożyczanie na "niezbędne
            wydatki" , "ochronę branż" , "oddłużanie" ... TE NIEPOTRZEBNE WYDATKI
            CZERWONYCH KREDYTOWANE KAPITAŁEM ZAGRANICZNYM PODBIJAJĄ CENĘ ZŁOTEGO !

            PODSTAWY ! PODSTAWY ! A nie jakieś "alchemiczne" recepty .


            > Z drugiej strony to co pisze Lechu jest dosc (hym) prawdopodobne - konunktura
            > na Zachodzie ani drgnie - dlaczego nie kredytowac eksportu do Polski?

            Nikt nie kredytuje tego , który nie chce brać !
            TU CHODZI O ZADŁUŻANIE Polski przez czerwonych rozpieprzaczy pieniędzy i
            bieżące wydawanie przychodów z prywatyzacji . A za tym idzie podbijanie
            wartości złotego , a za tym idzie tworzenie deficytu handlowego Polski (myślisz
            że deficyt handlowy bierze się z powietrza) .
            Czyli akurat tu Twój wniosek o kredytowaniu przez kapitał zachodni , jest
            ZBIEŻNY z prawdą o zadłużaniu Polski .
            TYLKO TU NIE JEST WINNY BANKIER (!!!) , KTÓRY POŻYCZA
            A SZMATŁAWI CZERWONI POLITYCY , KTÓRZY ZADŁUŻAJĄ BUDŻET PAŃSTWA wg zasady "po
            nas chocby potop" .

            > Przeciez w dluzszym okresie to sie oplaci w dwojnasub?
            >Jak juz raz napisalem darr.darkowi - Zachod gra tak zeby wygrac - stosuje pelny
            > arsenal srodkow - tylko u nas durnie krzycza - !!liberalizm!! (jedni) !!
            > socjalizm!! (drudzy) - a Polska przegrywa.

            Jaki arsenał środków ?! Zrzucają czerwonych na spadochronach do rządu ?
            Przecież tu wyłącznie polscy politycy są winni . Nikt nie wprowadza żadnego
            embarga . Nikt nawet nie daje łapówek czerwonym , aby zadłużali budżet - robią
            to od 12lat z własnej woli .
            Gdyby Polską rządzili prawdziwi liberałowie , nie byłoby żadnego pożyczania
            pieniędzy na rozdmuchany budżet , "na ochronę rozkradanych przedsiębiorstw
            czerwonych kolesiów" i na tym podobne "wzniosłe cele" .
            Nie byłoby bieżącego wydawania (rozkradania) pieniędzy z prywatyzacji
            (ROZPIEPRZONO JUŻ PARĘDZIESIĄT MILIARDÓW DOLARÓW z prywatyzacji) i przyszli
            emeryci wiedzieliby z czego dostaną emeryturę . Aktualnie czerwoni
            rozpieprzając na bieżąco (od ponad 50lat) kapitał emerytów , mają nadal prostą
            receptę na wypłaty emerytur w przyszłości : PODWYŻSZAĆ "SKŁADKĘ" NA ZUS .
            A a w przyszłości pracownik będzie musiał oddawać np.60% wypracowanej pensji
            na "składkę" . Dla czerwonych nie ma problemu : jeśli trzeba pracownik będzie
            robił tylko na "składkę" ZUS i miskę zupy .

            deLUC , PODSTAWY ! PODSTAWY ! A nie jakieś "alchemiczne" recepty .
            • feezyk Jednowymiarowosc umyslowa 26.10.02, 18:27
              Darr.darku, pytanie.

              Czy zmniejszenie podazy towaru,
              w sytuacji rosnacego na ten towar
              zapotrzebowania lub jego rosnacej
              jakosci spowoduje wzrost czy spadek
              jego ceny?

              Tym towarem jest oczywiscie zlotowka,
              ktorej podaza steruje RPP (metoda
              prob i bledow).


              Jesli idzie o kredyt: otoz pieniadze
              rozpieprzali z rownym wdziekiem jak
              czerwone pijawki rowniez niebiescy,
              czarni, biali, zieloni itp. konsumenci.
              To byl boom kredytowy lat 1998 i 1999.

              Co do reszty sie w zasadzie zgadzam.
              Nadmiar wydatkow socjalnych,
              niedomiar wydatkow w infrastrukture,
              sprawidliwosc i badania, przywileje
              branzowe i monopole, korupcja - to sa problemy.

              Ale jest jeszcze jeden potezny problem:
              mentalnosc, mentalnosc, mentalnosc.
              Tego wewnetrznego ognia i w sto lat
              nie wyziebisz, wiec lepiej szybko emigruj.

              Pozdrawiam
              F.


            • Gość: Zbigniew Re: Tu chodzi chyba o ... PODSTAWOWE ZALEŻNOŚCI, IP: *.magic-net.pl 28.10.02, 11:26
              Ze wszystkich Twoich postów wychodzi ignorancja i brak zrozumienia dla sytuacji
              w kraju , a często ekonomii w ogóle.Piszesz np. o tym , że 1 mld dodrukowanych
              złotówek czerwoni rozpieprzą w 1 dzień.
              Czytałeś kiedyś o eksperymencie w Woergl ? Jak nie to poczytaj.
              Było to w roku 1932 w Austrii.Pośrodku załamania deflacyjnego burmistrz małego
              miasteczka wprowadził lokalny dodatkowy pieniądz.Polegało to na tym , że złożył
              depozyt do banku w wysokości 1600 szylingów i pod zastaw tego depozytu
              wydrukował 1600 szylingów w tzw. kwitach wartości pracy ( ze względu na monopol
              banku centralnego nie mógł ich nazwać pieniądzem ).Pieniądz ten miał pełne
              pokrycie w założonej lokacie.Specyfika tego pieniądza polegała na tym , że aby
              był ważny pod koniec miesiąca musiał być oklejany specjalnymi znaczkami
              mającymi 1% jego wartości.Można powiedzieć , że podlegał 12% rocznemu spadkowi
              wartości . Głównie chodziło o to aby zwiększyć prędkość jego obiegu i zapobiec
              jego "chomikowaniu".

              Jakie były skutki tego eksperymentu ( zakończonego po 1,5 roku na skutek zakazu
              przez bank centralny zawistny o swój monopol ) :
              - z wyemitowanych 1600 szylingów wpływy podatkowe przez pierwsze 3 dni wyniosły
              5600 szylingów -cud jakiś czy co - oczywiście ten sam pieniądz był wielokrotnie
              przyjmowany i wydawany.
              - obroty w sklepach zwiększyły się o 25% pomimo , że ilość wyemitowanego
              pieniądza wyniosła zaledwie 1% całości pieniędzy w Woergl
              - bezrobocie spadło o 25% podczas gdy w Austrii wzrosło o 10%
              - nie zanotowano żadnego wzrostu cen
              - pieniądz był w każdej chwili całkowicie wymienialny na szylingi i inne waluty.

              Jest to wszystko logiczne , bo pieniądz krążył 14 razy szybciej niż oficjalny.
              Jak każdy wie obroty w handlu i nie tylko wynikają z ilości pieniądza ale też z
              szybkości jego obiegu.Tak więc wpuszczony 1 miliard złotych dałby
              kilkunastokrotnie więcej obrotów niż tylko ten 1 miliard z tego kilka miliardów
              wpływów podatkowych ( a więc mniejszego deficytu ).Jeżeli spowodowałby
              niewielką deprecjację waluty to chyba jeszcze lepiej.
              Oczywiście powinien być wydany i pozostać w kraju i nie być "chomikowany" oraz
              szybko krążyć.
              Podobnie piszesz o zrównoważeniu budżetu.Każdy się zgadza , że powinien być
              zrównoważony.Jak sobie jednak wyobrażasz funkcjonowanie państwa , które z dnia
              zaprzestanie emisji obligacji , gdy w przyszłym roku na 140-150 mld wpływów z
              podatków będzie emitowane 110 mld obligacji i bonów skarbowych.
              Zaprzestanie zadłużania sie oznacza spadek wydatków budżetu o 50 lub więcej
              procent.Jest tylko pytanie - jak to zrobić , gdy 70% wydatków budżetu to
              wydatki sztywne których ruszyć nie wolno.
              Inne Twoje wypowiedzi są na podobnym poziomie.Niby wszystko logiczne i
              prawdziwe , ale ... diabeł tkwi w szczegółach.
              • darr.darek Re: Tu chodzi chyba o ... PODSTAWOWE ZALEŻNOŚCI, 28.10.02, 19:12
                Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                )Ze wszystkich Twoich postów wychodzi ignorancja i brak zrozumienia dla sytuacji
                )w kraju , a często ekonomii w ogóle.Piszesz np. o tym , że 1 mld dodrukowanych
                ) złotówek czerwoni rozpieprzą w 1 dzień.
                ) Czytałeś kiedyś o eksperymencie w Woergl ? Jak nie to poczytaj.
                )Było to w roku 1932 w Austrii.Pośrodku załamania deflacyjnego burmistrz małego
                )miasteczka wprowadził lokalny dodatkowy pieniądz.Polegało to na tym , że złożył
                ) depozyt do banku w wysokości 1600 szylingów i pod zastaw tego depozytu
                )wydrukował 1600 szylingów w tzw. kwitach wartości pracy ( ze względu na monopol
                ) banku centralnego nie mógł ich nazwać pieniądzem ).Pieniądz ten miał pełne
                )pokrycie w założonej lokacie.Specyfika tego pieniądza polegała na tym , że aby
                ) był ważny pod koniec miesiąca musiał być oklejany specjalnymi znaczkami
                )mającymi 1% jego wartości.Można powiedzieć , że podlegał 12% rocznemu spadkowi
                )wartości . Głównie chodziło o to aby zwiększyć prędkość jego obiegu i zapobiec
                ) jego "chomikowaniu".

                Przytoczyłeś jakiś eksperyment i odszedłeś od zasady "diabeł tkwi w
                szczegółach" .
                Burmistrz miasta wydrukował te "swoje/miejskie(?)" pieniądze-kwity , które
                miały pełne pokrycie w banku .
                Co dalej ? Pożyczył te "kwity" mieszkańcom ? Ilu chciało pożyczać ? Dlaczego ,
                jeśli chcieli pożyczać , nie pożyczyli wcześniej z banku ?
                CZYM szczególnym ta sytuacja różniłaby od pożyczenia tych 1600szylingów z kasy
                miejskiej ? Niczym !!! Oprócz tegoż "uciekania od kwitka" - dobroczynnego Twoim
                zdaniem(ale o tym dalej) !

                Druga wersja : Burmistrz zapłacił tymi "kwitkami" mieszkańcom za wykonane
                działania (myślę o sensownych , np. budowa domów czynszowych) .
                CZYM szczególnym ta sytuacja różniłaby od zapłacenia tymi 1600szylingami z kasy
                miejskiej ? Niczym !!! Oprócz tegoż "uciekania od kwitka" - dobroczynnego Twoim
                zdaniem(ale o tym dalej) !

                Trzecia wersja : Burmistrz rozdał te "kwitki" mieszkańcom na zasiłki socjalne .
                CZYM szczególnym ta sytuacja różniłaby od wypłacenia tych 1600szylingów z kasy
                miejskiej ? Niczym !!! Oprócz tegoż "uciekania od kwitka" - dobroczynnego Twoim
                zdaniem(ale o tym dalej) !

                We wszystkich tych przypadkach wypłata "kwitkami" nie różni się NICZYM pod
                warunkiem gwarantowania przez Kasę Miejską , że za kwitek wypłacone będą
                szylingi w terminie wykupu . TO , że nie różni się NICZYM , też wymaga pewnej
                poprawki :
                1. Jeśli ktoś pożycza te "kwitki" mimo iż mógłby pożyczyć w banku szylingi na
                np.5% , to pożycza na rok pod warunkiem , że spłaci nie więcej niż 93%
                pożyczanych kwitków . W innym przypadku woli pójść do banku i zobowiązać się ,
                że spłaci po roku 105% pożyczanych szylingów . Ot , taka drobna uwaga nr 1.

                2. Jeśli gość z miasteczka pod marką "Cieśla Johann i synowie" zobowiązuje się
                wykonać poszycie dachu tego budowanego domu czynszowego , to kalkuluje tak , że
                za pracę NA TRZY MIESIĄCE , za którą godzi się wziąć 100szylingów , to od
                burmistrza powinien wytargować 103 "kwitki" (wie , że zaplate otrzyma po trzech
                miesiącach i będzie warta o 3% mniej). Ponieważ(założenie ukazujące KIEDY
                utrwalałoby się wysokie bezrobocie) w miasteczku nie ma stałych posad
                państwowych , każdy cieśla , murarz itd. przyzwyczaił się , że większość
                klientów chce ceny najniższej i wie , że poniżej pewnego poziomu nie opłaca się
                mu pracować (nie chodzi nawet o koszty materiałów , ale o to , że po tygodniu
                czekania może wpaść robota w lepszej cenie - sami są ekspertami w ocenie "jak
                długo mogą czekać i do jakiej ceny warto zejść w danej koniunkturze") .
                Ot , taka drobna uwaga nr 2.


                Być może burmistrz wydał te kwitki na wszystkie trzy wspomniane cele . ALE
                TYLKO W PIERWSZYM przypadku MA TE PIENIĄDZE nadal !
                Pierwszy przypadek :
                Co prawda pożyczający zamiast tysiąca , zgodnie z umową oddają 930 ,
                ale "doklejki" po szylingu co miesiąc "zrobiły mu kwotę 1050 z 1000" . Ponieważ
                burmistrz nie miał doświadczenia bankowego wierzyciela , wtopił kilkadziesiąt
                szylingów na dwóch bankrutach , którzy dali słaby zastaw i de facto interes
                bankowy nie był inreresem (jedyny pewny zysk uzyskał z lokaty 1600szyl. na
                np.2% - niewiele ale czysty zysk pozwalający pokryć stratę na "działalności
                bankowej")

                Pozostałe przypadki : kasa z kasy miejskiej została wydana(czy na pewno?) ,
                zrobił się większy ruch w interesie (czy na pewno??) , budynki czynszowe
                zostały zbudowane(i to byłby jedyny pewnik w przyp.nr 2) lub ludzie lepiej
                sobie pożyli i powydawali więcej dzięki zasiłkom (czy na pewno???) .

                Na początek warto odnieść się do tych pytan w nawiasach p.t. "czy na pewno?" .
                Patrzac od końca : czy ludzie powydawali więcej ? NIE !!! W tym przypadku (i w
                przypadku nr2) , wydali tylko tyle ile wcześniej wpłacili do kasy miejskiej
                podatkami !!! Nie ma sensu rozwodzić się nad sensownością budowy domów czynsz.
                (czas pokaże opłacalność inwest.) , nie ma sensu rozwodzić się nad strukturą
                popytu (bogatszy który wpłącił więcej podatków wydałby nadwyżkę na pewno na
                inne cele niż mąka na chleb od sąsiada) .
                PIERWSZE pytanie "czy na pewno?" : I TUTAJ JEST CIEKAWIE ! Jeśli "kwitki" miały
                pokrycie , to miasto gwarantuje , że np. po roku "kwitki" zostaną wykupione ,
                żadnych zmian do powyższego . A istotne jest , że żaden bank centralny nie
                mógłby się do tego doczepić , bo TO SIĘ DZIEJE DOOKOŁA CIEBIE !!! No , chodzi
                jeszcze o nazewnictwo kwitków i nazywanie tych wszystkich "szczegółów" .
                A TAK , DZIEJE SIĘ DOOKOŁA !!!
                Bo zakład pracy drukuje TALONY dla pracowników , wchodzi w porozumienie ze
                sklepami obok , że TALONY WYKUPI po pół roku , a w międzyczasie wystawia
                sklepom weksle . Sytuacja niemal identyczna jak z zasiłkami burmistrza -
                CAŁKOWICIE LEGALNA .

                ALBO , sytuacja , w której inwestor (niech będzie burmistrz-inwestor) płaci za
                pracę (niech będzie przy domach czynszowych) , ale z odroczonycm terminem
                płatności, a w międzyczasie wystawia weksle (oni sobie te weksle sprzedają żeby
                kupić cement , albo i nie , jeśli na brak kapitału nie narzekają) .
                Sytuacja niemal identyczna jak z zapłatami burmistrza - CAŁKOWICIE LEGALNA .
                Sam możesz "drukować" w ten sposób kwitki-"pieniądze" .

                Co ciekawego jeszcze jest w tych historiach ?
                Wyjaśniliśmy już sobie , mieszkańcy miasteczka NIE WYDALI WIĘCEJ , bo gdyby
                burmistrz nie zebrał tych 1600szylingów , to i tak wydaliby te 1600 nie
                zebranych podatków. Albo złożyli je na konto w banku (schomikowali :) ).
                ALE "KWITKI" , FAKTURY ZA PRACE , WEKSLE mogły NIE MIEĆ POKRYCIA !!!
                I wtedy mieszkańcy wydaliby rzeczywiście więcej !!! Ale co później ! Ściganie
                wierzycieli z bezwartościowymi kwitkami , bankructwa , nic ciekawego .

                Co do "chomikowania" w banku ! I Tobie i MACIEJOWI i wielu innym wydaje się ,
                że pieniądze złożone w banku podlegają procesowi jakiegoś bezwartościowego
                kiszenia w magazynie pieniężnym . OCZYWIŚĆIE , KOMPLETA BZDURA !
                Te "schomikowane" pieniąde wydaliby rozrzutni pożyczkodawcy, wydający ponad
                stan (bez zmian dla globalnego popytu ! to samo!), lub wydałby to na inwestycję
                kredytobiorca postanawiający otworzyć nową piekarnię (i to już nie jest TO
                SAMO !) lub czynszówki na wynajem . Po zgromadzeniu oszcżedności przez
                mieszkańców , bierze je (w kredycie oczywiście!) przedsiębiorca i tworzy w
                miasteczku nową jakość . Bo , albo chleba nie trzeba piec we włąsnym piecu ,
                albo młodzi mają wreszcie "własne" mieszkanie wynajmowane . Jest BOGACIEJ !

                )Jakie były skutki tego eksperymentu ( zakończonego po 1,5 roku na skutek zakazu
                ) przez bank centralny zawistny o swój monopol ) :
                )- z wyemitowanych 1600 szylingów wpływy podatkowe przez pierwsze 3 dni wyniosły
                )5600 szylingów -cud jakiś czy co - oczywiście ten sam pieniądz był wielokrotnie
                ) przyjmowany i wydawany.
                ) - obroty w sklepach zwiększyły się o 25% pomimo , że ilość wyemitowanego
                ) pieniądza wyniosła zaledwie 1% całości pieniędzy w Woergl
                ) - bezrobocie spadło o 25% podczas gdy w Au
                • darr.darek Re: Tu chodzi chyba o ... PODST.ZALEŻNOŚCI, c.d. 28.10.02, 19:21
                  >Jakie były skutki tego eksperymentu ( zakończonego po 1,5 roku na skutek zakazu
                  > przez bank centralny zawistny o swój monopol ) :
                  >- z wyemitowanych 1600 szylingów wpływy podatkowe przez pierwsze 3 dni wyniosły
                  򘯀 szylingów -cud jakiś czy co - oczywiście ten sam pieniądz był wielokrotnie
                  > przyjmowany i wydawany.
                  > - obroty w sklepach zwiększyły się o 25% pomimo , że ilość wyemitowanego
                  > pieniądza wyniosła zaledwie 1% całości pieniędzy w Woergl
                  > - bezrobocie spadło o 25% podczas gdy w Austrii wzrosło o 10%
                  > - nie zanotowano żadnego wzrostu cen
                  >- pieniądz był w każdej chwili całkowicie wymienialny na szylingi i inne waluty

                  Tworzyć eksperymenty jest rzeczą ludzką . Oceniać ich efekt , też .
                  Ot , przytoczyłem Ci logiczne rozumowanie , które nie wykracza poza
                  RZECZYWIŚCIE ISTNIEJACE byty gospodarcze . Żaden bank centralny nie ściga Cię ,
                  gdy wystawiasz weksel (to ten "kwitek") lub gdy wystawiasz fakturę z odroczoną
                  płatnością (nawet gdy nie masz pokrycia na zapłatę!) .
                  Ty jednak nie widzisz tego i skupiasz się na "dodrukowaniu złotówek" , bo to
                  coś na pewno zmieni .

                  > Jest to wszystko logiczne , bo pieniądz krążył 14 razy szybciej niż oficjalny.
                  >Jak każdy wie obroty w handlu i nie tylko wynikają z ilości pieniądza ale też z
                  > szybkości jego obiegu.

                  Obroty w handlu nie wynikają z ilości pieniądza . W SZCZEGOLNOSCI nie wynikają
                  z szybkości obiegu pieniądza !!!
                  Wynikają z popytu na sprzedawany towar . Każdy przedsiębiorca musi sam myśleć ,
                  co zrobić , aby jak najpełniej wykorzystać swoje szanse . Jeśli ma sklep
                  spożywczy i 20 ekspedientek , których jest za dużo , ale stanowią super-
                  personel . Powinien pomyśleć co zrobić , aby w okolicy zamiast 4-ech sklepów
                  ostał się tylko jego . TAK , niestety , ROZWIJAŁ SIĘ KAPITALIZM . Nawet , jak
                  wszyscy staną się 4 razy bogatsi to nie kupią u niego 4 razy więcej wędlin .
                  Mało tego , wtedy nawet na dwa razy mniejszy personel nie będzie wyrabiał , bo
                  każda ekspedientka będzie chciała zarabiać 4razy więcej .

                  > Tak więc wpuszczony 1 miliard złotych dałby
                  >kilkunastokrotnie więcej obrotów niż tylko ten 1 miliard z tego kilka miliardów
                  > wpływów podatkowych ( a więc mniejszego deficytu ).Jeżeli spowodowałby
                  > niewielką deprecjację waluty to chyba jeszcze lepiej.
                  >Oczywiście powinien być wydany i pozostać w kraju i nie być "chomikowany" oraz
                  > szybko krążyć.

                  Komentarz wyżej .
                  A co do 14 razy szybszego obiegu , to jest to włanie główny powód
                  HIPERINFLACJI . Ot , po prostu "dodrukowywacze" stwierdzają nagle , że drukują
                  coraz mniej pieniędzy , a ceny w sklepach zamiast rosnąć leniwie o parę procent
                  na miesiąc , zaczynają nagle rosnąć np. 100% na miesiąc . DLACZEGO ?
                  Bo pieniądz krąży np. 14razy SZYBCIEJ !!! Jakiś miliard dodrukowany , który nie
                  wywoływał większej inflacji (ot , rodzinka ma w portfelu 100złwięcej) . Nagle
                  przy dodrukowaniu kilku miliardów zaczynają dziać się CUDA (o taki cud ci
                  chodziło) . Wszyscy chcą natychmiast wymienić "papierkowy pieniądza" na towar
                  na dolary na cokolwiek , byle nie pluś sobie w brodę , że przetrzymana miesiąc
                  pensja jest dwa razy mniej warta . Każde niepotrzebne sto złotych w portfelu ,
                  to podatek inflacyjny droższy niż abonament telefoniczny ! Trzeba pozbywać się
                  nawet jednej setki i zamieniać na dolary albo cokolwiek .
                  TO JEST TEN CUD , O KTÓRYM PISAŁEŚ ??!

                  > Podobnie piszesz o zrównoważeniu budżetu.Każdy się zgadza , że powinien być
                  >zrównoważony.Jak sobie jednak wyobrażasz funkcjonowanie państwa , które z dnia
                  > zaprzestanie emisji obligacji , gdy w przyszłym roku na 140-150 mld wpływów z
                  > podatków będzie emitowane 110 mld obligacji i bonów skarbowych.
                  > Zaprzestanie zadłużania sie oznacza spadek wydatków budżetu o 50 lub więcej
                  > procent.Jest tylko pytanie - jak to zrobić , gdy 70% wydatków budżetu to
                  > wydatki sztywne których ruszyć nie wolno.

                  Nie wolno ruszyć : hutników , górników, fałszywych inwalidów (fałszywych jest
                  trzy razy więcej niż prawdziwych) , zatrudniaczy inwalidów(nie mylić z pomocą
                  inwalidom) , dziesiątki tysięcy niepotrzebnych urzędników , setki
                  niepotrzebnych parlamentarzystów , nowoustalonych dopłat do partii itd.itd. .
                  Poza tym , nie wolno ruszyć "samorządów" notariuszy i adwokatów (tacy
                  kosztowni , nie z budzetu a nikt ich nie ruszy) , koncesji , ceł zaporowych
                  itd.itd. . WSZYSTKO TO JEST SZTYWNE ! Chciałbym mieć SZTYWNĄ pozycję w
                  budżecie . Niestety , jeśli stracę pracę , tak jak miliony innych będę musiał
                  znaleźć sobie źródło zarobku . A inni są SZTYWNI :) . Wot zagwozdka .

                  > Inne Twoje wypowiedzi są na podobnym poziomie.Niby wszystko logiczne i
                  > prawdziwe , ale ... diabeł tkwi w szczegółach.

                  Ot , to wszystko powyżej to są te SZCZEGÓŁY . Mam nadzieję , że wgłębisz się w
                  szczegóły , w końcu trochę się napracowałem .

                  Pozdrówka Darr.
                  • Gość: Zbigniew Re: Tu chodzi chyba o ... PODST.ZALEŻNOŚCI, c.d. IP: *.magic-net.pl 28.10.02, 22:12
                    Napracowałbyś się bardziej czytając to i owo i czasem wyciągając z tego wnioski.
                    Podam Ci linka : www.geldreform.de .Poczytaj a potem dyskutuj.
                    Co do budżetu i grup społecznych rzekomo nie do tknięcia to dalej nie
                    napracowałeś się i nie odpowiedziałeś na podstawowe pytanie :
                    Jak przy sztywnych wydatkach takich jak :
                    1) odsetki od dotychczasowego długu ca 30 mld złotych
                    2) raty kapitałowe od dotychczasowego długu ca 40 mld złotych
                    3) transfery socjalne ( ZUS + KRUS ) zagwarantowane ustawowo ca 60 mld złotych
                    4) oświata ca 10 mld złotych
                    5) administracja ca 10 mld złotych itd itp
                    i wpływach podatkowych rzędu 135 mld złotych nie emitować papierów skarbowych i
                    nie "przejadać" wpływów z prywatyzacji ?
                    Co nie spłacać starych długów ? A może nie płacić nauczycielom i emerytom ?
                    Bo przecież brak emisji nowych papierów skarbowych oznacza alternatywę albo nie
                    spłacamy starych długów i mamy Argentynę do kwadratu albo skazujemy na głód
                    miliony emerytów , rencistów i pracowników budżetówki.
                    Zaręczam Ci , że problem górników , hutników i innych to mały pikuś w
                    porównaniu z brzemieniem długów jakie trzeba spłacać.Na pewno ważny ale nie
                    decydujący o być albo nie być budżetu.
                    Pzdr
                    • darr.darek Re: Tu chodzi chyba o ... PODST.ZALEŻNOŚCI, c.d. 29.10.02, 11:02
                      Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                      >Napracowałbyś się bardziej czytając to i owo i czasem wyciągając z tego wnioski

                      No , czyli "normalna" reakcja kogoś kto chce pokazać , że nadal ma rację .
                      Polemizuj z tym co napisałem . Wytknąłem Ci, po prostu , wiarę w jakoweś
                      eksperymenty , gdy wokół Ciebie istnieją niemal identyczne byty ekonomiczne (co
                      prawda nie nazywają się "emisją kwitów-szylingów") i ... jakoś nie zmieniają
                      drastycznie rzeczywistości gospodarczej .
                      Wskazałem Ci jakie CUDA dzieją się w gospodarce , gdy pieniądz zaczyna krążyć
                      14razy szybciej i nie jest wycofywany(tu ciągle o dodrukowywaniu , a gdzieżby
                      tam wycofywanie) .
                      Problem Twojej "reakcji odrzucenia" przedstawionej treści, polega na
                      niemożności podważenia przedstawionej logiki sytuacji .
                      Chcesz dyskutować - polemizuj . Nie widzisz sposobu podważenia przedstawianej
                      konstrukcji - odpisz "nie mam czasu" i wychodzisz z polemiki "niedraśnięty" .

                      > Podam Ci linka : www.geldreform.de .Poczytaj a potem dyskutuj.

                      Nie dawaj mi linków , tylko streszczaj swoje poglądy i przedstawiaj zwięzłe
                      logiczne zależności w prezentowanych "programach ekonomicznych" .
                      Ja wiem , że trzeba się trochę napracować , zanim recepta przybierze kształt
                      spójnej konstrukcji . Jeśli przytaczane recepty , nie tylko nie są spójne , ale
                      nawet nie mają praktycznego odzwierciedlenia w rzeczywistości to jest to
                      tylko "alchemia ekonomiczna" .

                      > Co do budżetu i grup społecznych rzekomo nie do tknięcia to dalej nie
                      > napracowałeś się i nie odpowiedziałeś na podstawowe pytanie :
                      > Jak przy sztywnych wydatkach takich jak :
                      > 1) odsetki od dotychczasowego długu ca 30 mld złotych
                      > 2) raty kapitałowe od dotychczasowego długu ca 40 mld złotych
                      > 3) transfery socjalne ( ZUS + KRUS ) zagwarantowane ustawowo ca 60 mld złotych
                      > 4) oświata ca 10 mld złotych
                      > 5) administracja ca 10 mld złotych itd itp
                      >i wpływach podatkowych rzędu 135 mld złotych nie emitować papierów skarbowych i
                      > nie "przejadać" wpływów z prywatyzacji ?
                      > Co nie spłacać starych długów ? A może nie płacić nauczycielom i emerytom ?
                      >Bo przecież brak emisji nowych papierów skarbowych oznacza alternatywę albo nie
                      > spłacamy starych długów i mamy Argentynę do kwadratu albo skazujemy na głód
                      > miliony emerytów , rencistów i pracowników budżetówki.

                      Przytaczasz dane mówiące o bagnie do jakiego doprowadziło zadłużanie budzetu
                      przez nieodpowiedzialnych polityków . Twoją receptą jest ... dalsze zadłużanie
                      budżetu . A nie widzisz właśnie tu analogii do argentyńskiej sytuacji ?
                      Przecież te stopy odsetek od zadłuzenia , spłat kapitałowych , byłyby dwa-trzy
                      razy wyższe , gdyby nie było przychodów z prywatyzacji .
                      Przecież to , aż naddto widocze , że przychody z prywatyzacji powinny stanowić
                      lokatę (w obcych walutach) DLA EMERYTÓW ! Zobowiązania emerytalne i tak były i
                      są wyższe niż suma wartości prywatyzowanego majątku . Stąd , nie mogły to być
                      żadne przychody budzetowe .
                      Istnieją właściciele hurtowienek , którzy potrafią strategicznie spojrzeć na
                      przyszłość branży , zagrożeń okresowym spadkiem poytu , potrafią dopasowac do
                      tego bieżące koszty , strukturę kapitałów obcych w przedsiębiorstwie ... SĄ
                      TACY .
                      A Ty dajesz przykład sytuacji świadczącej o paranoicznej nieodpowiedzialności
                      rządzących rozpieprzaczy pieniędzy(rzekomo o większym profesjonaliźmie od
                      właściciela hurtowienek) . O jakimkolwiek braku recepty na : czas gorszej
                      koniunktury , drastycznego pogorszenia wskaźnika dług zagraniczny do PKB na
                      skutek silnego spadku wartości złotego (pewnie , w przypadku argentyńskim i
                      wielu podobnych, wskazujesz winnych w "Strasznych Siłach Światowego Kapitału i
                      Globalizacji") .
                      Twoim lekarstwem jest ... nadal się zadłużać , tylko w coraz szybszym tempie
                      (bo akurat , panie , takie niekorzystne czynniki wystapiły) .

                      Czy TY nie widzisz analogii do biznesmena-idioty , który w czasie pogarszania
                      się wszystkich wskaźników gospodarowania w przedsiębiorstwie ... zatrudnia nowe
                      sekretarki i kadrowe , wydaje coraz szybciej pieniądze , zadłuża się coraz
                      bardziej . Jakie jest jedyne posunięcie "przyszłościowe" takiego "byznesmena" ?
                      Odkładanie resztek płynnej gotówki na tajnym koncie za granicą , aby nikt mu w
                      przyszłości nie powiedział , że był nieodpowiedzaialny i nieudaczny. On woli
                      być złodziejem - oczywiście zawsze jest "swiatełko" , że sama koniunktura
                      wyprowadzi przyszłego bankruta na powierzchnię . CZY TY NIE WIDZISZ ANALOGII ?

                      > Zaręczam Ci , że problem górników , hutników i innych to mały pikuś w
                      > porównaniu z brzemieniem długów jakie trzeba spłacać.Na pewno ważny ale nie
                      > decydujący o być albo nie być budżetu.

                      Wszystko jest "małym pikusiem" . I parę miliardów na górnictwo i parę na
                      hutnictwo i parę na "oddłużanie" i jeden na Stocznię (co tam jeden mld) .
                      Tak myśleli "wielcy, upadli byznesmeni" z początku lat 90-tych . Skala
                      przekroczyła ich możliwości pojmowania "co tam procencik w tą czy w tą , przy
                      sprzedaży pietruszki traciłem i 10%" .


                      Pozdrówka
                      • Gość: Zbigniew Re: Tu chodzi chyba o ... PODST.ZALEŻNOŚCI, c.d. IP: *.magic-net.pl 29.10.02, 11:45
                        darr.darek napisał:
                        > Nie dawaj mi linków , tylko streszczaj swoje poglądy i przedstawiaj zwięzłe
                        > logiczne zależności w prezentowanych "programach ekonomicznych" .

                        No dobra . Streszczę Ci to co jesteś za leniwy przeczytać.Otóż niejaki Leo
                        Gesell w początkach XX wieku zajmował się problemem waluty złotej.Stwierdził ,
                        że ilość złota w obiegu w formie pieniędzy rośnie wolniej niż ilość dóbr , co
                        prowadzi do wzrostu wartości pieniądza.Jest to kryzysogenne i nie prowadzi do
                        niczego dobrego.Wystarczy "chomikować" pieniądz aby zyskiwał na wartości.Żadne
                        inne dobro oprócz pieniądza nie miało takich właściwości , a wręcz przeciwnie.
                        Każdy towar , budynek itd traci na wartości stale choćby ze względu na
                        zużycie , rdzewienie itd. Ale złoty pieniądz nie. A powinien . Wtedy każdy by
                        główkował jak jego zainwestować , aby przynajmniej zachować pierwotną wartość.
                        Prawdziwość poglądów Gesella potwierdził wielki kryzys.W USA prezydent Hoover
                        był przerażony deflacją i chomikowaniem pieniędzy po domach , a nie puszczaniem
                        ich w obieg i apelował choćby o zanoszenie ich do banków.Bank centralny nie
                        przyjmował tego wiadomości i nie dodrukowywał pieniędzy aby zachować właściwy
                        obieg i stabilność cen co skutkowało spadkiem cen , produkcji i bankructwem
                        rolnictwa oraz przemysłu.
                        Poglądy Gesella co do waluty złotej podziela m.i. Milton Friedmann , który
                        stanowczo ją zwalcza i twierdzi , że najlepszą metodą polityki pieniężnej jest
                        komputer co roku dodrukowujący stałą ilość pieniądza.
                        Co do wpływu szybkości obiegu pieniądza na ilość sprzedanych towarów ( w cenach
                        bieżących ) jest to tak oczywiste , że znalazło nawet formę równań nauczanych
                        na I roku ekonomii.Więc lepiej spojrzeć do podręcznika.
                        W warunkach deflacji przyspieszenie obiegu pieniądza może mieć pozytywne skutki.
                        Co bezpośrednio wynika z równania.
                        Co do eksperymentu z Woergl to te kwity mogły być wymieniane na szylingi
                        jedynie za dodatkową opłatą.Nie mogły być ot tak sobie oszczędzane - bank ich
                        nie przyjmował , a chomikowanie było karane opłatą 1% miesięcznie - a jedynie
                        mogły być szybko puszczane w obieg.Jak wiesz żadnego wzrostu cen nie
                        zanotowano , za to zwiększyły się wszędzie obroty zwłaszcza towarów lokalnych ,
                        bo kwity były chętnie akceptowane ale tylko na terenie gminy.Dostawcy
                        towarów "importowanych" przyjmowali je dość niechętnie - a wręcz wzdragali się
                        przed nimi bo wymieniając na szylingi musieli płacić bankowi prowizję.
                        Lokalni kupcy akceptowali je chętnie podobnie jak obecnie karty kredytowe.
                        Sukces eksperymentu był taki , że prawie wszystkie gminy w Austrii zaczęły
                        chcieć wprowadzić u siebie taki pieniądz - widząc pozytywne skutki gospodarcze
                        niewielkiej deprecjacji pieniądza i szybszego jego obiegu w porównaniu z
                        horrorem deflacji.Dlatego bank centralny zainterweniował bardzo ostro.

                        > Przytaczasz dane mówiące o bagnie do jakiego doprowadziło zadłużanie budzetu
                        > przez nieodpowiedzialnych polityków .
                        No dobra , ale jak wyjść z sytuacji ?

                        >Twoją receptą jest ... dalsze zadłużanie
                        > budżetu .
                        NIE. STOPNIOWY spadek zadłużenia.
                        • darr.darek Re: Tu chodzi chyba o ... PODST.ZALEŻNOŚCI, c.d. 29.10.02, 15:25
                          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                          >Gesell w początkach XX wieku zajmował się problemem waluty złotej.Stwierdził ,
                          > że ilość złota w obiegu w formie pieniędzy rośnie wolniej niż ilość dóbr , co
                          > prowadzi do wzrostu wartości pieniądza.Jest to kryzysogenne i nie prowadzi do
                          >niczego dobrego.Wystarczy "chomikować" pieniądz aby zyskiwał na wartości.Żadne
                          > inne dobro oprócz pieniądza nie miało takich właściwości , a wręcz przeciwnie.

                          Ja nie napisałem , że jestem przeciwnikiem pieniądza papierowego , tylko
                          skupiam się na danych , które pokazują pozytywne skutki niskiej i bardzo
                          niskiej inflacji (małego "psucia pieniądza") i znam skutki wysokiej inflacji
                          (dużego "psucia pieniądza") . Główny skutek tego ostatniego to wysokie stopy
                          procentowe . Chodzi o niską skłonność do oszczędzania w wwarunkach wysokiej
                          inflacji i fakt , że nie da się utrzymać niskich stóp , gdy bank musi
                          utrzymywać rezerwę w mocno tracącym na wartości pieniądzu .
                          A wspomniane oszczędzanie to nie żadne chomikowanie , ale podstawa nowoczesnej
                          gospodarki !!! Wyjaśnienia o tym , że bank nie jest żadnym magazynem
                          chomikowanych papierków : w poprzednich postach .

                          > Każdy towar , budynek itd traci na wartości stale choćby ze względu na
                          > zużycie , rdzewienie itd. Ale złoty pieniądz nie. A powinien . Wtedy każdy by
                          > główkował jak jego zainwestować , aby przynajmniej zachować pierwotną wartość.

                          Główny problem złota jako pieniądza był gospodarczy koszt utrzymania "systemu
                          monetarnego" . Po prostu , pewna część gospodarki "tworzyła pieniądz"
                          wydobywajac złoto . To było zwykle rentowne (czasami nawet bardzo) , ale
                          kosztowało . Złoto też mogło wywoływać inflację , gdy koszt pozyskania złota
                          tymczasowo spadał . Faktem jest , że trudno byłoby "popsuć" złoty pieniądz z
                          jakiegoś tam chciejstwa politycznego .
                          A do główkowania jak zainwestować pieniądz wystarczy zerowa inflacja i dodatnie
                          stopy procentowe w banku . Zasadniczo nie ma wielkiej różnicy między z punktu
                          widzenia właściciela gotówki , między ulokowaniem tejże na 3% przy inflacji 1%
                          a ulokowaniem pieniędzy na 9% przy inflacji 6% . I w jednym i w drugim
                          przypadku nikt nie trzyma pieniędzy w skarpecie . Tylko , że w drugim kredyt
                          brany z banku na pewno będzie droższy .


                          > Prawdziwość poglądów Gesella potwierdził wielki kryzys.W USA prezydent Hoover
                          >był przerażony deflacją i chomikowaniem pieniędzy po domach , a nie puszczaniem
                          > ich w obieg i apelował choćby o zanoszenie ich do banków.Bank centralny nie
                          > przyjmował tego wiadomości i nie dodrukowywał pieniędzy aby zachować właściwy
                          > obieg i stabilność cen co skutkowało spadkiem cen , produkcji i bankructwem
                          > rolnictwa oraz przemysłu.
                          > Poglądy Gesella co do waluty złotej podziela m.i. Milton Friedmann , który
                          >stanowczo ją zwalcza i twierdzi , że najlepszą metodą polityki pieniężnej jest
                          > komputer co roku dodrukowujący stałą ilość pieniądza.

                          Błędna polityka monetarnea USA w latach 30tych jest faktem .

                          >Co do wpływu szybkości obiegu pieniądza na ilość sprzedanych towarów ( w cenach
                          > bieżących ) jest to tak oczywiste , że znalazło nawet formę równań nauczanych
                          > na I roku ekonomii.Więc lepiej spojrzeć do podręcznika.

                          Szybkość obiegu może mieć znaczenie w początkach hiperinflacji (trzeba
                          wydać "papierowe śmieci" zanim stracą znacząco na wartości) .
                          Popatrz : wszyscy "szczęśliwi" , i bank , który "stworzył ogrom pieniędzy z
                          niczego" i sklepy i producenci , tylko ... dlaczego wszyscy się tak boją
                          wysokiej inflacji .
                          Nawet nie będę pytał Cię o te wzory . Powiem Ci tylko : spójrz dookoła , żadne
                          bogate Państwo nie dopuszcza u siebie do wyższej inflacji . USA nigdy w
                          historii nie doprowadziły do silnego zdeprecjonowania dolara(wysokiej
                          inflacji) . Japonia ma problem deflacji a nie dodrukowuje mnogości jenów - nie
                          zauważyłeś , że japońcy wiedzą , że problem spadku ich zawyżonych cen
                          większości towrów do bardziej światowego poziomu , to nie jest problem zbyt
                          dużej wartości jena (cóż prostszego dodrukować kilkaset miliardów jenów Z
                          NICZEGO i ... nie ma deflacji , a jaki zysk dla budżetu ) .

                          Zbyt silnie skupiasz się na "dziecinnie prostych"
                          zależnościach : "dodrukujemy , spadnie zawyzona wartość" , a co dalej właściwie
                          Cię nie obchodzi .

                          >W warunkach deflacji przyspieszenie obiegu pieniądza może mieć pozytywne skutki
                          > Co bezpośrednio wynika z równania.

                          Pokaż to równanie japończykom . Myślisz , że nie uderzaliby w dziecinnie proste
                          rozwiązania , gdyby nie zdawali sobie sprawy z prawdziwych problemów gospodarki
                          japońskiej . Czyli , głównie : zbyt WYSOKIE CENY(dobra rada , podbijcie te ceny
                          wysoką inflacją :))) ) większości towarów , które tylko odzwierciedlają
                          problem zbyt zamkniętej gospodarki .


                          > >Przytaczasz dane mówiące o bagnie do jakiego doprowadziło zadłużanie budzetu
                          > > przez nieodpowiedzialnych polityków .
                          > No dobra , ale jak wyjść z sytuacji ?

                          I to jest dobre pytanie . Chodzi o to , aby nie tłumaczyć tego analogicznego
                          biznesmena-idioty , że : "on zadłużał bo to było dobre" , "liczył , że będzie
                          tak bogato , że nawet najbardziej idiotycznie prowadzony biznes
                          przetrwa" , "właściwie to ma zagraniczne konta i już się urządził" .
                          Chodzi o to , żeby racjonalnie dostrzegac bagno sytuacji i nie ładować się w
                          jeszcze większe bagno .

                          > >Twoją receptą jest ... dalsze zadłużanie
                          > > budżetu .
                          > NIE. STOPNIOWY spadek zadłużenia.

                          Co jest na razie , sam widzisz .


                          Pozdrówka
                          • Gość: 4a Re: Tu chodzi chyba o ... PODST.ZALEŻNOŚCI, c.d. IP: *.sfpl.org 30.10.02, 02:47
                            darr.darek napisał:

                            > Ja nie napisałem , że jestem przeciwnikiem pieniądza papierowego , tylko
                            > skupiam się na danych , które pokazują pozytywne skutki niskiej i bardzo
                            > niskiej inflacji (małego "psucia pieniądza") i znam skutki wysokiej inflacji
                            > (dużego "psucia pieniądza") . Główny skutek tego ostatniego to wysokie stopy
                            > procentowe .


                            hehe, w Polsce jest niska inflacja a pieniadz co roku jest psuty przez
                            politykow coraz bardziej. paradoks ?
                          • Gość: MACIEJ Podstawowa wiedza. IP: *.ny325.east.verizon.net 30.10.02, 03:50
                            darr.darek napisał:


                            > inflacji) . Japonia ma problem deflacji a nie dodrukowuje mnogości jenów -
                            nie
                            > zauważyłeś , że japońcy wiedzą , że problem spadku ich zawyżonych cen
                            > większości towrów do bardziej światowego poziomu , to nie jest problem zbyt
                            > dużej wartości jena (cóż prostszego dodrukować kilkaset miliardów jenów Z
                            > NICZEGO i ... nie ma deflacji , a jaki zysk dla budżetu ) .

                            Japonczycy jak najbardziej zdaja sobie sprawe z tego ze ich yen jest
                            przewartosciowany i dlatego japonskie ceny sa duzo wyzsze niz swiatowe i stad
                            stagnacja.
                            Dodrukowanie pieniedzy rozwiazuje takie proste problemy jak przewartosciowana
                            waluta w krajach gdzie jest wolny rynek i normalnie dzialajace prawo
                            upadlosciowe.
                            Japonia od gory do dolu zarzadzana jest centralnie,jak gospodarka planowa.
                            Przedsiebiorstwom nie pozwalaja bankrutowac banki,a bankom rzad.
                            Przy takim powiazaniu ile bys pieniedzy nie dodrukowal,to nie zmienisz ukladow.

                            > Zbyt silnie skupiasz się na "dziecinnie prostych"
                            > zależnościach : "dodrukujemy , spadnie zawyzona wartość" , a co dalej
                            właściwie
                            > Cię nie obchodzi .

                            Tak robi Szwecja i UK i nie slyszysz tam o wielkiej inflacji.

                            > Pokaż to równanie japończykom . Myślisz , że nie uderzaliby w dziecinnie
                            proste
                            > rozwiązania , gdyby nie zdawali sobie sprawy z prawdziwych problemów
                            gospodarki
                            > japońskiej . Czyli , głównie : zbyt WYSOKIE CENY(dobra rada , podbijcie te
                            ceny
                            > wysoką inflacją :))) ) większości towarów , które tylko odzwierciedlają
                            > problem zbyt zamkniętej gospodarki .

                            Ktos ci musial podpowiedziec o zamknietej gospodarce,nie wierze ze sam do tego
                            doszedles.
                            Przy nieefektywnej produkcji w zamknietej gospodarce,dodruk pieniedzy da TYLKO
                            inflacje.

                            Powtorka z rozrywki:
                            1-Najpierw prawo upadlosciowe
                            2-Otwarcie gospodarki na konkurencje
                            3-Dodruk pieniedzy wtedy spowoduje spadek wartosci waluty.

                            Lepiej naucz sie tego na pamiec,zebym nie musiac powtarzac.


                          • Gość: Zbigniew Re: Tu chodzi chyba o ... PODST.ZALEŻNOŚCI, c.d. IP: *.magic-net.pl 31.10.02, 11:34
                            darr.darek napisał:

                            > A wspomniane oszczędzanie to nie żadne chomikowanie , ale podstawa
                            nowoczesnej
                            > gospodarki !!! Wyjaśnienia o tym , że bank nie jest żadnym magazynem
                            > chomikowanych papierków : w poprzednich postach .

                            Problem wtedy był taki , że ludzie "chomikowali" pieniądze po domach na "czarną
                            godzinę".W USA , Szwajcarii było to ok. 30-40% całości gotówki.Po prostu nie
                            mieli zaufania do banków plajtujących jeden po drugim a woleli mieć pieniądze w
                            domu gdyż i tak z dnia na dzień zyskiwał na wartości.Pieniędzy tych z w.w.
                            przyczyn także nie wydawali.Były one dla gospodarki bezpowrotnie stracone
                            pogłębiając kryzys.Pisałem już , że Hoover apelował do Amerykanów aby zanieśli
                            je do banków więc chyba nie czytasz postów lub nie rozumiesz co było napisane.

                            > A do główkowania jak zainwestować pieniądz wystarczy zerowa inflacja i
                            dodatnie
                            > stopy procentowe w banku . Zasadniczo nie ma wielkiej różnicy między z punktu
                            > widzenia właściciela gotówki , między ulokowaniem tejże na 3% przy inflacji
                            1%
                            > a ulokowaniem pieniędzy na 9% przy inflacji 6% . I w jednym i w drugim
                            > przypadku nikt nie trzyma pieniędzy w skarpecie . Tylko , że w drugim kredyt
                            > brany z banku na pewno będzie droższy .

                            A co jeśli ceny spadają np. 10% rocznie.Ile bank oprocentowania może
                            zaoferować : 0 , 1 , 2 a może minus 5% ?
                            Przy 1% odsetek ludzie wolą trzymać pieniądze w skarpecie , bo ryzyko mniejsze
                            niż ryzyko upadku banku w takich warunkach ze względu na trudności
                            kredytobiorców.
                            Pzdr
                            • darr.darek kto chciałby gromadnego 'gromadzenia w skarpecie'? 31.10.02, 12:34
                              Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                              > > A wspomniane oszczędzanie to nie żadne chomikowanie , ale podstawa
                              > nowoczesnej
                              > > gospodarki !!! Wyjaśnienia o tym , że bank nie jest żadnym magazynem
                              > > chomikowanych papierków : w poprzednich postach .
                              >
                              >Problem wtedy był taki , że ludzie "chomikowali" pieniądze po domach na "czarną
                              > godzinę".W USA , Szwajcarii było to ok. 30-40% całości gotówki.Po prostu nie
                              >mieli zaufania do banków plajtujących jeden po drugim a woleli mieć pieniądze w
                              > domu gdyż i tak z dnia na dzień zyskiwał na wartości.Pieniędzy tych z w.w.
                              > przyczyn także nie wydawali.Były one dla gospodarki bezpowrotnie stracone
                              >pogłębiając kryzys.Pisałem już , że Hoover apelował do Amerykanów aby zanieśli
                              >je do banków

                              I właśnie w takich sytuacjach(to są już sytuacje teoretyczne - Polska jest na
                              skrajnie przeciwległym krańcu rozważań) bank cntralny MOŻE wydrukować
                              pieniądze i POŻYCZAĆ je bankom . Z tym zastrzeżeniem , że właśnie z chwilą
                              silnego przyśpieszenia obiegu pieniądza , bank centralny MUSI zacząć wycofywać
                              te setki miliardów wydrukowanych pieniędzy (tu rzadko który bank ma tą KLASĘ ,
                              aby wycofywać nadmiar , szczególnie , gdy te "papierowe wydruczki" nie zostały
                              pożyczone , ale zostały rozpieprzone przez budżet) .

                              > A co jeśli ceny spadają np. 10% rocznie.

                              Dbałość o pieniądz papierowy opiera się właśnie na relacji do cen koszyka
                              towarów . To jest ta prosta prawda , że wartość pieniądza w tej relacji nie
                              powinna ani spadać ani rosnąć .
                              Pieniądz złoty , czy to wypadku inflacji(silny spadek kosztów wydobycia złota)
                              czy deflacji był w zasadzie niemanipulowalny .

                              > Ile bank oprocentowania może
                              > zaoferować : 0 , 1 , 2 a może minus 5% ?
                              >Przy 1% odsetek ludzie wolą trzymać pieniądze w skarpecie , bo ryzyko mniejsze
                              > niż ryzyko upadku banku w takich warunkach ze względu na trudności
                              > kredytobiorców.

                              To gromadzenie pieniędzy w skarpecie nie musi być szkodliwe dla gospodarki(!) ,
                              jeśli Bank Centralny reaguje tak jak napisłem wyżej . "Dodrukowuje kredyt" :))
                              dla banków a z chwilą przyśpieszenia obiegu pieniądza (skarpeta w bieliźniarce
                              staje się np.100 razy chudsza) MUSI ZACZĄĆ WYCOFYWAĆ UDZIELONE "KREDYTY Z
                              NICZEGO" .
                              Ot , taka radość pełnej manipulowalności pieniądzem papierowym
                              (żadne "chomikowanie" , nawet w skarpecie nie jest groźne dla gospodarki) !!!

                              Te opisywne sytuacje są TAAAAK ODLEGŁE od polskiej rzeczywistości (polski bank
                              centr. nigdy nie wycofywał pieniędzy , "dodruk" był zawsze na bieżąco
                              rozpieprzany przez budżet , Polacy od 20lat nigdy nie schowali nawet złotówki
                              do skarpety) , że skupianie się na nich i rozważanie ich NIE MA ŻADNEGO
                              SENSU !!! Proszę przeczytać jeszcze raz to zdanie i jeszcze raz : NIE MA
                              ŻADNEGO SENSU !!!

                              Pzdówka Darr
            • Gość: deLUC Re: Tu chodzi chyba o ... PODSTAWOWE ZALEŻNOŚCI, IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 05.11.02, 16:18
              darr.darek napisał:

              > Gość portalu: deLUC napisał(a):
              > > a sposob obnizki stop - wg. niektorych ekonomistow (nie pamietam juz gdzie
              > o
              > > tym czytalem)
              >
              > I dalszy ciąg zabaw w "ekonomiczną" alchemię szamanów XX wieku .
              > Dokładnie w ten sposób 500lat temu jakiś alchemik mówił : "czytałem w
              jakowejś
              > mądrej księdze , że dodawszy zbyt wiele ognia do ołowiu i siarki , wtenczas
              > zamiast świetlistego złota ... żelazo rdzawe powstanie" .
              >
              > > - strategia stopniowych malych obnizek wywouje aprecjacje
              > > zlotego - podczas gdy jedna duza obnizka wywolala by efekt odwrotny.
              > > Tylko ze RPP wie co robi ... obecnie przestrzen do takiego ruchu znacznie
              > sie
              > > zawezila - czyli on nigdy nie nastapi.
              >
              > deLUC , nie rozumiesz podstawowych zależności rządzących pieniądzem i
              ekonomią
              > i teoretyzujesz wymyślając "alchemiczne" historie .

              No okazuje sie ze nie tylko ja nie znam "podstawowych" zaleznosci ale
              jeszcze pewien analityk z Treasure Management Services (albo cos), ktory to
              wczoraj w TVN (Puls Biznesu) powtorzyl w jota w jote to samo - "zlotowka bedzie
              sie umocniac dzieki strategii RPP malych stopniowych obnizek stop".

              deLUC - "Alchemik"
    • tomalka2 Re: Podnieść wartość złotego, jak co roku. 26.10.02, 11:42
      Złoty się umacnia, pomimo obniżek stóp bo zachód chce nam sprzedać jak
      najwięcej towarów i zgnoić nasz przemysł. Innymi słowy własnymi rękami (RPP i
      ktokolwiek tam jeszcze)a także za pomocą wszechpotężnych sił rynku pomagamy UE
      zdewaluować ich waluty względem złotego. Oni są tym żywotnie zainteresowani bo
      przecież zawsze prowadzili politykę słabej waluty i troszczą się o wzrost w
      swoich krajach, nawet kosztem inflacji.
      Odnośnie RPP to wysokie stopy be, redukcje stóp be, wszystko jest i tak jednym
      wielkim spiskiem i wysługiwaniem się zachodowi. Zaprawdę powiadam wam Lepper
      wygra wybory nie bójcie się.
      Niektórzy z was piszą, że odebrali jakieś wykształcenie ekonomiczne -
      sięgnijcie z powrotem do podręczników, nawet tych napisanych przez
      neokeynsistów, (keynsiści podobno wymarli w latach 70-tych).
      Dlaczegoż to złoty miałby akurat teraz słabnąć? Irlandia zagłosowała na tak,
      RPP jest potulne jak baranek i cały czas wręcz rozbudza nadzieję na kolejne
      cięcia, inflacja zejdzie w październiku w okolice 1% (akcyza). Czego
      nie brać polskich obligacji? Kupują i tak głównie Polacy zatrudnieni w
      londyńskich bankach inwestycyjnych. Ale spoko, spoko. Popatrzcie na wątek 7%
      długoterminowe perspektywy dla rynku są znacznie gorsze niż jeszcze kilka
      miesięcy temu. Ci sami którzy teraz kupują jeszcze przed końcem roku będą
      sprzedawać żeby wyciągnąć bonusik za 2002. Na wiosnę budżet będzie pożyczał
      więcej i kto wie, kto wie może nawet odwróci nam się krzywa, jeżeli Rada
      jeszcze trochę popuści na krótkim końcu. W końcu jeżeli chodzi o
      eurokonwergencję to spełniamy już krtyteria stóp długoterminowych, choć
      stwierdzenie, że jest miejsce na wzrost stóp długoterminowych byłoby może
      trochę przedwczesne.
      Co będzie się działo ze złotym, ano osłabi się i żeby to wytłumaczyć nie trzeba
      żadnych teorii spiskowych. Kto będzie temu winien? Odpowiedź jest zawsze jedna
      RPP.
      Pozdro
      • feezyk RPP 26.10.02, 18:32
        Ciekawe, wglada na to, ze RPP realizuje rady
        feezyka z watku 3 pytania. Szybkie ciecie o
        150pp-200pp. Ciekawe, co z tego wyniknie.
        A zlotowka oczywiscie musiala sie wzmocnic
        po wydarzeniach w Irlandii i Holandii.

        Pozdrawiam
        F.
        • tomalka2 Re: RPP 26.10.02, 19:34
          feezyk napisał:

          > Ciekawe, wglada na to, ze RPP realizuje rady
          > feezyka z watku 3 pytania. Szybkie ciecie o
          > 150pp-200pp. Ciekawe, co z tego wyniknie.
          > A zlotowka oczywiscie musiala sie wzmocnic
          > po wydarzeniach w Irlandii i Holandii.
          >
          > Pozdrawiam
          > F.

          Gdyby tak przepowiadać na podstawie zdolności RPP do prognozowania to
          rzeczywiście ciekawe jest co może z tego wyniknąć? Ale odpukać w niemalowane
          może tym razem uda im się osłabić złotego akurat w momencie gdy fiksowany
          będzie kurs konwersji i to tak aby jednocześnie spełniać kryteria inflacji i
          stóp procentowych, kryterium budżetowe nie zależy od nich.
          Pozdro.

          • _lafirynda Re: ale o co chodzi? 28.10.02, 00:14
            w ustawie o NBP jest zapis ze jego dzialania maja polegac szczegolnie na
            obronie wartosci zlotego, wiec NBP czuwa i stzreze
            • Gość: MACIEJ Re: ale o co chodzi? IP: *.ny325.east.verizon.net 28.10.02, 00:38
              _lafirynda napisała:

              > w ustawie o NBP jest zapis ze jego dzialania maja polegac szczegolnie na
              > obronie wartosci zlotego, wiec NBP czuwa i stzreze

              Tylko skad wziac na podwyzki dla prezesa i innych wielce zasluzonych?
              Dobrze by bylo gdyby byl wzrost gospodarczy,ale to niekonieczne,bo zawsze mozna
              zabrac tym,ktorzy sa mniej uprzywilejowani.
              Tak,ze domyslanie sie tego,co nie jest napisane jest surowo wzbronione.
            • tomalka2 Re: ale o co chodzi? 28.10.02, 22:11
              _lafirynda napisała:

              > w ustawie o NBP jest zapis ze jego dzialania maja polegac szczegolnie na
              > obronie wartosci zlotego, wiec NBP czuwa i stzreze

              Tak sobie myślę...
              Czemu RPP tak się śpieszy z redukcjami, cel inflacyjny mają już z głowy.
              Redukcje będą miały wpływ na sferę realną gdzieś za 2 lub 3 kwartały (przecież
              są opóźnienia, cel średnioterminowy wydaje się niezagrożony). O co za tym
              chodzi? I tak sobie myślę, że chodzi właśnie o kurs. Chodzi o to, chodzi o to
              żeby za te kilka kwartałów kiedy już (miejmy nadzieję) gospodarka zacznie
              trochę rosnąć i pogorszy się deficyt CA, kiedy już daj Boże budżet będzie mniej
              pożyczał (wszak Kołodek ma coś przedstawić na początku), przyszłego roku),
              kiedy już minister skarbu powie, że już w ogóle nic a nic nie sprywatyzuje, że
              właśnie wtedy złoty zacznie słabnąć. A jeżeli jeszcze inflacja zacznie trochę
              rosnąć, niedużo ale akurat tyle aby postraszyć ewentualnych amatorów obligacji
              podwyżką stóp, akurat tyle żeby nawet najmądrzejsi analitycy z banków odradzali
              kupno obligacji - wtedy właśnie złotóweczka zacznie trochę tracić. EUR=4,10 na
              koniec 2003, może 4,20, daj Boże nawet 4,35. I co wtedy? Wtedy będziemy już w
              UE jedną nogą, lub nawet dwiema nogami. I wtedy właśnie szybciutko wskoczymy do
              węża i jak najprędzej do unii monetarnej, najlepiej już po roku.
              Że mój plan jest zbyt wymyślny? Pewnie tak jest, ale cóż chodzi mi cały czas po
              głowie.

              A krótkoterminowo, krótkoterminowo to złoty w górę przynajmniej do realizacji
              zysków w drugiej połowie listopada lub w połowie grudnia - cała nadzieja w
              samoobronie.
              Zyskownych inwestycji i pozdro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka