Dodaj do ulubionych

Początki na akordeonie

29.09.11, 01:25
Wiem, że niewiele tu mam akordeonistów ale chciałabym skorzystać z cennych rad tych, które są smile
Syn (8 lat) zaczął naukę w popołudniowej SM. Na razie mu się podoba, dość chętnie ćwiczy, ale muszę przyznać, że nie spodziewałam się że w SM będzie takie tempo nauki. Na pierwszej i drugiej lekcji grał na klawiaturze ćwiczenia po kilka taktów, na trzeciej lekcji pan mu wprowadził dwa basy i na czwartej do zgrania obie ręce... Jak dla mnie to tempo piorunujące wink no ale nie jestem muzykiem (no, może amatorem- od 7 lat śpiewam w chórze). Na razie nadążamy z lekcji na lekcję z opanowaniem ćwiczeń ale jak we wtorek wieczorem dostaje nowe ćwiczenie a w czwartek w południe ma je umieć na następną lekcję to czasu na naukę niewiele... do tego teoria. Jak mówię, na razie trzymamy tempo i chciałabym aby się udało tak dalej ale potrzebuję chyba wsparcia smile))
Moje pierwsze pytanie jest takie: czy nauczyciele waszych dzieci pozwalają im się ruszać podczas gry? Bo nasz zdecydowanie nie pozwala a słyszałam, że właśnie ruch pozwala minimalizować obciążenie kręgosłupa. Ten kręgosłup trochę mnie martwi bo instrument ciężki jak nie wiem...
Pewnie tych pytań będę miała więcej ale będę dawkowała smile O ile mi ktoś odpisze...
Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • aa_k Re: Początki na akordeonie 29.09.11, 01:48
      Nie pomogę Ci niestety w temacie techniki gry, ale ponieważ sama mam problem z obciążeniem kręgosłupa córki, spróbuję trochę z tej strony. My staramy się wzmacniać mięśnie wokół kręgosłupa ćwiczeniami. Po kilka minut 2-3 razy dziennie. Ciężko idzie bo to kolejny obowiązek, ale zawsze coś smile Dobrze też jest zwyczajnie powisieć na drążku, żeby rozciągnąć kręgosłup i odciążyć. I rozważamy od czasu do czasu wizyty kontrolne u rehabilitanta. Jeśli mięśnie są pospinane rozluźni wtedy masażem. A swoją drogą plecak do szkoły też swoje waży...
      Przyrost materiału zadanego do domu u nas odbywa się równie szybko, tyle że na saksofonie.
      Powodzenia smile
    • kasiask Re: Początki na akordeonie 29.09.11, 07:28
      U nas było z pewnością wolniej, ale też Antoś uczy się grać na akordeonie guzikowym, który jest trudniejszy. W lewej ręce na początku są ze dwa, trzy akordy, których położenia musi się nauczyć. Najgorsze, czyli najtrudniejsze jest zgranie obu rąk. Przy trudniejszych utworach Antoś często ma problemy, żeby "zaskoczyć" z obiema rękami na raz. Ale my mamy świetnego nauczyciela i często jest tak, że w domu gra i gra osobno każdą rękę, a potem idzie na lekcje i jak wraca, to już gra obie razem.
      W pierwszej klasie nasz nauczyciel dawał Antosiowi dużo ćwiczeń rytmicznych, takich do wyklaskiwania, jak dla perkusistów, żeby opanował te wszystkie rytmy. Jak widzisz, że dziecko nie nadąża za tempem przez nauczyciela narzuconym to nie bój się z nim porozmawiać, Akordeon jest na prawdę trudnym instrumentem, ale jak już dziecko złapie o co chodzi to efekty są wspaniałe!smile
      No i Antoś może się ruszać w trakcie grania. Czasami to się rusza aż za bardzo. smile) Nagram to co teraz gra i wrzucę linka.
      Trzymajcie się! Powodzenia!
      A swoją drogą to dlaczego Wojtek (dobrze zapamiętałam imię??) nie gra na akordeonie guzikowym?? Nie było takiego w szkole?? Akordeon klawiszowy to przeżytek. Dzieci zaczynające na klawiszówkach i tak po 3-4 latach przechodzą na guzikowy i wtedy trzeba uczyć się od nowa. My kupiliśmy Antkowi na początku pierwszej klasy takiego małego Rusłana, a potem w drugiej Weltmaistra. Rusłan kosztował 300 zł. Weltmeister trochę drożej.
      Katarzyna
    • mama_dorota Re: Początki na akordeonie 29.09.11, 13:03
      Tempo w SM jest zabójcze, naprawdę. Teoretycznie jest możliwość dużej indywidualizacji wymagań, ale to właśnie oznacza, że jeśli dziecko jest zdolne, to wymaga się od niego naprawdę dużo.

      Najtrudniejsze jest dla mnie to, że przecież, jak każdy, mamy czasem jakąś wizytę u lekarza, chcemy pojechać na większe zakupy, czy po prostu trochę wyluzować. Niestety, aby to było możliwe trzeba wszystko dobrze planować albo po prostu nadrabiać w inne dni.

      Tak jak pisała już kiedyś Kasia, rodziny dzieci z SM są poniekąd samotne, bo niemal nie mają wolnego czasu.

      W każdym razie zgadzam się, że trzeba po prostu z nauczycielem rozmawiać. Musicie umówić się z nim ile dziennie dziecko powinno grać i tego pilnować, jak się nie uda czegoś zrealizować, to po prostu nauczyciel powinien na lekcji pomóc, ewentualnie dobrać jakieś ćwiczenia, które pomogą przejść przez trudne zagadnienie. Od tego on jest.
      • anatewka11 Re: Początki na akordeonie 29.09.11, 23:31
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Muszę się jakoś do tego wszystkiego przyzwyczaić. Póki co młodemu jeszcze chce się ćwiczyć ale nie wyobrażam sobie co będzie jak przyjdzie jakiś kryzys wink I tak jak pisze Dorota: co jeśli między wtorkowymi a czwartkowymi zajęciami "coś" nam wypadnie? Cieszę się jak jest czwartek bo do wtorku trochę czasu. Dziś mamy dwa kolejne ćwiczenia (dwa nowe basy), doszlifować jedno wcześniejsze i utrwalić nutki, bo umie już na wyrywki jak widzi ale jak pan rzuca hasło "na drugiej linii", "na trzecim polu" to mu się jeszcze myli...
        Najciekawsze jest to, że jak zaczyna jakąś nową czynność to w ogóle mu nie wychodzi i mam takie wrażenie że on tego nie opanuje a tu się okazuje że poćwiczy kilka razy i za każdym razem idzie lepiej. Dla mnie to szok bo nie podejrzewałam mojego dziecka, że tak będzie łapał smile
        Kasia, pytałam o ten guzikowy i pan potwierdził, że klawiszowe odchodzą do lamusa ale szkoła zwyczajnie ma na stanie tylko klawiszowe. Jest chyba jeden guzikowy i jak się zwolni to przydzielają go najlepszemu uczniowi (to mala szkoła więc uczniów niewielu). Więc to temat na potem.
        Jeszcze odnośnie tego braku czasu... czytałam kiedyś ten wątek na forum i wydawało mi się, że chyba nie może być tak źle, w końcu te 4 godziny w tygodniu + powiedzmy nawet godzina ćwiczeń w domu to jeszcze nie koniec świata ale teraz zaczyna do mnie docierać że coś w tym jest sad U nas jeszcze każdy weekend póki co jest zawalony bo syn pływa na żaglówce (optymist) i spędzamy dużo czasu na przystani. Chodzi też na basen. W tym roku zrezygnowaliśmy z dodatkowego angielskiego i całe szczęście. Chłopcy z sąsiedztwa już zaczynają komentować, że Wojtek ciągle robi lekcje albo ćwiczy ale jeszcze jakoś się im udaje trochę czasu przeznaczyć na zabawę. Ratuje nas to, że do muzycznej mamy 5 minut rowerem i że lada moment nie trzeba będzie go odprowadzać, będzie sam biegał.
        Przepraszam, że się tak rozpisałam ale musiałam się wygadać przed kimś kto mnie zrozumie smile
        • kasiask Re: Początki na akordeonie 30.09.11, 05:49
          Brak czasu to u nas też jest nagminny. Wszystko biegiem, w pośpiechu, z zegarkiem w ręku. Wczoraj jeden grał w jednym pokoju na akordeonie, drugi w drugim na wiolonczeli. ale był hałas! Jak na Akademii Muzycznej. smile)
          • aa_k Re: Początki na akordeonie 30.09.11, 07:58
            Z tym czasem to nie do końca najgorsza sprawa - zawsze jest go tyle samo wink 24 h na dobę...
            Zawodowo zajmuję się tym tematem, więc jeśli chcecie dostosuję fajne szkolenie do sytuacji grających dzieci i ich mam. Zmiana wymagać będzie przełamania pewnych schematów myślowych i popróbowania na własnej skórze co działa, co nie.

            Anatewka, z kryzysami w szkole muzycznej trzeba chyba nauczyć się żyć. Wykorzystaj to co napisałaś o skokowym przyswajaniu umiejętności przez syna smile Jeśli umiejętnie odwróci się uwagę dziecka (ćwiczę to na swojej córce) od tego, że na początku nie wychodzi i uda się nakłonić je do ćwiczenia nowych rzeczy zgodnie z zasadą (przykładowo): 10 minut grania nowego materiału niezależnie od rezultatów a potem dziecko decyduje, czy chce jeszcze dłużej ćwiczyć, to okazuje się, że po 2-3 próbach przełamują ten trudny etap i są krok dalej.
            Nie wiem, czy zrozumiale to opisałam... mam nadzieję... kawa dziś słabo zadziałała i mgła za oknem smile
            • anatewka11 Re: Początki na akordeonie 04.10.11, 23:02
              Zdecydowanie z tym czasem to trzeba zmienić podejście; jest go oczywiście tyle samo, na niektóre rzeczy go nie starcza ale trzeba docenić, że tak naprawdę dużo mniej go teraz marnujemy (np. przed komputerem wink). Wojtkowi zawsze mówię, że ma poćwiczyć 10 minut i on wie, że to jest dużo krócej niż na lekcji (która mu bardzo szybko mija!) i jest ok. I takie 10-15 minut powtórzymy sobie 2-3 razy dziennie i starczy póki co. Z czwartku na wtorek to w ogóle rewelacja i zaliczył nawet ćwiczenie "dla chętnych", gorzej jest z wtorku na czwartek.
              Dzisiaj się dowiedziałam, że za miesiąc pierwszy "występ"... na szczęście na dziecku to nie zrobiło wrażenia smile No i dowiedziałam się, że pan nie ma żadnych zastrzeżeń do Wojtka. Czyli dobrze, nie?
              aa_k, tę metodę z zagadywaniem stosuję całkiem nieświadomie odkąd się zaczęła szkoła smile To jest śmieszne, bo jak np. mówię "to zagrasz jeszcze 5 minut i spokój " to syn na to "nie, zagram jeszcze tylko 10 razy" wink nieświadom, że to dłużej niż te moje 5 minut wink
              • anatewka11 Re: Początki na akordeonie 18.10.11, 00:12
                Witajcie, szukam w necie dostępu do dobrze zeskanowanej książki Szkoła na akordeon Kulpowicza (albo możliwości zakupu starej książki w dobrym stanie np. na allegro). Mamy ją wypożyczoną z biblioteki ale jest w opłakanym stanie (a ma mu wystarczyć na kilka lat). Chciałam kupić nową (są na allegro) ale pan nam odradza bo podobno te nowe są tak klejone, że raz się rozłoży i strony fruwają. Wymyśliłam więc żeby drukować po trochu i oprawić jakoś solidnie ale do tego potrzebuję porządną wersję. Może coś poradzicie?
                Poza tym u nas wszystko ok. Wojtek zaczął grać z książeczki Abecadło akordeonisty w której są przyjemne krótkie pioseneczki i fajnie sobie radzi. Oczywiście ćwiczenia z podręcznika to podstawa. Zauważyłam, że już nie jestem w stanie go pilnować czy dobrze gra, bo jak na prawą rękę ma ósemki to nie nadążam patrzeć w nuty, że już nie wspomnę o basach. Ale bierzemy to na słuch, zresztą sam widzi kiedy się myli i jakoś sobie radzi. Mój mąż już dawno wymiękł i twierdzi, że nie jest w stanie go przypilnować czy dobrze ćwiczy.
                A czy wy chodziłyście z dziećmi na lekcje z instrumentu? Jeśli tak, to jak długo?
                Pozdrawiam serdecznie
                • mama_dorota Re: Początki na akordeonie 18.10.11, 14:55
                  > A czy wy chodziłyście z dziećmi na lekcje z instrumentu? Jeśli tak, to jak dług
                  > o?

                  Chodziłam w I klasie prawie na każdą lekcję, a od II raz w tygodniu do córki. Do syna, który był starszy, rozpoczął od IV klasy chodzę czasami i zawsze nauczyciel mówi, że dobrze, że jestem, bo musi mi coś powiedzieć/pokazać.

                  Jeśli nie możecie nadążyć z nutami, to chyba nie ma problemu, bo z tym dziecko poradzi sobie samo. Bardziej pomoc rodzica jest potrzebna aby dopilnować regularnego ćwiczenia i postawy przy grze. Ja oprócz tego poprawiam dzieci, jak słyszę, że grają nierówno (włączam metronom) albo za krótko grają długie nuty, zwracam uwagę na kiepską barwę dźwięku. Problemów z intonacją, zgubionych krzyżyków i bemoli nie wysłyszę, do tego jednak potrzeba muzyka. Dzieci są coraz starsze i coraz bardziej samodzielne.

                  Osobiście jednak uważam, że warto znać przynajmniej nuty będąc rodzicem małego muzyka. Mnie się nie raz przydała tak umiejętność, ale jest mnóstwo rodziców, którzy nut nie znają, a dzieci radzą sobie świetnie.
                • mama_mak Re: Początki na akordeonie 18.10.11, 15:11
                  patrzylas na Chomikuj za tymi nutami ?

                  Ja chodze z dzieciem na lekcje, choc juz nie uczestnicze w tej nowej szkole, po prostu wyczulam, ze tak jest lepiej, ale moja ma 5 lat, wiec to nie to samo, no i ja smama ,chociazme daleka od artystki, umiem grac, wiec cwicze z nia, wpodobnym systemi jak Ty, zereszta, po 3 razy dziennie smile
      • anatewka11 Re: JAK WAM IDZIE??? 27.10.11, 22:06
        Całkiem fajnie jest smile Postępy chyba są bo coraz to nowe ćwiczenia i piosenki przerabia. Teraz szlifuje pioseneczkę "Uczeń I klasy" z "Abecadła Akordeonisty" na pierwszy występ. Plus oczywiście ćwiczenia z podręcznika. Pan mówi, że muzycznie dobrze mu idzie, że ma łatwość grania ale kiepsko z koncentracją i przez to robi błędy. No w każdym razie póki co robi się coraz większym fanem akordeonu, choć podczas ćwiczeń czasem się buntuje, że już dosyć (czyli tak po 5 minutach wink) ale łatwo daje się namówić na dalsze ćwiczenie.
        Jeśli chodzi o książkę to faktycznie na chomiku jest ich trochę ale nie jestem tam zarejestrowana. Czy to bezpieczny portal? nie naciągają na nic? można się zarejestrować tylko po to żeby ściągać?
        Pozdrawiam
        • mama_dorota Re: JAK WAM IDZIE??? 28.10.11, 10:26
          Kłopoty z koncentracją u pierwszaków to typowa sprawa. Instrument doskonale pomaga ją poprawiać. Zobaczysz, że już za rok będzie w tej kwestii o niebo lepiej, choć nadal nie doskonale. Nie bez powodu lekcje do młodszych dzieci trwają tylko 30 minut.
          • mama_dorota Re: JAK WAM IDZIE??? 28.10.11, 10:32
            A ściągane z chomika to nie jest niebezpieczna czynność dla komputera. Większym problemem jest łamanie tam praw autorskich poprzez umożliwienie kopiowania osobom, które nie zakupiły danej publikacji. Owszem, nie wszystko można zdobyć, ale te dostępne książki muzyczne są takie drogie głównie dlatego, że mało kto je kupuje i mają niski nakład.

            Już tu na forum trochę o tym dyskusji było, bo nie sposób całkowicie odciąć się od tego procederu, ale warto mieć świadomość, że to jest niezgodne z prawem. Ja swoje dość zdecydowane stanowisko tłumaczę tym, że jako programista komputerowy mogę być w kilka sekund okradziona z tego, nad czym pracowałam przez kilkanaście lat, tylko dlatego, że jest to łatwe.
            • anatewka11 Re: JAK WAM IDZIE??? 28.10.11, 14:37
              No właśnie o to mi chodziło- czy to jest zgodne z prawem. Bo mój mąż ma może jeszcze bardziej radykalne poglądy do Ciebie wink (z racji swojego zawodu) i w życiu się nie zgodzi na łamanie prawa. Ja chciałam kupić ten podręcznik na allegro ale pan mi zdecydowanie odradził, bo w tych nowych momentalnie fruwają kartki. Będę chyba zaglądała na allegro w poszukiwaniu starego.
              • mama_dorota Re: JAK WAM IDZIE??? 28.10.11, 20:25
                Ustaw sobie na allegro w ulubionych, żeby ci codziennie przychodziła informacja. Jak tak jednego "białego kruka" wyśledziłam, ale to trwało 2 miesiące. W bibliotece szkolnej nie ma tej książki? Można jeszcze napisać ogłoszenie i powiesić je w szkole.
                • anatewka11 Re: JAK WAM IDZIE??? 29.10.11, 11:37
                  Właśnie mamy z biblioteki ale jest w fatalnym stanie. U nas w szkole jest czterech akordeonistów więc nawet ogłoszenie niepotrzebnesmile Na allegro bywają, w tej chwili są dwie podniszczone ale pewnie prędzej czy później pojawi się jakaś porządniejsza. Bo ta nasza może czterech lat nie przetrwać smile
                  Jutro mamy imieniny pradziadka i Wojtek wyraził chęć zagrania przed całą rodziną smile Zagra 3 pioseneczki i zobaczymy jak mu wyjdzie smile Rodzina jest bardzo życzliwa więc nie powinien się stresować. Nawet jeden wujek grał kiedyś na akordeonie w zespole więc jestem ciekawa przyjęcia wojtkowego występu smile
                  • mama_dorota Re: JAK WAM IDZIE??? 29.10.11, 15:16
                    Ale jak są zniszczone te książki? Bo jak tylko kartki wypadają, to ja bym kupiła i zbindowała albo wpięła do segregatora. Może biblioteka by poszła na taki układ, że ty na własny koszt to zrobisz, to byłby tylko koszt bindowania albo segregatora.
                    • anatewka11 Re: JAK WAM IDZIE??? 05.11.11, 00:50
                      mama-dorota: one są po prostu wyeksploatowane smile kartki nie fruwają ale są całe postrzępione, popisane itp. Po prostu przeszły przez wielu uczniów. No i skoro mają być na 4 lata to przyjemniej by się było uczyć z nowego ale z kolei w tych nowych wydaniach kartki fruwają smile Generalnie to nie problem, w końcu pewnie mi się uda kupić stare wydanie ale porządne i z chęcią po zakończeniu nauki zostawimy je w bibliotece (chyba że też doprawi) smile
                      W niedzielę Wojtek miał pierwszy występ przed rodziną (dużą, w tym jeden wujek po szkole muzycznej na akordeonie), zagrał 3 piosenki i spotkał się z aplauzem no i spodobało mu się to. We wtorek ma pierwszy występ w szkole i zobaczymy czy go trema nie zje smile Główny problem to koncentracja (a raczej jej brak) i utrzymanie równomiernego tempa. Resztą jestem zaskoczona, że tak łatwo mu idzie (rozczytywanie nowych utworków, uczenie się na pamięć i te wszystkie techniczne sprawy- że w ogóle to łyka) smile Jednak takie małe dzieciaki mają faktycznie chłonne umysły smile Nie to co my...
    • darmuz09 Re: Początki na akordeonie 23.01.20, 12:48
      W grze na akordeonie kręgosłup nie odgrywa roli, gdyż gramy w pozycji siedzącej.Powiem więcej, koryguje ze względu na wymaganą prostą postawę w poz. siedzącej.Należałoby się martwić o wagę tornistrów szkolnych i ogólnie mało ruchu dynamicznego na co dzień.W szkołach muzycznych są pewne sztywne wymagania programowe, podobnie jak w szkołach elementarnych.Jeśli dziecko nie wymaga kształcenia zawodowego muzycznego, lepiej znaleźć nieformalne ośrodki nauki jak ogniska muzyczne, domy kultury, szkoły muzyki rozrywkowej lub lekcje prywatne.W przyszłości zawsze można wrócić na poziom kształcenia formalnego, gdy uczeń uzna że to jest właśnie jego powołanie.W wielu krajach zachodu i Azji tak właśnie najczęściej wygląda początkowy etap kształcenia muzycznego.Oczywiście poza czystym talentem dzieciaków zdeterminowanych raczej do systematyczności ćwiczeń niźli do predyspozycji jako takich.Szopen był geniuszem poprzez ćwiczenia, rodzinne uwarunkowania, ale nie miał wszystkich cech słuch u muzycznego.Np. nie posiadał słuchu tembrowego na odpowiednim poziomie, co nie pozwalało na prowadzenie-dyrygenturę orkiestrową.Nie jesteśmy doskonali, ważne abyśmy próbowali poznać, a co za tym idzie bawić się muzyką.Akordeon jest doskonałym instrumentem, posiadającym niezwykłą ekspresję oraz ze względu na najbliższy możliwy kontakt fizyczny z ludzkim ciałem zespala się z duchem.Jeśli dziecko nie wymaga w/w kryteriów kierujących do zawodu muzyka, dobrą alternatywą jest keyboard, tak mało doceniany w naszym kraju, a dający niezłą satysfakcję w muzykowaniu jak też wszechstronnie rozwijający każdy rodzaj słuchu muzycznego samoistnie.Oczywiście dobór instrumentu należy dokonać z fachowcem-muzykiem.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka