Dodaj do ulubionych

Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza?

IP: *.dyn.optonline.net 27.12.02, 20:08
W ciagu ostatnich kilkudziesieciu lat wzrost gospodarczy w Europie byl
znacznie nizszy niz w USA. W ostatnim roku ekonomia USA rozwijala sie juz w
tempie ponad dwukrotnie wyzszym niz ekonomia Europy i wielu ekonomistow
twierdzi ze nawet ten mierny rozwoj gospodarki Europy napedzany byl sztucznie
poprzez sztuczne utrzymywanie wysokiej wartosci dolara.

Od pieciu lat jednak coraz glosniejsze w USA staja sie glosy liderow
najwiekszych firm w USA wypowiadajace sie za zmniejszeniem wartosci dolara.
Optymalnie najlepie byloby jezeli obnizono by wartosc dolara o dalsze 10-15
procent w stosunku do glownych walut reszty swiata i to mogloby spowodowac
nawet ponad dwukrotny wzrost gospodarki amerykanskiej.

Szefowie firm w USA sa szczegolnie niezadowoleni z neutralnej pozycji Busha
ktory podobnie jak Clinton nie robi nic aktywnie w kierunku oslabienia waluty
pomimo ze wielu z nich przypuszczalo ze oslabienie waluty bedzie jednym z
pierwszych krokow nowej administracji Busha dwa lata temu.

Makroekonomisci twierdza ze oslabienie wartosci dolara, jak zwykle, odbije
sie na gospodarce reszty calego swiata i szczegolnie teraz kiedy ekonomie
krajow poza USA rozwijaja sie znacznie wolniej niz gospodarka USA obnizenie
wartosci dolara przyczyni sie do dramatycznego wzrostu w ekonomii USA ale
moze spowodowac powazna recesje w reszcie swiata, szczegolnie w krajach
takich jak Japonia czy kraje Europy ktore od dawna borykaja sie ze swoimi
ekonomiami pomimo sztucznej transfuzji jaka jest silny dolar.

Co stanie sie w rzeczywistosci trudno jest przewidziec ale wyglada na to ze
Bush moze ewentualnie zmienic pozycje i aktywnie zaczac walczyc o obnizenie
wartosci dolara po to aby spektakularnie podniesc wzrost ekonomiczny w USA i
obnizyc rekordowo wysokie bezrobocie w USA przed zblizajacymi sie wyborami za
dwa lata.

MBS

Obserwuj wątek
    • komentator Fantazje o ekonomii USA 27.12.02, 21:31

      To co piszesz zupelnie nie trzyma sie kupy. Wzrost ekonomiczny USA
      byl od dawna finansowany z zewnatrz, ostatnio na sumy rzedu 500 mld
      $ rocznie. Oszustwa i kreatywna ksiegowosc zrobily swiatowe rynki w
      konia. Teraz nastepuje przebudzenie i rynek kaze zaplacic sobie
      wysoka cene za ten przewal.

      Opowiadanie ze spadek kursu dolara wywola spektakularny wzrost ekonomiczny
      w USA to aberracja. Spadek kursu dolara potrzebny do likwidacji deficytu
      jest tak duzy ze spowoduje kompletne zamieszanie. Moze na przyklad spowodowac
      ze swiatowy rynek surowcowy przejdzie z rozliczen w dolarach na rozliczenia
      w euro co spowodowaloby by upadek obecnego *stylu* ekonomii USA. Liczac sie
      z ta grozba probuje sie zabezpieczyc poprzez uzycie sily militarnej. Pytanie
      wiec jak dlugo bedzie mozna sila kontrolowac procesy ekonomiczne.
      • Gość: MBS Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dyn.optonline.net 27.12.02, 22:52
        komentator napisała:

        >
        > To co piszesz zupelnie nie trzyma sie kupy. Wzrost ekonomiczny USA
        > byl od dawna finansowany z zewnatrz, ostatnio na sumy rzedu 500 mld
        > $ rocznie. Oszustwa i kreatywna ksiegowosc zrobily swiatowe rynki w
        > konia. Teraz nastepuje przebudzenie i rynek kaze zaplacic sobie
        > wysoka cene za ten przewal.

        Tutaj kazdy wiedzial w co inwestuje. Ostatecznie kazdy wiedzial na czym
        opieraja sie ceny akcji firm takich jak Enron czy WorldCom. Nawet Greenspan
        ostrzegal publicznie przed "abboracja" rynkowa tworzona przez spekulantow nie
        bioracych pod uwage nawet podstaw z ekonomii 101. W praktyce jest tak zawsze i
        w kazdym rynku
      • Gość: Jozef Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dip.t-dialin.net 28.12.02, 02:55
        Tu link na temat tego parokrotnie szybszego rozwoju gospodarczego USA w stosunku do Europy.....
        mwhodges.home.att.net/product.htm
        • Gość: MACIEJ Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.ny325.east.verizon.net 28.12.02, 19:18
          Gość portalu: Jozef napisał(a):

          > Tu link na temat tego parokrotnie szybszego rozwoju gospodarczego USA w
          stosunk
          > u do Europy.....
          > <a
          href="http://mwhodges.home.att.net/product.htm"target="_blank">mwhodges.home
          > .att.net/product.htm</a>

          Te raporty sa pisane przez jednego GRANDFATHER do drugiego GRANDFATHER,z tym ze
          obaj maja daleko posuniete zwapnienie mozgu.
          • Gość: Janusz Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dip.t-dialin.net 28.12.02, 19:39
            Cos w tych podanych statystykach musi byc,gdyz USA ma coraz wiekszy minus w bilansie handlowym - ok.500 mld $,
            a Niemcy,niby tak drodzy,rekordowy eksport co roku i nadwyzka 100 mld euro,mimo klopotow zjednioczeniowyvh.
            I zatrudnienie w biurokracji jest w USA procentowo duzo wyzsze niz w RFN,a wydawalo by sie ze jest na odwrot.
            • Gość: MBS Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dyn.optonline.net 28.12.02, 20:23
              Gość portalu: Janusz napisał(a):

              > Cos w tych podanych statystykach musi byc,gdyz USA ma coraz wiekszy minus w
              bil
              > ansie handlowym - ok.500 mld $,
              > a Niemcy,niby tak drodzy,rekordowy eksport co roku i nadwyzka 100 mld
              euro,mimo
              > klopotow zjednioczeniowyvh.
              > I zatrudnienie w biurokracji jest w USA procentowo duzo wyzsze niz w RFN,a
              wyda
              > walo by sie ze jest na odwrot.

              To jest normalne i z reguly kraje w stagnacji gospodarczej, tak jak Niemcy czy
              Japonia, z zasady nie kupuja wiele same i w takich warunkach jedynie moga
              szukac bardziej rozwijajacych sie rynkow w ktorych istnieje popyt na produkty
              czy uslugi. W sytuacji globalnej rozwoj USA jest znacznie szybszy niz glownych
              partnerow handlowych takich wlasnie jak Japonia czy Niemcy wiec popyt na rynku
              amerykanskim jest wyzszy.

              Poza tym rozwoj w Niemczech i w Japonii byl wolniejszy poprzez kilkanascie lat
              wiec zmniejszyly sie przez ten czas stopy zyciowe i sila nabywcza obywateli
              tych krajow. Dwadziescia czy 30 lat temu ekonomie Niemiec i Japonii byly
              proporcjonalnie znacznie wieksze w porownaniu do ekonomii USA niz teraz wiec
              istnialy bardziej tradycyjne cykle zwiekszonego eksportu a nastepnie importu. W
              tej chwili Japonia od kilkunastu lat jest praktycznie w recesji i w Niemczech
              tez od kilkunastu lat wzrost jest anemiczny co doprowadzilo do sytuacji gdzie
              sila nabywcza Japonczyka czy Niemca jest znacznie nizsza niz sila nabywcza
              Amerykanina wiec fundamentalne nie jest mozliwe w praktyce aby sytuacja sie
              odwrocila i Niemiec czy Japonczyk mogl kupic wiecej czegokolwiek az do momentu
              kiedy ich sila nabywcza wzrosnie.

              MBS
              • komentator Re: Fantazje o ekonomii USA 28.12.02, 20:48
                Gość portalu: MBS napisał(a):

                > To jest normalne i z reguly kraje w stagnacji gospodarczej, tak jak Niemcy
                czy
                > Japonia, z zasady nie kupuja wiele same i w takich warunkach jedynie moga
                > szukac bardziej rozwijajacych sie rynkow w ktorych istnieje popyt na
                produkty
                > czy uslugi. W sytuacji globalnej rozwoj USA jest znacznie szybszy niz
                glownych
                > partnerow handlowych takich wlasnie jak Japonia czy Niemcy wiec popyt na
                rynku
                > amerykanskim jest wyzszy.
                >
                > Poza tym rozwoj w Niemczech i w Japonii byl wolniejszy poprzez kilkanascie
                lat
                > wiec zmniejszyly sie przez ten czas stopy zyciowe i sila nabywcza obywateli
                > tych krajow. Dwadziescia czy 30 lat temu ekonomie Niemiec i Japonii byly
                > proporcjonalnie znacznie wieksze w porownaniu do ekonomii USA niz teraz wiec
                > istnialy bardziej tradycyjne cykle zwiekszonego eksportu a nastepnie
                importu. W
                >
                > tej chwili Japonia od kilkunastu lat jest praktycznie w recesji i w
                Niemczech
                > tez od kilkunastu lat wzrost jest anemiczny co doprowadzilo do sytuacji
                gdzie
                > sila nabywcza Japonczyka czy Niemca jest znacznie nizsza niz sila nabywcza
                > Amerykanina wiec fundamentalne nie jest mozliwe w praktyce aby sytuacja sie
                > odwrocila i Niemiec czy Japonczyk mogl kupic wiecej czegokolwiek az do
                momentu
                > kiedy ich sila nabywcza wzrosnie.

                To jest poglad pie-in-tje-sky zupelnie nie uwzgledniajacy realiow. Realnie
                bowiem rozwoj USA odbywal sie na kredyt KONSUMPCYJNY. Ekonomia USA stala sie
                ekonomicznym nowotworem oszukujacym swiat na doplyw towaru w zamian za zielone
                papiery. Ludzie w USA kupili w ten sposob towaru na wiele trylionow (US)
                dolarow. Gdy ludzie kupuja wiecej i to w statystykach wychodzi na wzrost PKB.
                To ze wzrost jest na zagraniczny kredyt nie widac wprost. ALe jak sie spojrzy
                na liczby to sa on jasne.

                Co by sie nie powiedzialo o Japonii i Niemczech ktore maja swoje wlasne
                potezne problemy to jedno jest pewne: maja on potezne NADWYZKI bilansu
                platniczego. Wiec te ekonomie nie zyja na zagraniczny kredyt.

                Fenomen USA jest prosty: dzieki wierze w dolara ktory swiat bral bez
                opamietania i skladowal w bankach mozna bylo drukowac fenomenalne ilosci
                (roczny przyrost pieniadza 10-14% jest na granicy absurdu) bez wywolywania
                inflacji i miec doplyw towaru za 0.5 tryliona rocznie ponad mozliwosci.
                Ten etap sie teraz konczy a powrot do rownowagi bedzie brutalny i bolesny.


                • Gość: Leszek Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dip.t-dialin.net 28.12.02, 22:09
                  Srednia placa na godzine wynosi w USA ok.15 $,w Niemczech
                  ok 15 euro.Czyli nie ma roznicy w zarobku brutto.Mimo,ze
                  Niemiec pracuje 1540 godz.rocznie ,a Amerykanin 1950.
                  I Niemiec ma dni wolne oczywiscie pelnoplatne.A wiec jego
                  wydajnosc pracy jest duzo wyzsza niz Amerykanina.Roznice zaczynaja sie przy wyplacie netto,ktora w USA jest duzo
                  wyzsza.
                  • Gość: MACIEJ Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.ny325.east.verizon.net 28.12.02, 22:24
                    Gość portalu: Leszek napisał(a):

                    > Srednia placa na godzine wynosi w USA ok.15 $,w Niemczech
                    > ok 15 euro.Czyli nie ma roznicy w zarobku brutto.Mimo,ze
                    > Niemiec pracuje 1540 godz.rocznie ,a Amerykanin 1950.
                    > I Niemiec ma dni wolne oczywiscie pelnoplatne.A wiec jego
                    > wydajnosc pracy jest duzo wyzsza niz Amerykanina.

                    Nie myl zarobkow z wydajnoscia.
                    Zarobki moga byc odzwierciedleniem sily zwiazkow zawodowych,natomiast wydajnosc
                    to jest produkcja podzielona na ilosc roboli.
                    Wydajnosc w EU to okolo 72% wydajnosci amerykanskiej.

                    > Roznice zaczynaja sie przy wyp
                    > lacie netto,ktora w USA jest duzo
                    > wyzsza.
                    • Gość: Leszek Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dip.t-dialin.net 28.12.02, 23:54
                      Tylko ze UE to z jednaj strony Norwegia,Dania,RFN a z drugiej Grecja ,Hiszpania,Portugalia,Wlochy.
                      Udzial konsumpcji prywatnej w dochodzie narodowym USA jest najwyzszy w porownaniu z innymi krajami,miedzy innymi dlatego,ze Amerykanie wydaja cale pieniadze majace do dyspozycji czyli dochod pochadzacy z pracy plus kredyty.To powoduje wprawdzie rozwoj popytu,ale zadluzenie Amerykanina nie liczac nieruchomosci jest najwyzsze na swiecie i kwota oszczedzania jest w porownaniu z czolowymi krajami europejskimi bardzo niska,wynosi ok.0-3% a w RFN 10-12%,Japonii nawet wiecej.Ta kwota jest bardzo wazna dla bankow udzielajacych kredyty.USA maja wprawdzie ok 10
                      bln.dochodu narodowego,ale zysk gospodarki USA to ok.500 mld $,co w polaczeniu z niska kwota oszczedzania,500 mld
                      minusem w handlu zagranicznym,120 mld minusem w budzecie panstwa,500 mld na wydatki wojskowe i zblizajaca sie wojna w Iraku jest niebezpieczna mieszanka.USA jest zdane na doplyw kapitalu zagranicznego,a dzieje sie w tej chwili cos odwrotnego.Ucieczka od dolara.
                      • Gość: MBS Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dyn.optonline.net 29.12.02, 00:31
                        Gość portalu: Leszek napisał(a):

                        > Tylko ze UE to z jednaj strony Norwegia,Dania,RFN a z drugiej
                        Grecja ,Hiszpania
                        > ,Portugalia,Wlochy.

                        Te inne kraje nie sa problemem w Europie lub sie nie licza
                  • Gość: MBS Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dyn.optonline.net 28.12.02, 23:41
                    Gość portalu: Leszek napisał(a):

                    > Srednia placa na godzine wynosi w USA ok.15 $,w Niemczech
                    > ok 15 euro.Czyli nie ma roznicy w zarobku brutto.Mimo,ze
                    > Niemiec pracuje 1540 godz.rocznie ,a Amerykanin 1950.
                    > I Niemiec ma dni wolne oczywiscie pelnoplatne.A wiec jego
                    > wydajnosc pracy jest duzo wyzsza niz Amerykanina.Roznice zaczynaja sie przy
                    wyp
                    > lacie netto,ktora w USA jest duzo
                    > wyzsza.

                    Niewielu ludzi dostaje placone za godzine pracy
                    • Gość: Leszek Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.02, 00:22
                      Gość portalu: MBS napisał(a):

                      > Gość portalu: Leszek napisał(a):
                      >
                      > > Srednia placa na godzine wynosi w USA ok.15 $,w Niemczech
                      > > ok 15 euro.Czyli nie ma roznicy w zarobku brutto.Mimo,ze
                      > > Niemiec pracuje 1540 godz.rocznie ,a Amerykanin 1950.
                      > > I Niemiec ma dni wolne oczywiscie pelnoplatne.A wiec jego
                      > > wydajnosc pracy jest duzo wyzsza niz Amerykanina.Roznice zaczynaja sie prz
                      > y
                      > wyp
                      > > lacie netto,ktora w USA jest duzo
                      > > wyzsza.
                      >
                      > Niewielu ludzi dostaje placone za godzine pracy
                • Gość: MBS Re: Fantazje o ekonomii USA IP: *.dyn.optonline.net 28.12.02, 23:23
                  komentator napisała:

                  ...
                  > To jest poglad pie-in-tje-sky zupelnie nie uwzgledniajacy realiow. Realnie
                  > bowiem rozwoj USA odbywal sie na kredyt KONSUMPCYJNY. Ekonomia USA stala sie
                  > ekonomicznym nowotworem oszukujacym swiat na doplyw towaru w zamian za
                  zielone
                  > papiery. Ludzie w USA kupili w ten sposob towaru na wiele trylionow (US)
                  > dolarow. Gdy ludzie kupuja wiecej i to w statystykach wychodzi na wzrost PKB.
                  > To ze wzrost jest na zagraniczny kredyt nie widac wprost. ALe jak sie spojrzy
                  > na liczby to sa on jasne.

                  Kredyt jest normalnym narzedziem prowadzenia biznesu. To czy tobie
                  automatycznie kazdy bank daje karte kredytowa z linia kredytowa $1 miliona,
                  $100 tys. czy tylko $20tys. zalezy wylacznie od twoich wlasnych zdolnosci
                  kredytowych. Podobnie czy jest to na zero procent czy na 15% zalezy tez glownie
                  od twoich wlasnych zdolnosci kredytowych. To ze Dell, najwieksza firma
                  komputerowa na swiecie, dostaje zaplacone za komputer 5 tygodni wczesniej niz
                  potrzebuje zaplacic dostawcom z calego swiata tez wylacznie zalezy od zdolnosci
                  kredytowych firmy Dell i gwarantuje ci ze jezeli otworzysz swoja fabryke
                  pecetow to najprawdopodobniej bedziesz musial placic dostawcom na poczatku za
                  czesci znacznie wczesniej i na poczatku nie beda konkurowac o mozliwosc dostaw
                  do ciebie. Kredyt wiec kazdy czlowiek czy firma dostaje wedlug wlasnych
                  mozliwosci wiec jaki tu problem? Zawsze ludzie z lepsza zdolnoscia kredytowa
                  otrzymuja wiecej i lepsze warunki kredytu kiedy ci z mala zdolnoscia kredytowa
                  powinni placic znacznie wyzsze oprocentowanie i z reguly powinni byc dodatkowo
                  ubezpieczani.

                  A tak na marginesie zakupy nie wplywaja na PKB.

                  > Co by sie nie powiedzialo o Japonii i Niemczech ktore maja swoje wlasne
                  > potezne problemy to jedno jest pewne: maja on potezne NADWYZKI bilansu
                  > platniczego. Wiec te ekonomie nie zyja na zagraniczny kredyt.

                  Poniewaz niebo wydaje sie niebieskie to dlatego pada dzisiaj snieg? Co ma
                  bilans platniczy do jakiegokolwiek kredytu zagranicznego czy rodzimego?

                  > Fenomen USA jest prosty: dzieki wierze w dolara ktory swiat bral bez
                  > opamietania i skladowal w bankach mozna bylo drukowac fenomenalne ilosci
                  > (roczny przyrost pieniadza 10-14% jest na granicy absurdu) bez wywolywania
                  > inflacji i miec doplyw towaru za 0.5 tryliona rocznie ponad mozliwosci.

                  Tak prawde mowiac to wszystkie kiedykolwiek wydrukowane dolary stanowia tylko
                  kilka procent dolarow w obiegu wiec napewno te co sa fizycznie skladowane w
                  bankach nie maja wplywu na cokolwiek.

                  > Ten etap sie teraz konczy a powrot do rownowagi bedzie brutalny i bolesny.

                  Etap czego sie niby konczy? Recesja skonczyla sie w USA dokladnie rok temu i
                  znowu jest wzrost gospodarczy. Jezeli administracja Busha zrobi to co
                  spodziewaja sie liderzy biznesu w USA czyli aktywnie przyczyni sie do
                  oslabienia dolara to nastapi tylko podwyzszenie wzrostu gospodarczego oraz
                  zmniejszenie bezrobocia (choc tutaj wielu uwaza ze obnizanie bezrobocia ponizej
                  5 lub 6 procent jest niewydajne i prowadzi z reguly do inflacji). Jezeli cos
                  bolesnego sie wydarzy to jest oczywiste ze wtedy nieco trudniej bedzie i ze
                  zmniejszonymi zyskami bedzie sie konkurowalo firmom np. z Japonii czy z Niemiec.

                  MBS
      • Gość: Luj Sprostowanie- 495 mld. IP: *.proxy.aol.com 28.12.02, 22:52


        >
        > To co piszesz zupelnie nie trzyma sie kupy. Wzrost ekonomiczny USA
        > byl od dawna finansowany z zewnatrz, ostatnio na sumy rzedu 500 mld
        > $ rocznie. Oszustwa i kreatywna ksiegowosc zrobily swiatowe rynki w
        > konia. Teraz nastepuje przebudzenie i rynek kaze zaplacic sobie
        > wysoka cene za ten przewal.

        495 mld. Za "piatke" wam F-16 opchnelismy. Z tego ze "dwojka" trafi do bankow.
        Pomalu do przodu.
    • caesar_pl Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? 29.12.02, 02:40
      Przyczyna "slabosci" gospodarki niemieckiej jest tylko i wylacznie z powodu
      NRD.W RFN zostawalo by rocznie 70 mld.Euro na inne wydatki.
      To przylaczenie to tak,jakby przylaczyc prawie dwie Polski do USA
      (ludnosc 1:4)zaplacic im wszystkim emerytury,ochrone zdrowia i 67%bezrobotnego
      przy 18% bezrobotnych,wybudowac autostrady ,zmodernizowac szpitale itd.
      USA nie zapewnia nawet 35 mln.obywatelom minimum socjalnego,nie mowie juz o
      ubezpieczeniu lekarskim,studiowaniu,emeryturze w wys.70 % ostatniego
      wynagrodzenia.A Niemcy to robia z tymi 16 mln.Polakopodobnych w NRD.A tam
      pracowalo 95% kobiet.A nie dlatego,ze takie pracowite,ale ze musialy,bo byla
      bieda.A teraz maja emeryturki.Inne panstwa by klekly na kolana pod ciezarem
      wydatkow,a Niemcy to dalej 2 eksporter na swiecie ,kraj urlopowiczowow, jeden z
      najlepiej zagospodarowanych i porzadnych krajow i stopa zyciowa jedna z
      najwyzszych na swiecie(mam na mysli RFN)
      Tam wyzej jakis kolega podal link na temat gospodarki USA w ostatnich
      dziesiecioleciach.Chyba nikt go nie czytal,bo wlasnie te tematy,o ktorych sie
      tu dyskutuje tam sa poruszane i nie jast tak rozowo,jak nas tu niektorzy by
      chcieli przekonac.(wydajnosc,koszty administracji,zadluzenie USA i jego
      obywateli itd)
      • Gość: MBS Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dyn.optonline.net 29.12.02, 05:49
        caesar_pl napisał:

        > Przyczyna "slabosci" gospodarki niemieckiej jest tylko i wylacznie z powodu
        > NRD.W RFN zostawalo by rocznie 70 mld.Euro na inne wydatki.
        > To przylaczenie to tak,jakby przylaczyc prawie dwie Polski do USA
        > (ludnosc 1:4)zaplacic im wszystkim emerytury,ochrone zdrowia i 67%
        bezrobotnego
        > przy 18% bezrobotnych,wybudowac autostrady ,zmodernizowac szpitale itd.
        > USA nie zapewnia nawet 35 mln.obywatelom minimum socjalnego,nie mowie juz o
        > ubezpieczeniu lekarskim,studiowaniu,emeryturze w wys.70 % ostatniego
        > wynagrodzenia.A Niemcy to robia z tymi 16 mln.Polakopodobnych w NRD.

        Wschodnie Niemcy stanowily zaledwie 8% GDP Niemiec Zachodnich wiec w zadnym
        przypadku nie powinny stanowic jakiegokolwiek problemu. W tej chwili transfer z
        zachodnich Niemiec do wschodniej czesci to zaledwie 4% GDP wiec to jest
        praktycznie nic. Ostatecznie polaczono NAJLEPIEJ funkcjonujacy kraj
        komunistyczny wtedy na swiecie a nie rozpoczynano budowy Niemiec od ruin i
        podstaw tak jak zrobiono to powiedzmy z kompletnie zniszczonymi i zdruzgotanymi
        Niemcami czy Japonia po 1945 roku. Poza tym w Japonii i w Niemczech po II
        Wojnie Swiatowej potrzeba bylo budowac caly system polityczny od podstaw tez i
        pomimo tego 10 lat pozniej oba kraje nie byly w anemicznej letargii lecz juz
        wtedy byly wzrastajacymi potegami ekonomicznymi na klase swiatowa.

        We wschodnich Niemczech GDP na glowe mieszkanca wynosi okolo $16 tys. kiedy
        srednia w Niemczech to $26,2 tys. W jaki sposob ty sobie wyobrazasz ze ktos
        moze przezyc na emeryturze 70% z tego? A jak ma przezyc ktos zarabiajacy mniej
        niz przecietna? Tutaj nalezy dodac ze koszt zycia w Niemczech jest wyzszy niz w
        USA. Poza tym szpitale i generalnie sluzba zdrowia stala we wschodniej czesci
        na takim samym lub lepszym poziomie co na zachodzie wiec jezeli cokolwiek to ci
        ze wschodu mogli najwyzej pomoc tym na zachodzie ale nie odwrotnie. Poza tym
        opieka zdrowotna w Niemczech jest na takim samym poziomie jak w Kanadzie wiec
        jezeli nic nie dolega to jest to OK ale jezeli cos naprawde dolega to wtedy
        trzeba szukac jakiegos lepszego szpitala gdzies indziej
        • Gość: Mirek Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.02, 15:38
          Gospodarka USA wzrasta 3 razy szybciej niz w RFN,a zarobek sredni jak w RFN.Ciekawe.I to przy 2000 godzin rocznie.A USA nie takie bogate ,bo poza centrami wielkich miast syf,chaupy z drzewa , niebo kabli nad glowami i dziury na drogach.
          Oh,Niemcy sa w porownaniu pieknym krajem.Najwiecej BMW,MB,AUDI,Porsche , najwiecej wyjazdow na urlop,najwiecej autostrad i oszczednosci na ksiazeczce.
          • Gość: MACIEJ Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.ny325.east.verizon.net 29.12.02, 16:00
            Gość portalu: Mirek napisał(a):

            > Gospodarka USA wzrasta 3 razy szybciej niz w RFN,a zarobek sredni jak w
            RFN.Cie
            > kawe.I to przy 2000 godzin rocznie.A USA nie takie bogate ,bo poza centrami
            wi
            > elkich miast syf,chaupy z drzewa , niebo kabli nad glowami i dziury na
            drogach.
            > Oh,Niemcy sa w porownaniu pieknym krajem.Najwiecej BMW,MB,AUDI,Porsche ,
            najwie
            > cej wyjazdow na urlop,najwiecej autostrad i oszczednosci na ksiazeczce.

            Zapomniales o stagnacji i braku przyrostu naturalnego.
            Juz niedlugo jeden Niemiec bedzie robil na jednego emeryta i wtedy zobaczymy
            jak to budzet wytrzyma.
            • Gość: Mirek Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.02, 16:18
              Wydajnosc pracy w RFN rosnie 2 razy szybciej niz w USA
              (patrz link podany w jednym z postow)i Niemcy oczekuja od Polski,Czech i Wegrow po wejsciu do UE mlodego miesa do roboty.
        • Gość: Mareczek Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.02, 17:23
          Gość portalu: MBS napisał(a):

          > caesar_pl napisał:
          >
          > > Przyczyna "slabosci" gospodarki niemieckiej jest tylko i wylacznie z powod
          > u
          > > NRD.W RFN zostawalo by rocznie 70 mld.Euro na inne wydatki.
          > > To przylaczenie to tak,jakby przylaczyc prawie dwie Polski do USA
          > > (ludnosc 1:4)zaplacic im wszystkim emerytury,ochrone zdrowia i 67%
          > bezrobotnego
          > > przy 18% bezrobotnych,wybudowac autostrady ,zmodernizowac szpitale itd.
          > > USA nie zapewnia nawet 35 mln.obywatelom minimum socjalnego,nie mowie juz
          > o
          > > ubezpieczeniu lekarskim,studiowaniu,emeryturze w wys.70 % ostatniego
          > > wynagrodzenia.A Niemcy to robia z tymi 16 mln.Polakopodobnych w NRD.
          >
          > Wschodnie Niemcy stanowily zaledwie 8% GDP Niemiec Zachodnich wiec w zadnym
          > przypadku nie powinny stanowic jakiegokolwiek problemu. W tej chwili transfer z
          >
          > zachodnich Niemiec do wschodniej czesci to zaledwie 4% GDP wiec to jest
          > praktycznie nic. Ostatecznie polaczono NAJLEPIEJ funkcjonujacy kraj
          > komunistyczny wtedy na swiecie a nie rozpoczynano budowy Niemiec od ruin i
          > podstaw tak jak zrobiono to powiedzmy z kompletnie zniszczonymi i zdruzgotanymi
          >
          > Niemcami czy Japonia po 1945 roku. Poza tym w Japonii i w Niemczech po II
          > Wojnie Swiatowej potrzeba bylo budowac caly system polityczny od podstaw tez i
          > pomimo tego 10 lat pozniej oba kraje nie byly w anemicznej letargii lecz juz
          > wtedy byly wzrastajacymi potegami ekonomicznymi na klase swiatowa.
          >
          > We wschodnich Niemczech GDP na glowe mieszkanca wynosi okolo $16 tys. kiedy
          > srednia w Niemczech to $26,2 tys. W jaki sposob ty sobie wyobrazasz ze ktos
          > moze przezyc na emeryturze 70% z tego? A jak ma przezyc ktos zarabiajacy mniej
          > niz przecietna? Tutaj nalezy dodac ze koszt zycia w Niemczech jest wyzszy niz w
          >
          > USA. Poza tym szpitale i generalnie sluzba zdrowia stala we wschodniej czesci
          > na takim samym lub lepszym poziomie co na zachodzie wiec jezeli cokolwiek to ci
          >
          > ze wschodu mogli najwyzej pomoc tym na zachodzie ale nie odwrotnie. Poza tym
          > opieka zdrowotna w Niemczech jest na takim samym poziomie jak w Kanadzie wiec
          > jezeli nic nie dolega to jest to OK ale jezeli cos naprawde dolega to wtedy
          > trzeba szukac jakiegos lepszego szpitala gdzies indziej
          • Gość: MBS Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dyn.optonline.net 30.12.02, 02:57
            komentator napisała:
            ...
            > Bezrobocie w Polsce wzrasta przy wzroscie produkcji, znacznym wzroscie
            > eksportu i niewielkim ale zawsze wzroscie PKB. Jednoczesnie odbywa sie
            > to przy bardzo niskiej inflacji i silnej walucie. Opanowana jest sytuacja
            > w systemie finansow publicznyhc a deficyt platniczy nie rosnie wykladniczo.
            >
            > Oznacza to ze ekonomia polska przechodzi okres glebokiej restrukturyzacji i
            > wzrostu wydajnosci. Jest to zjawisko niezmiernie pozytywne i swiadczy o
            > wzmacnianiu podstaw makroekonomicznych...

            Wydajnosc spada co zreszta potwierdzasz powyzej. Jezeli nastepuje wzrost
            produkcji i wzrost eksportu a wzrost PKB jest niewielki to znaczy ze wydajnosc
            spada. Ostateczne w PGR-ach kilkadziesiat lat temu potrafiono zrobic dokladnie
            to samo czyli gwaltownie podwyzszyc produkcje i nawet eksport (wtedy byly to
            szynki) bez wielkiego wplywu na to co jedynie jest wazne czyli PKB.

            MBS
            • Gość: MACIEJ CZACHA PUCHNIE OD PROBLEMO.ECONOMY IN A DEEP SHIT. IP: *.ny325.east.verizon.net 30.12.02, 04:12
              Gość portalu: MBS napisał(a):

              > komentator napisała:
              > ...
              > > Bezrobocie w Polsce wzrasta przy wzroscie produkcji, znacznym wzroscie
              > > eksportu

              Zatrzymajmy sie tu na moment,zeby nie oglupiac ludzi.
              Export "procentowo" wzrasta szybciej niz import ale w dalszym ciagu"wartosciowo"
              jest duzo nizszy (ok 1 mld doll) od importu.
              Jesli export wzrosl o 19,6% od wartosci 3 mld doll ,a import wzrosl 16,4% od
              wartosci 4 mld doll -to wartosciowo deficyt handlowy sie zwieksza i to jest
              nasz najwiekszy sukces w przylaczaniu sie do EU.

              > > i niewielkim ale zawsze wzroscie PKB.

              Jesli PKB to wartosc towarow i uslug sprzedanych w danym okresie czasu-to
              trzeba tu oczywiscie wlaczyc 1 mld doll nadwyzki importu nad exportem.

              Czyli jak by to powiedzial komentator:Polska zyje na kredyt identycznie jak
              USA,dlatego ze wiecej importujemy niz exportujemy I TRZEBA BEDZIE ZA TO KIEDYS
              SLONO ZAPLACIC.

              > > Jednoczesnie odbywa sie
              > > to przy bardzo niskiej inflacji i silnej walucie.

              WLASNIE TEJ SILNEJ WALUCIE ZAWDZIECZAMY DEFICYT HANDLOWY -CZYLI ZYCIE NA KREDYT.


              > > Opanowana jest sytuacja
              > > w systemie finansow publicznyhc a deficyt platniczy nie rosnie wykladniczo

              SYTUACJA W FINANSACH PUBLICZNYCH JEST TYLKO W PLANIE BUDZETU OPANOWANA,TAK SAMO
              JAK BYLA OPANOWANA ROK TEMU-CZYLI NIEOPANOWANA.
              DEFICYT PLATNICZY RZECZYWISCIE ROSNIE.

              > > Oznacza to ze ekonomia polska przechodzi okres glebokiej restrukturyzacji
              > i
              > > wzrostu wydajnosci. Jest to zjawisko niezmiernie pozytywne i swiadczy o
              > > wzmacnianiu podstaw makroekonomicznych...

              GOSPODARKA POLSKI JEST IN A DEEP SHIT,BO BEZROBOCIE I DEFICYT HANDLOWY BEDA
              ROSLY.

              P.S. MADRZY LUDZIE KOMENTATORZE WYJECHALI JUZ Z KRAJU I NIE MAJA ZAMIARU
              POWRACAC.

              "wzmacnianie podstaw makroekonomicznych" = CZACHA PUCHNIE OD PROBLEMOW.

              > Wydajnosc spada co zreszta potwierdzasz powyzej. Jezeli nastepuje wzrost
              > produkcji i wzrost eksportu a wzrost PKB jest niewielki to znaczy ze
              wydajnosc
              > spada. Ostateczne w PGR-ach kilkadziesiat lat temu potrafiono zrobic
              dokladnie
              > to samo czyli gwaltownie podwyzszyc produkcje i nawet eksport (wtedy byly to
              > szynki) bez wielkiego wplywu na to co jedynie jest wazne czyli PKB.
              >
              > MBS
              • komentator Re: CZACHA PUCHNIE OD PROBLEMO.ECONOMY IN A DEEP 30.12.02, 14:33
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > Zatrzymajmy sie tu na moment,zeby nie oglupiac ludzi.
                > Export "procentowo" wzrasta szybciej niz import ale w dalszym
                >ciagu"wartosciowo"
                > jest duzo nizszy (ok 1 mld doll) od importu.
                > Jesli export wzrosl o 19,6% od wartosci 3 mld doll ,a import wzrosl 16,4% od
                > wartosci 4 mld doll -to wartosciowo deficyt handlowy sie zwieksza i to jest
                > nasz najwiekszy sukces w przylaczaniu sie do EU.

                No, raz zaczales przytaczac konkretne liczby i widac sytuacje. Jak najbardziej
                masz racje.

                Mowa byla o tym ze eksport znacznie rosnie czyli dynamika jest dobra i jest to
                bardzo pozytywny objaw aktywnosci. Poza tym jest to zupelnie inna sytuacja
                niz jakis czas temu gdy import rosl lawinowo a eksport spadal. W skali roku
                deficyt stabilizuje sie.


                > > > i niewielkim ale zawsze wzroscie PKB.
                > Jesli PKB to wartosc towarow i uslug sprzedanych w danym okresie czasu-to
                > trzeba tu oczywiscie wlaczyc 1 mld doll nadwyzki importu nad exportem.
                > Czyli jak by to powiedzial komentator:Polska zyje na kredyt identycznie jak
                > USA,dlatego ze wiecej importujemy niz exportujemy I TRZEBA BEDZIE ZA TO
                > KIEDYS SLONO ZAPLACIC.

                Jak najbardziej masz racje. Dlatego deficyt handlowy jest jednym z
                najpowazniejszych problemow makroekonomicznych w Polsce. Pocieszeniem jest
                fakt ze deficyt bardzo zmalal w stosunku do poprzednich lat.

                Mozna wiec powiedziec ze ekonomie USA i polska maja ten sam problem. Tyle ze
                w USA tym problemem nikt sie nie przejmuje bo placi sie za import w dolarach
                wiec wystarczy drukowanie na pokrycie hehe.

                > > > Jednoczesnie odbywa sie
                > > > to przy bardzo niskiej inflacji i silnej walucie.
                > WLASNIE TEJ SILNEJ WALUCIE ZAWDZIECZAMY DEFICYT HANDLOWY -CZYLI ZYCIE NA
                > KREDYT

                To jest problem na ktory nie da sie wykrzyczec w prostej odpowiedzi.
                Slaba waluta i silna waluta maja swoje plusy i minusy. Faktem jest ze
                przewidywano zalamanie polskiego eksportu a nic takiego nie nastpialo,
                przeciwnie, jest duzy wzrost.

                > > > Opanowana jest sytuacja
                > > > w systemie finansow publicznyhc a deficyt platniczy nie rosnie wyklad
                > niczo
                > SYTUACJA W FINANSACH PUBLICZNYCH JEST TYLKO W PLANIE BUDZETU OPANOWANA,TAK
                SAMO

                Rok temu grozilo zalamanie budzetu, nic takiego nie nastapilo. Nie widac tez
                by zalamanie grozilo w przyszlym roku.

                > JAK BYLA OPANOWANA ROK TEMU-CZYLI NIEOPANOWANA.DEFICYT PLATNICZY
                >RZECZYWISCIE ROSNIE.

                W poprzednim okresie rosl wykladniczo, nastapilo znaczne spowolnienie wzrostu
                przy wzmocnieniu waluty. Nie widac wiec tu problemow na przyszlosc.

                > > > Oznacza to ze ekonomia polska przechodzi okres glebokiej restrukturyz
                > acji i
                > > > wzrostu wydajnosci. Jest to zjawisko niezmiernie pozytywne i swiadczy
                > o wzmacnianiu podstaw makroekonomicznych...
                > GOSPODARKA POLSKI JEST IN A DEEP SHIT,BO BEZROBOCIE I DEFICYT HANDLOWY BEDA
                > ROSLY.
                > P.S. MADRZY LUDZIE KOMENTATORZE WYJECHALI JUZ Z KRAJU I NIE MAJA ZAMIARU
                > POWRACAC.
                > "wzmacnianie podstaw makroekonomicznych" = CZACHA PUCHNIE OD PROBLEMOW.
                > > Wydajnosc spada co zreszta potwierdzasz powyzej. Jezeli nastepuje wzrost
                > > produkcji i wzrost eksportu a wzrost PKB jest niewielki to znaczy ze
                > wydajnosc spada.

                Brednie, zupelne brednie. Jak o bywa u jankesow zadziwiasz ingorancja. Sam
                przytaczasz liczby a pozniej majaczysz ideologicznie. Jezel np. eksport
                skacze o 20% to gdzie jest spadek?.

                Tak samo jest z bezrobociem. W Polsce buduje sie ekonomie rynkowa, najpierw
                trzeba miec porzadne podstawy makro a potem bezrobocie bedzie spadac, inaczej
                sie nie da.

                >Ostateczne w PGR-ach kilkadziesiat lat temu potrafiono zrobic
                > dokladnie
                > > to samo czyli gwaltownie podwyzszyc produkcje i nawet eksport (wtedy byly
                > to
                > > szynki) bez wielkiego wplywu na to co jedynie jest wazne czyli PKB.

                No wlasnie, znasz czasy komunizmu i stad nie rozumiesz ekonomii rynkowej.

                • Gość: MBS Re: Wydajnosc w Polsce. . . krecenie kol w miejscu IP: *.dyn.optonline.net 30.12.02, 15:05
                  komentator napisała:

                  ...
                  > > > Wydajnosc spada co zreszta potwierdzasz powyzej. Jezeli nastepuje wzr
                  > ost
                  > > > produkcji i wzrost eksportu a wzrost PKB jest niewielki to znaczy ze
                  > > wydajnosc spada.
                  >
                  > Brednie, zupelne brednie. Jak o bywa u jankesow zadziwiasz ingorancja. Sam
                  > przytaczasz liczby a pozniej majaczysz ideologicznie. Jezel np. eksport
                  > skacze o 20% to gdzie jest spadek?. . .

                  To jest proste jezeli zastanowisz sie zanim napiszesz glupoty jak powyzej.
                  Mozna podnosic produkcje i eksport o 20 i 100 lub 1000 procent ale dochod lub
                  PKB na skale panstwa powinno co najmniej wynosic tyle samo aby WYDAJNOSC byla
                  taka sama. Aby wydajnosc sie powiekszala potrzebne jest zwiekszenie zwiekszenie
                  PKB przy mniejszym wzroscie.

                  Ostatecznie wlasnie w dawnych PGR-ach robiono to samo czyli podnoszono
                  produkcje o 100 czy 1000 procent ale ze zmniejszonymi zyskami wiec wydajnosc
                  ciagle spadala pomimo gwaltowynych wzrostow produkcji.

                  MBS
              • Gość: , Ha!!! IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 30.12.02, 18:06
                Zostalo napisane:

                Zatrzymajmy sie tu na moment,zeby nie oglupiac ludzi. Export "procentowo"
                wzrasta szybciej niz import ale w dalszym ciagu"wartosciowo" jest duzo nizszy
                (ok 1 mld doll) od importu. Jesli export wzrosl o 19,6% od wartosci 3 mld
                doll ,a import wzrosl 16,4% od wartosci 4 mld doll -to wartosciowo deficyt
                handlowy sie zwieksza i to jest nasz najwiekszy sukces w przylaczaniu sie do EU.

                Jesli PKB to wartosc towarow i uslug sprzedanych w danym okresie czasu-to
                trzeba tu oczywiscie wlaczyc 1 mld doll nadwyzki importu nad exportem.

                Polska zyje na kredyt identycznie jak USA,dlatego ze wiecej importujemy niz
                exportujemy I TRZEBA BEDZIE ZA TO KIEDYS SLONO ZAPLACIC.
                WLASNIE TEJ SILNEJ WALUCIE ZAWDZIECZAMY DEFICYT HANDLOWY -CZYLI ZYCIE NA KREDYT.

                GOSPODARKA POLSKI JEST IN A DEEP SHIT,BO BEZROBOCIE I DEFICYT HANDLOWY BEDA
                ROSLY. MADRZY LUDZIE WYJECHALI JUZ Z KRAJU I NIE MAJA ZAMIARU POWRACAC.


                I co?
                Czy ja mam sie pod tym podpisac?!
                No pewnie, ze tak.
                • Gość: MBS Re: Wydajnosc w Polsce. . . krecenie kol w miejscu IP: *.dyn.optonline.net 31.12.02, 21:06
                  Gość portalu: , napisał(a):

                  > Zostalo napisane:
                  >
                  > Zatrzymajmy sie tu na moment,zeby nie oglupiac ludzi. Export "procentowo"
                  > wzrasta szybciej niz import ale w dalszym ciagu"wartosciowo" jest duzo nizszy
                  > (ok 1 mld doll) od importu. Jesli export wzrosl o 19,6% od wartosci 3 mld
                  > doll ,a import wzrosl 16,4% od wartosci 4 mld doll -to wartosciowo deficyt
                  > handlowy sie zwieksza i to jest nasz najwiekszy sukces w przylaczaniu sie do
                  EU
                  > .
                  >
                  > Jesli PKB to wartosc towarow i uslug sprzedanych w danym okresie czasu-to
                  > trzeba tu oczywiscie wlaczyc 1 mld doll nadwyzki importu nad exportem.
                  >
                  > Polska zyje na kredyt identycznie jak USA,dlatego ze wiecej importujemy niz
                  > exportujemy I TRZEBA BEDZIE ZA TO KIEDYS SLONO ZAPLACIC.
                  > WLASNIE TEJ SILNEJ WALUCIE ZAWDZIECZAMY DEFICYT HANDLOWY -CZYLI ZYCIE NA
                  KREDYT
                  > .
                  >
                  > GOSPODARKA POLSKI JEST IN A DEEP SHIT,BO BEZROBOCIE I DEFICYT HANDLOWY BEDA
                  > ROSLY. MADRZY LUDZIE WYJECHALI JUZ Z KRAJU I NIE MAJA ZAMIARU POWRACAC.
                  >
                  >
                  > I co?
                  > Czy ja mam sie pod tym podpisac?!
                  > No pewnie, ze tak.

                  Normalnie okres recesji sluzy do usuniecia nadmiaru tluszczu i poprawienia
                  wydajnosci. Niestety w Polsce problemy wydaja sie nieco glebsze poniewaz juz
                  dwuletnia recesja nie powoduje widocznych zmian wydajnosci na lepsze.

                  "Od połowy roku nie wzrasta wydajność pracy w przemyśle. Brak poprawy
                  wydajności pracy do pewnego stopnia może stabilizować wielkość stopy
                  bezrobocia, ale jednocześnie nie zwiększa konkurencyjności polskich produktów."

                  Zarch.rp.pl/a/rz/2002/12/20021202/200212020054.html?
                  k=on;t=2002120120021231

                  "Bezrobocie w krajach Unii maleje, w Polsce - rośnie. Unijny eksport do Polski
                  kreuje tam 800 tys. miejsc pracy, ale Polsce zabiera ich znacznie więcej, bo
                  krajowa wydajność pracy odpowiada około 40 proc. średniej unijnej. Struktura
                  importu powoduje pogłębienie dystansu technologicznego, a więc i różnice w
                  poziomie wydajności pracy."

                  Ja nie mam nic przeciwko temu aby wydajnosc w Polsce osiagnela stopien
                  wydajnosci amerykanskiej ale tutaj tez nieco reali jest konieczne. Trudno jest
                  wybierac sie na ksiezyc jezeli posiada sie tylko motyke i tutaj podobnie zanim
                  wyskoczy sie z ta motyka na ksiezyc to proponuje na poczatek zahamowanie
                  poglebiajacego sie dystansu wydajnosci pomiedzy Polska a UE a nastepnie
                  osiagniecie przynajmniej poziomu wydajnosci UE i dopiero wtedy osiaganie
                  poziomu wydajnosci w USA. :-)

                  arch.rp.pl/a/rz/2002/12/20021216/200212160042.html?k=on;t=2002120120021231

                  MBS
              • Gość: przecinek Re: CZACHA PUCHNIE OD PROBLEMO.ECONOMY IN A DEEP IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 04.01.03, 20:07
                "Polska zyje na kredyt identycznie jak USA,dlatego ze wiecej importujemy niz
                exportujemy I TRZEBA BEDZIE ZA TO KIEDYS SLONO ZAPLACIC."

                Jeszcze dodam, iz wyglada raczej na to, ze z dymem ida oszczednosci.
                Mniejsza stopa zadluzenia gospodarstw. Efekt oczywiscie jednakowy.
                • Gość: MBS Re: CZACHA PUCHNIE OD PROBLEMO.ECONOMY IN A DEEP IP: *.dyn.optonline.net 04.01.03, 20:36
                  Gość portalu: przecinek napisał(a):

                  > "Polska zyje na kredyt identycznie jak USA,dlatego ze wiecej importujemy niz
                  > exportujemy I TRZEBA BEDZIE ZA TO KIEDYS SLONO ZAPLACIC."
                  >
                  > Jeszcze dodam, iz wyglada raczej na to, ze z dymem ida oszczednosci.
                  > Mniejsza stopa zadluzenia gospodarstw. Efekt oczywiscie jednakowy.

                  Problem w tym ze w USA przecietni ludzie zamiast trzymac pieniadze w bankach
                  inwestuja (jeden z najwyzszych wskaznikow inwestycyjnych). W Polsce inwestuja
                  tylko nieliczni.

                  MBS
                  • Gość: , Re: CZACHA PUCHNIE OD PROBLEMO.ECONOMY IN A DEEP IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 04.01.03, 20:49
                    MBS napisał:

                    W Polsce inwestuja tylko nieliczni.


                    A ja sie pytam: za co maja inwestowac?
                    Ha?

                    Vat is The Economy Killer.
                    • Gość: MBS Re: CZACHA PUCHNIE OD PROBLEMO.ECONOMY IN A DEEP IP: *.dyn.optonline.net 04.01.03, 23:13
                      Gość portalu: , napisał(a):

                      > MBS napisał:
                      >
                      > W Polsce inwestuja tylko nieliczni.
                      >
                      >
                      > A ja sie pytam: za co maja inwestowac?
                      > Ha?
                      >
                      > Vat is The Economy Killer.

                      Ja mialem na mysli inwestowanie proporcjonalnie do zarobkow czy dochodow jest
                      od dawna znacznie wyzsze w USA niz w rescie swiata. Jest oczywiste ze w Polsce
                      zarobki sa nizsze i podatki wyzsze ale faktem jest tez ze nigdy nie istnialy
                      wielkie tradycje inwestycyjne. Zreszta Polska jest kiepskim przykladem z uwagi
                      na inne czynniki i tutaj bardziej porownywalne z USA sa ekonomie najbardziej
                      rozwinietych krajow takich jak Japonia czy Niemcy gdzie tez proporcjonalnie
                      przecietny czlowiek inwestuje znacznie mniej i tradycyjnie woli oszczedzone
                      pieniadze trzymac w banku.

                      MBS
    • Gość: rybb Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 01.01.03, 18:50
      male poprawki...

      Gość portalu: MBS napisał(a):

      > W ciagu ostatnich kilkudziesieciu lat wzrost gospodarczy w Europie byl
      > znacznie nizszy niz w USA. W ostatnim roku ekonomia USA rozwijala sie juz w
      > tempie ponad dwukrotnie wyzszym niz ekonomia Europy i wielu ekonomistow
      > twierdzi ze nawet ten mierny rozwoj gospodarki Europy napedzany byl sztucznie
      > poprzez sztuczne utrzymywanie wysokiej wartosci dolara.

      nie kilkudziesieciu... sprobuj raczej kilkunastu (skok dochodow w Ameryce
      nastapil glownie w latach 90tych).
      w ostatnim roku? jestes juz w 2003 roku czy cos ci sie pomylilo? w 2001 roku
      gospodarka europeska rozwinela sie wiecej od amerykanskiej. w 2002 roku wzrost
      w USA bedzie (najprawdopodobniej) 2 razy wyzszy.

      > Od pieciu lat jednak coraz glosniejsze w USA staja sie glosy liderow
      > najwiekszych firm w USA wypowiadajace sie za zmniejszeniem wartosci dolara.
      > Optymalnie najlepie byloby jezeli obnizono by wartosc dolara o dalsze 10-15
      > procent w stosunku do glownych walut reszty swiata i to mogloby spowodowac
      > nawet ponad dwukrotny wzrost gospodarki amerykanskiej.

      ladnie to brzmi ale to nie jest takie proste... spadek wartosci dolara ma
      znaczacy wplyw na inflacje, szybko da dominujaca pozycje euro ktory z uwagi na
      ograniczenia makroekonomiczne w wspolnocie walutowej, zniweczy amerykanskie
      zycie na kredyt. owszem, daloby to impuls eksportowy ale inflacja szybko by
      dogonila i zniweczyla poczatkowe korzysci... poza tym spadek dolara moze
      pociagnac za soba spadek jena, wiec korzysci eksportowe moga byc zludne. sila
      dolara zawsze byla istotna czescia amerykanskiego cudu. utrata zaufania do tej
      waluty moze spowodowac tez reakcje lancuchowa w warunkach istnienia mocnej
      konkurentki walutowej w postaci euro... masowe przerzucanie sie na euro na
      rynkach i w rezerwach krajow moze zrzucic dolara jeszcze nizej niz zyczylaby to
      sobie administracja. okresowo dobrze, ale dlugookresowo ciezko powiedziec.
      gdyby ekonomia byla taka prosta to po kilkakrotnych spadkach wartosci jena juz
      dawno Japonia powinna przezywac rozkwit.

      > Makroekonomisci twierdza ze oslabienie wartosci dolara, jak zwykle, odbije
      > sie na gospodarce reszty calego swiata i szczegolnie teraz kiedy ekonomie
      > krajow poza USA rozwijaja sie znacznie wolniej niz gospodarka USA obnizenie
      > wartosci dolara przyczyni sie do dramatycznego wzrostu w ekonomii USA ale
      > moze spowodowac powazna recesje w reszcie swiata, szczegolnie w krajach
      > takich jak Japonia czy kraje Europy ktore od dawna borykaja sie ze swoimi
      > ekonomiami pomimo sztucznej transfuzji jaka jest silny dolar.
      >
      > Co stanie sie w rzeczywistosci trudno jest przewidziec ale wyglada na to ze
      > Bush moze ewentualnie zmienic pozycje i aktywnie zaczac walczyc o obnizenie
      > wartosci dolara po to aby spektakularnie podniesc wzrost ekonomiczny w USA i
      > obnizyc rekordowo wysokie bezrobocie w USA przed zblizajacymi sie wyborami za
      > dwa lata.

      zastanawiam sie jeszcze dlaczego nikt nie zwraca uwage na demografie...
      chociazby japonia: mozna zauwazyc ze pomimo ciagu recesji pkb na glowe w ppp w
      latach 90tych wzrosla nieznacznie, czyli ogolnie maja lepszy dobrobyt niz 10
      lat temu. wszystko przez to ze podobnie jak Europa Japonia ma ujemny przyrost
      naturalny. warto zauwazyc ze przyrost PKB na glowe w latach 90tych nie jest
      wcale imponujacy jak go porownac z przyrostem w Europie. absurdalnie stagnacja
      w Europie z 1% wzrostem jest bardziej pozytywny niz wzrost 1,5% w USA. realnie
      bowiem bogactwo europejczyka rosnie szybciej od bogactwa amerykanina.
      • Gość: MBS Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dyn.optonline.net 01.01.03, 23:28
        Gość portalu: rybb napisał(a):

        > nie kilkudziesieciu... sprobuj raczej kilkunastu (skok dochodow w Ameryce
        > nastapil glownie w latach 90tych).
        > w ostatnim roku? jestes juz w 2003 roku czy cos ci sie pomylilo? w 2001 roku
        > gospodarka europeska rozwinela sie wiecej od amerykanskiej. w 2002 roku
        wzrost
        > w USA bedzie (najprawdopodobniej) 2 razy wyzszy.

        "Dystans między USA i UE w niektórych dziedzinach powiększył się, zamiast się
        zmniejszyć. PKB UE pozostaje na poziomie 65 proc. PKB USA - w tej dziedzinie
        dystans jest największy od lat 60."
        www.futurum.gov.pl/media/biuletyn/2002_03_22GB_wizje_reformyUnii.htm
        Dystans pomiedzy UE a USA zwieksza sie od dawna. W ostatnich kilkunastu latach
        wzrost w USA byl okolo 2 razy wyzszy od wzrostu gospodarczxego w UE a juz w
        ostatnim 2002 roku wzrost byl juz ponad 3 razy wyzszy w USA niz w UE

        > ladnie to brzmi ale to nie jest takie proste... spadek wartosci dolara ma
        > znaczacy wplyw na inflacje,

        Oczywiscie widac to po spadajacych gwaltownie cenach ale nie bedzie to
        dlugotrwale poniewaz na poczatu 2003 przewidywane jest ze Fed bedzie
        interweniowac reflacja.

        > szybko da dominujaca pozycje euro ktory z uwagi na
        > ograniczenia makroekonomiczne w wspolnocie walutowej, zniweczy amerykanskie
        > zycie na kredyt.

        Kredyt w otwartym globalnym rynku plynie stad skad jest on najlatwiejszy i
        najtanszy. Jezeli rynek kredytowy jest gorszy w USA to bierze sie kredyt gdzies
        z Europy a jezeli gorzej jeest w Europie to bierze sie kredyt z Japonii. Te
        czasy kiedy byly ograniczenia nawet zostaja obalane w Europie i w Polsce wiec
        wyzszy kredyt w jednym rejonie automatycznie pozwala na wziecie innego taniego
        kredytu z innego regionu.

        A jezeli wszystkie rynki na swiecie podnioslyby stopy procentowe do powiedzmy
        10% to napewno amerykanie, tak samo jak konsumenci w innych krajach,
        ograniczyliby pozyczki proporcjonalnie.

        > owszem, daloby to impuls eksportowy ale inflacja szybko by
        > dogonila i zniweczyla poczatkowe korzysci... poza tym spadek dolara moze
        > pociagnac za soba spadek jena, wiec korzysci eksportowe moga byc zludne. sila
        > dolara zawsze byla istotna czescia amerykanskiego cudu.

        Zapewne zapomniales ze w USA istnieje wolny globalny rynek takze walutowy od
        dawna wiec w praktyce nie gra roli czy placisz dolarami czy kartoflami tak
        dlugo jak ten rynek jest zupelnie wolny i jezeli komus nie odpowiada placenie
        dolarami to moze to zrobic w kazdej innej walucie dostpnej na swiecie. W
        rzeczywistosci wiekszosc firm globalnych i np. rzad amerykanski wola placic w
        lokalnej walucie kiedykolwiek jest to mozliwe od lat. Wiec obojetnie czy sa to
        ogorki z Polski czy np. wynajecie poligonu w Polsce to zaplata
        najprawdopodobniej przychodzi w lokalnej walucie czyli w zlotowkach.

        Te czasy kiedy istniala stala niezmienna wartosc np. sztabki zlota a waluty
        wlacznie z dolarem byly sztywno oparte na tej sztabce zlota minely bardzo dawno
        temu wiec nie widze w jakikolwiek sposob uzywanie obojetnie jakiej rynkowej
        waluty w 2002 jest lepsze od innej. Byc moze problemy mieliby tutaj tylko
        ludzie lub firmy w krajach gdzie ustawowo nie dopuszcza sie uzywania innych
        walut.

        > utrata zaufania do tej
        > waluty moze spowodowac tez reakcje lancuchowa w warunkach istnienia mocnej
        > konkurentki walutowej w postaci euro... masowe przerzucanie sie na euro na
        > rynkach i w rezerwach krajow moze zrzucic dolara jeszcze nizej niz zyczylaby
        to
        >
        > sobie administracja. okresowo dobrze, ale dlugookresowo ciezko powiedziec.

        W XXI wieku waluta nie gra roli i w otwartym globalnym rynku walutowym strata
        zaufania do waluty nie gra roli poniewaz handlarze zawsze moga w ciagu sekund
        przezucic miliardy dolarow czy euro gdzie indziej. Utrata zaufania waluty jest
        praktycznie jedynie problemem w zamknietych krajach gdzie nie ma wolnego rynku
        walutowego. Dla przykladu bylo to problemem w Argentynie gdzie rzad praktycznie
        usunal wolny rynek wiec ludzie nie mogli swobodnie wymienic swoich peso ale to
        jest zupelnie inny problem.

        W USA jak zapewne powinienes wiedziec istnieje najwiekszy rynek walutowy na
        swiecie gdzie dziennie obraca sie ponad bilionem dolarow. Tak potezny rynek
        bierze poprawki na wszystko obojetnie czy jest to deflacja, reflacja czy
        inflacja bardzo szybko i bezproblemowo.

        > gdyby ekonomia byla taka prosta to po kilkakrotnych spadkach wartosci jena
        juz
        > dawno Japonia powinna przezywac rozkwit.

        Jak juz zaznaczalem poprzednio w wolnym globalnym rynku walutowym waluta nie
        gra roli. Rozchodzi sie o rzeczywista wytworzona wartosc ktora jest wymierna w
        kazdej walucie tak samo jak kazda waluta czyli glownie z uwagi na popyt i
        podaz. Jezeli ekonomia Japonii lub USA jest w zastoju to uzywanie
        wolnorynkowych dolarow czy jenow czy zlotowek nie gra zadnej roli
        • Gość: rybb Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 02.01.03, 20:53
          ogolnie brakuje mi czasu wiec odpowiem tylko na niektore bzdury:

          Gość portalu: MBS napisał(a):

          ) Gość portalu: rybb napisał(a):
          )
          ) ) nie kilkudziesieciu... sprobuj raczej kilkunastu (skok dochodow w Ameryce
          ) ) nastapil glownie w latach 90tych).
          ) ) w ostatnim roku? jestes juz w 2003 roku czy cos ci sie pomylilo? w 2001 ro
          ) ku
          ) ) gospodarka europeska rozwinela sie wiecej od amerykanskiej. w 2002 roku
          ) wzrost
          ) ) w USA bedzie (najprawdopodobniej) 2 razy wyzszy.
          )
          ) "Dystans między USA i UE w niektórych dziedzinach powiększył się, zamiast się
          ) zmniejszyć. PKB UE pozostaje na poziomie 65 proc. PKB USA - w tej dziedzinie
          ) dystans jest największy od lat 60."
          ) (a
          href="http://www.futurum.gov.pl/media/biuletyn/2002_03_22GB_wizje_reformyUni
          )
          i.htm"target="_blank")www.futurum.gov.pl/media/biuletyn/2002_03_22GB_wizje_refo
          ) rmyUnii.htm(/a)
          ) Dystans pomiedzy UE a USA zwieksza sie od dawna. W ostatnich kilkunastu
          latach
          ) wzrost w USA byl okolo 2 razy wyzszy od wzrostu gospodarczxego w UE a juz w
          ) ostatnim 2002 roku wzrost byl juz ponad 3 razy wyzszy w USA niz w UE

          w 2001 USA wzrosla o 1,3% czy cos kolo tego... UE o 1,6%. wzrost per capita w
          Europie byl dwa razy wiekszy w Europie. w 2002 wzrost w Stanach bedzie cos kolo
          2,5%, w UE okolo 1%... skad to ponad 3 razy?

          ) ) ladnie to brzmi ale to nie jest takie proste... spadek wartosci dolara ma
          ) ) znaczacy wplyw na inflacje,
          )
          ) Oczywiscie widac to po spadajacych gwaltownie cenach ale nie bedzie to
          ) dlugotrwale poniewaz na poczatu 2003 przewidywane jest ze Fed bedzie
          ) interweniowac reflacja.
          )
          ) ) szybko da dominujaca pozycje euro ktory z uwagi na
          ) ) ograniczenia makroekonomiczne w wspolnocie walutowej, zniweczy amerykanski
          ) e
          ) ) zycie na kredyt.
          )
          ) Kredyt w otwartym globalnym rynku plynie stad skad jest on najlatwiejszy i
          ) najtanszy. Jezeli rynek kredytowy jest gorszy w USA to bierze sie kredyt
          gdzies
          )
          ) z Europy a jezeli gorzej jeest w Europie to bierze sie kredyt z Japonii. Te
          ) czasy kiedy byly ograniczenia nawet zostaja obalane w Europie i w Polsce wiec
          ) wyzszy kredyt w jednym rejonie automatycznie pozwala na wziecie innego
          taniego
          ) kredytu z innego regionu.

          ty chyba nie masz pojecie jakie jest (albo raczej jakie bylo) znaczenie dolara
          dla swiatowej gospodarki? wiem, ze bierze to na logike, ale mylisz przyczyny,
          skutki oraz co wazniejsze sens mojej wypowiedzi.

          p.s. zycie na kredyt to tylko takie wyrazenie... nie bierz tego tak doslownie.
          nie chodzilo o rynek kredytowy tylko o rynek obligacji.

          ) A jezeli wszystkie rynki na swiecie podnioslyby stopy procentowe do powiedzmy
          ) 10% to napewno amerykanie, tak samo jak konsumenci w innych krajach,
          ) ograniczyliby pozyczki proporcjonalnie.
          )
          ) ) owszem, daloby to impuls eksportowy ale inflacja szybko by
          ) ) dogonila i zniweczyla poczatkowe korzysci... poza tym spadek dolara moze
          ) ) pociagnac za soba spadek jena, wiec korzysci eksportowe moga byc zludne. s
          ) ila
          ) ) dolara zawsze byla istotna czescia amerykanskiego cudu.
          )
          ) Zapewne zapomniales ze w USA istnieje wolny globalny rynek takze walutowy od
          ) dawna wiec w praktyce nie gra roli czy placisz dolarami czy kartoflami tak
          ) dlugo jak ten rynek jest zupelnie wolny i jezeli komus nie odpowiada placenie
          ) dolarami to moze to zrobic w kazdej innej walucie dostpnej na swiecie. W
          ) rzeczywistosci wiekszosc firm globalnych i np. rzad amerykanski wola placic w
          ) lokalnej walucie kiedykolwiek jest to mozliwe od lat. Wiec obojetnie czy sa
          to
          ) ogorki z Polski czy np. wynajecie poligonu w Polsce to zaplata
          ) najprawdopodobniej przychodzi w lokalnej walucie czyli w zlotowkach.
          )
          ) Te czasy kiedy istniala stala niezmienna wartosc np. sztabki zlota a waluty
          ) wlacznie z dolarem byly sztywno oparte na tej sztabce zlota minely bardzo
          dawno
          )
          ) temu wiec nie widze w jakikolwiek sposob uzywanie obojetnie jakiej rynkowej
          ) waluty w 2002 jest lepsze od innej. Byc moze problemy mieliby tutaj tylko
          ) ludzie lub firmy w krajach gdzie ustawowo nie dopuszcza sie uzywania innych
          ) walut.

          dolar do konca 2002 roku to jedyna swiatowa waluta. i dawalo to ogromne
          korzysci USA. widac nie chcesz lub nie potrafisz zrozumiec jakich, wiec nie
          bedzie tracil czasu.

          ) ) utrata zaufania do tej
          ) ) waluty moze spowodowac tez reakcje lancuchowa w warunkach istnienia mocnej
          )
          ) ) konkurentki walutowej w postaci euro... masowe przerzucanie sie na euro na
          )
          ) ) rynkach i w rezerwach krajow moze zrzucic dolara jeszcze nizej niz zyczyla
          ) by
          ) to
          ) )
          ) ) sobie administracja. okresowo dobrze, ale dlugookresowo ciezko powiedziec.
          )
          ) W XXI wieku waluta nie gra roli i w otwartym globalnym rynku walutowym strata
          ) zaufania do waluty nie gra roli poniewaz handlarze zawsze moga w ciagu sekund
          ) przezucic miliardy dolarow czy euro gdzie indziej. Utrata zaufania waluty
          jest
          ) praktycznie jedynie problemem w zamknietych krajach gdzie nie ma wolnego
          rynku
          ) walutowego. Dla przykladu bylo to problemem w Argentynie gdzie rzad
          praktycznie
          )
          ) usunal wolny rynek wiec ludzie nie mogli swobodnie wymienic swoich peso ale
          to
          ) jest zupelnie inny problem.

          a ty dalej to samo.
          patrz wyzej...

          ) Poprzez ostatnie kilkanascie lat wzrost gospodarczy USA wzrasta dwa razy
          ) szybciej niz w Europie wiec i realna sila nabywcza amerykanina wzrasta
          podobnie
          ) imponujaco. Ostatecznie widac to po jakosci drog, samochodow, domow, rozrywek
          ) etc. gdzie w ostatnich 20 olatach dystans pomiedzy USA a reszta swiata stal
          sie
          ) znacznie bardziej widoczny z oficjalnych danych. Ale nalezy pamietac ze w
          ) rzeczywistosci w USA z reguly sa nizsze podatki wiec rzeczywiste roznice sily
          ) nabywczej sa jeszcze potezniejsze niz wskazuja na to oficjalne statystyki.
          ) Luxembourg $36,400 1
          ) United States $36,200 2
          ) Bermuda $33,000 3
          ) San Marino $32,000 4
          ) Switzerland $28,600 5
          ) Aruba $28,000 6
          ) Norway $27,700 7
          ) Monaco $27,000 8
          ) Singapore $26,500 9
          ) Denmark $25,500 10
          ) Hong Kong $25,400 11
          ) Belgium $25,300 12
          ) Austria $25,000 13
          ) Japan $24,900 14
          ) Canada $24,800 15
          ) Iceland $24,800 16
          ) Jersey $24,800 17
          ) Cayman Islands $24,500 18
          ) France $24,400 19
          ) Netherlands $24,400 20
          ) Germany $23,400 21
          ) Australia $23,200 22
          ) Liechtenstein $23,000 23
          ) Finland $22,900 24
          ) United Arab Emirates $22,800 25
          ) United Kingdom $22,800 26
          ) Sweden $22,200 27

          ) MBS

          nie wiem co to za zrodlo informacji, ale daje ci dane z CIA World Factbook z
          2001 roku:

          1. Luksemburg 43400
          2. Bermuda 34800
          3. San Marino 34600
          4. USA 36300
          5. Switzerland 34100
          6. Norway 30800
          itede (odsylam do:
          http://www.cia.gov/cia/publications/factbook/fields/2004.html)

          dane podane w Purchasing Power Parity... pewnie nie wiesz co to, wiec
          objasniam: jest to PKB na glowe liczone wg realnej sily nabywczej pieniadza.
          czyli Luksemburczyk jest duzo bogatszy od Amerykanina (PKB w PPP wyzszy nawet
          niz w NY czyli 41000)... no i u nich jest od 1 do 1,5% procent bezrobocia.

          mala uwaga dot. Norwegii: zwazajac na to ze Norwegowie po prostu topia sie w
          kasie a rzad ma kilkadziesiat miliardow ktore nie wie jak wydac to bez
          watpienia dobrobyt w Norwegii jest najwyzyszy na swiecie niezaleznie od PKB w
          PPP na mieszkanca. wniosek: PKB to tylko wskaznik. to nie wyrocznia. bardziej
          godne uwagi jest HDI (choc jak kazda statystyka jest zawodna). odsylam do
          http://hdr.undp.org/reports/global/2002/en/indicator/indicator.cfm?
          File=index.html.

          no i od razu!!! Norwegia nr 1, a USA nr 6. od razu lepiej. Sweden, Canada,
          Belgia, Australia tez wyzej. zwazajac na rok 2001 to Holandia, Islandia i
          Finlandia tez pewnie przeskocza USA w HDI za 2001. na szczescie dla Stanow
          takie Bermudy czy Aruba nie bierze sie pod uwage w HDR.

          dodatkowo... godne uwagi jest, ze obliczanie PKB to rzecz szalenie zawodna, bo
          w HDR dane dotycz
          • Gość: MBS Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dyn.optonline.net 03.01.03, 01:49
            Gość portalu: rybb napisał(a):
            ...
            > Europie byl dwa razy wiekszy w Europie. w 2002 wzrost w Stanach bedzie cos
            kolo
            >
            > 2,5%, w UE okolo 1%... skad to ponad 3 razy?

            "tempo wzrostu gospodarki amerykańskiej wyniesie w 2002 roku 2,2-2,4 proc., a
            PKB w Japonii zmniejszy się o 0,5 proc. Gorzej niż przewidywano wypadnie
            jedynie strefa euro ze wzrostem na poziomie 0,7-0,8 proc."

            www.rp.pl/gazeta/wydanie_021231/ekonomia/ekonomia_a_1.html
            Jak widac powyzej jezeli 2,2% zamiast 0,7% to masz ponad trzykrotnie wyzszy
            wzrost.

            > ty chyba nie masz pojecie jakie jest (albo raczej jakie bylo) znaczenie
            dolara
            > dla swiatowej gospodarki? wiem, ze bierze to na logike, ale mylisz przyczyny,
            > skutki oraz co wazniejsze sens mojej wypowiedzi.

            To jest bzdura. Czasy kiedy rozchodzilo sie o kolekcjonowanie czyli zbieranie
            jak najwiekszej ilosci zlotych sztabek skonczyly sie dawno temu. Czasy kiedy
            uzywano dolary poniewaz dolary byly sztucznie powiazane ze sztabkami zlota tez
            minely dawno temu. W dzisiejszych czasach szybkich komputerow dolar handluje
            sie tam samo szybko jak kazda inna waluta.

            Jedyna praktyczna przewaga uzycia dolarow w transakcjach miedzynarodowych to
            jest wylacznie to ze banki amerykanskie sa znacznie wydajniejsze wiec prowizje
            i oplaty sa znacznie nizsze. To w praktyce powoduje ze nie tylko wieksze
            zagraniczne firmy wola uzywac transakcje dolarowe ale nawet indywidualni
            sprzedawcy na aukcjach eBay z calego swiata czesto zakladaja dwa konta jedno w
            swojej lokalnej walucie a drugie dolarowe konto w amerykanskim banku tylko po
            to aby w miedzynarodowych transakcjach uniknac kilkakrotnie wyzszych oplat.

            Po pierwsze konkurencja bankowa jest wieksza w USA wiec latwiej jest zawsze
            znalezc bank bezprowizyjny a po drugie wiele uslug takich jak PayPal.com
            pozwala na nieograniczona ilosc natychmiastowych transferow pieniedzy czy
            platnosci bezprowizyjnie i bez oplat jezeli sa to konta w bankach amerykanskich.

            > p.s. zycie na kredyt to tylko takie wyrazenie... nie bierz tego tak
            doslownie.
            > nie chodzilo o rynek kredytowy tylko o rynek obligacji.

            Dziala na tej samej zasadzie.
            > dolar do konca 2002 roku to jedyna swiatowa waluta. i dawalo to ogromne
            > korzysci USA. widac nie chcesz lub nie potrafisz zrozumiec jakich, wiec nie
            > bedzie tracil czasu...

            W 2002 roku dolar jest glowna waluta ale wszystkie inne waluty nadal dobrze sie
            maja i nadal sa uzywane. Komputery pozwalaja kazdemu na wymiane kazdej ilosci
            pieniedzy o kazdej porze dnia i nocy blyskawicznie i bezproblemowo pomiedzy
            kazda dowolna waluta. Komputery spowodowaly ze tak jak uniknieto przesuwania
            sztabek zlota poprzez usztywnienie latwiejszych w transporcie papierowych
            pieniedzy tak teraz nie potrzeba drukowac pieniedzy i mozna bezprowizyjnie
            wymieniac blyskawicznie kazda sume dowolnej waluty (przez Nowy Jork czyli
            centrum wymiany wszystkich walut swiata przewija sie dziennie ekwiwalent
            znacznie ponad biliona dolarow we wszystkich walutach.).

            > nie wiem co to za zrodlo informacji, ale daje ci dane z CIA World Factbook z
            > 2001 roku:
            >
            > 1. Luksemburg 43400
            > 2. Bermuda 34800
            > 3. San Marino 34600
            > 4. USA 36300
            > 5. Switzerland 34100
            > 6. Norway 30800
            > itede (odsylam do:
            > www.cia.gov/cia/publications/factbook/fields/2004.html)
            >
            > dane podane w Purchasing Power Parity... pewnie nie wiesz co to, wiec
            > objasniam: jest to PKB na glowe liczone wg realnej sily nabywczej pieniadza.
            > czyli Luksemburczyk jest duzo bogatszy od Amerykanina (PKB w PPP wyzszy nawet
            > niz w NY czyli 41000)... no i u nich jest od 1 do 1,5% procent bezrobocia.

            Niektore dzielnice miasta (nie stanu) Nowy Jork posiadaja ponad milion
            mieszkancow i wyzsze PKB na glowe kiedy caly Luxemburg to nawet nie ma pol
            miliona. Ja mieszkam w miejscowosci gdzie przecietny dochod jest ponad dwa razy
            wyzszy niz w Luksemburgu ale przypuszczam ze istnieja miejscowosci gdzies
            powiedzmy w Zachodniej Virginii gdzie dochod jest okolo 1/3 tego z Luxemburgu.

            Istnieje wiele miast w Zachodniej Europie ktore tez pobijaja Luksemburg w PKB
            na glowe ale znacznie wiecej takich miast jest w USA. Jednak kiedy porownujesz
            UE z USA to niestety roznice widoczne sa golym okiem.

            > mala uwaga dot. Norwegii: zwazajac na to ze Norwegowie po prostu topia sie w
            > kasie a rzad ma kilkadziesiat miliardow ktore nie wie jak wydac to bez
            > watpienia dobrobyt w Norwegii jest najwyzyszy na swiecie niezaleznie od PKB w
            > PPP na mieszkanca. wniosek: PKB to tylko wskaznik. to nie wyrocznia. bardziej
            > godne uwagi jest HDI (choc jak kazda statystyka jest zawodna). odsylam do
            > hdr.undp.org/reports/global/2002/en/indicator/indicator.cfm?
            > File=index.html...

            Ogolnie w Norwegii zycie jest nieco lepsze niz przecietnie w Europie ale jak
            wynika z powyzszego dobrobyt czyli sila nabywcza jest daleko poza Luxemburgiem,
            USA, czy Szwajcaria. HDI bierze pod uwage inne bardziej subiektywne kryteria
            nie majace nic wspolnego z zyciem praktycznym. Zapytaj sie np. ilu ludzi
            gdziekolwiek na swiecie i chcialoby mieszkac w ponurym klimacie Norwegii za
            jakakolwiek cene? Jak narazie nie widac wielu milionerow np. z USA czy
            jakiegokolwiek innego kraju kupujacych sobie drugie lub trzecie domy w
            Norwegii. Jezeli cokolwiek to znacznie wiecej z nich znajdziejsz wlasnie w
            takich miejscach jak Bermuda, Szwajcaria czy nawet Luxemburg.

            MBS

            • Gość: MBS Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dyn.optonline.net 03.01.03, 02:48
              "Koniunktura Dynamiczny wzrost nowych zamówień w USA
              W Europie gorzej niż za oceanem

              Kraje eurolandu rozczarowały analityków, zaś Stany Zjednoczone pozytywnie ich
              zaskoczyły. W państwach strefy euro aktywność przemysłowa słabnie, natomiast w
              USA - rośnie."

              rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030103/ekonomia/ekonomia_a_6.html
              MBS
            • Gość: rybb Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 03.01.03, 20:30
              Gość portalu: MBS napisał(a):

              ) Gość portalu: rybb napisał(a):
              ) ...
              ) ) Europie byl dwa razy wiekszy w Europie. w 2002 wzrost w Stanach bedzie cos
              )
              ) kolo
              ) )
              ) ) 2,5%, w UE okolo 1%... skad to ponad 3 razy?
              )
              ) "tempo wzrostu gospodarki amerykańskiej wyniesie w 2002 roku 2,2-2,4 proc., a
              ) PKB w Japonii zmniejszy się o 0,5 proc. Gorzej niż przewidywano wypadnie
              ) jedynie strefa euro ze wzrostem na poziomie 0,7-0,8 proc."
              )
              ) (a
              href="http://www.rp.pl/gazeta/wydanie_021231/ekonomia/ekonomia_a_1.html"targ
              ) et="_blank")www.rp.pl/gazeta/wydanie_021231/ekonomia/ekonomia_a_1.html(/a)
              ) Jak widac powyzej jezeli 2,2% zamiast 0,7% to masz ponad trzykrotnie wyzszy
              ) wzrost.

              jak dane szybko ulegaja przedawnieniu.
              tempo spadku w Japonii zmnieniono na tempo wzrostu rzedu 0,2% rocznie w
              miesiacach 1-3, 1% w IV-VI i 0,7 od sierpnia do wrzesnia (czyli okolo 0,5% od
              stycznia do wrzesnia w skali roku). dane za ostatnie trzy miesiace roku tez
              napawaja optymizmem.

              zrodlo: http://europe.cnn.com/2002/BUSINESS/asia/11/12/japan.gdp.biz/

              to tak gwoli ciekawosci bo jest to nieistotna informacja dla dysputy. ale jak
              ty zaszczyciles mnie nieistotna informacja o wzroscie PKB w Japonii to musialem
              sie odwdzieczyc.

              co do danych europejskich to gratulacje dopieles swojego... choc tylko ledwo
              ledwo. ale i tak przesadziles z komentarzem. jak EU rozwinie sie 0,9% a USA
              2,2% to wyjdzie na moje. :) no to jak? obstawiamy?

              ) ) ty chyba nie masz pojecie jakie jest (albo raczej jakie bylo) znaczenie
              ) dolara
              ) ) dla swiatowej gospodarki? wiem, ze bierze to na logike, ale mylisz przyczy
              ) ny,
              ) ) skutki oraz co wazniejsze sens mojej wypowiedzi.
              )
              ) To jest bzdura. Czasy kiedy rozchodzilo sie o kolekcjonowanie czyli zbieranie
              ) jak najwiekszej ilosci zlotych sztabek skonczyly sie dawno temu. Czasy kiedy
              ) uzywano dolary poniewaz dolary byly sztucznie powiazane ze sztabkami zlota
              tez
              ) minely dawno temu. W dzisiejszych czasach szybkich komputerow dolar handluje
              ) sie tam samo szybko jak kazda inna waluta.
              )
              ) Jedyna praktyczna przewaga uzycia dolarow w transakcjach miedzynarodowych to
              ) jest wylacznie to ze banki amerykanskie sa znacznie wydajniejsze wiec
              prowizje
              ) i oplaty sa znacznie nizsze. To w praktyce powoduje ze nie tylko wieksze
              ) zagraniczne firmy wola uzywac transakcje dolarowe ale nawet indywidualni
              ) sprzedawcy na aukcjach eBay z calego swiata czesto zakladaja dwa konta jedno
              w
              ) swojej lokalnej walucie a drugie dolarowe konto w amerykanskim banku tylko po
              ) to aby w miedzynarodowych transakcjach uniknac kilkakrotnie wyzszych oplat.
              )
              ) Po pierwsze konkurencja bankowa jest wieksza w USA wiec latwiej jest zawsze
              ) znalezc bank bezprowizyjny a po drugie wiele uslug takich jak PayPal.com
              ) pozwala na nieograniczona ilosc natychmiastowych transferow pieniedzy czy
              ) platnosci bezprowizyjnie i bez oplat jezeli sa to konta w bankach
              amerykanskich

              ty znowu swoje. masowy wwoz zlotych sztabek przez de Gaulle to niezaprzeczalnie
              historia, jak slusznie zauwazyles (choc nie wiem po co, bo nijak ma sie to do
              sensu mojej wypowiedzi). i co ma za znaczenie jak szybko sie dolarami handluje?
              swoja droga: nie jest wszystko jedna w jakich walutach sie handluje. sam
              powinienes wiedziec ze np ceny na rynkach towarowych ustala sie w wybranej
              walucie, z reguly w dolarach. dolar jest wiec zazwyczaj uniwersalnym punktem
              odniesienia. i jeszcze jedno: fakt, ze dolar jest obecnie waluta swiatowa nie
              jest spowodowane czynnikami jak wysokosc oplat transakcyjnych czy latwosc
              transferu pieniadza... myslisz kategoriami XXI wieku dla zjawiska XX wiecznego.
              gdyby twoj tok rozumowania byl wlasciwy to frank szwajcarski bylby waluta nr 1
              na swiecie. system z Bretton Woods, wzgledna stabilnosc dolara, potega
              gospodarcza USA i rzecz tak prosta jak zwyczaj: oto powody dla preferencji
              dolara na rynkach swiatowych. obecne zmiany na miedzynarodowym rynku walutowym
              sa juz w wiekszym stopniu zalezne od wymienionych przez ciebie czynnikow, bo
              dolar ma w koncu godnego siebie rywala: euro.
              a eksport inflacji przez USA ma wciaz znaczenie po upadku systemu dolarowo-
              zlotego, bo dolar pozostaje dewiza nr 1 na swiecie... proste... bah zreszta
              juz inni o tym pisali, nie bede sie powtarzal...

              ) ) p.s. zycie na kredyt to tylko takie wyrazenie... nie bierz tego tak
              ) doslownie.
              ) ) nie chodzilo o rynek kredytowy tylko o rynek obligacji.
              )
              ) Dziala na tej samej zasadzie.
              ) ) dolar do konca 2002 roku to jedyna swiatowa waluta. i dawalo to ogromne
              ) ) korzysci USA. widac nie chcesz lub nie potrafisz zrozumiec jakich, wiec ni
              ) e
              ) ) bedzie tracil czasu...
              )
              ) W 2002 roku dolar jest glowna waluta ale wszystkie inne waluty nadal dobrze
              sie
              )
              ) maja i nadal sa uzywane. Komputery pozwalaja kazdemu na wymiane kazdej ilosci
              ) pieniedzy o kazdej porze dnia i nocy blyskawicznie i bezproblemowo pomiedzy
              ) kazda dowolna waluta. Komputery spowodowaly ze tak jak uniknieto przesuwania
              ) sztabek zlota poprzez usztywnienie latwiejszych w transporcie papierowych
              ) pieniedzy tak teraz nie potrzeba drukowac pieniedzy i mozna bezprowizyjnie
              ) wymieniac blyskawicznie kazda sume dowolnej waluty (przez Nowy Jork czyli
              ) centrum wymiany wszystkich walut swiata przewija sie dziennie ekwiwalent
              ) znacznie ponad biliona dolarow we wszystkich walutach.).

              po co mi tlumaczysz te oczywistosci? czy gdzies w tym wywodzie ma byc jakis
              argument? ktorys z nas czagos tu nie kuma... mam dziwne przeczucie, ze ty.

              ) ) nie wiem co to za zrodlo informacji, ale daje ci dane z CIA World Factbook
              ) z
              ) ) 2001 roku:
              ) )
              ) ) 1. Luksemburg 43400
              ) ) 2. Bermuda 34800
              ) ) 3. San Marino 34600
              ) ) 4. USA 36300
              ) ) 5. Switzerland 34100
              ) ) 6. Norway 30800
              ) ) itede (odsylam do:
              ) ) (a href="http://www.cia.gov/cia/publications/factbook/fields/2004.html)"ta
              ) rget="_blank")www.cia.gov/cia/publications/factbook/fields/2004.html)(/a)
              ) )
              ) ) dane podane w Purchasing Power Parity... pewnie nie wiesz co to, wiec
              ) ) objasniam: jest to PKB na glowe liczone wg realnej sily nabywczej pieniadz
              ) a.
              ) ) czyli Luksemburczyk jest duzo bogatszy od Amerykanina (PKB w PPP wyzszy na
              ) wet
              ) ) niz w NY czyli 41000)... no i u nich jest od 1 do 1,5% procent bezrobocia.
              )
              ) Niektore dzielnice miasta (nie stanu) Nowy Jork posiadaja ponad milion
              ) mieszkancow i wyzsze PKB na glowe kiedy caly Luxemburg to nawet nie ma pol
              ) miliona. Ja mieszkam w miejscowosci gdzie przecietny dochod jest ponad dwa
              razy
              )
              ) wyzszy niz w Luksemburgu ale przypuszczam ze istnieja miejscowosci gdzies
              ) powiedzmy w Zachodniej Virginii gdzie dochod jest okolo 1/3 tego z Luxemburgu.
              )
              ) Istnieje wiele miast w Zachodniej Europie ktore tez pobijaja Luksemburg w PKB
              ) na glowe ale znacznie wiecej takich miast jest w USA. Jednak kiedy
              porownujesz
              ) UE z USA to niestety roznice widoczne sa golym okiem.

              sorki, ale ja roznic w jakosci zycia miedzy np. San Diego a Luksemburgiem, jak
              tez miedzy El Paso a Zamosciem nie widze. ale nie martw sie: na wszelki
              przypadek umowie sie do okulisty.

              argument o bogactwie Luksemburgu spowodowanego istnieniem miasta panstwa
              przyjmuje do wiadomosci, ale do ciebie wciaz nie dociera, ze te dane sa w
              realnej sily nabywczej, czyli Luksemburczyk ma teoretycznie w **** kasy. i jest
              malo miast w Europie czy USA gdzie PKB w PPP bylaby wyzsza. tylko ze nie ma to
              jak porownac, bo nie podaje sie np. PKB w PPP dla Los Angeles (gdzie wiadomo
              jest cholernie drogo). zeby ci pomoc w kontrargumentacji: duza czesc bogactwa
              Luksemburgu jest zludna bo tak naprawde to PKB Belgow, Holendrow, Francuzow i
              Niemcow. i gdybys nie wiedzial dlaczego: podatki w Luksemburgu sa niskie,
              koniec kropka.

              ) ) mala uwaga dot. Norwegii: zwazajac na to ze Norwegowie po prostu topia sie
              ) w
              ) ) kasie a rzad ma kilkadziesiat miliardow ktore nie wie jak wydac to bez
              )
              • Gość: Jozek Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.03, 21:10
                Dochod w Luxemburgu jest dlatego tak wysoki,gdyz duza czesc mieszkancow to urzednicy w roznych europejskich (lepiej uni europejskiej) biurach ktorych tam stoi duza ilosci i w bankach.(wiezowiec kolo wiezowca)Kto tam byl to
                widzial.Poza centrum miasta Luxsemburg bylo raczej biednie
                w McDonaldzie baba mowila tylko po francusku i nie szlo sie dogadac po niemiecku.Kolo granicy niemieckiej stacja benzynowa na stacji benzynowej.Wlassciwie po wygladzie kraju nie powiedzial bym ,ze to bogatrzy kraj niz Niemcy.Chyba francuska domieszka krwi jest powodem tego balaganiku.Nie ma co dawac Luxemburga jako przykladu w powyzszej dyskusji.
                • belzebub Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? 04.01.03, 19:02
                  Gość portalu: Jozek napisał(a):

                  > Dochod w Luxemburgu jest dlatego tak wysoki,gdyz duza czesc mieszkancow to
                  urze
                  > dnicy w roznych europejskich (lepiej uni europejskiej) biurach ktorych tam
                  stoi
                  > duza ilosci i w bankach.(wiezowiec kolo wiezowca)Kto tam byl to
                  > widzial.Poza centrum miasta Luxsemburg bylo raczej biednie
                  > w McDonaldzie baba mowila tylko po francusku i nie szlo sie dogadac po
                  niemieck
                  > u.Kolo granicy niemieckiej stacja benzynowa na stacji benzynowej.Wlassciwie
                  po
                  > wygladzie kraju nie powiedzial bym ,ze to bogatrzy kraj niz Niemcy.Chyba
                  francu
                  > ska domieszka krwi jest powodem tego balaganiku.Nie ma co dawac Luxemburga
                  jako
                  > przykladu w powyzszej dyskusji.

                  Nalezy zauwazyc ze sila nabywcza (co realnie mozna za to kupic) przecietnego
                  Luksemburczyka jest prawie dwa razy wyzsza niz przecietnego Niemca ale caly
                  Luksemburg nie posiada nawet 500 tys. mieszkancow. W zachodniej czesci Niemiec
                  znajduje sie wiele obszrow i miejscowosci gdzie sila nabywcza jest znacznie
                  wyzsza niz w Luksemburgu ale na przecietna w Niemczech takze wchodza obszary
                  poteznego bezrobocia i biedy we wschodnich Niemczech.

                  Ludzie sami zawsze sie selekcjonuja i ci bogatsi wola mieszkac w bogatszych
                  miejscowosciach i otaczac sie sasiadami na tym samym poziomie tak samo jak ci
                  biedniejsi wola przyjaznic sie i mieszkac razem z innymi biedniejszymi wiec
                  dlatego z biegiem czasu roznice pomiedzy lepszymi i gorszymi dzielnicami,
                  miastami czy rejonami uwidoczniaja sie jeszcze bardziej.

                  W popularnych dzielnicach czy miejscowosciach dla bogatszych srednia dochodow
                  wzrasta bardzo szybko po pierwsze dlatego ze jeden miliarder potrafi podniesc
                  srednia kilka lub kilkadziesiat razy wyzej i dodatkowo natychmiast ci wszyscy
                  np. tak zwani "nowobogaccy" ktorzy sa zaledwie milionerami ale zalezy im na
                  statusie chca mieszkac w tej samej miejscowosci i chwalic sie przed tymi co
                  posiadaja tylko kilkaset tysiecy ze spotykaja sie w lokalnej kawiarni z Bill
                  Getes'em czy inna lokalna folklorowa postacia.

                  W USA gdzie mieszka najwyzsza ilosc milionerow i miliarderow swiata widac to
                  bardzo wyraznie i dlatego wiele miejscowosci tam ma srednie dochodow mierzone w
                  milionach dolarow na osobe.
                  bb
      • Gość: przecinek Do rybb i MBS'a IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 04.01.03, 20:47
        "ladnie to brzmi ale to nie jest takie proste... spadek wartosci dolara ma
        znaczacy wplyw na inflacje, daloby to impuls eksportowy ale inflacja szybko by
        dogonila i zniweczyla poczatkowe korzysci... poza tym spadek dolara moze
        pociagnac za soba spadek jena, wiec korzysci eksportowe moga byc zludne."

        Czolem Rybb!
        To co napisales jest tylko pozornie prawda...
        Zaraz wytlumacze, ale najpierw do MBS'a, ktory napisal gdzies wyzej ze: do
        obnizenia kursu waluty nie jest potrzebna wojna wystarczy ze Buc, opss.. Busz
        wylezie ze swojej nory i zapoda, ze dolar oslabnie.
        No wiec nie jest to bynajmiej korzystne. Taki wariant spowodowalby przejsciowa
        panike, maly ruch cenowy (zreszta zasieg ruchu jest nieistotny)- najwazniejsze,
        ze takie oswiadczenie nie zmienia w istotnym stopniu otoczenia inwestycyjnego i
        kurs najprawdopodobniej powrocilby wczesniej lub pozniej do poziomu "z przed"

        Istotne jest co innego.
        Wsparcie eksportu w dlugiej perspektywie czasowej.
        Wiec musi wystapic szereg czynnikow oslabiajacych walute fundamentalnie.

        Ale powracajac do rybb i tezy, ze:
        "oslabienie waluty wplywa na wzrost inflacji a w efekcie na niwelacje skutku
        wzmozonego eksportu." - Czyli rynek w dlugim okresie czasu zmierza do
        rownowagi.

        No wiec, gdyby byla to bezwzgledna prawda to po co USA zaczelo taka operacje?
        Glupi czy co?

        Tlumacze wiec to nastepujaco:
        W USA istnieje wysoka rownowaga cenowa. (to moje prywatne okreslenie)
        Istnieja wysokie marze i duzy relatywnie popyt na towary i uslugi.
        Ceny mozna w zasadzie okreslic jako wzglednie wysokie.
        Istnieje wiec duzy zakres mozliwosci rynku do samoregulacji i konkurencyjnego
        obnizania cen. Jest wiec mozliwosc, ze w wyniku nawet znacznego obnizenia kursu
        dolara nie wystapi zjawisko inflacji od razu lecz z pewnym opoznieniem.
        Mysle, ze znacznym. Dodatkowo nalezy pamietac, ze (o ile nie dojdzie do jakiegos
        katastrofalnego i gwaltownego obnizenia poziomu waluty) to firmy dzialajace
        wewnatrz tego rynku beda mialy komfortowa sytuacje polepszania warukow eksportu
        a na zewnatrz utrudnienie. Jezeli te czynniki beda sie dynamicznie utrzymywac
        to wezma w leb wszelkie kalkulacje dlugoterminowe i wystapi trwaly impuls
        hamujacy import towarow do USA. Potem oczywiscie da nam sie we znaki inflacja.
        Na inflacji traci w pierwszej kolejnosci podatnik. To oczywiste. Ale straci on
        zaledwie tyle ile wyniesie stopa inflacji. Zreszta i tak wynagrodzenie srednie
        w USA jest zbyt wysokie. Wiec jezeli ta droga sila nabywcza sie zredkuje to
        busz plakac nie bedzie. Natomiast w miedzy czasie zostanie uratowanych wiele
        miejsc pracy, jest tez szansa na to, ze konkurencyjnosc gospodarki USA utrzyma
        sie i wplynie na likwidacje konkurencji naokolo, a jak wiemy produkcje w
        dzisiejszym, nowoczesnym technologicznie swiecie nie jest latwo odtworzyc. Wiec
        w ten sposob utrzymuje sie niejako pozycje dominujaca. Potem jak konkurencji
        nie ma, mozna sobie podniesc stopy procetowe, wycofac czesc pieniadza z rynku i
        opanowac inflacje, to jest przeciez wojna cenowa, panowie. Jest jedno ale,
        komentatorowy deficycik i ogromne zadluzenie wewnetrzne, i dlatego caly ten
        plan moze wziasc w leb. Bo... moze nastapic zalamanie dolara. Tak czy owak
        Polska na tym straci. Jezeli wejdziemy jeszcze dodatkowo do uni walutowej to
        calkiem utracimy mozliwosc obrony przed takim mechanizmem "protekcjonizmu" USA.

        Reasumujac, inflacja jest zjawiskiem, ktorego wplyw trzeba ocenic na zimno w
        stosunku do korzysci jakie moga wczesniej wyniknac z
        zastosowania "inflacjogennych" terapi gospodarczych, inflacja jest zla, ale
        jeszcze gorsze jest dopuszczenie do zlikwidowania firm produkcyjnych.
        Juz teraz mowi sie o zbyt daleko idacej degradacji przemyslu USA, ze wzgledu na
        wysokie koszty sily roboczej. No to co? Wyrownajmy w imie walki z teroryzmem!!!
        In God we trust! United We Stand! Long life USA! Down the drain with the rest!
        PA.


        • Gość: MBS Re: Dlaczego w Europie stagnacja gospodarcza? IP: *.dyn.optonline.net 04.01.03, 23:05
          Gość portalu: przecinek napisał(a):

          ) "ladnie to brzmi ale to nie jest takie proste... spadek wartosci dolara ma
          ) znaczacy wplyw na inflacje, daloby to impuls eksportowy ale inflacja szybko
          by
          ) dogonila i zniweczyla poczatkowe korzysci... poza tym spadek dolara moze
          ) pociagnac za soba spadek jena, wiec korzysci eksportowe moga byc zludne."

          ) Czolem Rybb!
          ) To co napisales jest tylko pozornie prawda...
          ) Zaraz wytlumacze, ale najpierw do MBS'a, ktory napisal gdzies wyzej ze: do
          ) obnizenia kursu waluty nie jest potrzebna wojna wystarczy ze Buc, opss.. Busz
          ) wylezie ze swojej nory i zapoda, ze dolar oslabnie.
          ) No wiec nie jest to bynajmiej korzystne. Taki wariant spowodowalby
          przejsciowa
          ) panike, maly ruch cenowy (zreszta zasieg ruchu jest nieistotny)-
          najwazniejsze,
          )
          ) ze takie oswiadczenie nie zmienia w istotnym stopniu otoczenia inwestycyjnego
          i
          )
          ) kurs najprawdopodobniej powrocilby wczesniej lub pozniej do poziomu "z przed"

          Jaka panike. Polityka Federal Reserve od miesiecy skupia sie na zwalczaniu
          spadajacych cen i w dodatku do obnizania stop procentowych caly czas Greenspan
          i inni urzdnicy Federal Reserve w swoich przemowieniach mowia o reflacji czy
          nawet ""dodrukowywaniu" pieniedzy aby zahamowac spadek cen. To nie jest nic
          innego jak uzywanie psychologii do wplywu na rynek. To ze dolar spada w ciagu
          kilku miesiecy czy lat jest mniej wazne niz to ze ceny spadaja w USA.
          Szczegolnie wazne sa te wieksze wazniejsze zakupy i np. jezeli uwaznie czytales
          o rekordowych w historii USA wynikach sprzedazy domow w ostatnim miesiacu to
          laczylo sie to z dramatycznym spadkiem cen nowych domow.

          Z jednej strony spadajace ceny sa lepsze dla konsumentow i jak widac ci
          korzystaja poprzez kupowanie rekordowej ilosci domow po tanszej cenie ale
          polityka co do spadajacych cen i deflacji jest ciagle taka sama od lat 1930tych
          i uwaza sie to za zjawisko nieporzadane. To ze spadaly ceny dolara to nie jest
          nic innego jak tylko wynik wlasnie tych psychologicznych czynnikow i tutaj
          rynek walutowy bierze poprawki na dalsze potencjalne reflacyjne posuniecia tak
          samo jak bierze poprawke na potencjalna wojne i wszystko inne. W rzeczywistosci
          spadek nie jest tak wielki aby zrobilo to jakakolwiek znaczaca roznice na rynku
          USA wiec najprawdopodobniej w dodatku do posuniec psychologicznych potrzebne
          beda wkrotce dalsze posuniecia reflacyjne i jednym z nich moze byc
          wirtualne "dodrukowanie" pieniedzy.

          ) Istotne jest co innego.
          ) Wsparcie eksportu w dlugiej perspektywie czasowej.
          ) Wiec musi wystapic szereg czynnikow oslabiajacych walute fundamentalnie.

          Narazie glowne czynniki oslabiajace dolara to glownie czynniki psychologiczne
          czyli wlasnie te wypowiedzi o "dodrukowaniu" pieniedzy czy o reflacji i jak
          widac dolar wzial na rynkach i na to poprawke i ostatnio nawet na to nie
          reaguje i nie spada. Jezeli okaze sie ze dalsze psychologiczne "namawianie"
          dolara do spadku nie dziala to jest raczej pewne ze nastapia powazne posuniecia
          reflacyjne i wtedy bedzie to glowny fundamentalny czynnik oslabiajacy walute.

          ) Ale powracajac do rybb i tezy, ze:
          ) "oslabienie waluty wplywa na wzrost inflacji a w efekcie na niwelacje skutku
          ) wzmozonego eksportu." - Czyli rynek w dlugim okresie czasu zmierza do
          ) rownowagi.

          Kazde dziecko zna ta "podrecznikowa" zasade lecz tak dzieje sie w dlugim
          terminie lat a nie tygodni czy miesiecy. W praktyce oslabienie dolara w
          poczatkowej fazie ma przeciwny wynik i wplywa na spadek inflacji nie tylko w
          USA ale i w innych krajach z uwagi na import produktow do USA ktore producenci
          na calym swiecie zmuszeni sa sprzedawac po tej samej ale mniej zyskownej dla
          nich cenie. Federal Reserve w rzeczywistosci nie ma luksusu czekania latami czy
          nawet miesiacami az inflacja wzrosnie kiedy ceny spadaja nadal raczej
          gwaltownie i Fed bedzie musial cos zrobic w ciagu kilku tygodni.

          ) No wiec, gdyby byla to bezwzgledna prawda to po co USA zaczelo taka operacje?
          ) Glupi czy co?
          )
          ) Tlumacze wiec to nastepujaco:
          ) W USA istnieje wysoka rownowaga cenowa. (to moje prywatne okreslenie)
          ) Istnieja wysokie marze i duzy relatywnie popyt na towary i uslugi.
          ) Ceny mozna w zasadzie okreslic jako wzglednie wysokie.

          Ceny produktow w USA sa znacznie nizsze niz w rescie swiata. Obojetnie czy jest
          to litr mleka, litr benzyny, telewizor Sony, czy Mercedes Benz to produkty te
          sa tansze w USA niz nawet na rodzimych rynkach (jake Mercedes w Niemczech czy
          Sony w Japonii). Co jest wyzsze to uslugi i czesc z nich jest czesto znacznie
          drozsza niz w innych krajach.

          ) Istnieje wiec duzy zakres mozliwosci rynku do samoregulacji i konkurencyjnego
          ) obnizania cen. Jest wiec mozliwosc, ze w wyniku nawet znacznego obnizenia
          kursu
          ) dolara nie wystapi zjawisko inflacji od razu lecz z pewnym opoznieniem.

          No wlasnie, I dlatego ze Fed nie ma tutaj luksusu czekac na rynek to bedzie
          musial podjac kroki reflacyjne znacznie wczesniej. Oficjalnie mowi sie o
          zastrzyku opotymalnie podwyzszajacym inflacje do okolo 2,5% w 2003.

          ) Mysle, ze znacznym. Dodatkowo nalezy pamietac, ze (o ile nie dojdzie do
          jakiego
          ) s
          ) katastrofalnego i gwaltownego obnizenia poziomu waluty) to firmy dzialajace
          ) wewnatrz tego rynku beda mialy komfortowa sytuacje polepszania warukow
          eksportu
          ) a na zewnatrz utrudnienie. Jezeli te czynniki beda sie dynamicznie utrzymywac
          ) to wezma w leb wszelkie kalkulacje dlugoterminowe i wystapi trwaly impuls
          ) hamujacy import towarow do USA.

          Dlugoterminowo problemow nie ma poniewaz ewentualnie to dlugoterminowo wszystko
          sie samo reguluje. Problem jest w tym ze ludzie zyja krotkoterminowo i
          interesuje nas aby np. w domu bylo cieplo dzisiaj, jutro, pojutrze i byc moze w
          ciagu tej zimy ale raczej niewielu teraz interesuje sie problemem opalu
          nastepnej zimy. I tak jest ze wszystkim wiec w praktyce nikogo nie obchodza
          dlugoterminowe zagadnienia.

          ) Potem oczywiscie da nam sie we znaki inflacja.
          ) Na inflacji traci w pierwszej kolejnosci podatnik. To oczywiste. Ale straci
          on
          ) zaledwie tyle ile wyniesie stopa inflacji. Zreszta i tak wynagrodzenie
          srednie
          ) w USA jest zbyt wysokie. Wiec jezeli ta droga sila nabywcza sie zredkuje to
          ) busz plakac nie bedzie. Natomiast w miedzy czasie zostanie uratowanych wiele
          ) miejsc pracy, jest tez szansa na to, ze konkurencyjnosc gospodarki USA
          utrzyma
          ) sie i wplynie na likwidacje konkurencji naokolo, a jak wiemy produkcje w
          ) dzisiejszym, nowoczesnym technologicznie swiecie nie jest latwo odtworzyc.

          Globalne ekonomia rozwija sie ciagle wiec zbyt wysoki wzrost konkurencyjnosi
          gospodarki USA w zbyt dlugim terminie naturalnie spowoduje potrzebe wzrostu
          konkurencyjnosci gdzie indziej wiec nie nalezy sie obawiac ze konkurencyjnosc
          gospodarki USA zlikwiduje konkurencje naokolo tak samo jak konkurencyjnosc
          innych gospodarek nie zlikwiduje konkurencji ze strony USA pomimo ze w okresie
          miesiecy czy nawet lat moze wydawac sie ze jedna gospodarka rozwija sie
          znacznie szybciej niz inna.

          ) Wiec
          ) w ten sposob utrzymuje sie niejako pozycje dominujaca. Potem jak konkurencji
          ) nie ma, mozna sobie podniesc stopy procetowe, wycofac czesc pieniadza z rynku
          i
          )
          ) opanowac inflacje, to jest przeciez wojna cenowa, panowie. Jest jedno ale,
          ) komentatorowy deficycik i ogromne zadluzenie wewnetrzne, i dlatego caly ten
          ) plan moze wziasc w leb. Bo... moze nastapic zalamanie dolara. Tak czy owak
          ) Polska na tym straci. Jezeli wejdziemy jeszcze dodatkowo do uni walutowej to
          ) calkiem utracimy mozliwosc obrony przed takim mechanizmem "protekcjonizmu"
          USA.

          Zalamanie dolara jest mozliwe ale potrzebne byloyby tutaj jakies fundamentalne
          przyczyny. Deficyt czy zadluzenie wewnetrzne akurat ma odwrotny wplyw wiec
          raczej zalamanie dolara jest mozliwe szybciej w sytuacjach nadwyzek czy braku
          dzialani rynku pozyczkowego.

          ) Reasumujac, inflacja jest zjawi
    • Gość: MBS Re: Europa. . . o 30% mniejszy dochod IP: *.dyn.optonline.net 10.01.03, 04:20
      "Strefa euro ma o 20 milionów więcej mieszkańców niż
      Stany Zjednoczone, ale wytwarza o 30 procent mniej dóbr. O 30 procent mniejszy
      jest też dochód na głowę ludności. Głównym powodem są sztywne przepisy
      dotyczące rynku pracy. Ale także w Wielkiej Brytanii, która nie należy do
      strefy euro i nie musi się przejmować Paktem Stabilizacyjnym, podwyższa się
      podatki dla ratowania systemu ochrony zdrowia, a dziura budżetowa rośnie
      nieubłaganie. Opozycja alarmuje: podnoszenie podatków rujnuje ludzi podwójnie,
      wyciągając ludziom pieniądze z kieszeni na źle funkcjonujący system usług
      medycznych, które można by kupować taniej, gdyby każdy miał w tej sprawie wolny
      wybór za własne pieniądze."

      arch.rp.pl/a/rz/2003/01/20030108/200301080061.html?k=on;t=2002121120030110

      mbs
      • Gość: malec Re: Europa. . . o 30% mniejszy dochod IP: *.proxy.aol.com 10.01.03, 14:23
        Gość portalu: MBS napisał(a):

        > "Strefa euro ma o 20 milionów więcej mieszkańców niż
        > Stany Zjednoczone, ale wytwarza o 30 procent mniej
        dóbr. O 30 procent mniejszy
        > jest też dochód na głowę ludności. Głównym powodem są
        sztywne przepisy
        > dotyczące rynku pracy. Ale także w Wielkiej Brytanii,
        która nie należy do
        > strefy euro i nie musi się przejmować Paktem
        Stabilizacyjnym, podwyższa się
        > podatki dla ratowania systemu ochrony zdrowia, a dziura
        budżetowa rośnie
        > nieubłaganie. Opozycja alarmuje: podnoszenie podatków
        rujnuje ludzi podwójnie,
        > wyciągając ludziom pieniądze z kieszeni na źle
        funkcjonujący system usług
        > medycznych, które można by kupować taniej, gdyby każdy
        miał w tej sprawie wolny
        >
        > wybór za własne pieniądze."
        >
        >
        <arch.rp.pl/a/rz/2003/01/20030108/200301080061.html?k=on;t=20021
        > 21120030110

        Kazdy to wie ze te dane sa zawyzone aby ameryka wygladala
        lepiej.

        malec
        • Gość: Marek Re: Europa. . . o 30% mniejszy dochod IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.03, 14:55
          Dochod narodowy na glowe o niczym nie swiadczy.Szwajcaria
          ma dochod narodowy na glowe prawie 2 razy wyzszy niz RFN.A zyja Szwajcazy w wiekszym dobrobycie?Sredni zarobek wynosi 5220 frankow i jest troche wyzszy niz w RFN,ale ceny sa 40% wyzsze niz w RFN.
          Szwajcaria i Japonia to najdrozsze kraje swiata.
          Fajny link ze Szwajcarii na ten temat.
          www.weltwoche.ch/ressort_bericht_print.asp?asset_id=1783&category_id=6
          Podobnie jest z USA.Wysoki dochod narodowy na osobe,ale i
          ceny duzo wyzsze niz w RFN.
          • Gość: pawel-l Re: Europa. . . o 30% mniejszy dochod IP: *.prochem.com.pl / 1.0.12.* 10.01.03, 15:26
            Trochę się zdziwiłem, ale w ostatniej polityce jest koszyk podstawowych
            produktów i ich cen w różnych krajach. Okazuje się że to jednak w Niemczech
            ceny są najniższe i można kupić największą ich ilość za średnią pensję
            • Gość: mbs Re: Europa. . . o 30% mniejszy dochod IP: *.dyn.optonline.net 11.01.03, 22:40
              Gość portalu: pawel-l napisał(a):

              > Trochę się zdziwiłem, ale w ostatniej polityce jest koszyk podstawowych
              > produktów i ich cen w różnych krajach. Okazuje się że to jednak w Niemczech
              > ceny są najniższe i można kupić największą ich ilość za średnią pensję

              Tam nie pisze nic o cenach lecz o sile nabywczej sredniej wyplaty
              miesiecznej BRUTTO co nie nalezy mylic z rzeczywistoscia.

              mbs
          • Gość: mbs Re: Europa. . . o 30% mniejszy dochod IP: *.dyn.optonline.net 11.01.03, 22:11
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Dochod narodowy na glowe o niczym nie swiadczy.Szwajcaria
            > ma dochod narodowy na glowe prawie 2 razy wyzszy niz RFN. . .

            Niewiele wyzszy
        • Gość: mbs Re: Europa. . . o 30% mniejszy dochod IP: *.dyn.optonline.net 11.01.03, 22:02
          Gość portalu: malec napisał(a):
          ...
          > > "Strefa euro ma o 20 milionów więcej mieszkańców niż
          > > Stany Zjednoczone, ale wytwarza o 30 procent mniej
          > dóbr. O 30 procent mniejszy
          > > jest też dochód na głowę ludności. Głównym powodem są
          > sztywne przepisy
          > > dotyczące rynku pracy. Ale także w Wielkiej Brytanii,
          > która nie należy do
          > > strefy euro i nie musi się przejmować Paktem
          > Stabilizacyjnym, podwyższa się
          > > podatki dla ratowania systemu ochrony zdrowia, a dziura
          > budżetowa rośnie
          > > nieubłaganie. Opozycja alarmuje: podnoszenie podatków
          > rujnuje ludzi podwójnie,
          > > wyciągając ludziom pieniądze z kieszeni na źle
          > funkcjonujący system usług
          > > medycznych, które można by kupować taniej, gdyby każdy
          > miał w tej sprawie wolny
          > >
          > > wybór za własne pieniądze."
          > >
          > >
          > <arch.rp.pl/a/rz/2003/01/20030108/200301080061.html?k=on;t=20021
          >
          > Kazdy to wie ze te dane sa zawyzone aby ameryka wygladala
          > lepiej.
          >
          > malec

          Czy uwazasz ze Rzeczpospolitej akurat zalezy na lansowaniu
          lepszej wizji Ameryki?

          Jezeli cokolwiek to w rzeczyhwistosci dystans jest znacznie
          wiekszy niz oficjalne dane o dochodzie na glowe wskazuja
          dlatego ze PKB i PKB na glowe nie bierze pod uwage realnych
          zarobkow ale wylacznie zarobki brutto. I tutaj rzeczywista
          sila nabywcza w krajach z wyzszymi podatkami jest ZNACZNIE]
          nizsza niz wskazuja na to statystyki.

          mbs

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka