Dodaj do ulubionych

Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.07, 22:30
Przydałby sie taki w markecie Albert w Ustroniu.
Obserwuj wątek
    • Gość: taki jeden ostatni akapit IP: *.bie.lama.net.pl 12.08.07, 22:32
      Ostatni akapit bardzo trafnie podsumowuje cały artykuł.
      Tak naprawdę tego typu badania nie byłyby potrzebne gdyby pracownikom
      odpowiednio płacono.
      Praca z klientem to jeden z najtrudniejszych zawodów. Niezależnie od tego czy
      jest to sklep z ciuchami, stacja benzynowa czy urząd, to praca z klientem to
      istny koszmar.
      Jeśli więc chce się mieć entuzjastycznych, chętnych do pracy, miłych
      sprzedawców to po prostu trzeba im dobrze płacić, żeby wiedzieli za co tak tyrają.
      • Gość: gelo Re: ostatni akapit IP: *.it-net.pl 13.08.07, 00:16
        Autorka tego artykułu ewidentnie fantazjuje, widać, że chyba nie rozmawiała z tymi tajemniczymi klientami. Znam rynek i wiem, jak to się naprawdę odbywa.
        Pytanie za 100 punktów do autorki: a od kiedy to McDonald's oferuje tortille z kurczakiem? Może wystarczyło się skontaktować z koordynatorem ds. kontaktów z mediami i PR tej sieci i od razu by pani wiedziała, jakie jedzonka są w ofercie, a jakich nigdy nie było.
        "Ściągać - też trzeba umieć!"
        • wesoly_siewca_pesymizmu Re: ostatni akapit 13.08.07, 08:19
          Gość portalu: gelo napisał(a):

          > Autorka tego artykułu ewidentnie fantazjuje, widać, że chyba nie rozmawiała z t
          > ymi tajemniczymi klientami. Znam rynek i wiem, jak to się naprawdę odbywa.
          > Pytanie za 100 punktów do autorki: a od kiedy to McDonald's oferuje tortille z
          > kurczakiem?

          www.mcdonalds.pl/ kliknij logo potem wybierz produkty, wśród kanapek, za
          7zł ;)
          A teraz ładnie przeproś autorkę.
          • tetlian Re: ostatni akapit 13.08.07, 20:31
            Taka to już jest ta kontrola jakości.
        • Gość: klient.. Re: ostatni akapit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 15:13
          Przy kasie czworo młodych sprzedawców. Nie ma przywitania, nikt nie
          podchodzi. - Szukam koszulki na wieczór. Trzeba by XL... -
          zagaja "tajemniczy klient". Chłopak przy kasie krzywi się i
          krytycznie taksuje jego sylwetkę.

          - Oni nic nie zrobili, żeby zawalczyć o 130 zł, które mogłem tam
          zostawić - komentuje "klient" po wyjściu.


          A ja kocham takie sklepy bez krzątjącej się obsługi wchodzącej po
          placu w du.pe Jak ktos probuje na mnie naciskac pomagac itp...po
          prostu szlak mnie trafia i zmierzam do drzwi wyjsciwoych gdy ta
          pomoc jest nie proszona.
          • Gość: asd Dokladnie mam te same odczucia. IP: *.ipt.aol.com 15.08.07, 17:30
            Nie znosze sklepow, w ktorych ledwo co wchodze, a juz sie mnie pytaja w czym
            pomoc. Strofuje mnie to niemilosiernie. Przeciez zapytam sie, jak mi czegos
            trzeba bedzie.
      • kragg oj nie do końca... 13.08.07, 00:25
        czego przykładem jest Peek & Cloppenburg, zwłaszcza w Galerii Mokotów.
        Mają tam taki system: sprzedawca, który obsługiwał klienta przy dokonaniu
        zakupu, nalepia na metkę z ceną swój numer i zapewnie dostaje procent z kwoty
        zakupu dokonanego przez klienta.
        Wszystko pięknie, teoretycznie ma to zachęcać sprzedawców aby pomagali i
        "opiekowali" się klientem.
        Tyle, że buractwo w P&C się wycwaniło i generalnie ma gdzieś klientów, tylko
        czatuje na chwilę kiedy klient już idzie do kasy. Wtedy poprostu prawie
        zabierają klientowi towar z ręki, doklejają swoje numerki i już.
        Spotkało mnie to właśnie w ostatnią sobotę, gdy przez prawie pół godziny
        dobierałem koszule i krawaty dla siebie. Żaden "sprzedawca" się nie
        zainteresował, dopiero przed samą kasą jakiś chłopak powiedział że on to już
        zaniesie do kasy, dolepił karteczki i przeniósł towar 5 metrów.
        W każdym razie - odradzam wizyty w tym sklepie, byłem mocno zdegustowany
        zachowaniem obsługi.
        • Gość: taki jeden Re: oj nie do końca... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.07, 18:45
          Ale przecież to właśnie potwierdza to co napisałem.
          Zapewne w tym sklepie sytuacja płacowa wygląda tak, że pracownik zatrudniony
          jest na minimalną pensję 930 brutto + premia od tych nalepek. System jest źle
          zaprojektowany, bo pracownicy zamiast skupić się na obsłudze polują na klienta
          który już zdecydował się coś kupić i to na dodatek za większą sumę. Resztę
          olewają. Zapewne autor tego systemu miał na celu konkurencję pomiędzy
          pracownikami, a osiągnął tyle że pracownicy umówili się że jak jest ich np. 3 w
          sklepie to każdy "okleja" co 3 zdecydowanego klienta. W ten sposób nie muszą się
          starać i wszyscy zarabiają po równo.
          A wystarczyłoby dać te same pieniądze i powiedzieć: "uczciwie płacimy i uczciwie
          wymagamy. Macie sie strać bo ja nie to wylatujecie".
          To że jest zła obsługa w tym sklepie nie znaczy że są kiepscy pracownicy tylko
          system motywacyjny po prostu nie działa.
          Gdyby wymienić całą ekipę na nową po miesiacu sytuacja byłaby taka sama. Ludzie
          się dostosowują do systemu.
        • Gość: Radko Re: oj nie do końca... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 20:08
          a ja mam inne doświadczenia z tego samego sklepu swój zakup
          zaniosłem nie nękany przez nikogo do kasy i w trakcie oczekiwania
          jakaś "pani" bezczelnie wepchnęła się do kolejki na moje uwagi i
          komentarze nie reagowała za to młody facet przy kasie kiedy skończył
          obsługiwać poprzedniego klienta i poprosił mnie o podanie zakupów
          ignorując "głuchą" panią ...
          Szacunek dla niego
      • Gość: gm Re: ostatni akapit IP: 194.150.250.* 13.08.07, 08:11
        nawet najwyzsze wynagrodzenie z czasem powszednieje i nie jest motywacją jezeli
        bezpośrednio nie zależy od jakosci pracy. Zgadzam sie ,że zbyt niska płaca jest
        antymotywacyjna.
      • Gość: magda Re: ostatni akapit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 20:53
        Też prawda ale czy Polacy dobrze pracują tylko poza granicami kraju?Chyba jednak
        tak -ale czy aż tak dużo lepiej zarabiają biorąc pod uwagę koszty życia i
        bytowania?W W-wie w pewnym centrum handlowym w sklepie Monnari dwie ekspedientki
        oglądały w lustrach swoje krągłości NIE patrząc wcale na klientów i co?
      • hrabina_feu Re: ostatni akapit 15.08.07, 11:27
        Prawda, jest ze najlepsza praca dla wiekszosci pracownikow polskich to taka w
        ktorej da sie zarobic jak najwiecej olewajac swoje obowiazki. Jaka masz pewnosc,
        ze jak dobrze zapłacisz zwiekszy sie motywacja takiego pracownika? Wrecz
        przeciwnie, dostanie lepsza pensje bedzie uwazal ze to nagroda i palcem nie
        ruszy by Ci pomoc. Gdyby z łaski swojej ruszył tyłek i obsluzyl klienta moglo by
        sie okazac ze dobrze obsluzony klient po pierwsze zrobi zakup znacznie wiekszy
        od tego co zamierzal, a po drugie wroci i bedzie chcial by go obslugiwal ten sam
        pracownik. Czy to sie nie kalkuluje lepiej dla takiego pracownika?
        Lepiej jest powiedziec "mnie za to nie placa" to za co w takim razie pracownikom
        sie placi za stanie i rozmawianie w godzinach pracy? Za przyjecie pieniedzy i
        spakowanie towaru? Ile kosztuje takie podejscie do klienta i zapytanie?
        Nie przesadzajmy, po prostu rosna nowe pokolenia wychowane na zasadach
        prl-owskich. Jak zarobic by sie nie narobic.
      • Gość: :O0 Polactwo ma jeszcze tutaj duzo do crobienia IP: 81.144.219.* 15.08.07, 12:34
        W kwestji relacji klient-sprzedawca mamy jeszcze do naparwienia
        wiele rzeczy i zajmie to przynajmniej 20 lat. Problem w tym ze
        chamstwo (wiekszosc polakow) jes przyzwyczajone do tego ze
        sprzedawca zachowuje sie jak pan i nie przeszakdza mu to.
      • Gość: Sal Jaka praca taka płaca ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.07, 16:56
        Niestety bardzo wielu jest takich, którzy uważają, że mimo iż
        podpisali UMOWĘ (tzn. umówili się na obowiązujące w niej warunki -
        obowiązki oraz prawa i płacę) to nie muszą porządnie pracować bo "ta
        ich pensja jest głodowa".

        Durne laski pracujące w sklepie z płacą 10 zł netto za godzinę,
        mając 20 klientów dziennie nie mają czasu by posprzątać półki. Kiedy
        wchodzi klient, to one są zajęte opowiadaniem sobie przeżyć z
        ostatniej dyskoteki. I przy tym wszystkim twierdzą, że gdyby im
        lepiej płacono, to by wtedy pracowały lepiej. Niestety, gdyby
        zarabiały 30 zł za godzinę pracy w sklepie, to stwierdziłyby
        że "zarabiają na tyle dużo, że nie powinny się przemęczać
        utrzymywaniem porządku w sklepie - bo przecież one mają TYLKO
        sprzedawać" itd itp.

        Pracowałem na początku lat 90-tych w Coca-Coli przy badaniach rynku.
        Zarabiałem w ciągu tygodnia więcej niż w ciągu miesiąca zarabiała
        moja mama pracująca w sklepie. Byli tacy ludzie, którzy ze mną
        pracowali i potrafili zarobić nawet o 50% więcej niż ja - a przy tym
        kradli środki czystości z kibla w siedzibie firmy. Tak ich niestety
        wychowano (a raczej nie wychowano) - nawet jakby zarabiali jeszcze
        wiecej - to nie byliby uczciwi wobec pracodawcy.
    • Gość: tajemniczy klient Doskonałe zajęcie dla byłych ubeków. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.07, 22:35
      Pracowałem kiedyś jako taki "ktoś". Zrezygnowałem, gdy "dzięki" mnie
      wyleciała z pracy samotna matka 2 dzieci. Wcześniej "wywaliłem"
      wiele osób, ale to były chamy i lenie, więc nie szkoda mi ich. Praca
      jak każda inna, ale wymaga odpowiednich predyspozycji- przede
      wszystkim "charakteru ubeka", którego osobiście nie posiadam.
      • Gość: naprawdetrzeźwy Masz charakter ubeka? IP: *.chello.pl 12.08.07, 22:58
        Nieosobiście? Jak to robisz? ;>>>


        A co do wywalonej nierzetelnej pracownicy - jeśli ma dwójkę dzieci, to może być niekompetentna, wredna, okradająca pracodawcę, opryskliwa i głupia i tak dalej?

        Poszukaj sobie Radia Maryja - oni tam czekają na telefon od ciebie...


        (inna rzecz: mysteryshopper dostaje raport z informacją kogo wyrzucili? od kiedy?)
        • konread Re: Masz charakter ubeka? 13.08.07, 05:53
          Z tego co mi wiadomo, na podstawie badań tajemniczy klient, nie można zwalniać
          pracowników, zas dane mają służyć poprawie jakości obsługi. Firma która się
          godzi na to, aby na podstawie jej raportu zwalniać pracowników działa
          nieetycznie i wbrew zasadom - choć podobno takie rzeczy się zdarzają.
          • robert.zimnicki Re: Masz charakter ubeka? 13.08.07, 10:27
            znaczy, ze dalej w polskich firmach maja pracowac idioci? niejednokrotnie bedacy
            rodzina wlasciciela? chodzi mi o sklepy, sklepiki, chociaz to daleka droga, zeby
            wlasciciel zarzadzil takie badania u siebie, ale skoro mam zostawic troche kasy
            w sklepie ze sprzetem grajacym, to wolalbym, zeby mi ktos doradzil, a nie
            chcialbym eksperymentowac ze sprzetem wartym troche hajcu......

            na szczescie kupuje w komputroniku i znaku i jakos tam panowie maja motorek w
            zadku, zeby klient nie wyszedl zly z ich sklepu, a wiec da sie???


            zwolnienie jest najbardziej etyczne, bo w kodeksie pracy jest cos napisane o
            predyspozycjach zawodowych.... i mozliwosci zwolnienia delikwenta, jesli sobie
            nie daje rady z wykonywanymi obowiazkami.... a opisywane przyklady wybitnie
            swiadcza, ze niektorzy sobie nie radza z klientami....

            konread napisał:

            > Z tego co mi wiadomo, na podstawie badań tajemniczy klient, nie można zwalniać
            > pracowników, zas dane mają służyć poprawie jakości obsługi. Firma która się
            > godzi na to, aby na podstawie jej raportu zwalniać pracowników działa
            > nieetycznie i wbrew zasadom - choć podobno takie rzeczy się zdarzają.
            • oktawianc Re: Masz charakter ubeka? 13.08.07, 19:43
              Pewnie, że jest etyczne... Tylko, że jak się wymaga to trzeba płacić. Skoro od
              pracowników wymaga się dużej wiedzy, zainteresowania klientem, a przy okazji
              noszenia po kilka ton dziennie towaru, to trzeba też odpowiednio nagradzać.
              Tymczasem jesteś jeszcze straszony wynikami testów. Co ciekawe, w sieci o której
              mówię, jest rzeczą oczywistą, że pracodawca ma listę imienną. Wynik poniżej 75%
              jest uważany za zły. Trzykrotny taki wynik może skutkować zwolnieniem. Poza tym
              testerzy nie biorą przecież pod uwagę, że w sklepie pracuje 1/2 potrzebnej
              załogi. W takich warunkach nie ma czasu na bieganie za klientami. Tak czy
              inaczej, prawda jest taka, że trzeba odpowiednio płacić, żeby móc wymagać. W
              myśl starego powiedzenia: wy udajecie, że płacicie, a ja udaję, że pracuję ;)
      • Gość: edi Re: Doskonałe zajęcie dla byłych ubeków. IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 13.08.07, 00:10
        a nie przeszedlas sie na poczte?? PKP ??? PKS ??? firmy panstwowe
        tez w to powinny zainwestowac, a zaczac chocby od lustracji
        swiatopogladowej. Bilety na paciag to ja kupuje jeszcze w starym
        ustroju :(
        • Gość: martusia Re: Doskonałe zajęcie dla byłych ubeków. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 08:55
          Akurat co do pracowników poczty nie mam w ostatnim czasie żadnych zastrzeżeń. W
          Poznaniu korzystam dość regularnie, ale niezbyt często - około 1x w tygodniu, z
          usług 4 placówek pocztowych - we wszystkich zawsze jestem bardzo miło i
          kompetentnie obsługiwana.
          To są placówki m.in. na Łokietka koło Netto, na Winogradach przy Castoramie, na
          Kościuszki i Różanym Potoku.
    • Gość: ag Ja wam zrobię te badania za darmo, oto wyniki: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.07, 22:46
      Jestem poważną osobą w średnim wieku, przyzwoicie ubraną, z
      nieprzetłuszczonymi włosami i czystymi butami. NIGDZIE nie widzę
      zainteresowania moimi pieniędzmi, wątpię żeby gdziekolwiek płaca
      sprzedawców była uzależniona od utargu.
      A już dwie kategorie są wyjątkowe. Media Markt - obsługa zawsze stoi
      w grupkach i o czymś tam żywo gaworzy, bardzo się denerwuje gdy
      jakiś klient im w tym przeszkadza. Salony samochodowe - podjeżdżam
      kilkuletnim dobrym samochodem, z reguły zero zainteresowania, w
      najlepszym przypadku parę zdawkowych odpowiedzi, nigdy propozycji
      jazdy próbnej.
      Nie wiem o co chodzi, chyba już się kapitalistom zarabiać nie chce.
      • Gość: Kj Re: Ja wam zrobię te badania za darmo, oto wyniki IP: 217.97.214.* 12.08.07, 22:55
        Powiedz mi z jakiego miasta jesteś ?? Bo np kiedy ja podjechałem
        oplem astrą z 95 roku pod salon opla w moim mieście. Nikt na to nie
        patrzył dostałęm bardzo miłą i rzetelną obsługę :)
        • Gość: Egghead Re: Ja wam zrobię te badania za darmo, oto wyniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.07, 23:33
          Różnie bywa. Kiedyś w upał poszedłem do salonu samochodowego w krótkich
          spodenkach. Z pieniędzmi na zakup auta. Zero zainteresowania, moje pytania były
          zbywane jak brzęczenie muchy. Kupiłem całkiem inny samochód, w salonie, gdzie
          okazano mi zainteresowanie. Teraz wymieniam auto i salon Peugeot na Karkonoskiej
          ominę szerokim łukiem - znowu nie zobaczą moich pieniędzy.
          • Gość: gm Re: Ja wam zrobię te badania za darmo, oto wyniki IP: 194.150.250.* 13.08.07, 08:19
            Tez się spotkałem z tym ,że pracownicy solonu samochodowego najpierw mnie
            otaksowali czy warto sie ruszyć . Oni sie nie ruszyli a ja nie kupiłem.
            Denerwują mnie namolni sprzedawcy , ale powinni byc czujni i reagowac na
            pytajacy wzrok klienta. A juz wyprowadza mnie z równowagi gdy sprzedawcy sa tak
            zajeci rozmowa ze soba lub wypełnianiem kwitów ,że nie moga odpowiedzieć na
            proste pytanie.
          • Gość: agniecha :) nie jestes jedyny z tym doswiadczeniem IP: *.range217-44.btcentralplus.com 15.08.07, 09:42
            kumpela - dziennikarka robila taki test. raz podjezdzala do tegoz salosu swoim
            Oplem, a raz weszla, podobnie jak ty, letnia sukienka, czy szorty. Oczywiscie
            wtedy NIKT jej nawet ie zauwazyl.

            Ja mialam kiedys okazje popracowac na Karkonoskiej. Wytrzymalam 3 miesiace, bo
            prawda jest taka, ze pracownicy maja ZEROWY system motywacyjny (maja cos za
            sprzedaz, ale to sa chyba drobne, bo im sie nie chce z kilientem pogadac. Poza
            tym wszyscy lepsi sprzedawcy, odchodza do konkurencji ...bo tam lepiej placa.
          • micra miałem podobną sytuację, ale byłem sprzedawcą 15.08.07, 13:22
            w okresie studiów pracowałem w salonie samochodowym (zgadnij w jakim...).
            Starałem się zawsze z każdym porozmawiać, jazdy próbnej nie proponowałem - nie
            było wtedy jeszcze takich możliwości (rok 1997), na samochody ludzie zapisywali
            się nawet na 3 miesiące naprzód.

            Ale nie o tym chciałem napisać. Pewnego razu przyszedł facet - koszula w kwiaty
            - ale taki model z targu, spodnie z materiału - raczej tanie, zamiast paska -
            kawałek drutu - dosłownie. Na stopach buty bez sznurówek (wkładane). Na pierwszy
            rzut oka raczej trudno podejrzewać o duży zasób gotówki. Obsłużony został
            normalnie, jazdy próbnej nie mógł doświadczyć - bo nie było czym. W końcu
            zamówił najdroższą wersję drogiego modelu, co więcej, przy odbieraniu samochodu
            zamówił najdroższy alarm (radiowe powiadamianie o kradzieży). Samochód kupił dla
            syna :).

            To nie jest tak, że jak każdy przyjdzie do salonu to każdy ma się przejechać -
            nie znam obecnych warunków, ale przedstawiciel producenta, który dawał samochody
            do jazd próbnych - dawał, owszem, ale tylko kilka procent taniej niż cena dla
            klienta. Czasem po jeździe brakowało klamek, zapalniczki. Cóż, teoretycznie jest
            to wliczone w koszty biznesu, ale te koszty nie mogą być zbyt wysokie, bo
            przestaje to być opłacalne.
    • mniklas5 Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej 12.08.07, 23:00
      pani Danusiu, to autorka tego glupiego tekstu , pani pisze bzdury ,
      pani sama jest mystery w tym pisaniu nieprawdy, w USA nie istnieja
      takie badania, o prace w sklepach na wolne miejsce jest kilkanascie
      podan i naprawde jest tak w USA ze gdy sie wchodzi do sklepu, Best
      Buy, Banana Republic, Gap, Guess czy licho wie jakiego to mloda
      obsluga dopada ciebie i pyta czy satysfakcjinuja cie zakupy u nich ,
      czy znalazlas wszystko co chcialas itp natrectwo, ci mlodziludzie
      zarabiaja 12-18 dol na godzine oraz dostaja premie za dobra
      sprzedaz, niejednokrotnie inne benefity jak zwrot kosztow nauki,poza
      tym kazdy pilnuje kazdego w osiaganiu celu firmy czyli
      maksymalizacji sprzedazy i zysku, tu nie ma obibokow bo firma
      wylatuje z rynku,poza tym jest manago , ktory bezwzglednie nie
      bedzie tolerowal udawaczy w pracy, konkurencja jest niebotyczna na
      kazdym rynku. Ja wiem ze tanio jest pisac artykuly z
      przetlumaczonych jakis niewiarygodnych zrodel, gdybym ja
      bezkrytycznie wierzyl slowu pisanemu to bym zwariowal, najlepsze
      zrodlo wiedzy jest empiryczne, nalezy obserwowac pewne zjawiska
      mieszkajac w kraju o ktorym chce sie pisac, inaczej wprowadza sie
      opiie innego kraju w blad
      • Gość: souljazz Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.hsd1.mn.comcast.net 13.08.07, 06:24

        Minklas5 pisze, ze tekst jest glupi, bo w USA nie ma takich
        badan.
        Niestety sa. Minklas5 pisze, ze mlodzi ludzie w USA zarabiaja, jako
        sprzedawcy w sklepach 12-18 dol na godzine, oraz dostaja premie
        za....
        Niestety tak akurat nie jest. Nikt, oprocz stanowisk kierowniczych
        (supervisor, menager) nie zarobi 12 dolarow na godzine, o 18-nastu
        nie mowiac (chyba, ze jestes menagerem, tylko menager nie zarabia na
        godzine, ale ma ustalona pensje + dodatki za dobre wyniki). Menager
        musi byc gotowy do pracy w nadgodzinach, ktore nie zwiekszaja jego/
        jej zarobku. Minklas5 pisze, ze gdyby bezkrytycznie wierzyc slowu
        pisanemu, to mozna zwariowac. Tutaj sie zgadzam.
    • Gość: Kj Chętnie bym spróbował tylko gdzie się zgłosić :] IP: 217.97.214.* 12.08.07, 23:02
      Jestem ze Szczecina przeglądałem oferty agencji prowadzących takie
      badania. Ale nie widziałem lina do rekrutacji :) Gdyby ktoś, kto
      jest zainteresowany pozyskaniem 22 letniego mieszkańca Szczecina do
      takich badań to Ja bardzo chętnie :D

      Mój mail sinicty99@interia.pl

      P.s. mógł bym to robić nawet za darmo :P
      • Gość: aga Re: Chętnie bym spróbował tylko gdzie się zgłosić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.07, 08:02
        Jedna z lepszych firm: www.perspecto.pl/, wejdź na kontakt i
        napisz do nich maila w tej sprawie. Na pewno się odezwą. pozdrawiam
      • elektron77 Re: Chętnie bym spróbował tylko gdzie się zgłosić 15.08.07, 10:55
        Również jestem zainteresowany taką pracą na terenie Śląska. Z racji obecnie
        wykonywanego zajęcia idealnie taka praca by mi odpowiadała.
        Mam 30 lat i jestem mobilny.Mój mail: elektron77@gazeta.pl
    • phodopus Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej 13.08.07, 00:12
      Ja akurat (i z tego co wiem nie tylko ja) bardzo nie lubię upierdliwych
      sprzedawców, którzy nie dadzą się nawet rozejrzeć po sklepie, napadając
      człowieka pytaniami i ofertami pomocy. W takiej sytuacji zwykle dziękuję i
      wychodzę :)
      • Gość: xxx Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 00:05
        Ja też tego nie lubie. Te ich "może w czymś pomóc" odbieram
        jako "nie próbuj nic ukraść, bo cały czas patrzymy ci na ręce".
        Kiedyś nawet odpowiedziałem takiej paniusi "spoko, nic nie ukradnę!"
        Zrobiła się czerwona jak burak, więc chyba przejrzałem jej intencje.
        • Gość: dolores.ltd Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.07, 08:58
          hej, nie bądz taki przewrażliwiony! Speszyłeś dziewczynę i tyle. A po prostu
          chciała być miła, zagadnęła cię, a ty do niej z takim tekstem. Wystarczyłoby
          uśmiechnąć się i powiedzieć "nie, dziękuję", prawda? a ty tak agresywnie do
          nieśmiałej być może dziewczyny, która próbuje na studia zarobić. Mniej agresji,
          więcej empatii proponuję. Pozdrawiam!
    • Gość: DD nie ważna jest pensja ... IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.08.07, 07:57
      ... mam wielu znajomych z zagranicy ... jednomyslnie wszyscy
      zauważają że w polskich sklepach wśród obsługi panuje ogólny brak
      kultury, a my przywykliśmy do tego ?!? hymmm
      na pocieszenie powiem ze na Ukrainie jest jeszcze gorzej :]
      • leftt Re: nie ważna jest pensja ... 13.08.07, 08:05
        Podobnie jak jeden z "przedpiśców" nie znoszę jak od wejścia atakuje
        mnie obsługa sklepu. I jeszcze jedna uwaga. Często tankuję paliwo na
        Orlenie. Ta firma chyba korzysta z usług Mystery Shopper. Efekt jest
        taki,że obsługa wprawdzie jest bardzo grzeczna i trudno mieć do niej
        zastrzeżenia, z wyjątkiem jednego: czuję się, jakbym był obsługiwany
        przez automat.
        • Gość: Bilbo Baggins Re: nie ważna jest pensja ... IP: *.brutele.be 13.08.07, 08:14
          Typowe narzekanie. niegrzecznie - zle, grzecznie - tez zle. Po co szanowny Pan
          jezdzi na stacje paliw? tankowac, czy cieszyc sie konwersaja z przemila i ciepla
          obsluga?
          • leftt Re: Bilbo Baggins 13.08.07, 09:43
            Jeżdżę tankować, nie lubię, jak za każdym razem pani-automat poleca
            mi napój energetyzujący, którego nigdy jeszcze nie kupiłem, pomimo,
            że tankuję na tej stacji X lat, (pani też pracuje X lat). Dotarło?
            • Gość: Bilbo Baggins Re: Bilbo Baggins IP: *.brutele.be 13.08.07, 10:22
              agresja i opryskliwosc. a mozna bylo odpowiedziec bez tego.

              Na taka stacje codziennie przyjezdzaja nowi klienci. Pani nie ma
              obowiazku znac ich przyzwyczajen... dostajesz standartowy produkt.
              To wszystko. Nie musisz tam tankowac jak Ci nie odpowiada.

              Ale zawsze pozniej jest powod do narzekania. A to pani byl
              aniegrzeczna, a to zniw zbyt mila... Jakie to typowe
              • leftt Re: Bilbo Baggins 13.08.07, 10:39
                Przepraszam, jeśli w moim tonie dostrzegłeś agresję ( nie sądzę,
                żeby była większa od Twojej, ale mniejsza z tym). Nie napisałem, że
                jestem niezadowolony z obsługi na tej stacji. Chodzi mi po prostu o
                to, że zachowanie sprzedawców jest do bólu uregulowane firmowymi
                standardami, co wywołuje u mnie takie a nie inne wrażenie.
                • oktawianc Re: Bilbo Baggins 13.08.07, 19:52
                  To się nazywa mcdonaldyzacja... Ale tego chcą pracodawcy i nic na to nie poradzisz.
                  • ffamousffatman Re: Bilbo Baggins 15.08.07, 18:50
                    @oktawianc: od wywiadu (przynudzania zgorzknialego zgreda) lepsze komentarze, duzo mowia o polskim pissostwie i otwartosci na dialog (eh... dialog: lewak, lewactwo ... i spojniki, epitety i ozdobniki).
            • Gość: enzo Re: Bilbo Baggins IP: *.supermedia.pl 13.08.07, 19:05
              leftt napisał:

              > Jeżdżę tankować, nie lubię, jak za każdym razem pani-automat poleca
              > mi napój energetyzujący, którego nigdy jeszcze nie kupiłem, pomimo,
              > że tankuję na tej stacji X lat, (pani też pracuje X lat). Dotarło?

              Jeździj na Neste albo inną automatyczną stacje, nikt nie karze Tobie kupować na
              Orlenie.
              Kumasz?

              Wracając do tematu, dzięki kumplowi dyrektorowi placówki w jednym z banków
              dostałem takową fuchę dla zabawy. Zarobioną kasę (30 zeta brutto za punkt plus
              ryczałt za samochód) przeznaczyliśmy na cele rozrywkowe:)
              Przy 7 punkcie miałem już dość, w 8 stwierdziłem ze jestem tajemniczym klientem,
              niestety nie zrobiło to żadnego wrażenia na obsłudze, zostałem obsłużony na
              poziomie podobnym jak w 7 przypadkach.
              Manewr powtórzyłem następnego dnia jeszcze w dwóch placówkach, poza uśmiechem nr
              5 żadnej reakcji.
              Podobne spostrzeżenia zanotowało jeszcze 2 ludzi poprawiających przede mną lub
              po mnie.
              Wniosek?
              Jak nie będzie przecieku z centrali taka zabawa ma sens, wystarczy że ktoś puści
              farbę, obsługa poprawia się natychmiast, kolejna trójka poszła po wysłaniu
              informacji że "będą chodzić i sprawdzać".
              Nie powiem żeby to było lekkie i przyjemne zajęcia jak liczenie przepalonych
              żarówek na witrynie, sprawdzanie poziomu głupoty ludzi nie jest miłym zajęciem,
              a miało być tak fajnie miło i śmiesznie. Nie było mi do śmiechu, skoro moja
              wiedza korzystając ze stron internetowych banku była większa jak pracowników.
              "Uświadomiony jednorazowy tajemniczy klient"
            • Gość: :O) No widzisz left - Bilbo Baggins to cham przyzywcza IP: 81.144.219.* 15.08.07, 12:41
              No widzisz left - Bilbo Baggins i jemu podobni, to chamstwo
              przyzywczajone do chamstwa i nie wyobrazajace sobie, ze moze byc
              normalnie i z usmiechem. Jego chamskim zdaniem jedziesz tam tankowac
              a to jak cie traktuja jest niewazne... Jezli sie jednak odezwiesz to
              wtedy ty jestes chamem w jego oczach - poniewaz nie wolno ci
              narzekac. Taka to chamska mentalnosc, ktora wykszatlcona zostala w
              tym kraju za czasow komuny :O)
    • Gość: PW Nie cierpię "aktywnych" sprzedawców... IP: *.polskieradio.pl 13.08.07, 09:14
      Jak taki do mnie podchodzi, stara się pomóc, pyta to opuszczam sklep. W końcu po to są samoobsługowe, żeby sobie samemu pooglądać, podotykać, przymierzyć. Jak będę potrzebował pomocy - sam poproszę. Jak są namolni - wychodzę.
      Tak więc te badania są bez sensu.
      • robert.zimnicki Re: Nie cierpię "aktywnych" sprzedawców... 13.08.07, 10:32
        nastepnym razem pisz, ze dla Ciebie sa bez sensu

        nie wystawiaj opinii globalnie.... to znaczy nie uogolniaj.....


        Gość portalu: PW napisał(a):

        > Jak taki do mnie podchodzi, stara się pomóc, pyta to opuszczam sklep. W końcu p
        > o to są samoobsługowe, żeby sobie samemu pooglądać, podotykać, przymierzyć. Jak
        > będę potrzebował pomocy - sam poproszę. Jak są namolni - wychodzę.
        > Tak więc te badania są bez sensu.
        • Gość: Gosial Re: Nie cierpię "aktywnych" sprzedawców... IP: *.85-237-189.tkchopin.pl 13.08.07, 19:32
          Ja tez nie cierpie nadaktywnych sprzedawców atakujących od progu,
          zwlaszcza ze nieraz wchodzę, żeby sie tylko rozejrzec,więc denerwuje
          mnie próba wciskania na siłę. Przeciez mam "język w gębie" i kiedy
          potzrebuję pomocy, to moge sama podejsc i o to poprosić!

          Ale nie uwazam, zeby takie badania byly całkiem bez sensu, bo trzeba
          jednak zbadac jakosc obslugi klienta, gdy ten chce juz byc
          obsłuzony.

          Zwlaszcza w perfumeriach z ekskluzywnymi kosmetykami, gdzie czuje
          się często ocenianie klienta po jego wyglądzie....
          • oktawianc Re: Nie cierpię "aktywnych" sprzedawców... 13.08.07, 19:57
            Tylko, widzisz pracodawcy owych sprzedawców mają w d... Twoje odczucia, oni chcą
            wyników sprzedaży. A te widocznie są lepsze, przy agresywnych sprzedawcach.
            Gdyby statystyki pokazywały inaczej, pracodawcy kazaliby owym testerom sprawdzać
            czy obsługa nie była przypadkiem zbyt nachalna.
          • Gość: dzambo a ja bardzo lubie jak sprzedawcy mi pomagaja IP: *.chello.pl 14.08.07, 00:37
            moze cos z toba jest nie tak ? jakas fobia spoleczna, neurotyczny perfekcjonizm,
            kompleks nizszosci ? to tylko podpowiedzi gdzie mozesz szukac rozwiazania
      • Gość: joki A znasz słowo "dziękuję" ??? IP: *.fdk.airbites.pl 15.08.07, 11:19
        Wystarczy powiedzieć sprzedacy "dziękuję" czy "sam chcę się
        rozglądnąć" , "na razie oglądam, jak będę potrzebował pomocy to
        powiem" czy coś takiego w zależności jak cię zagadnie.
        A nie od razu uciekać w popłochu bo ktoś się odezwał... jak dzikie
        zwierze :-)
        Powiesz "dziękuje" sprzedawca na pewno odejdzie. Jak nie to wtedy
        możesz dopiero powiedzieć że jest namolny....
    • Gość: klientka Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: 212.160.106.* 13.08.07, 10:51
      i w Erze na Puławskiej
    • t.klient blog tk 13.08.07, 15:31
      a ja zapraszam do mojego bloga umieszczonego na serwerach gazety, w którym
      miedzy innymi komentarz do dzisiejszego artykułu

      tajemniczyklient.blox.pl
    • Gość: Gosial Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.85-237-189.tkchopin.pl 13.08.07, 18:51
      przypuszczam, ze nie tylko w Ustroniu, ale w co drugim Alebrcie w
      Polsce (np. Gdynia, Świętojańska)

      z tym że nie uwazam, zeby to byla wina pracowników a pracodawców,
      którzy w porze, gdy wiele osób przychodzi na zakupy, dają tylko
      jednego kasjera do sklepu!! nie wiem jak wówczas ten jedyny kasjer
      ma zachować cierpliwość i życzliwość w stosunku do narzekających w
      kolejce klientów
      • Gość: Jorn Szkoda, że z Brukseli takich nie ma... IP: *.access.telenet.be 13.08.07, 20:09
        Gdyby tacy "tajemniczy klienci" tu operowali, 99,9% sprzedawców w tym mieście
        musiałoby poszukać sobie innej roboty. Polecam tę obserwację zwłaszcza
        kolesiowi, który kilka postów wcześniej stwierdził, że "znajomi z zagranicy" mu
        mówią, że w Polsce sprzedawcom kultury brakuje...
        • Gość: klonpvv Re: Szkoda, że z Brukseli takich nie ma... IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.08.07, 05:08
          Cos w tym jest.
          W jakims beznadziejnym sklepie z obuwiem, gdzie od wejscia
          smierdzialo guma, a sklep nie byl wiekszy od malej pojedynczej
          sypialni sprawowalo swoje rzady 4, 5 sprzedawcyn. No ale to bylo w
          Liverpool'u.
          No ale zeby nie bylo sa sklepy z wystarczajaca iloscia obslugi na
          odwiedzajacych klientow, badz o porach gdy ich przychodzi mniej a
          oni i tak pozostaja tacy sami [czyt. beznadziejni] o kazdej porze i
          kazdych warunkach.
          Poza tym sam sprzedawalem przez dlugi czas w róznych miejscach i
          nawet mimo chamstwa ze strony wlascicieli róznej masci dla
          normalnych klientów i lepszych zawsze udalo zachowac mi sie usmiech.
          Ze zlych klientów przypominam sobie jednego. Po okazaniu mu
          lekcewazenia milczacego przekazalem go koledze. Drugi raz juz nie
          byl niemily.
    • Gość: misiabella Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 20:05
      Moją firmę nawiedza tajemniczy klient raz na miesiąc. Ktoś wcześniej
      napisał, że jego wiedza ze strony internetowej nt. produktów była
      znacznie lepsza niż pracowników. W to akurat wątpię. Często jest
      tak, że na stronach internetowych produkty są przedstawiane bardzo
      ogólnie i wręcz "marketingowo", czasem nawet zdarza się, że oferta
      ze stron internetowych nijak się ma do tego co tak naprawdę można
      nabyć. Wyczuwam tajemniczego klienta na odległość, gdyż jak żaden
      klient zadaje tyle "głupio-mądrych" pytań. Dodatkowo oceniają coś,
      co tak naprawdę nie zależy od pracownika. U nas np. ocena dotyczy
      okolic wejścia - czy jest czysto. Placówka firmy mieści się w samym
      centrum miasta, jak jest kolejka - czy ktoś z pracowników się zajął
      osobami stojącymi w kolejce oferując inne produkty, gdzie muszę
      zaznaczyć, że osoby które czekają w kolejce do danego działu wiadomo
      po co przyszły, w firmie jest ścisła specjalizacja. Wg mnie szkoda
      czasu i pieniędzy na takie badania. Każdy menager zna własną firmę,
      zna jej bolączki i dobre strony. Praca z klientem jest dla osób
      otwartych, lubiących rozmawiać i to wcale niekoniecznie na temat
      produktów oferowanych przez firmę. Sama mam w swoim portfelu
      klientów kilka osób, które nabyły wcześniej produkt firmy i teraz
      przychodzą czasem tylko pogadać, tak dla swojej i mojej
      przyjemności. Dobre relacje z klientem buduje się nie przy
      natarczywej sprzedaży i wymuszonej uprzejmości, a te badania
      właściwie do tego prowadzą.
    • Gość: Obivan Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.slp.vectranet.pl 13.08.07, 20:14
      Pracowałem w OBI -tam są badania wewnetrzne tak zwane V-TEST i kiedyś jeszcze był ten cały Mister Shopng.
      Jedna wielka ściema -miałem takie badanie trzy razy i zawsze wiedziałem ze to testerzy.
      Łatwo ich wyłpać bo nie zachowują sie jak prawdziwi klienci,udają leko zagubionych i gapią sie na plakietkę z nazwiskiem,po czym nic nie kupują.
    • Gość: Fasy Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 13.08.07, 20:36
      Tez kiedys robilem w tym "interesie" i musze przyznac, że kasa w porównaniu do wkładu pracy jest ok. W ciągu dnia odwiedziłem na pełnym luzie np. 5 placówek banku i za to ponad 100 zl wpadało (impreza wieczorem za darmo :) )
      90 % przypadków to były bardzo dobre lub dobre opinie nt. pracowników i ktoś musiał mnie na prawde ostro wkurzyć, żebym z nim pojechał w ankecie. Jeżeli ktoś jest zdania, że w Polsce obsługa w sklepach jest zła to zapraszam np. do naszych południowych sąsiadów :))) ZGROZA, nawet w takich miejscach jak hipermarket albo Mac.
      • Gość: zz Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 11:24
        Jeżeli ktoś
        > jest zdania, że w Polsce obsługa w sklepach jest zła to zapraszam
        np. do naszyc
        > h południowych sąsiadów :))) ZGROZA, nawet w takich miejscach jak
        hipermarket a
        > lbo Mac.

        Potwierdzam, ZGROZA, po jakimś czasie spędzonym w Pradze zaczęłam
        odwiedzać wyłącznie sklepy z minimalną ilością obsługujących ?
        zwłaszcza odzieżowe. Czesi się bardzo denerwują, jeśli przymierzasz
        a nic nie kupujesz. Zresztą potrafią zrobić awanturę (krzycząc po
        czesku) obcokrajowcom z Europy Zach. z powodu nieodwieszenia na
        miejsce przymierzonych ubrań ? serio! Zresztą to nie tylko moje ?
        Polki ? spostrzeżenie. Znajomi z różnych zakątków Świata też byli
        zdziwieni.
        Tak samo nieprzyjemne odczucia miałam w restauracjach ? jakby
        obsłudze przeszkadzali klienci.
        Choć miłe wyjątki się też zdarzały, owszem. Ale ogólne wrażenie
        bardzo złe, nieporównanie gorzej niż w Polsce ? proporcje dokładnie
        odwrotne, tam nadal panuje taki "komunistyczny" model: sprzedawca-
        władca. Przynajmniej tak to odbierałam. I nie tylko ja.
    • kobieta.39 Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej 13.08.07, 20:42
      1.kto dzś pracuje w sklepach? przecież nie ludzie po szkole
      handlowej, a handlu trzeba się nauczyć albo sie ma "żyłkę" do handlu.
      2.pracodawcy wykorzystują koniunkturę na rynku pracy i mało płacą
      tym samym mało wymagają.
      3. brak perspektyw rozwoju w handlu, bo co taki młody pracownik może
      osiągnąć na dodatek przy motywacji za 936zł brutto, natomiast kadra
      menadżerska (często bez doświadczeniu w zarządzaniu ludźmi)co może
      zaoferować pracownikowi? często nie widzi jak duża firma w której
      pracuje eksploatuje go do do granic możliwości.
      4. itd.
    • gniewkosynrybaka Powtarzacie sie Gazeto! to stary tekst! 13.08.07, 21:34
      co to za sciema? myslicie szanowna redakcjo ze nikt sie nie zorientuje ze
      starzyzna handlujecie?
    • Gość: ys Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 09:12
      i dlaczego tylko firmy prywatne na to stac?
      proponuje by urzedy skarbowe, oddzialy terenowe zus-u itp rowniez zostaly
      przebadane.
      a poniewaz fo instytucje panstwowe, to wyniki moglyby zostac rowniez ogloszone :)
    • Gość: agniecha obsluga klienta IP: *.range217-44.btcentralplus.com 15.08.07, 10:01
      Pracowalam tez jako mystery shopper.
      Faktycznie, w salonach Idei czy Ery - mialam wrazenie ze rozmawiam z
      automatem... Pieknie wszystko - dokladnie wg instrukcji.

      Kodeks etyczny stowarzyszenia czy jakiejsc organizacji zrzeszajacej badaczy
      Tajemniczego Klienta ZAKAZUJE 1) podawania imion osob badanych (ktore czesto
      jest omijane pod przykrywka - premia dla dobrego pracownika) 2) zakazuje
      ZWOLNIENIA pracownika po takich badaniach.
      Jesli firma to zrobi - mozna ja pozwac.. paragrafow nie znam.

      Jesli chodzi o obsluge klienta- tak sie sklada, ze musialam wyjechac z tego
      kraju raju, gdzie po studiach i 5 latach doswiadczenia w marketingu i reklamie
      nadal nie mialam szans na zycie na poziomie wyzszym od "egzystencji". Pracuje
      teraz w sklepie, gdzie mam podstaowa pensje i wlasnie prowizje od sprzedazy. I
      nie atakuje klienta, ale pytam czy potzebuje pomocy. I o to chodzi. Nie chodzi o
      atak tylko pomoc. Jak sie wkeszosci sprzedawcom w polskich sklepach ten uklad w
      glowie nie zmieni - nadal beda atakowac. chyba tez nie o sledzenie. Teraz chyba
      wszedzie sie uzywa jakichs zabezpieczen.

      Sama nie lubie nahalnych sprzedawcow, ale lubie,zeby sprzedawca byl pod reka,
      kiedy potzrebuje pomocy w kwestii rozmiaru np, a nie zebym musiala go po calym
      sklepie szukac. Ale nie lubie tez gdy jestem olewana. Podczas ostatniego pobytu
      w Polsce kupowalismy z bratem koszule dla niego. W salonie firmowym Pan
      sprzedawca nie chcial odwinac koszuli zeby zobaczyc czy na dole jest zaokraglona
      czy prosta, byl obrazony ze brat jednak nie kupil paska, choc go przymierzal, a
      po transakcji zostawil torbe z koszula przy kasie, choc my stalismy jakies 7
      metrow dalej. Bo o podaniu torby i podziekowaniu juz nie ma co ma marzyc.

      Faktycznie obsluga w wieksosci sklepow w Polsce, nawet tych eksluzywnych jest do
      bani. Naprawde.
    • Gość: cometa Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej IP: 81.110.20.* 15.08.07, 10:33
      kiedyś w jednym ze sklepow (powiedzmy, ze jak na nasz polski rynek
      drozszych) szukalam sukienki na slub. Gdy tylko weszlam do sklepu,
      zostalam osaczona przez ekspedientkę i już do konca mojej wędrówki
      między wieszakami nie dala mi spokoju, co chwila pokazujac i
      sciagajac z wieszaka co drugą sukienkę.

      Nie twierdze, ze nie potrzebuje pomocy w sklepie, jednak trochę
      umiaru polecam.

    • Gość: mniam Nie lubie nachalnej obslugi! IP: *.wroclaw.mm.pl 15.08.07, 11:17
      W sklepie chce byc anonimowy, ten kto chce zeby zwracano na niego
      uwage w sklepie musi byc nie kochany przez nikogo.
      Po co maja mnie witac ekspedienci? Nie znam tych ludzi
      Po co maja mnie pytac po 2s czego chce? czy wszyscy wchodza do
      sklepu w konretnym celu? Ja przychodze pogladac tylko
      Po co mam mi ktos bez przerwy pomagac? Co ja nie umiem czytac?
      rozmiar L, XL
      Ja musle ze te wszystkie zaczepki sa po to zeby wyeliminowac
      zlodzejstwo
    • panikazia zglaszam sie na ochotnika na tajemniczego 15.08.07, 12:45
      szlag mnie trafia jak chodze po arkadii - a niestety czesto zostawiam troche
      pieniedzy w roznych miejscach
      i co chwila obsluguje mnie ktos kto
      albo nie umial wypelnic aplikacji do anglii,
      albo nawet jej podpisac

      w saturnie jest smiesznie,
      dwa razy obslugiwali mnie tam panowie genialni absolutnie,
      pasjonaci sprzetu, chetni do pomocy
      ale najczesniej, odpychajace buce ktore robia laske ze wogole cokolwiek mi
      odpowiadaja

      mistrzowie ktorych zapamietalam to:
      1.laptopy, sprzdawca jest zajety przy wystawionym chyba do zabawy klientow
      kompie, a ja pytam o nowego vaio ktory stoi dwa metry od niego
      mowie:
      -chcialabym zadac kilka pytan o ten sprzet
      pan nie odrywa sie od kompa i mowi "slucham"
      nie podchodzi, nie odrywa rak od klawiatury!!!!
      jestem asertywna mowie, sugeruje panu ruszenie czterech liter
      niechetnie podchodzi
      zachecam do otwarcia ust:
      "czy moglby mi pan o nim cos opowiedziec"
      burczy "a co chcialaby pani o nim wiedziec"
      ja zadaje kilka wstepnych pytan
      on na to "tu jest napisane"
      pokazujac kartke

      usmechnelismy sie z synem do siebie,
      powiedzielismy panu
      "to juz niech sie pan nie meczy, dowidzenia"
      wogole nie zaniepokojony wrocil do testowania sprzetu!!

      a druga historia

      wpadamy 21.30, z silna potrzeba kupienia wreszcie zestawu glosnikow
      podchodzimy do pana w dziale glosniki/kina domowe
      mowimy ze mamy taki plan zeby kupic, ze mamy dvd, wiec nam niepotrzebne,
      ze mozemy wydac do 2000 na glosniki,
      zeby nam pomogl
      on na nas z niechecia "a plastikowe maja byc czy drewniane"
      ja na to, ze nie myslalam o tym, nie znam sie
      wtedy do niecheci dolaczyla pogarda
      odpowiedzial cos na zasadzie "stoja tu, moze sobie pani obejrzec"
      !!!!!!!!!!!!!!!
      i tyle, koniec rozmowy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      ale zeby nie bylo tak zle,
      poszlismy do dzialu komputerowego
      gdzie wybralismy sobie jedyny drogi zestaw glosnikow i zapytalismy pana z tego
      dzialu co sadzi
      jemu sie oczy zaszklily z rozczulenia ze to taki zajebisty sprzet
      wszystko nam opowiedzial, moj syn zadawal mu jakies zaawansowane pytania,
      jak nie wiedzial, grzebal w sprzecie az znalazl odpowiedz

      i tak saturn jednak zarobil
      chociaz mu sie nie nalezalo
    • firmland Re: Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej 15.08.07, 12:48
      moim zdanie jest to dobry sposób na kontrolowanie firm i usług jakie nam oferuja tyle zeby nie było to natrętne
    • borowik1 Tajemniczy klient przychodzi coraz częściej 15.08.07, 13:08
      każdy miałyby w d.... klienta gdyby zarabiał z łaską 900zł.
    • Gość: Jonek Ale bzdura IP: *.e-wro.net.pl 15.08.07, 13:50
      Bzdurne badania nastawione na to, że każdy klient jest taki sam. Jak
      za komuny sądzono. Ja na przykład nie nawidzę jak wchodzę do sklepu
      i obskakuje mnie sfora sprzedawców i zachwala swój towar. Mam swój
      rozum i jak obejrze to sam stwierdze czy faktycznie jest taki
      doskonały. A jak mnie najdzie ochota na zakup albo pytania to
      zawołam kogos ze sprzedawców. Kiedy sprzedawcy są natarczywi
      natychmiast wychodzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka