Dodaj do ulubionych

Stan zakochania.

06.02.10, 20:54
No właśnie jak to z nim jest?
Co wiecie na ten temat, czy kiedyś już
wpadłyście w sidła zakochania?
Ja osobiście w taką prawdziwą miłość
to jeszcze nie. Czy ten stan odurza, czujecie się
rozmarzone, a może tryskacie energią?
A może nie wierzycie w takie coś?
Czekam na odpowiedź.

ps.. sorry jak był wątek ;D smirk
Obserwuj wątek
    • michaelmontana Re: Stan zakochania. 06.02.10, 21:08
      Tak...
      Myślisz o tej osobie
      Brakuje ci jej gdy nie przebya koło ciebie...
      A gdy myślisz że ktoś jest obok niej a ciebie tam nie ma to :
      albo leżysz słuchasz molowcyh smutynych piosenek i płaczesz
      albo wpadasz w złość...
    • th4ever Re: Stan zakochania. 06.02.10, 22:41
      hm...nie jestem pewna
      ale
      raz tak mialam
      ze jak go zobaczylam to poprostu myslalam ze zaraz wybuchne z goraca!
      jak sie odezwal to mialam taki dziwny scisk w brzuchu
      a jak looknąl
      to myslalam ze zemdleje!
    • akira Re: Stan zakochania. 07.02.10, 00:26
      Trudno to opisać, naprawdę!
      Jego dotyk wywołuje dreszcze, oddech na twojej skórze doprowadza do
      szaleństwa. W jego ramionach czujesz się bezpiecznie i wiesz, że tam jest
      twoje miejsce. Uzależniasz się i usychasz z tęsknoty, kiedy nie ma go przy tobie.
      Mam! Ten cytat doskonale to opisuje suspicious

      Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie
      nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg,
      to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o
      ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna
      przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy
      godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co
      narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką
      cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.
      Paulo Coelho
      • poconacokomuto Re: Stan zakochania. 07.02.10, 00:35
        Kurcze. Trudno stwierdzić czy 'w to wpadłam' (tzn. zakochałam się). Powiem tyle...

        Pewnego dnia spojrzałam na niego i.. coś się we mnie jakby poruszyło. Zaczełam na niego patrzeć inaczej niż zwykle... było to pod koniec marca 2009. Patrze na niego i czuję motylki w brzuchu. Śnię o nim. Ciągle myślę o nim. Budzę się i cieszę, że idę do szkoły, bo go zobaczę. I tak już od marca (czyli 11 miesięcy).

        Czy to można nazwać miłościa. ? Wątpię...

        Sama już nie wiem co to miłość.
      • drama_queen Re: Stan zakochania. 07.02.10, 00:35
        jak się zakochałam [fuj,fuj,fuj,fuj,fuj,fuj!] to najpierw byłam cała podniecona,
        a potem jakoś tak normalnie. potem plotki chodziły po całej szkole i wsadziłam
        sobie tego chłopaka głęboko w dupę, bo jeśli mają o mnie gadać jakieś
        niestworzone (zboczone) historie, to ja dziękuje.
        podsumowując, jak dla mnie jest fajnie tylko na początku.
    • kitty Re: Stan zakochania. 07.02.10, 00:50
      Nie wiem co to miłość. Spotykałam się już z kilkoma chłopakami, ale na żadnym jakoś bardziej
      mi nie zależało. Tylko na jednym. Nie wiem czy to była miłość, ale zrobił mi świństwo.
      Przepraszał, ale nie umiałam przebaczyć. Żałowałam tego prawie rok, spotykałam się z
      innymi, jednak myślałam tylko o nim. Od niedawna zainteresował mnie tak bardziej ktoś inny.
      Tylko jakoś to jedyny chłopak do którego nie mam śmiałości. Jak mijamy się na korytarzy
      zawsze patrzymy sobie głeboko w oczy, chyba on ma tak samo jak ja.
    • dulab. Re: Stan zakochania. 07.02.10, 00:51
      Zauroczenie. Miłości nie doświadczyłam... Tak myślę, bo po rozstaniu by bolało,
      nie? ;3
    • caroliin . 07.02.10, 01:01
      byłam tylko zauroczona więc nie wiem czy to wchodzi w stan zakochania o którym
      ty mówisz .
      pamiętam tylko że ciągle czułam zapach jego perfum , nie mogłam zasnąć bo ciągle
      o nim myślałam , a gdy wyjechał każdy chłopak mi go przypominał . .
      gdy był gdzieś blisko byłam po prostu prze szczęśliwa , zamieniałam się w dusze
      towarzystwa .
      a gdy znikał mi z pola widzenia ciągle o nim myślałam , można powiedzieć że
      czasami byłam nieprzytomna .

      piękny stan , ale też bardzo bolesny . .
    • peace_and_love Re: Stan zakochania. 07.02.10, 01:15
      piękny ale bolesny stan.
      przepraszam ale teraz jestem w takiej sytuacji, że trudno mi to określić bardziej szczegółowo, mój mózg już nie pracuje.smile
    • louise_ Stan zakochania. 07.02.10, 08:02
      Ja właśnie coś takiego przechodzę.
    • decapriopregal Re: Stan zakochania. 07.02.10, 09:54
      To nie jakieś głupie motylki..Zal.. mi was jak tak piszecie;p
      To nie jakieś badziewne motylki, tylko coś więcej, za taką osobe można życie oddać..
      wtedy to jest miłość, a jak czujesz motylki to jesteś pustą panna która się zauroczyła...
      A jak wież że to ten jedyny to nie śpisz po nocach a nawet pokonasz wszelkie przeszkody...
      A jak tylko się popatrzy to wpadasz w paranoje i się wygłupiasz.
      A po polsku ( Fuj Fuj ŁEeeeeeee)
    • mandy_jonas Re: Stan zakochania. 07.02.10, 10:07
      Niee, jeszcze tego nie zaznałam;dd
      Myślę że takie prawdziwe uczucie, nie objawia się jeszcze dziewczynom w moim
      wieku...
      To jest coś dojrzalszego. Niby miłość nie wybiera, ale nie znam żadnej osoby
      która już teraz na porządnie by się zabujała^^
      Mnie się do tego nie śpiesz, mam jeszcze sporo czasu...
    • seline_ Re: Stan zakochania. 07.02.10, 10:10
      taa ...? a dla mnie zakochanie nie jest pięknym uczuciem.
      U mnie, zamiast motyli w brzuchu, mam kamienie.
      Przeszkadza mi to w codziennym życiu, a także nie powiem nawet najbliższej
      przyjaciółce, tego co czuję. Wstydziłabym się. ^
      Więc dla mnie, nie jest to stan euforii tylko przygnębienia.
      Karcę samą siebie, że TA osoba, nie może przestać mnie nawiedzać w myślach. Że
      jestem niewolniczo odddana właśnie JEMU.
      straszne . xd
      • carlain Re: Stan zakochania. 07.02.10, 10:13
        ja raczej w stan zauroczenia. c:
        • temptation Re: Stan zakochania. 07.02.10, 13:10
          Ja raczej też zauroczenia ;P jeszcze nie spotkałam swojej pierwszej prawdziwej miłości
          xDserce
    • slodkiporanek Re: Stan zakochania. 07.02.10, 10:22
      Może jestem dziwna, ale dla mnie to jest zwykłe uczucie : kogoś lubisz, podoba
      Ci się, zaczynasz uważać na słowa i zachowanie w towarzystwie tej osoby.
      Jeśli zakochałaś się w jakimś chłopaku, każde spojrzenie, dotyk, słowa
      wypowiedziane przez niego w twoim kierunku są dla Ciebie znakiem, sygnałem,
      zaczynasz robić sobie nadzieję, coraz większą i większą. angażujesz się - i
      coraz bardziej zaczyna Ci się ten chłopak podobać.
      A potem... nic. Dupa. zero. Bo ten chłopak nic do ciebie nie czuł. bez żadnej
      ideologii do tego dorabianej - po prostu nie.

      Przynajmniej tak było w moim przypadku.
    • heyyeah Re: Stan zakochania. 26.02.10, 19:16
      Nie wiem.

      To skomplikowane.

      Chciałbym wszystko cofnąć, a nie mogę.

      Myślę, że wiesz o co mi chodzi Dulce, niestety.
      Właśnie TY wiesz.
      • xblack_dollx Re: Stan zakochania. 26.02.10, 22:16
        na początku super świetnie zajebiście a póżniej juz to sie zaczyna nudzic -.-
        przynajmiej ja tak mam xP
    • xxlilyxx Re: Stan zakochania. 26.02.10, 22:54
      wtedy myślałam prawie tylko i wyłącznie o tej osobie. wystarczył jeden uśmiech,
      a ja byłam szczęśliwa do końca dnia i nic nie mogło mi tego popsuć. ; o dzień w,
      którym go nie widziałam był dniem straconym. nie lubiłam wolnego od szkoły, bo
      wtedy było mniejsze prawdopodobieństwo, że go zobaczę. byłam w stanie przeżyć
      nawet dwie matematyki. ; oo na jego zdjęcie mogłam patrzeć cały dzień i całą noc
      .i te cholerne walenie serca kiedy rozmawialiśmy. . .
      robiłam rzeczy o, których normalnie nawet bym nie pomyślała.

      ale nie wiem czy to była prawdziwa miłość. chyba nie, bo szybko się
      pozbierałam kiedy to wszystko musiało się skończyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka