Nie mam w zwyczaju dzielić sie swopimi problemami z użytkowniczkami kotka, ale tym razem muszę- wszyscy znajomi niedostępni, a ja chyba zaraz zwariuję.
W gimnazjum byłam nowa, nikogo nie znałam. Pierwszego dnia usiadłam z dzieczyną, która uchroniła mnie przed siedzeniem z takim jednym, co go teraz nie za bardzo lubię, w ogole nikt go nie lubi. Od tego zaczeła sie nasza przyjaźń. Byłysmy jak dwie papuzki nierozłączki, każdą przerwę spedzałysmy razem. po pół roku miałam tego dosyć, ale nie mogłam jej o tym powiedzieć ( to wiaze sie jeszcze z czym innym, no ale musiałabym sie rozpisac na kilka stron).
Na poczatku drugiej klasy moja przyjaciółka zaczeła sie przyjaznic z takim jednym z naszej klasy. Czesto gadali, razem chodzili na konkursy. Ja go nie lubiłam, bo od początku był dla
mnie niemiły. Odchodziłam wiec wtedy do mojej dobrej koleżanki, której z kolei nie lubiła moja przyjaciółka ( potem moja przyjaciółka zabroniłą mi gadać z tą drugą, bo zle sie wyrazała o tym chłopaku. a jeszcze czego^^) . a on sie wtedy pytał gdzie ja ide^^ pfff. czasemi mi mowił ze jak mi sie cos nie podoba to zebym spier*****. a moja przyjaciółka nigdy mnie nie poparła, nie miała do niego pretensji, tylko do mnie, ze nie chce z nim gadać i ze ona wyjdzie na idiotke, bo ich tak razem zostawiam, jak tylko on podchodzi. no ale sorry, ja chciałam uniknąć tylko nieprzyjemnych sytuacji. ona sie w nim buja. ten moj ,,kolega" zawsze sie mnie czepia, jest złosliwy i chamski ( raz tylko stanał po stronie moje i przyjaciółki, gdy cała klasa sie od nas odwróciła, i tu zarobił plus, który zastapił pozniej rzad minusów). potem odzywa sie do mnie i wgl, jak coś czytam to pyta co, jak sie ucze to pyta czego itp. ostatnio dostałam od niego piłką w łeb. moze zrobił to przez przypadek nie wiem, dziewczyny mowiły ze celowo. nie widziałam tego, bo siedziałam na ławce i przeglądałam zeszyt. no i spedziłam nastepne dni włócząc sie po szpitalach, bo mnie głowa bolała ( do tej pory nie moge słuchać głosnej muzyki). wrociłam to szkoły. i co od niego usłyszałam? ,,dobrze ze nie umarłas, bo by była LAMA" no to sie wkurzyłam ( delikatnie mowiąc). traktowałam go jak powietrze. moje przyjaciółka oczywiscie staneła po jego stronie(!!!!!!). jak ja wyszłam ze szkoły po tym jak mnie piłka walneła, to nawet tego nie zauważyła, choć stała niedaleko, ale była zbyt zajęta tym chłopakiem. jak on odchodzi od tablicy to mnie polewa wodą czy coś. dzisiaj powiedziałam przy nim ze jego kolega jest głupi ( wystawił mnie z takim konkursem, dziad jeden) to on sie zaczał oburzać. jak mu powiedziałysmy o co chodzi to sie zamknął. na lekcji powiedziałam ze on jest głupi, to sie obraziła na połowe czterdziesu pieciu minut. potem mieliśmy zajecia w czytelni. moja przyjaciołka gadała z nim, a ja sobie poszałm do innych dziewczyn. a potem ona mi powiedziała, ze zachowałam sie jak niedorozwinieta. w stosunku do tego debila. pierwszy raz cos takiego do mnie powiedziała. czuje ze nasza przyjazn zepsuje sie przez niego. bo teraz coraz czesciej ona gada o nim, a ja mam tego dosyć! po prostu nie mogę juz o nim słuchać. żygać mi sie chce na sam jego widok.
i juz zupełnie nie wiem co robić. ostatnio ona coraz czesciej ma do mnie jakies wąty, czasem o niego, czasem nie. przykro mi, ze sie oddalamy, bo bardzo ją lubie, jest dla mnie jak siostra, choc nie znam jej bardzo długo.
Rozpisałam sie, ale mam nadzieje, ze przeczytacie i powiecie co mysłicie ;*
Miałyscie kiedys przeczucie ze chłopak zniszczy waszą przyjaźń? a moze coś takiego sie juz zdarzyło?
( wczesniej gardziłam dziewczynami, które opisuja swoje problemy na kocie, ale juz nie wytrzymuję)
.







