08.07.10, 17:23
Jak każdego poranka wyszła na taras, żeby wypić kawę. Miała na sobie tylko
nocną koszulę z bawełny, ale nikt jej tu nie widział. Za tarasem rozciągał się
ogród, który przechodził w łagodnie opadającą łąkę, otoczoną z trzech stron
lasem. Las uparcie dążył do rozszerzenia swojego terytorium. Co roku wysyłał
na łąkę jak nie brzózkę, to sosenkę i myślał, że a nuż tym razem się
powiedzie. Ale Joanna nie mogła na to pozwolić, bo za dwa, trzy lata las
wchodziłby jej oknami i drzwiami do domu, a ona nie chciała, by cokolwiek
przysłaniało jej nieskończoność.
Na stoku już się pasło stadko kóz, które wyprowadziła o świcie. Kozy należały
do niej, a na pewno Mela – pierwsze zwierzę, które kupiła. Bo później wszystko
się pomieszało. Dzieci Meli przyszły na świat w oborze Marianowej, która też
hodowała kozy. Późną jesienią aż do wiosny Joanna oddawała stadko do zagrody
Żulińskich w Leszczynach – wiosce położonej za lasem, ponieważ często zimą
wyjeżdżała. Tak samo kury, kaczki. Marianowa za chodzenie wokół zwierząt miała
mleko, jajka dla całej rodziny, a co zbywało, mogła sprzedać.
Śmieli się z Joanny we wsi, gdy po zagospodarowaniu się powiedziała, że
chciałaby kozy hodować.



DOBRE? wink
Obserwuj wątek
    • nevermind_ Re: Joanna 08.07.10, 20:12
      Początek tak, druga połowa wygląda jak kartka z poradnika "jak przeżyć jeden dzień na wsi"
      Nie "śmieli się", tylko "śmiali się" jak już.
    • light Urzekło mnie. 08.07.10, 20:30
      Ta historia zmusiła mnie do głębszej medytacji nad sensem naszego istnienia.
    • bombshell Zachwycające 09.07.10, 00:56
      Taa, dla ilustrowanej bajki dla trzyletnich dzieci, choć wątpię czy nawet one by
      to łyknęły.
      Nie wiem o kim opowiadasz.
      O Joannie, czy o lesie który "wchodzi"(?) jej do domu, czy o potomstwie w stajni(?).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka