a wiec tak: jesli mnie znacie to pewnie kojarzycie takiego chlopaka o ktorym cigle zkladam
watki. to znowu go dotyczy

tym razem opowiem historie od poczatku...
mialam piknik szkolny i on tam tanczyl ale nie chodzi do naszej szkoly. spodobal mi sie a
jego kumpel mojej kolzance. kiedy skonczyli tanczyc i gdzies szli moja kolezanka zlapala
mnie za kaptur i zaczela za nimi ciagnac a ja wrzasnelam zeby mnie puscila. i oni sie obejrzeli
podeszli do nas i dali nam wizytowki ich szkoly tanca. kiedy wrocilam do domu okazalo sie
ze to kolega mojej kolezanki z obozu. gadalam z nim przez nia a potem on zalozyl sobie
konto na facebooku zeby ze mna pogadac. i przez kilka dni gadalismy. raz powiedzial ze
mam gust do dupy bo nie slucham roka i sie na niego wkurzylam. nastepnego dnia
przeprosil i chcial sie ze mna umuic. powiedzialam zeby dal mi sie zastanowic. kilka dni
potem ni stad ni zowad powiedzial mi ze ma dziewczyne i mnie wyzywal. potem przepraszal
i mowil ze to jego kumpel mu sie wlamal ale srednio wierzylam. od tamtej pory w sumie z
nim nie gadalam. chociaz ma na komorce moj numer telefonu to jak cos do niego napisze
to odpowiada "a kto pisze? bo nie kojarze" i tak w kolko.
nie wiem o co mu chodzi

przeciez mu nic nie zrobilam
z gory dzieki za odpowiedzi