Otóż problem polega na tym ,że od roku farbuję włosy na czarno (miałam już jej różne odcienie od granatu do rubinu itd., itd.) i mam już niestety tego czarnego dość... strasznie mam zniszczone włosy przez te ciągłe farbowanie (mniej więcej co półtora miesiąca) i chciałabym wyjść do naturalnego koloru jakim jest ciemny blond. Żeby w końcu dać sobie spokój z tym farbowaniem ,które tylko niszczy włosy i doprowadza mnie do szału. ;c I takie pytanie: czy wystarczyłoby żebym położyła na włosach rozjaśniacz i zafarbowała włosy farbą jasny brąz (lub jakiś karmel)? Czy muszę je dekoloryzować dopiero. Oo'? Nie chce ich jeszcze bardziej niszczyć... ale ostatnio farbowałam włosy na końcu stycznia i zamierzam poczekać ze zmienianiem koloru do maja-czerwca. Czy są jeszcze jakieś domowe sposoby lub szampony ,które stopniowo rozjaśniłyby mi włosy chociaż o jeden ton? Bardz potrzebuje pomocy. ;c
+ nie chcę iść z tym do fryzjera ponieważ nie dość ,ze nie mam 2oo-3oo zł żeby od razu wyłożyć na ten cel to jeszcze nie za bardzo ufam fryzjerom.
za wszelką pomoc serdecznie dziękuję.

)