warm
01.04.11, 13:07
Chodzi o to , że … moja dziewczyna ( to znaczy teraz już była )zostawiła mnie bez podania jakiejkolwiek przyczyny ( jak by tego było mało zrobiła to w moje urodziny , równy miesiąc przed naszą drugą rocznicą . Nie wiem co zrobiłem , nie tak … Może wy mi powiecie , przynajmniej później jak spotkam jakąś wspaniałą dziewczynę nie popełnię tego samego błędu … No więc tak , nie spieszyliśmy się , chodziliśmy za rączkę na spacery z czasem ją obejmowałem ( uwielbiała to , przynajmniej tak mówiła ) , zabierałem ją do kina, na koncerty , na basen ,na kręgle , na pikniki , na imprezy , na grilla, na romantyczna kolację . Poznała moich rodziców ja jej też , bardzo ją polubili , ona zresztą ich też . Czasami siedzieliśmy u mnie czasami u niej . Kupowałem jej różne drobiazgi , czasami ciuchy , zabierałem ją na lody , desery czy tez kawę . Chodziliśmy razem do kościoła (zdarzało się , że nie doszliśmy ). Dużo rozmawialiśmy o nas , nigdy nie było żadnego problemu, rzadko się kłóciliśmy , a jak tak to o błahostki ( np. o kolor koszulki ) , przeważnie kończyło się śmiechem i wygłupami . Uwielbiała moje muśnięcia, moje pocałunki , mój dotyk . Pieściłem ją tak jak chciała , dałem jej całego siebie . ( do niczego intymnego nie doszło , jak już stwierdziłem : nie spieszyło nam się )Pewnego dnia(urodziny) : patrzę sms uradowany , że ukochana do mnie napisała ( myślałem , że przysłała mi życzenia urodzinowe , albo , ze chce ustalić o której się spotkamy ) , a tu taki szok :”przykro mi ale to już koniec L” Chciałem to wyjaśnić , dzwoniłem trzy razy i wysłałem trzy takie same sms , w różnych godzinach . Nie odebrała , ani nie odpisała . Nie odpowiada mi na ulicy cześć , nie chcę ze mną rozmawiać . Nie nalegałem więc, tylko raz zaczepiłem ją na ulicy jak szła sama i zapytałem , o co chodzi , a ta tylko spojrzała na mnie jakby chciała powiedzieć : “Litości chłopie , daj sobie spokój” i poszła . Na drugi dzień jakiś dwóch fagasów do mnie podeszło , no i musiałem się z nimi bić ( nic na szczęście mi się nie stało , tamci byli ładnie poturbowani , ale nie obchodzi mnie to ) ,okazało się , ze to ona ich na mnie nasłała i to po jakimś tygodniu od czasu naszej rozmowy . Nie rozumiem dlaczego mi to zrobiła , dlaczego mnie zostawiła ? Źle jej było ? Przecież miała ze mną wszystko . Wygłupialiśmy się, śmialiśmy się , sanowałem jej decyzje , nie spotykaliśmy się codziennie , jak chcieliśmy odpocząć z tydzień to tak robiliśmy bez żadnych roszczeń i tak żadne z nas tygodnia nie wytrzymało , po 3-4 dniach , któryś się zgłaszał eskiem , a drugi nie miał pretensji . W takim razie co zrobiłem nie tak ? Nie zdradziłem jej , nie ograniczałem , dbałem o nią , ale się nie narzucałem , nie zmuszałem jej do niczego !