Dodaj do ulubionych

The Breakfast Club

13.05.11, 15:34
Nie, wbrew pozorom nie chodzi o film, tylko o... no chciałabym się dowiedzieć, tak z nudów, jak wygląda wasze śniadanie,a raczej cały poranek.

Ja zwykle wstaję ok. 6.30. Inaczej jest w zimę i późną jesienią, bo nienawidzę jak jest ciemno kiedy wstaję. Idę do łazienki, ubieram się. Potem jem śniadanie oglądam coś TV.
Potem pakuję książki do torby. Czasami włączam kompa, żeby sprawdzić fejsa, nk, kotka, pocztę... Ale jak idę do budy na ósmą to nie starcza mi czasu. Przed ósmą muszę wtedy wyjść z domu. Spotykam się z koleżankami około 7.50 i idziemy do szkoły. No a potem każdy wieee...


Ale jak mam wolne, to śpię do 10, potem leżę z laptopem w rękach jeszcze do 11...

śniadanko - tosty, kawa albo herbata lub parówyyyyysmile


To tyle, a jak jest u was?serce
Obserwuj wątek
    • answer odświeżam:) 13.05.11, 15:41
    • answer jest ktoś na kotkuuu?! 13.05.11, 15:44
    • dianolinka Re: The Breakfast Club 13.05.11, 15:52
      Wstaję o 7. Idę do łazienki się ogarnąć. Później się ubiera i na przystanek. smile

      Śniadań nie jem.
      • answer wbijać! 13.05.11, 15:56
        • julie.love t.B.C. 13.05.11, 16:00
          Ja wstaję tak gdzieś ok. 6:50. Szykuję się czyli ubieram się, myję itp. potem idę do kuchni, parzę pomarańczową herbatkę (moja ulubiona), jem śniadanie i ok. 7:40 wychodzę !

          A jak mamy wolne to wstaję gdzieś ok 11 jak mama mnie nie wypędzi z łóżka. Jem śniadanie, ogarniam bajzel i tyle co do poranków.

          Pozdrawiam wszystkie kotkowiczki <3
    • by_moonlight Re: The Breakfast Club 13.05.11, 21:02
      Pobudka o 5:30, pięć minut drzemki i wstajemy. Maszeruję do łazienki, powłócząc nogami i ziewając po drodze przynajmniej z trzy razy. Gdy już pokonam tę jakże trudną drogę (mój Boże, kilka metrów!), staję przed lustrem i podziwiam swoją niezwykle wymyślną fryzurę. Ogarniam się. Jem śniadanie oglądając telewizję i starając się nie zasnąć, po czym spoglądam na telefon wydając z siebie przeciągłe westchnienie, a następnie okrzyk "O, kur..(de)! Już po siódmej!". Natychmiast się budzę, chwytam w biegu słuchawki, portfel, plecak, zakładam buty, ewentualnie kurtkę/bluzę i wychodzę. Zbiegam po schodach, idę szybkim krokiem do szkoły (na 7:20 rzecz - dla mnie - jasna), a gdy jestem już przy wejściu okazuje się, że mam jeszcze dobre kilka minut do dzwonka. Tak w dużym skrócie wygląda mój poranek.

      Natomiast jeśli mam akurat wolne: śpię do 10:00 (lub 11:00 bądź też 12:00), po przebudzeniu czytam leżąc w łóżku, no i wstaję. Śniadanie jem w piżamie lub też nie - zależy o której się wygrzebię.

      Jaki z tego wniosek? Kocham weekendy. serce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka