Szmateksy, ciucholandy, ciuch-landy, pewexy, lumpeksy, i moja ulubiona nazwa - second handy. Mówimy na nie różnie, ale i tak każdy wie o co chodzi

Czy robicie tam zakupy czy uważacie, że nie ma tam po co chodzić? Ja chodzę do second handu przynajmniej raz w miesiącu xD Mieszkam w małym miasteczku i sklepy w których mogłabym się ubierać to jedynie House, Cropp i Reserved ;/ Niestety lubię ubrania w stylu Miley Cyrus - workowate bluzki, podziurawione rzeczy, które jest mi trudno znaleźć w tych sklepach. Czy nie sądzicie, że sklepy z używaną odzieżą dają możliwość stworzenia własnego oryginalnego stylu? A może nigdy nie włożylibyście ubrań z lumpeksu?