Kotki, chodzi o moją mamę. W przeddzień wyjazdu na wakacje zrobiła się smutna i osowiała i przestała jeść,ale nic nikomu nie powiedziała. Potem wszystko wyszło na jaw, ponieważ sama już nie dawała rady. To było w czasie wakacji. Może od początku-moja mama jest lekarzem. Miała tamtego dnia dyżur i nagle w pracy bardzo źle się poczuła. Zawroty głowy, ból brzucha itp. Malowali wtedy coś w szpitalu i to pewnie przez farbę zrobiło się jej słabo.Ale się przestraszyła,

I na dodatek u niej w szpitalu (chyba) umarł anestezjolog na dyżurze i ona się wystraszyła,że coś jej jest. Zaczęła sobie przypominać wszystkich zmarłych znajomych no i wiecie...

Potem jeszcze pomyślała, że na pewno jest chora ,i że ja będę tak strasznie płakać jak ona umrze (bo ja mam średnio raz na pół roku tak,że muszę się jej wypłakać, co będzie jak ona odejdzie) i ona to sobie przypomniała.

Wracając do wakacji to byliśmy w górach,a moja mama kocha góry i ja ją cały czas zagadywałam, śmiałyśmy się razem, zaczęła jeść z apetytem i wszystko wróciło do normy. Jadła nawet wielkie desery lodowe.

Ale dwa dni po powrocie z gór pojechaliśmy na Mazury na rowery i tam były okropne obiady, a że mama się jeszcze przekonywała do jedzonka to ją znowu odrzuciło. A teraz (dzisiaj) poczytała o depresji i stwierdziła, że ją ma. I jutro ma dzwonić do kliniki i się umówić na wizytę u psychologa/psychiatry. Błagam powiedzcie mi jak moge jej pomóc,bo się strasznie boję, że mojej mamie się coś stanie. Ostatnio była ta afera z Lepperem i boję się, że może popełnić samobójstwo! A tfu,tfu. Już się cała trzęsę. Proszę pomóżcie mi, to jest dla mnie naprawdę trudne.





