szamann
05.11.11, 16:31
Zacznę od tego, że jestem w klasie maturalnej. Pisze tu, a nie indziej, gdyż mam wrażenie, że świat ludzi młodych jest piękniejszy, aniżeli tych co już wiedzą, że wszystko jest złe.
Ja już wiem, że wszystko jest złe.
Boli mnie to o tyle, że niestety, ale mam artystyczną duszę. Robiłam już dziwne rzeczy od pisania po rzeźbienia. I od jakiegoś czasu napadła mnie okropna niechęć i zawiecha. Potrafię godzinami wpatrywać się w sufit i nic nie robić. Mam po prostu wrażenie, że cokolwiek bym zrobiła, nie przyniesie mi to uznawania przez innych. Czasami mam pomysł, żeby coś namalować. Szykuje sobie miejsce pracy i kiedy chce coś zrobić to uświadamiam sobie, że świat wykreowany w mojej głowie nigdy nie zostanie ukazany w ten "mój czysty" sposób i bezsensownie jest starać się odtworzyć go.
Czuje się niezrozumiana przez wszystkich. Nikt nie jest wstanie wejść mi w głowę, a ja nie jestem w stanie powiedzieć/pokazać co chce stworzyć. Odrzucam od siebie ludzi i zaczynam się stawać samotną jednostką.
Nie wiem jak mam się wyrazić. Po prostu nie umiem.