Chodzi o to, że jestem osobą dobrze uczącą się. W sumie to tak jakoś wyszło.xdd
Naprawdę nie potrzebuję długo siedzieć nad książkami, żeby dostać dobrą ocenę. Jednak mam sporo problemów. Głównie towarzyskich. Większość chłopaków przezywa mnie od kujonek. Ale ja nią nie jestem! Skoro mało się uczę, a mam dobre oceny, to oznacza, że jestem kujonem? Z dziewczynami jest trochę lepiej, ale czasami bywają też docinki. Jednak najgorzej mam z chłopakami. Czy ja coś im robię, że się uczę? Szczerze to mam tego dosyć, bo czego bym nie zrobiła, to zawsze będę kujonem. Nie chcę i nie będę się popisywać przed nimi, żeby im zaimponować. Jednak nie wiem co mam robić. To naprawdę denerwujące. Wiem, że większość z Was napisze, żebym ich zlewała, ale to nie jest takie łatwe przez cały czas! Uwaga, bo w pyskowaniu do chłopaków też nie jestem najlepsza. Po prostu boję się odezwać. Bo czego nie powiem, to i tak potem zostanie wykorzystane przeciwko mnie. Najgorsze jest też to, że jak przyjdzie co do czego to ze spisywaniem lekcji do mnie. Na dyskotece zawsze jest świetnie. Normalnie proszą mnie do tańca itp. Z Walentynkami też nie najgorzej...

Ale nie radzę sobie na co dzień. Kiedy dowiaduję się, że obgadują mnie za plecami, czuję się bezsilna. Tylko czemu nie powiedzą mi tego wprost?
Nie wiem sama co mam robić..
Kujonka..to źle?