nienawidzę szkoły pierwszy dzień jest dla mnie apokalipsą która wraca co 1
września by mnie dobić szczególnie po tych wakacjach bo były beznadziejne pod
względem pogody



ale czy można jakoś optymistycznie rozpocząć rok szkolny 2009/2010??? jak
sprawić zeby te 10 miesięcy się nie dłużyło???
macie jakieś pomysły???
Bo ja NIE





podsuńcie coś bo zwariuje