dizel8
26.04.12, 21:05
Od około 10 lat mam grzybice w organiźmie, przez długotrwałą antybiotykoterapię, obrałem się w życiu dużo antybiotyków, w pewnym momencie brałem non stop przez miesiąc antybiotyki, potem krócej. Tak praktycznie 2 razy w roku na zatoki po około 10dni. Jakoś nic z tym nie robiłem aż ostatnio byłem na badaniu 3 migdała i wyszła grzybica migdałków i dostałem fluconazole 2x dziennie przez 14 dni i tak się zastanawiam czy wogóle jest sens to brać a to dlatego że mam też problemy z nerkami i ogólnie wiem że grzyby się szybko uodparniają na antybiotyki. Wiem też że mam grzybicę całego układu pokarmowego albo ogólnoustrojową. Czy nie ma innego sposobu? Wiem że doprowadzenie organizmu do porządku potrwa długo ale już zacząłem tak:
-zmiana diety oczywiście
-biorę probiotyki
-jjem czosnek 2x dziennie
do tego jakieś witaminy
odnośnie migdałków stosuje homeopatie z książki Andrzeja Janusa
Co o tym myślicie? Jest sens zaczynać z tym fluconazolem?