Witam, na początek dzięki za członkostwo

Mam małego synka, 3-letniego wcześniaczka. Zaczęło się od tego, że
któs mi mówił, iż wcześniaki często mają grzybicę jelit, że często
wiąże się to u dzieci z nadpobudliwością, agresywnością itp. Mój
młody ma pewne cechy autyzmu, ale nie jest to potwierdzone, raczej
nie, choć na diagnozę pod tym kontem jesteśmy zapisani. Dodatkowo ma
alergię na białko krowie, bardzo chorował na uszy, ma często katar,
luźne kupy, czasem jakieś wysypki, ostatnio krosty na pupie
(smarowałam fenistilem i przeszło) no i agresja, niecierpliwość i
inne takie "fajne" zachowania, które niektórzy podciągają pod ADHD,
inni pod autyzm, inni pod fochy...Szukajkąc przyczyn takiego stanu
zrobiłam badania kupki na dziadostwo wszelakie za poszukiwaniem
grzyba. Wyszła nam Candida albicans, liczba kolonii - liczne. W
badaniu odpornści wyszło mi, że wrażliwy na wszystkie wymienione
leki m in. nystatyna, flukonazol itp. itd.
Ale, czytająć pobieżnie jakiś artykuł Pana Janusa wyczytałam, że
obecność w kupie to jeszcze nic nie znaczy...To jak mam to rozumieć?
Bo, że to jest do leczenia, to oczywiste. Ale do jakiego? Czy muszę
wprowadzić dietę? Czy to już jest kandydoza? Sami wiecie, jakie jest
podejście lekarzy do tego schorzenia. Wczoraj psycholożka mojego
dziecka powiedziała, że gdyby zbadać każde dziecko to candidę
miałoby co piąte i rzeby nie łączyć zachowania dziecka z obecnością
grzyba. No i co? A przecież większość autystyków choruje na
kandydozę i po wprowadzeniu leczenia te objawy mijają, czy
łagodnieją. A więc ma to znaczenie...Poradźcie mi, co zrobić z tym
maluszkiem. Jestem z tym problemem sama, mąż robi ze mnie wariatkę,
że wyszukuję dziecku choroby. A jeśli to jest właśnie przyczyna
wszelkich problemów mojego synka? Ten grzyb paskudny tak się roznosi
po organiźmie, że aż strach...Czemu lekarze takie mają dziwne
podejście do tego problemu? Przecież to poważna choroba, która
wpływa na całe życie...Idę dziś do pediatry z wynikami. po lekturze
tego forum nie spodziewam się kompetencji z jego strony. I co ja mam
mu powiedzieć, jak mi wyskoczy z antybiotykiem? Poratujcie mnie!