kamilar
23.09.06, 10:03
8:12
Człowiek z księgowości skarży się, że nie może osiągnąć informacji o wydatkach
z bazy danych. Udzielam mu Standardowej Odpowiedzi Administratora Nr 112 - "U
mnie działa!". Czekam chwilę, aż się wykrzyczy i wyłączam ekspres do kawy z
UPS-a, podłączając jego serwer. Mówię, by spróbował teraz. Doskonale, jeszcze
jeden zadowolony użytkownik.
11:00
Od kilku godzin jest w miarę spokojnie. Odkładam słuchawkę z powrotem na
widełki, aby zadzwonić do narzeczonej. Twierdzi, że przyjeżdża do mnie z
rodzicami w przyszły weekend. Żegnając się powiedziałem, żeby porozmawiała w
tej sprawie z portierem i przekierowałem rozmowę na portiernię. Ile razy
trzeba powtarzać, że w najbliższy weekend jest ogólnokrajowy konkurs Quake'a?
16:23
Dzwoni kolejny klient. Pyta, jak zmienić czcionkę w formularzach. Udzielam
grzecznej odpowiedzi, żeby sprawdził w instrukcji procesora. Kiedy znajdzie,
ma zadzwonić.
Wtorek
9:35
Szef zespołu badań zatrudnił nową osobę i prosi, bym wyrobił jej login i
hasło. Pytam, czy przysłał już formularz J-19R-9C9/DARR/K1. Mówi, że nie
słyszał o nim. Odpowiadam, że jest w bazie specjalnych aplikacji. Twierdzi, że
nie słyszał o takiej bazie. Znudzony przekierowuję rozmowę na portiernię.
10:00
Z zespołu badań dzwonią ponownie. Tym razem nowozatrudniona osoba prosi o
login. Notuję jej nazwisko, adres, nazwę zespołu, nazwisko szefa zespołu i
oczywiscie stan cywilny. Następnie "puszczam" wyszukiwanie w Centralnym
Rejestrze Skazanych, Centrum Kontroli Zachorowań i mojej prywatnej bazie "Kto
jest Kim w 1997 r.". Bez rezultatów, poza jednym plażowym zdjęciem. Informuję
ją, że jej login będzie gotowy dzisiaj wieczorem i zgodnie z wiedzą nabytą na
szkoleniu "Reengineering w zdobywaniu satysfakcji klienta" proponuję, że
przyniosę jej login osobiscie dzisiaj wieczorem do jej mieszkania.
14:00
Sekretarka z zespołu prawnego twierdzi, że zgubiła hasło. Radzę jej, żeby
poszukała w torebce, na podłodze samochodu i w koszu w łazience, choć tak
naprawdę sadzę, że hasło może leżeć za pecetem. Dlatego proponuję jej, aby
zakleiła wszystkie otwory w komputerze, łącznie z otworem chłodzenia
zasilacza. Spodziewając się, że rezultat poszukiwań będzie mizerny, tworzę
tymczasem nowe hasło.
Środa
8:30
Wściekły użytkownik dzwoni z informacją, że procesor ma się nijak do czcionek
w formularzu. Zaskoczony przyznaję mu rację, zarzekając się, że nigdy nie
mówiłem o procesorze, ale o koprocesorze. Skruszony odkłada słuchawkę.
11:00
Lunch.
16:55
Powrót z lunchu.
17:00
Przychodzi druga zmiana. Idę do domu.
Czwartek
8:00
Do pracy zgłasza się nowy człowiek, Staszek. Oprowadzam go po serwerowni,
centralce telefonicznej i biblioteczce. Sadzam go przy IBM PC-XT. Narzekania
ucinam stwierdzeniem, że Notes działają tak samo na kolorowym, jak i
monochromatycznym monitorze.
8:45
Pecet Staszka zakończył fazę odpalania. Z uśmiechem na ustach informuję
nowego, że właśnie tworzę dla niego login. Ustawiam minimalną liczbę znaków w
haśle na 64. Przerwa na fajkę.
Piątek
14:39
Dzwoni nowy klient z pytaniem, jak stworzyć dowiązanie do dokumentu. Mówię, że
wlasciwie makro włącza się przyciskami Ctrl-Alt-Del. Twierdzi, że jego
komputer się wyłączył. Radzę, aby zadzwonił pod numer pomocy Microsoftu.
16:00
Właśnie kończę zmienianie koloru czcionek we wszystkich dokumentach na biały i
rozmiaru czcionki w Pomocach na 2 piksele.
16:30
Ktoś z marketingu twierdzi, że nie widzi tekstu na ekranie. Radzę, aby wybrał
z paska Menu opcję Widok, następnie Zaznacz Wszystko i nacisnął klawisz Del i
znowu w opcji Widok funkcję Odśwież. Obiecuję, że instrukcję takiego
postępowania wyślę mu później pocztą.
16:45
Dzwoni kolejny użytkownik z pretensją, że nie może przeczytać Pomocy. Odkładam
słuchawkę z zapewnieniem, że to poprawię i zmieniam czcionkę na Wingdings.
16:58
Podłączam do huba ekspres do kawy, aby zobaczyć, co się stanie. Niewiele.
17:00
Nocna zmiana puka do drzwi. Życzę im dobrej nocy i nadmieniam, że hub zabawnie
się dzisiaj zachowuje.