aleska
26.07.11, 19:35
Namnożyło się ostatnio tutaj wątków o okropnych tłumaczeniach, czemu zresztą nie ma się co dziwić. Przy okazji nasunęła mi się taka myśl (nie wiem, czy o tym ktoś już pisał), że nie tylko tłumaczenia wołają momentami o pomstę, ale i same wydanie książek LMM pozostawiają wiele do życzenia (ja to tak odbieram). Jestem raczej zwolenniczką stosunkowo prostej szaty graficznej. Odrzucają mnie te wszystkie okładki ze słodkimi obrazeczkami panienek w kapeluszach na tle romantycznego landszaftu, które to panienki często nijak nie odzwierciedlają postaci, którą powinny przedstawiać. Wiem, że te książki są słodkie oraz romantyczne, ale czy słodycz i romantyzm muszą być przedstawiane w tak okropny, kiczowaty sposób? Wydaje mi się, że niestety jest chyba ogólna tendencja w wydawaniu tzw. literatury kobiecej lub przeznaczonej dla dziewcząt.
I tu mam pytanie, jakie powinno być waszym zdaniem idealne albo chociaż "bardzo dobre" wydanie książek LMM, pod względem tłumaczenia, reakcji, szaty graficznej itp?
Mi się marzy "dorosłe" wydanie książek LMM, tak jak zrobiono to przy okazji Harrego Pottera. Czyli przede wszystkim okładki bardziej symboliczne niż dosłowne, z elegantszą czcionką. No i przede wszystkim marzy mi się porządna redakcja i tłumaczenie tych książek. Tłumaczenie dokładne, ale i z wyczuciem, "poetyckością", bez archaizmów i ckliwości. Tu problem - co z imionami bohaterów. bo jednak do Ewy i Małgorzaty jestem przyzwyczajona, natomiast Valancy podoba mi się bardziej niż Joanny. Druga kwestia, w książkach LMM czasem pojawiają się nazwiska, wydarzenia, sytuacje niezbyt zrozumiałe dla czytelnika, wynikające np. z różnic kulturowych czy historycznych. Lubię, jak jest to pokrótce opisane w przypisach. Może w książkach dla dzieci niezbyt by się to sprawdziło, ale w "dorosłym" wydaniu mogłoby być ok. Tu dla mnie doskonałym przykładem jest kolekcja "Podróży z Verne'em", wydana pod patronatem Polskiego Towarzystwa Juliusza Verne'a: bibliografia.ptjv.pl/ (trzeba kliknąć na napis "seria zielonej sowy") - okładki w dwóch wersjach, porządne i "klimatyczne" tłumaczenia (a z książkami Verne'a jest/ było podobnie jak z LMM - pełno baboli, brak znajomości realiów itp), przypisy wyjaśniające niektóre kwestie, ale w takiej ilości, żeby nie odstraszać czyetlenika ;)
Ktoś ma jakieś przemyślenia na temat, jak powinny być wydane książki LMM?