yoyka 14.01.14, 12:09 Jest zbiorczy wątek o dalszych losach bohaterek pani M., ale Emilka się wysunęła na czoło w dyskusjach. Może małe, jednopostowe fanfiki zrobimy? ;) Jak sobie wyobrażacie dalej jej losy? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
supervixen Re: Dalsze losy Emilki 15.01.14, 00:31 A czy można podeprzeć się cudzym pomysłem? Z gorącymi pozdrowieniami dla Croyance, hihi ;) forum.gazeta.pl/forum/w,30357,72340082,78750955,Re_Dalsze_lata_zycia_Emilki.html Odpowiedz Link
invisse Re: Dalsze losy Emilki 19.01.14, 13:14 Ja nie mam gotowego pomysłu, ale wydaje mi się, że nawet w tym, co napisała LMM, można doszukiwać się pewnych wskazówek - i ostatnio miałam wolną chwilę i trochę rozwinęłam skrzydła ;) - Wymarzony Domek - nie wiem, ile Emilka i Ted wytrzymaliby w domu urządzonym przez Emilkę i Deana, ja bym tak nie potrafiła, także pierwszym krokiem po ślubie na pewno byłaby redekoracja wnętrz ;) - tuż po ślubie - ogólnie rozumiem, że przez cały trzeci tom oni do siebie wzdychali na odległość, i że byli bratnimi duszami - ale w kwestii przyzwyczajeń (zwłaszcza jeśli byli już koło trzydziestki) na pewno musieliby długo się docierać - choroba matki Teda - raz, że miał połowę jej genów, dwa, był artystą, a o artystach mówi się, że mają wrażliwą psychikę, mógł z wiekiem zacząć zachowywać się jak ona - zdziwaczeć, rozwinąć paranoje i ogólnie mieć problemy - Dean - jedno z dwojga, albo wyszłyby z niego wszystkie priestowskie cechy i zdziwaczałby do cna, albo też wręcz przeciwnie - z wiekiem zrozumiałby, że nie zmieni Emilki i nauczyłby się akceptować ją taką, jaka jest - Ted zapewne większość czasu spędzałby w podróży, tak jak to miało miejsce w 3 tomie - tymczasem Emilka zrezygnowała nawet z kształcącego wyjazdu do Nowego Jorku, więc myślę, że nie towarzyszyłaby mu w większości wyjazdów - natomiast często zaglądałaby do swoich ciotek na Srebrnym Nowiu - wydaje mi się, że jeśli kiedykolwiek w przyszłości doszłoby do takiej sytuacji, w której Dean i Emilka za mocno by się do siebie zbliżyli i Emilka złamałaby swoje zasady, zerwałaby znajomość z Deanem (zawsze mi się wydawało, że była bardzo honorowa) - i myślę, że Dean też byłby tego świadomy, więc nie narzucałby się jej zbyt nachalnie (okej, trochę to zaplątałam, mam nadzieję, że zrozumiecie) - mimo wszystko wydaje mi się, że przyjaźń między nimi prędzej czy później by odżyła - Dean to spory kawał życia Emilki, jej przewodnik i wsparcie - podsuwał jej zawsze książki czy tematy do przemyśleń. Jestem pewna, że Emilce szybko by zabrakło tej "stymulacji" z jego strony - dzieci - jako że Emilka i Ted byli jedynakami, wydaje mi się że albo (mniej prawdopodobne) powieliliby schemat Ani, która pragnęła rodziny całe życie, więc postarała się o dużą, albo (bardziej prawdopodobne) wyszłoby to jak w prywatnym życiu Maud - jedno, może dwoje dzieci, które były zostawione głównie sobie (to jest, ciotkom ze Srebrnego Nowiu). Brak mi pod ręką biografii Maud, ale pamiętam jakieś wspomnienia Stuarta, jak starał się zwrócić na siebie uwagę LMM. - książki - tu też myślę, że jeśli Emilka jest w takim stopniu oparta na Maud, ich kariera przebiegałaby podobnie - książki Emilki byłyby pełne bystrych obserwacji, dotyczyłyby zawsze wydarzeń dobrze jej znanych i im więcej książek miałaby na koncie, tym częściej powielałaby swoje własne schematy - Srebrny Nów - wydaje mi się, że jednym z planów LMM mogło być zeswatanie ciotki Laury i dr Burnleya, kto wie - ja bym mimo wszystko nie ruszała ciotek ze Srebrnego Nowiu. Może próbowałyby jeszcze coś zdziałać, żeby dom przeszedł w ręce Emilki, nie Andrzeja, ale chyba nie miały tu wiele możliwości? (Nie pamiętam dokładnie, czy tam coś było o sytuacji prawnej, bo na pewno Ted mógłby wykupić dla Emilki jej dawny dom - ale czy to było możliwe?) Odpowiedz Link
yoyka Re: Dalsze losy Emilki 19.01.14, 15:00 > - Wymarzony Domek - nie wiem, ile Emilka i Ted wytrzymaliby w domu urządzonym p > rzez Emilkę i Deana, ja bym tak nie potrafiła, także pierwszym krokiem po ślubi > e na pewno byłaby redekoracja wnętrz ;) W trzecim tomie było wspomniane, że wszystkie rzeczy zostały wyniesione przez Emilkę z pomocą ciotki Laury (btw, nie pamiętam dokładnie tego zdania z opisem tego, ciekawe czy meble duże we dwie dały radę wynieść? ) > - choroba matki Teda - raz, że miał połowę jej genów, dwa, był artystą, a o art > ystach mówi się, że mają wrażliwą psychikę, mógł z wiekiem zacząć zachowywać si > ę jak ona - zdziwaczeć, rozwinąć paranoje i ogólnie mieć problemy Ona była stricte chora (geny, dziedziczenie, skłonności) czy po prostu sytuacja z mężem wpędziła ją w paranoję? Odpowiedz Link
kooreczka Re: Dalsze losy Emilki 19.01.14, 17:41 Raczej to drugie- nieustanne dręczenie przez teściową plus świadomość braku ucieczki każdego mogłaby wpędzić w paranoję. Prędzej bałabym się o zdrowie depresyjnej Emilki. Nie jestem pewna, czy Emilka powtarzałaby zachowania LMM- na pisarkę w dużym stopniu wpłynęła wczesna choroba psychiczna męża i wymagania jakim musiała sprostać jako pastorowa. Emilka jest pisarką na własny rachunek i żoną uznanego grafika. Nie sądzę, żeby cały czas mieszkali w Rozczarowanym Domu- raczej rezydowali w mieście, podróżowali i wpadali co jakiś czas, kiedy znudziłoby się wielki świat. Emilia mimo wszystko bardzo związana była z Wyspą, nie zdziwiłabym się więc, gdyby co jakiś czas uciekała odpocząć. Czyli małżeństwo może nie otwarte, ale z dużą dozą niezależności. Co do dzieci- nie widzę Tadziów jako troskliwych rodziców. Więc pewnie niania- może nie separowano by aż tak sztywno jak w domach ówczesnej elity, ale strofowano by siedziały cicho, bo mamusia i tatuś pracują. Albo w ogóle oddać na parę miesięcy do Srebrnego Nowiu, pod opiekę ciotek. Odpowiedz Link
yoyka Re: Dalsze losy Emilki 19.01.14, 18:16 Ja tam myślę, że oni dzieci mieć nie mogli. Odpowiedz Link
asiunia311 Re: Dalsze losy Emilki 20.01.14, 11:33 Dokładnie. Nie sądzę, żeby to Ted miał skłonności do stanów depresyjnych, bardziej zachowanie ( chimerycznej niekiedy ) Emilki skłania do takich wniosków. I - mniej więcej - tak sobie wyobrażam ich dalsze losy, jak to przedstawiła kooreczka. Te ich ewentualne dzieci trochę mi 'zgrzytają'; jakoś widzę ich raczej jako bezdzietnych, ale nie zapieram się przy tym zadnimi kopytami. Przy Tedzie Emilka mogłaby rozwinąć skrzydła, nie byłaby tłamszona różnymi oczekiwaniami czy to rodzinnymi, czy to społecznymi. Odpowiedz Link
yoyka Re: Dalsze losy Emilki 19.01.14, 18:54 Moja wizja z innego wątku: ślub Emilki i Tadzia. Urządzają po swojemu Dom Rozczarowany. Emilka zaczyna pisać powieści, które są rozchwytywane. Tadzio dostaje jakieś stypendium/dobrą propozycję i wyjeżdża, pierwszą zimę małżeństwa spędzają osobo wymieniając się listami. Ciotki żyją i mają się dobrze. Chciałabym happy endu u ciotki Laury, dlatego widzę jej ślub - pewnie z ojcem Ilzy. Ilza zachodzi w ciążę i bardzo źle ją znosi. Wraca do Czarnowody na ostatnie 3-4 miesiące, ale ojciec doprowadza ją do szału i przenosi się do Emilki. Perry ma praktyki, przez które nie ma go w tym czasie przy Ilzie. Emilka jest przy porodzie syna Ilzy, umacnia to więź między dziewczętami. Emilka wyjeżdża z Tadziem na kilka lat gdzieś daleko (Paryż, Londyn, Tokio?), nie mają dzieci, nie wiadomo czy z wyboru czy nie mogą. Podróżują, przenoszą się z miejsca na miejsce. Ciotka Elżbieta postanawia ogarnąć w jakiś sposób temat i Księżycowy Nów ma być odziedziczony przez Emilkę, a nie Andrzeja, ale stawia jej warunek, że musi wrócić na stałe do Czarnowody. Tadzik przystaje na propozycję, ale ciągnie go do wielkiego świata. Godzą się na życie na pół gwizdka - Emilka cały czas siedzi Czarnowodzie, Tadzio wyjeżdża na kilka miesięcy każdego roku. Podczas jego nieobecności Emilka mieszka w Księżycowym Nowiu, do domu wraca, gdy mąż jest. Relacja między nimi jest skomplikowana - kochają się, rozumieją swoje potrzeby, ale jednocześnie Emilka czuje się samotna. Wraca Dean, odnawiają przyjaźń, Dean wie, że Emilka zna swoją siłę i talent i proporcje w ich przyjaźni się zmieniają, nie jest on już mocniejszą, silniejszą stroną. Oczywiście nadal próbuje uwieść Emilkę, sadzi komplementy. Emilka poznaje jakiegoś pana, nie wiem w jakich okolicznościach, kogoś kto na nią działa, jest między nimi chemia, ale nic się nie dzieje. Tadzio w końcu osiada w Czarnowodzie. Po kilku latach okazuje się, że jest chory i umiera (koło 40stki). Emilka nawiązuje jawny romans z tym kimś, kto tam jest w cieniu, ponownie wychodzi za mąż - czy też nawiązuje romans gorszący całą okolicę, ale nie wychodzi za mąż - w obydwu przypadkach zachodzi w ciążę i rodzi bliźnięta, jedno umiera. Depresja, maniakalne uwielbienie żyjącego dziecka, ale jednocześnie takie wychowanie surowe, jest zimna, żadne tam tęczę w stylu Ani. Cały czas pisze. Umiera ciotka Elżbieta, Ilza i Perry są szczęśliwy, on zaszedł wysoko, mieszkają na stałe w Montrealu i mają 4 dzieci. + Obsesyjnie zakochana w dzieciaku, ale jak napisałam- bez fajerwerków, na chłodno, żadne pitu-pitu, jak u Ani. Bardziej -kocha tak mocno, że aż odpycha, żeby nie bolała strata - czy coś w ten deseń. Oni z Tadziem tak późno się znaleźli? Myślałam, że koło 26-28 roku ich życia na oko to było. W takim razie Tadzio umiera w okolicach 45 lat albo ich wspólne życie się skraca, żeby Emilka jeszcze mogła zajść w ciążę z kimś innym. A Ilzę widzę w otoczeniu dzieciaków, ale też mocno na dystans z nimi, ona na balach, a dzieciaki z nianią. Odpowiedz Link
kooreczka Re: Dalsze losy Emilki 19.01.14, 20:18 Co do Ilzy raczej widziałabym ją jako matkę z doskoku- oczywiście kochałaby dzieci, ale nie potrafiła się na nich skupić, od czasu do czasu łapała ją zazdrość na widok wyciągniętych do niani rączek, próbowała brać na spacery czy bawić się, ale zapał szybko się ulatniał- i tak w koło Macieju :P A jeśli chodzi o Srebrny Nów- nie widzę, czemu ciotka nagle miałaby jakoś możliwość przepisać go na Emilkę- po co miałaby to robić, kiedy ta jest mężatką i rozchwytywaną autorką, kiedy nie zrobiła tego gdy jej utrzymanie stało pod znakiem zapytania. Odpowiedz Link
yoyka Re: Dalsze losy Emilki 19.01.14, 20:32 Dokładnie taką matkę widzę w wydaniu Ilzy :) A co do Srebrnego Nowiu to może by to było zwyczajne dogadanie się z Andrzejem i spłacenie go? Podejrzewam, że pieniądze na zakup nowego, porządnego domu, bez ech i przeszłości, w zacnym kolorze nowej cegły, w centrum miasteczka skutecznie uciszyłyby jego żal za starą farmą i skrzypiącym domem w starodawnym stylu :) Odpowiedz Link
supervixen Re: Dalsze losy Emilki 19.01.14, 23:26 A mnie się wydaje, że to nie takie proste. To nie był jakiś tam skrzypiący dom, tylko rodowa posiadłość Murrayów. I kto miałby ją przejąć? Jakiś tam Kent? Może i znany artysta, ale do rodu wybranego mu daleko. A choćby nawet i Andrzeja kusiło, to pewnie krewny jeden z drugim przemówiliby mu do rozsądku. Odpowiedz Link
asiunia311 Re: Dalsze losy Emilki 20.01.14, 11:11 Niekoniecznie - pecunia non olet. Andrzej raczej skusiłby się na pieniądze, zresztą wuj Oliver, jego ojciec, też był łasy na kasę. Pamiętajmy, że to lata dwudzieste XX wieku, więc nie uważam by spotkał go jakikolwiek ostracyzm społeczny czy rodowy, gdyby sprzedał domiszcze. Zwłaszcza, że Emilka jest z Murrayów. Aczkolwiek nie chciałabym i nie sądzę, aby tak się stało - ale wskazuję, że to raczej w mojej opinii możliwe. Odpowiedz Link
rosynanta Re: Dalsze losy Emilki 29.01.14, 15:07 Ja to widzę tak: Emilka wychodzi za Teda. Urządzają Rozczarowany Dom podług siebie, wprowadzają się tam. Jadą w podróż po Europie. Emilka zachwyca się architekturą, sztuką, pisze kilometrowe listy do swoich ciotek i do Ilzy. Wracają. Ted maluje, Emilka pracuje nad powieścią. Wydaje ją z sukcesem. Często się rozstają, wyjeżdżają. Decydują się dla wygody przenieść do Nowego Jorku, gdzie panna Royal pomaga Emilce się wybić. Rozczarowany Dom traktują jak letni. Po kilku latach Ted ginie nagle w wypadku samochodowym. Emilka wpada w rozpacz, ale niedługo później orientuje się, że jest w ciąży. Rodzi córkę, którą nazywa Aileen Julią. Dowiaduje się od Ilzy, że ciotki w Srebrnym Nowiu podupadają na zdrowiu. Emilka przeprowadza się do nich. Rozczarowany Dom daruje Deanowi, który dręczony starczymi dolegliwościami postanawia wrócić na Wyspę. Odpowiedz Link