Dodaj do ulubionych

Dzban ciotki Becky

02.01.09, 23:28
Ostatnio nabyłam w antykwariacie paskudne wydanie "Dzbana..."
(ściślej rzecz biorać, w tłumaczeniu "W pajęczynie życia") i muszę
powiedzieć, że jestem bardzo przyjemnie zaskoczona. Jakoś nie
spotkałam się na forum z jakimiś żywszymi uczuciami wobec tej
książki, a tymczasem to naprawdę pierwszorzędna rzecz. Dorbze
napisana, z dużą dawką ironii, obnażająca hipokryzję, ale przy tym
lekka, sympatyczna i wzbogacona o kilka pięknych wątków miłosnych
(Gay, Roger, Nan i Noel - mój ulubiony motyw, trochę może ckliwy,
ale naprawdę wzruszający). Czyta się naprawdę świetnie, fabuła
faktcyznie przypomina pajęczynę, spleciona z wielu wątkow i postaci.
Naprawdę szzcerze wszystkim polecam.
Jakie są Wasze opinie?
Obserwuj wątek
    • dolmadakia Re: Dzban ciotki Becky 03.01.09, 14:40
      Ja też b.lubie tę powieść.Jest tam parę świetnie zarysowanych
      charakterów,np.moi ulubieni Samowie,John Topielec,pełna temperamentu
      Donna,fascynujący Człowiek Księżycowy i inni.Szalenie wzruszający
      jest dla wątek małego Briana-płaczę jak bóbr nad nim i jego
      kociakiem, a potem jeszcze ze wzruszenia,gdy Margaret mówi mu,że
      zamieszka z nią w Szepczących Wiatrach. To książka dla dorosłych,a
      nie dla panienek-tak mi sie wydaje....
    • klymenystra Re: Dzban ciotki Becky 03.01.09, 16:41
      Ja uwielbiam, jedna z moich ulubionych ksiazek w ogole :) No i nie
      spodziewalabym sie po LMM wyrazen typu "naga dziwka" ;)
      • supervixen Re: Dzban ciotki Becky 03.01.09, 18:10
        Wow, naprawdę jest wersja z 'nagą dziwką'? U mnie (wyd. Novus Orbis)
        jest 'goła ladacznica', co chyba bardziej odpowiada stylowi LMM (i
        oryginalnemu wyrażeniu 'naked hussy')

        Tez lubię tę książkę, najbardziej chyba wybuchową parę, Donnę i
        Piotra. Wątek Gay też jest bardzo ładny. I lubię outsiderskie
        komentarze Stantona Grundy'ego.
        • klymenystra Re: Dzban ciotki Becky 03.01.09, 18:47
          Ja mam wydanie z NK. I co chwila epitet "cholerny" sie pojawia. A zamiast Gay
          jest Gaja.
          Tez uwielbiam Donne i Piotra, lubie motyw Gai i Nan. I wlasnie sobie odswiezam
          te ksiazke :)
          • supervixen Re: Dzban ciotki Becky 03.01.09, 22:45
            A tak, w mojej wersji też lecą cholery:) Co, tak swoją drogą, nie
            oddaje religijnych konotacji tego przekleństwa i może czasem trudno
            zrozumieć polskiemu czytelnikowi, czemu te 'damn' i 'damned' takie
            straszne były.
            • sowca Re: Dzban ciotki Becky 03.01.09, 23:23
              Cieszę się, że nie jestem osamotniona w moich przekonaniach ;)
              Faktycznie, dość odważna jest ta książka - cholery to mały pikuś,
              ale i sama naga figura Aurorki to dość odważne, wyobrażacie sobie
              taki posążek w nobliwym Srebrnym Nowiu? ;) Albo Margaret na karuzeli.
              Donnę i Piotra też bardzo lubię, i Joscelyn i Hugha. Ach, wszystkie
              wątki są cudne. John Topielec to też jedna z moich ulubionych
              postaci, lubię też wujka Pippina. Trochę gorzkie natomiast wydają mi
              się napomknienia o tym, co starość robi z ludźmi - na przykład opisy
              Pennycuika, który postrzegany jest jako komiczny, choć sam uważa się
              nadal za przystojnego łamacza serc. Podobnie z reakcją Joscelyn na
              widok Franka albo Tomasza Ashleya na widok Cliffordowej.
              • klymenystra Re: Dzban ciotki Becky 04.01.09, 09:27
                Ale z drugiej strony zauwazcie, jak bardzo w tej LMM jest pogodzona z ludzkim
                losem (w innych zreszta tez, ale tu mi sie to najbardziej rzuca w oczy) -
                kazdego spotka starosc, smierc. Te dobre postaci starzeja sie piekniej, to
                prawda - ale starzeja sie. Moga byc samotne, niezrealizowane zyciowo - i to
                wszystko jest takie normalne, takie ludzkie:) Bardzo pocieszajaca ksiazka :)
                Pennycuik to w moim wydaniu Ptys, Pippin to Pyszniak :) Tlumaczka chyba byla
                starszej daty :)
              • supervixen Re: Dzban ciotki Becky 04.01.09, 13:30
                Historia Joscelyn i Hugh jest mocna emocjonalnie, i to mi się w niej
                podoba, ale samych bohaterów jakoś nie mogę polubić, zwłaszcza
                Joscelyn. Nie żebym chciała poprawiać LMM, ale gdyby Frank okazał
                się po latach równie przystojny i czarujący jak na ślubie J&H, a
                mimo to Joscelyn zrozumiałaby, że go nie kocha, to jej 'nawrócenie'
                byłoby chyba bardziej znaczące. A tak, to się w sumie nie dziwię, że
                Hugh jeszcze jej kazał po suknię wracać (mocna scena zresztą).
                Ogólnie, dosyć przerażająca historia o ludzkiej naturze:)

                A jeszcze a propos figurek, to Ania i Gilbert mieli z kolei figurkę
                Artemidy/Diany, którą dostali od Małej Elżbiety. Ciotka Mary Maria
                też nazwała ją 'shameless hussy' (NK - po prostu 'bezwstydnica'),
                ale sądzę, że Artemida była trochę bardziej przyodziana niż figurka
                Sama:)
                • klymenystra Re: Dzban ciotki Becky 04.01.09, 16:02
                  Tak, ta scena jest mocna. A Joscelyn jest idiotka, ktora poleciala na piekne
                  oczy. Mozna to zrozumiec u mlodziutkiej Gai, ale u Joscelyn? W chwili slubu? I
                  przez tyle lat zyc zludzeniami? Dziwie sie Hugonowi, ze jej nie kopnal w tylek,
                  przeciez to swiadczy o niej jak najgorzej.
                  • supervixen Re: Dzban ciotki Becky 04.01.09, 20:01
                    Dziwie sie Hugonowi, ze jej nie kopnal w tylek,
                    > przeciez to swiadczy o niej jak najgorzej.
                    >

                    Mam podobne odczucia:D

                    Poza tym wydaje się, że Joscelyn bardziej spędza sen z powiek myśl o
                    tym, że jakaś kobieta może zająć jej miejsce jako 'pani na
                    Treewoofe', a nie że ta sama kobieta może być żoną Hugh...
                    • sowca Re: Dzban ciotki Becky 05.01.09, 00:03
                      No Joscelyn jest dziwna, to prawda, jej obsesyjne pragnienie
                      bycia "panią na Treewoofe" rzeczywiście jest chyba silniejsze niz
                      uczucie do Hugha. Ale wątek sam w sobie jest naprawdę, jak to ktoś
                      określił, mocny. Jak wracała z domu Hugha w ślubnej sukni... uch, aż
                      dreszcze przechodzą.
                      Ale i tak moje ulubiony motyw to Gay. Tak pięknie jest opisane to
                      jej szczęście, ta miłoścć, to sypanie płatków róży do dzbanuszka. A
                      potem powoli, powoli, skrada się cień, który mozna dostrzec kątem
                      oka. Wreszcie zerwanie zaręczyn, cierpienie i chęć po prostu jazdy
                      samochodem gdzieś daleko. I olśnienie, miłość do Rogera - "czasem
                      udaje się złapać księżyc". Genialnie jest to opisane, pięknie,
                      wzruszająco, ale bez niepotrzebnego patosu. Tak strasznie żal mi
                      młodziutkiej, niewinnej Gay...
                      • klymenystra Re: Dzban ciotki Becky 05.01.09, 00:22
                        Mi jest zal, ze sie w Gibsonie zakochala, a nie od razu w Rogerze. ROger to
                        jeden z moich idealow.
                        No i bardzo bardzo lubie watek Briana i Malgorzaty... Tak mi zal ich obojga, i
                        tego kotka, ktorego zabito :(
                        • simply_z Re: Dzban ciotki Becky 06.02.09, 16:40
                          najbardziej lubie watek donny i Piotra ,taka fajna szalona milosc.I
                          to zgorszenie przyjaciolki Donny ,ze osmielila sie zniewazyc pamiec
                          o zmarlym mezu i zakochala sie na dodatek w Piotrze
                          awanturniku.Podoba mi sie tez jedno ze zdan opisujacych oczarowanie
                          Donny piotrem ,cos w stylu: ¨i znow jej udzialem staly sie
                          milosc ,przygoda i tajemnica.Trzy najwazniejsze rzeczy¨.
                          • filifionka-listopadowa Re: Dzban ciotki Becky 21.07.10, 14:12
                            Z ogromną przyjemnością przeczytałam "W pajęczynie życia" rozkoszując się
                            nekrologiem Theodorowej Dark i tymi zagmatwanymi relacjami, jakie występowały
                            między członkami. Dobrze opisane uczucie Gay, ten jej zachwyt i szczęście a
                            potem rozpacz i wyrastające z niej, coraz większe zrozumienie.

                            Dreszcz mnie przebiegł przy zdaniu ,że w ciągu 3 pokoleń 60 osób zawarło związki
                            małżeńskie miedzy tymi rodzinami. Nie potrafiłam nie pomyśleć o konsekwencjach
                            genetycznych tego chowu wsobnego.
                            • sulika Re: Dzban ciotki Becky 01.02.22, 17:16
                              filifionka-listopadowa napisała:

                              > Dreszcz mnie przebiegł przy zdaniu ,że w ciągu 3 pokoleń 60 osób zawarło związk
                              > i
                              > małżeńskie miedzy tymi rodzinami. Nie potrafiłam nie pomyśleć o konsekwencjach
                              > genetycznych tego chowu wsobnego.

                              O tak, mnie tez to przeraziło.
                      • bez_zarzutu Re: Dzban ciotki Becky 08.02.22, 13:49
                        Ojezu, tak. Przybywam z odległej galaktyki, ale kiedy na tamtejszym forum wyczerpały się wątki, zanurkowałam głębiej. Dzień dobry! Wczoraj odświeżyłam sobie książkę, i naprawdę, ten wątek był mocno obrzydliwy. Joscelyn, która w każdym prawie zdaniu podkreślała, że Hugon jak Hugon, ale ten dom! Jak ktoś tam (złośliwy, brzydki i w ogóle) może w ogóle mieć nadzieję na bycie panią tego domu!!! Jej zakochanie we Franku, o ile dość mocne na początku, to hm, po 1o-ciu latach było dość śmieszne. Nawet nie próbowała zweryfikować swoich wyobrażeń o Franku? Hugon też okropny w swoim postanowieniu, że jeżeli nie on, to ŻADEN. Okropność, a nie miłość! I to, jak LMM opisała Franka, którego największym przewinieniem okazało się, że zbrzydł. Oczywiście musiał pić (jak wielu pozytywnych w sumie bohaterów z rodziny), oczywiście hajtnął się dla pieniędzy (a sympatyczna w sumie scena, kiedy razem z żoną i maleńkim dzieckiem przychodzą na spotkanie rodzinne oczywiście jest ośmieszona). Czy gdyby dalej był ognistym brunetem, to Joscelyn dalej by wzdychała do papierowego wyobrażenia? Był przyjacielem (a w każdym razie bliskim kolegą Hugona), musiał mieć dobre cechy, ale trzeba było go zniszczyć, jakby Joscelyn nie mogła po prostu stwierdzić, że jest przystojny, dalej miły, ale to nie to. Że jednak to Hugon. Z drugiej strony, ona jak Pat na pierwszym miejscu stawiała chyba ten dom. Ogólnie, tej parze kibicowałam najmniej. Wolałabym poczytać o Thorze, albo Naomi, mniej toksyczni.
                        • marutax Re: Dzban ciotki Becky 09.02.22, 17:32
                          Dla mnie jedną z największych zalet "W pajęczynie życia" jest właśnie to, że Montgomery pokazuje miłość i związki bez romantycznych okularów. Właściwie każda para ma problemy i żadne uczucie nie jest idealne. Nie ma też miłości uniwersalnej, dla wszystkich. Zaczynając od samej ciotki Becky, która z perspektywy wieku trzeźwo ocenia swoje wielkie zakochanie i rozsądne małżeństwo, poprzez różnego typu relacje pozostałych członków rodu, wybuch między Piotrem i Donną, który przegrywa z charakterem obojga, romantyczne zauroczenie Gay... Aż po Margaret, której problemy nie wynikają z braku faceta, ale z braku zabezpieczenia finansowego i niskiej pozycji społecznej.
                        • kooreczka Re: Dzban ciotki Becky 10.02.22, 12:07
                          Wyobraź sobie te noce- O czym myślisz Joy? O niczym, o niczym...
                          Generalnie nie lubię motywu "stara miłość się postarzała"- o ile pokazuje, że nie warto tkwić w marzeniach to rzeczywiście zostawia pytanie co by było gdyby ta druga osoba zestarzała się ładnie. Inaczej rozegrane widziałam to chyba tylko trzy razy: w Parasolkach z Cherebourga, Stowarzyszeniu Wędrujących Dżinsów (matka jednej z bohaterek jedzie zobaczyć licealną miłość, gadają trzy godziny, facet jest ok, ale ona rozumie, że go idealizowała) i u Rumiko Takahashi gdzie facet jedzie na rocznicę matury obiecując się oświadczyć niedawno rozwiedzionej sekretnej miłości- na miejscu okazuje się, że rozwiodła się jej kuzynka, a sama zainteresowana jest szczęśliwą mężatką i bohater dochodzi do wniosków jw.
                          • mamuka_z_boru Re: Dzban ciotki Becky 15.02.22, 20:54
                            Dołączam do fanklubu " Dzbana". Nie rozumiem, czemu jest tak mało znany. I jestem cicha wielbicielką wujka Pipinka. Właśnie w tej wersji tłumaczenia - no powiedzcie, czy jak czytacie "wujek Pipinek", to nie staje Wam przed oczyma mały staruszek - ścichapęk o krzywym uśmieszku?
                            • pi.asia Re: Dzban ciotki Becky 15.02.22, 23:38
                              mamuka_z_boru napisała:

                              > Dołączam do fanklubu " Dzbana". Nie rozumiem, czemu jest tak mało znany. I jest
                              > em cicha wielbicielką wujka Pipinka. Właśnie w tej wersji tłumaczenia - no powi
                              > edzcie, czy jak czytacie "wujek Pipinek", to nie staje Wam przed oczyma mały st
                              > aruszek - ścichapęk o krzywym uśmieszku?

                              O tak - Pipinek to świetny przydomek! Pipinka wszyscy lubią, choć troszkę się z niego podśmiewają.
                              W tym drugim przekładzie jest wujek Pyszniak - no widzę nadętego grzdyla, przekonanego o własnej doskonałości.
                          • marutax Re: Dzban ciotki Becky 15.02.22, 21:56
                            kooreczka napisał:

                            > Generalnie nie lubię motywu "stara miłość się postarzała"- o ile pokazuje, że n
                            > ie warto tkwić w marzeniach to rzeczywiście zostawia pytanie co by było gdyby t
                            > a druga osoba zestarzała się ładnie.

                            Sądzę, że to zależy od nadrzędnego celu. Najczęściej taka historia ma dość proste przesłanie. Po pierwsze - zdemaskować wady podejścia "co by było gdyby...", po drugie pokazać, że należy doceniać to, co mamy, a nie zerkać na trawę po drugiej stronie ulicy. W obu przypadkach schemat opiera się na idealizowaniu czegoś, np. "jakbym wyszła za X, a nie za Y, to byłabym bogatsza, szczęśliwsza i piękniejsza". I dlatego najłatwiej pokazać błędność takiego podejścia zohydzając to, co było idealizowane.
                            Zresztą w "W pajęczynie życia" wszelkie opisy czy oceny należy odbierać ostrożnie. Montgomery ochoczo korzysta z możliwości subiektywnej narracji, więc wygłaszane opinie zależne są od osoby "autora". To, że Joscelyn widzi we Franku odrażającego, pospolitego faceta wynika raczej z jej oczekiwań i ich niespełnienia, niż obiektywnych faktów. Owszem, Frank jest w kiepskiej formie, nie powiodło mu się w życiu, ale nie zmienił się tak koszmarnie. Hugh zauważa, że nadal jest przystojny, zresztą szybko znajduje bogatą żonę. To dla Joscelyn następuje zwrot o 180 stopni, bo ona przechodzi od stawiania go na ołtarzu do świadomości, że rozwaliła sobie życie dla kogoś, kto nigdy nie istniał.
        • isk.ierka Re: Dzban ciotki Becky 11.05.09, 18:57
          Moja ulubiona książka L. M. Montgomery. Pełna humoru, ironi.
          Najlepsza nyła dla mnie końcowka.
    • pontecorvo Re: Dzban ciotki Becky 30.04.10, 14:37
      up
    • the_dzidka Re: Dzban ciotki Becky 01.02.22, 16:45
      To fantastyczne zdanie o Janie "Topielcu" Penhallow: "Część rodziny uważała, że statek, który go wyłowił, miał zbytnią skłonność do wtrącania się w cudze sprawy" :D

      Właśnie sobie odświeżam tę cudowną książkę :)
      • pi.asia Re: Dzban ciotki Becky 04.02.22, 18:01
        Czytałam oba przekłady i gorąco polecam "W pajęczynie życia". Jest o niebo bardziej zabawna niż "Dzban Ciotki Becky". W dodatku w "Dzbanie" kłótnia Samów jest napisana literackim językiem, a w "Pajęczynie" - zabawną gwarą (to figurka z alabastra, prawdziwego alabastra, co żem jo wygrał wczoraj wieczorem na loterii na piąte nagrode) a najzabawniejszy fragment tej kłótni tłumaczka w ogóle pominęła.
    • ponis1990 Re: Dzban ciotki Becky 12.03.22, 08:47
      Pamiętam, że bardzo mi się spodobalo. Ale było to już 20 lat temu, muszę sobie wszystko odświezyć ;p
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka