Dodaj do ulubionych

Droga do Zielonego Wzgórza- JEST!

11.02.09, 09:47
jest już "Droga....." autorstwa Budge Wilson.
Walczę z sobą czy kupić, czy zbojkotować. Jestem zagorzałą przeciwniczką
wszelkich kontynuacji pisanych przez inne osoby i raczej nie kupię....Chyba
czułabym się nie w porządku wobec Maud, która z pewnością nie życzyłaby sobie,
żeby inny autor wykorzystywał jej bohaterkę.

Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • supervixen Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 11.02.09, 11:59
      Ja nie kupię, ale chyba z innego powodu niż Ty. Być może jestem bez
      serca, ale nie czuję w takich sytuacjach, jakbym była nie w porządku
      wobec autora, bo wykorzystuje się jego pomysły i bohaterów
      (spotkałam się nawet ze stwierdzeniem, że autor jest okradany). To
      jest przecież nieprawda, wszystko jest zgodne z prawem, a co do
      bycia 'w porządku' na płaszczyźnie moralnej - to dopisanie prequela
      100 lat po pierwszym wydaniu książki (czyli wciąż jest
      zainteresowanie) powinno być chyba powodem do radości. W kolejce
      książek do przeczytania czeka na mnie 'Ophelia' Lisy Klein i jakoś
      nie czuję, że ktoś będzie dokonywał gwałtu na Szekspirze:)

      Tyle o założeniach prawno-moralnych;) Inna sprawa, że po prostu
      ciężko takie coś dobrze napisać - i to jeszcze tak, żeby fanom
      oryginału się spodobało. Wczuć się w ten styl, sposób myślenia
      autora, bohaterów, w specyfikę opisywanego wycinka rzeczywistości i
      mentalności wówczas obowiązującej. Czytałam recenzję Drogi do
      Zielonego Wzgórza, gdzie ktoś podnosi ciekawy zarzut - że Wilson
      jakby niechcący Anię pozbawia tej uroczej kreatywności i
      ekscentryczności. Bo chcąc zachować związek z oryginałem umieszcza w
      książce rzeczy zainspirowane dalszymi częściami - np to że Ania
      miała być "Ania, nie Andzia". Otóż nagle okazuje się, że Ania wcale
      sama tego nie wymyśliła, tylko ktoś jej to podsunął. I tak jeszcze
      kilka razy. Ewidentnie Wilson rozmija się tu więc z duchem książek o
      Ani, choć wcale nie ze złej woli - raczej z niepełnego zrozumienia
      Ani i tego, co ludzie w niej kochają.

      Dlatego dla mnie historia Ani ograniczy się do faktów, które podała
      sama Ania:)
    • supervixen Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 13.02.09, 13:02
      (Kajteczku, odpowiadam tutaj, żeby nie rozdrabniać watków. Jeśli
      mogę coś poradzić na przyszłość, to aby odpowiedzieć w tym samym
      wątku, trzeba wybrać opcję 'odpowiedz' lub 'odpowiedz cytując')

      kajteczek napisał/a:
      Mam inne zdanie (bez zacietrzewienia oczywiście). Oczywiście, że
      jest to
      zgodne z prawem i tu nie ma wątpliwości, mnie jednak chodzi o
      płaszczyznę
      moralną "pożyczania" pomysłu czy bohatera przez innych autorów
      (często
      grafomanów, niestety).
      Zawsze mam wrażenie, że na podstawie prequela lub sequela innego
      autorstwa
      mozna sobie wyrobić inny obraz (inny, niż zrobiłby to pierwotny
      autor), często
      zamierzone jest przez autora zakończenie powieści z pewnym
      niedomówieniem, czy
      zawieszeniem (jak np. "Przeminęło z wiatrem) i wszelkie dopisywanie
      zakonczeń
      przez kogo innego wydaje mi się "gwałtem" na twórcy utworu.
      Wolę, jeśli zdolny pisarz (za jaką uważa się Panią Wilson)stworzy
      coś własnego
      i niepowtarzalnego, po cóż korzystać z cudzych pomysłów i wątków?




      Kajteczku, Wilson, która ma na koncie wiele książek i nagród,
      zgodziła się napisać Drogę po długim namyśle, bo jak powiedziała "to
      jak pisać prequel do Biblii", no i nie była pewna czy LMM chciałaby
      tego (i dodała, że ona sama nie chciałaby, aby ktoś dopisywał coś do
      jej książek). Rozumiem ją - i Ciebie także. Ale patrzę na to z
      takiego właśnie bezsercowego punktu widzenia i myślę, że Ania po
      tylu latach wtopiła się tak w kulturę i świadomość czytelników i
      widzów - że żyje już trochę swoim życiem. Jest dla mnie oczywiste,
      że większość żarliwych fanów nie będzie usatysfakcjonowana lekturą
      Drogi, ale są też czytelniczki mniej w Ani zakochane, albo takie,
      które czytały dawno, no i dzieci, które nie będę tych kwestii tak
      rozstrząsać jak my. I może oni wszyscy chcieli by taki prequel
      przeczytać? Czemu nie? A może posłuży to do ciekawej analizy 'Ania
      LMM a Ania Wilson'? Może ta książka wcale nie jest taka zła (np
      podobno Szerokie Morze Sargassowe jest całkiem przyzwoite). To już
      wybór czytelnika. Może to złe podejście, ale tak już to widzę,
      podobnie jak nie potrafię zrozumieć Anne Rice, która zabrania swoim
      fanom pisać fanfiki do jej dzieł. Ma do tego prawo, oczywiście, ale
      co jest tak naprawdę w tym złego? Żyjemy w takiej kulturze powtórek,
      przeróbek, odniesień - ja nie potrafię do końca tego potępić.

      Dla mnie większą zbrodnią jest przerabianie istniejących już
      historii w stylu K. Sullivana... Jeśli chciał nakręcić filmy jak dwa
      ostatnie, trzeba było kręcić, ale nie używając do tego imienia
      Ani... Hallmark na pewno by puścił:) TO jest dla mnie
      wykorzystywanie marki.
      Irytuje mnie także mylenie czytelnika. Np ta seria o Różanym Dworku.
      Autora na okładce nie uświadczysz, jest za to małymi literami
      dopisek: 'na podstawie serialu telewizyjnego wytwórni Sullivan Films
      opartego na wątkach powieści'... i tu następuje wielki napis: LM
      Montgomery. My się nie damy nabrać, ale dziesięciolatka pojawiająca
      się w księgarni, aby wydać swoje kieszonkowe - może tak.

      Przy czym muszę dodać, że ja tak naprawdę wcale tych sequeli i
      prequeli nie czytam:D Ani niezliczonych kontynuacji Austen,
      ani 'Pani de Winter', ani nawet wspomnianiego 'Szerokiego Morza
      Sargassowego'. Ale rozumiem, że inni mogą chcieć coś takiego
      przeczytać i nie widzę powodu, żeby ich potępiać albo wpędzać w
      poczucie winy.
      • fenyloalanina5 Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 01.02.11, 11:53
        podciągam!
        • invisse Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 01.02.11, 16:53
          Na forum anneofgreengables.fora.pl są umieszczone pierwsze 2 rozdziały. Jak dla mnie to całkowite rozminięcie się z Anią LMM. Poza tym czytałam, że historia Wilson jest wtórna i w ogóle nie pasuje do Ani z ZW - np. Ania miała przyjaciółkę, a przyjeżdżając na Zielone Wzgórze mówi, że nie miała, Ania dowiaduje się, czemu drogi Wyspy są czerwone, a na Zielonym Wzgórzu pyta o to Mateusza - nie mówię, że Wilson miałaby naśladować styl LMM w 100%, ale logikę mogłaby zachować, tak sobie myślę. Książkę przeczytam, jak znajdę w bibliotece, ale kupować i szukać jej na siłę nie będę.
          • filifionka-listopadowa Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 07.02.11, 22:47
            Przeglądałam tę książkę w Empiku i te nielogiczności i niezgodności z oryginałem mnie odrzuciły. Robiło to wrażenie niechlujności- jak by Wilson nie chciało się zaglądać do oryginału.
    • mala200333 Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 23.03.11, 21:24
      Czemu jednak nie przeczytac przy okazji?
    • pontecorvo Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 01.03.12, 21:16
      w górę
    • skierlinka Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 25.01.13, 14:07
      Ja osobiście nie chcę tego czytać i żałuję, że zamiast tej książki nie wydano w Polsce dalszej części dzienników albo tej lepszej biografii lmm. Te bym kupiła na pewno!!!!!
    • slotna Re: Droga do Zielonego Wzgórza- JEST! 25.02.14, 17:13
      Widzialam dzisiaj w empiku i zastanawialam sie czy nie kupic - z ciekawosci. Przejrzalam pare stron i w sumie nie roznily sie one dla mnie stylem od tych nowych tlumaczen. Ale postanowilam najpierw sprawdzic tutaj, co myslicie, no i skoro logiki brak, to sie jednak nie skusze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka