08.07.09, 19:17
W książkach LMM często przewija się motyw par zakochanych w sobie w
młodości,rozdzielonych przez los, albo kłótnię, które spotkają się
po latach, pobierają i żyją długo i szczęśliwie.Są to między innymi
panna Lawenda i Stefan Irving, Helena West i Norman Douglas, Stefan
Clark i prissy Strong i wiele innych.
Zawsze zastanawiało mnie i zdumiewało jak szybko te pary znajdowały
wspólny język i decydowały się na ślub.A przecież ktoś kogo nie
widziało się przeszło 20 lat powinien być kimś obcym.Nikt nie stoi w
miejscu,ludzie się zmieniają.
Popatrzmy na Irvingów. Oni nie widzieli się przeszło na 20 lat.
Panna Lawenda spędziła te lata w swojej samotni, pochłonięta
marzeniami.Stefan żył w wielkim świecie, robił karierę.Spotykają się
i już od razu Stefan oświadcza się dawnej ukochanej. A przecież
oboje są już inymi ludźmi niż byli w młodości. Jeśli była to silna
miłość, która przetrwała tyle lat, to nie powinna rozdzielić ich
kłótnia o głupstwo. A tak się stało, jednak nie było to takie silne
uczucie.Stefan był wcześniej żonaty i prawdopodobnie z żoną
szczęśliwy. Więc musiał zapomnieć o Lawendzie. Czy gdy spotkał ją
ponownie to i dawna miłość zmartwychwstała?
Tym spóżnionym kochankom udaje się oszukać czas i powtórzyć swoją
młodość.
Tak samo Helena i Norman. Spotykają się po 20 latach i są tak samo w
dobrej komitywie jak za młodych lat.Może więc dziwić, że drobna
sprzeczka popsuła wzajemne relacje na tyle lat.

Zawsze mnie zastanawiało czy w realnym życiu taki powrót do siebie
po latach byłby możliwy.
Obserwuj wątek
    • pontecorvo Re: Po latach 08.07.09, 20:16
      Myślę, że masz rację. To chyba tylko "pobożne życzenie" autorki takie założenie,
      że miłość młodzieńcza przetrwa próbę czasu, w niezmienionej formie.

      > Tak samo Helena i Norman. Spotykają się po 20 latach i są tak samo w
      > dobrej komitywie jak za młodych lat.Może więc dziwić, że drobna
      > sprzeczka popsuła wzajemne relacje na tyle lat.

      Z tym wiązała się często ta duma, źle pojęta. Duma, która nie pozwalała na
      wyciągnięcie pierwszemu ręki.
    • pontecorvo Re: Po latach 04.07.10, 20:55
      odnawiam wątek zgodnie z wytycznymi wątku o archiwizacji:)))
      • dolmadakia Re: Po latach 05.07.10, 22:14
        Wydaje mi się,że Helena i Norman nie spotkali się po 20-stu
        latach,ale widywali się często mieszkając tak blisko siebie.Jest
        chyba jakaś wzmianka o tym,że na srebrnym/złotym/ weselu znajomych
        się spotkali.Nie chce mi się grzebac teraz po "Dolinie tęczy" ale
        tak chyba było.
        • sentslaue Re: Po latach 06.07.10, 12:10
          hmmm... a te nagle odnawiane związki po spotkaniu na nk? Ileś tam
          rozwodów i powrót do pierwszej miłości? To chyba argument na rzecz
          LMM....
        • jadwiga1350 Re: Po latach 06.05.18, 18:42
          dolmadakia napisała:

          > Wydaje mi się,że Helena i Norman nie spotkali się po 20-stu
          > latach,ale widywali się często mieszkając tak blisko siebie.Jest
          > chyba jakaś wzmianka o tym,że na srebrnym/złotym/ weselu znajomych
          > się spotkali.Nie chce mi się grzebac teraz po "Dolinie tęczy" ale
          > tak chyba było.

          Mieszkali w tej samej miejscowości ale się nie widywali, bo Helena wychodziła tylko do kościoła, a Norman do kościoła nie chodził(wiem, dziwne to, ale tak mam w tekście). To spotkanie na srebrnym weselu było pierwszym po 20 latach.
    • apersona Re: Po latach 06.05.18, 23:01
      Wydaje mi się, że dawniej często zaskakująco szybko decydowano się na ślub żeby mieć własny dom i gospodynię w domu, więc i przy zejściu się po latach nie było to tak dziwne.
      • marutax Re: Po latach 13.05.18, 13:33
        apersona napisała:

        > Wydaje mi się, że dawniej często zaskakująco szybko decydowano się na ślub żeby
        > mieć własny dom i gospodynię w domu, więc i przy zejściu się po latach nie był
        > o to tak dziwne.

        Jest jeszcze jedna kwestia, która w obecnych czasach ma inne znaczenie: w epoce LMM mąż i żona często mieli swoje, nazwijmy to, życia, funkcjonowali w innych obszarach. Zazwyczaj nie pracowali w podobnych zawodach, mieli inne zajęcia i własnych przyjaciół. Owszem, wychodzili wspólnie do znajomych, ale niejednokrotnie tam znowu następował podział wg. płci. Dlatego parze w wieku wykluczającym posiadanie potomstwa łatwo było żyć razem - a jednak osobno. A w konsekwencji nie czuli potrzeby takiego maksymalnego docierania się, sprawdzania w różnych sytuacjach, poznawania na wylot.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka