11.10.07, 13:46
Cześć dziewczyny!

Jak to z wami jest. Czy uroda pomaga wam w pracy, czy wręcz przeciwnie. Ja na
początku miałam w związku z tym spory problem. Ci, którzy nie zadali sobie
trudu by mnie poznać rozpuszczali po firmie plotki, że przyszła do pracy
gwiazda machająca tyłkiem. Oczywiście, żadnym tyłkiem nie machałam bardziej
niż pozostała część żeńskiej części załogi, jednak fakt, że lubię ładnie
(podkreślam ŁADNIE, a nie prowokująco) wyglądać, mam ładną buzie, jestem
wysoka, nie mam problemów z figurą stał się pretekstem do tak niesprawiedliwej
i powierzchownej oceny. To, że jak na 24 lata mam ponad trzyletnie
doświadczenie w pracy na samodzielnym stanowisku w administracji biurowej,
perfekcyjny angielski, kończę studia (niebawem rozpocznę kolejne), jestem dość
kumata i zazwyczaj mam często coś niegłupiego do powiedzenia nikogo nie
interesowało...

Macie w tym zakresie jakieś doświadczenia? :)

Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • zagubiona11 Re: uroda... 12.10.07, 10:26
      Kochana, nie martw się, wygląd w pracy administracyjno-biurowej nie
      ma nic do rzeczy! Ja jestem kompletnym Twoim przeciwieństwem (mocno
      po czterdziestce, uroda poniżej średniej krajowej) i w każdej nowej
      pracy, tak jak Ty, muszę walczyć ze stereotypami. I Ty i ja musimy
      zacisnąć zęby i udowodnić pracodawcy, że jesteśmy kompetentne i
      zaangażowane, a współpracownikom, że mimo wyglądu fajne z nas
      kobitki.
      Trzymaj się i głowa do góry!
      • twitti Re: uroda... 12.10.07, 12:56
        Ja za to pracuje w szkole sredniej i czesto musze znosic zaczepki mlodych
        chlopaakow... na poczatku strasznie mnie to stresowalo, teraz juz sie
        przyzwyczailam i nawet co raz mniej mnie spotykaja:) Mysle ze to nie o urode
        chodzi, tylko wiek!
    • conejito13 Re: uroda... 14.10.07, 11:55
      na cale szczescie jestem przecietnej urody:) niestety, ocenianie po
      wygladzie jest typowe. niekiedy pomaga, innym razem przeszkadza.
      coz...
    • marcia74 Re: uroda... 17.10.07, 14:00
      praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4578645.html
    • monika_04 a tusza? 18.10.07, 07:30
      A w drugą stronę? Czyż od sekretarki nie wymaga się idealnej aparycji? Ma być w
      końcu wizytówki firmy. Nie mam niestety idealnej figury, troszkę mi ostatnio
      przybyło i choć staram się zrzucić nie mam złudzeń, że będę mieć figurę modelki.
      Czy znacie jakieś puszyste sekretarki? Mówię oczywiście o sferze prywatnej bo w
      państwowej obowiązują nieco inne reguły gry.
      • 144iqania Re: a tusza? 18.10.07, 08:11
        Moja poprzedniczka była dziewczyną przy tzw. kości. Została zwolniona, a kiedy
        przyszłam na jej miejsce co i raz wysłuchuję komentarzy na temat jej wyglądu. Te
        ciągłe porównania naszych sylwetek, jakby w tej robocie tylko o to do cholery
        chodziło.
        Jak ja odejdę, albo mnie zwolnią, będzie to samo... w końcu, wg niektorych
        pracujących w firmie dam, jestem gwiazdą machającą zadem :)))
        • marcia74 Re: a tusza? 18.10.07, 09:52
          U nas w Firmie nie ma to znaczenia, zadnego. Mam kolezanki od wagi
          piorkowej, poprzez kogucia, do wagi ciezkiej i nikogo to nie dziwi,
          nie razi, ani nie jest tematem rozmow :-)
          • 144iqania Re: a tusza? 18.10.07, 09:56
            Szkoda, że nie wszędzie jest tak normalnie...
      • conejito13 Re: a tusza? 18.10.07, 09:59
        no pewnie ze znam 'puszyste' sekretarki! czasami sa ladniejsze od
        tych chudzielcow! mam kolezanke tutaj w pracy, ktora naprawde jest
        grubiutka (nie wiem jaka jestes ty, czasami dziewczyny przesadzaja).
        ona jest typowa hiszpanka, z rozlozystymi biodrami, bardzo
        sympatyczna, dodam. ubiera sie swietnie, podkresla bizuteria swoje
        obfitosci, ma ladna buzie, potrafi sie dobrze umalowac, uczesac i
        zaprezentowac. zadna szara chuda myszka przy niej nie wygra:) wiec
        naprawde wystarczy podkreslic swoje atuty (wypiac piers, jesli sie
        ja ma na przyklad, hehehe:):) no, chyba ze mowimy o osobach z
        otyloscia chorobliwa, takie ktore waza ponad 100 kg czy 150. im jest
        ciezko pracowac w jakimkolwiek zawodzie. niby nie 'ubior zdobi
        czlowieka', ale w tym przypadku sie nie zgodze.
        • cutsson Re: a tusza? 25.10.07, 18:05
          Ja jestem taką właśnie osobą przy kości i przyznam szczerze, że
          bałam się, że mi to utrudni znalezienie pracy. Jak się okazało,
          byłam w błędzie. Pracuję w międzynarodowej korporacji prawniczej i
          nikogo nie obchodzi czy jestem gruba, chuda jeśli tylko jestem
          odpowiednio (schludnie) ubrana i uczesana i wypełniam swoje
          obowiązki. Cudowne podejście. Ale fakt, nie wszędzie tak jest :/

          --
          "The Darkness around me...
          Shores of the Solar sea..."
          • gold-fish Re: a tusza? 26.10.07, 13:36
            Myslę, że uroda pomaga podczas rekrutacji, pod warunkiem gdy spełnia
            się wymogi dot. doświadczenia i wykształcenia. A potem... no cóż
            pracuję w firmie prawie z samymi meżczyznami i często-niemal
            codziennie słyszę komplementy. Wiadomo, jak idę korytarzem to słyszę
            jakieś chrząknięcia i często widzę jak patrzą mi się 20 cm poniżej
            twarzy ;), ale to jest nie szkodliwe. Nie pozwalam traktować się jak
            głupiutka laseczka. Ale uważam, ze na stanowisku sekretarki może być
            też osoba bardzo przeciętnej urody, byle miała śliczny uśmiech i
            przyjazną osobowość. Ta osobowość pierwsza rzuca sie w oczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka