gazton51
12.11.09, 11:48
W dyskusji o podejściu personelu do pacjentów w hospicjach pojawiło się wiele wrażliwych i empatycznych refleksji lekarzy.
O barierach zawodowych lekarzy napisała madzia.fe:
"...Nikt nas nie uczy rozmowy z takimi ludźmi, nie ma żadnych
warsztatów, szkoleń, niczego.
Prócz rozmowy potrzeba jednak również umiejętności i zrozumienia dla
opieki paliatywnej..."
Ja z kolei sugerowałem, że pewne postawy wymusza sam patologiczny system, lekarze będąc jego częścią - i to "frontową", z którą styka się pacjent, sami wizerunek systemu kształtują.
Nie ma szkoleń, nie ma pieniędzy, pacjenci są roszczeniowi... jak często uzasadniamy wynik naszej pracy od tego rodzaju racjonalizacji własnego oportunizmu funkcjonowania w systemie...
W świetle wyników badania NIK, wymówki te brzmią raczej jak autoterapia niż rzetelny wgląd we własne poczynania - czy rzeczywiście?
www.tvn24.pl/0,1628257,0,1,ministerstwo-zdrowia-nie-potrafi-leczyc-raka,wiadomosc.html
"...Bo lekarzom się nie opłaca (tyt.red)
Kontrolerzy NIK przyjrzeli się też szkoleniu lekarzy w zakresie onkologii i diagnostyki raka. I stwierdzili spore dysproporcje w liczbie przeszkolonych lekarzy - np. na Mazowszu przeszkolono 506 lekarzy, a na Dolnym Śląsku – żadnego.
Niektórzy lekarze - choć zobowiązani do podnoszenia kwalifikacji i mając zapewnione darmowe przejazdy, zakwaterowanie i wyżywienie - nie byli zainteresowani szkoleniami, ponieważ, jak tłumaczyli, nie przynosiły one korzyści materialnych...."
Co sądzicie?