Dodaj do ulubionych

według Biblii

16.02.10, 23:10
I nie zapomnij godnie uczcić* swojego lekarza
gdyż to sam Wszechmogący leczy cię jego rękami

* przypis tłumacza - godziwie opłacić ( za Biblią Tysiąclecia - Wydawnictwo
Pallotinum)
Mądrość Syraksydesa

pacjenci jakby nie chcą o tym pamiętać
Obserwuj wątek
    • pct3 Re: według Biblii 17.02.10, 10:07
      Ależ aelithe!

      toż jesteśmy godziwie opłacani.
      W myśl teorii dominujących na tym forum, każdy jest kowalem swojego
      losu. Nie jesteśmy ubezwłasnowolnieni, nie ma nakazu pracy.
      Lekarz który godzi się na stawkę 3 zł za pacjenta widocznie uznaje
      ją za korespondującą z jego godnością. Zatem "nie jest
      zapomnianie
      godne uczczenie lekarza tego i jego sromota rozciągnie się na niego,
      na żonę jego, na wołu jego i na jego potomstwo aż do siódmego
      pokolenia. A jeżeliby przyjął wiśnie w czekoladzie z rąk pacjenta
      swego, wtenczas sromota rozciągnie się na szwagra jego i na jego
      potomstwo do siedemdziesiątego siódmego pokolenia. A jeżeli wypowie
      lekarz ów bluźnierstwo i ucho kapłana Narodowego Funduszu Zdrowia
      albo mędrca ZUS obrazi, wtedy spadnie na niego piorun ognisty, a
      cesarski żołnierz CBA o świcie skutego go wyprowadzi, do lochu
      wtrąci i potomstwo wytraci".


      (za apokryfem Księga Wyjścia Medyków i Powtórzonych Oskarżeń oraz
      Lamentacji
      )
      • st.lucas dobre! 17.02.10, 13:05
        Pewnie latwiej sie przyjmie niz rzetelne teksty o pomscie wolajacej
        do nieba za brak wynagrodzenia najemnika...
      • gamdan nie ma nakazu pracy. 18.02.10, 21:35
        Jest. Ekonomiczny
        Co z tego, że nie godzę się na wyzysk i lwią część czasu pracy poświęcam na walkę o własną godność?
        Przychodzi taki dzień w miesiącu, że trzeba wysupłać z konta sporo kasy na wypełnienie różnych stałych i doraźnych zobowiązań. Rzut oka na stan konta zwykle powoduje dreszcz frustracji i dość jednoznacznie nasuwa się imperatyw myślowy: muszę więcej zarabiać. Niestety jest to stan równoznaczny z dręczącą świadomość świdrującą myślą: muszę więcej pracować.
        Czy muszę?
        Czy jestem ubezwłasnowolniony?
        Do dyskusji.
        • do.ki Re: nie ma nakazu pracy. 18.02.10, 22:13
          > Czy muszę?
          > Czy jestem ubezwłasnowolniony?
          > Do dyskusji.

          Najprostsza droga dyskusji z miejsca zweksluje teze dyskusji na boczny tor. Nie ma przymusu pracy w danym kraju. Polska nie jest jedynym na planecie krajem, gdzie praca w zawodzie lekarza nie ma sensu i jedynym normalnym wyjsciem jest emigracja. W Polsce i tak jest zreszta dobrze, bo jak sie zakrecic, to mozna sie urzadzic poza NFZ. Znam osobiscie przyklady. W innych krajach nie ma az tak dobrze. Ale w wiekszosci przypadkow pozostaje emigracja.

          Czy musze?- pyta gamdan. Tak, musisz, bo kto nie pracuje, niech tez nie je.

          Czy jestem ubezwlasnowolniony?- pyta gamdan. Oczywiscie, ze jestes. Na tym wlasnie polega przymus ekonomiczny. Ja tez w nim tkwie, choc moze na innym poziomie.
          • gamdan Re: nie ma nakazu pracy. 19.02.10, 16:51
            > Tak, musisz, bo kto nie pracuje, niech tez nie je.
            > Oczywiscie, ze jestes (ubezwłasnowolniony).

            Czyli pct3 się myli.
            Tak właśnie myślałem.
      • andnow2 A coś o wysłaniu żywego na łono Abrahama? 18.02.10, 23:00
        pct3 napisał:

        > Ależ aelithe!
        > ...


        Nie napisano w Biblii czegoś o stwierdzaniu zgonów żywych pacjentów?
        • radeberger "duszą i ciałem do nieba wzięta została" 19.02.10, 17:20
          przykład idzie z góry :-)
          • andnow2 osobiście wolę już ten specyficzny humor, 20.02.10, 00:18
            radeberger napisał:
            > "duszą i ciałem do nieba wzięta została"
            > przykład idzie z góry :-)


            niż impertynencje niektórych innych kolegów
        • berta-live Re: A coś o wysłaniu żywego na łono Abrahama? 20.02.10, 00:25
          Napisano przecież wiele o zmartwychwstaniu. Może jednak nie byli żywi podczas
          stwierdzania zgonu.
    • do.ki uściślijmy 17.02.10, 18:21
      W Biblii Tysiaclecia online jest Księga Syracha i tam znajdujemy wzmiankowany ustęp.

      www.biblia.poznan.pl/PS/28_SYR_/038T.HTM#001_

      A rozdział 38 kończy się tak:

      "Grzeszący przeciw Stwórcy swemu niech wpadnie w ręce lekarza!"
      • st.lucas Re: uściślijmy 17.02.10, 19:53
        do.ki napisał:

        > "Grzeszący przeciw Stwórcy swemu niech wpadnie w ręce lekarza!"

        To potwierdza moje intuicyjne przypuszczenia,
        ze za bledy lekarzy odpowiadaja moralnie pacjenci.
        Mamy biblijny dowod!
        • andnow2 Nie tylko moralnie, ale i materialnie 19.02.10, 17:58
          st.lucas napisał:

          > do.ki napisał:
          >
          > > "Grzeszący przeciw Stwórcy swemu niech wpadnie w ręce lekarza!"
          >
          > To potwierdza moje intuicyjne przypuszczenia,
          > ze za bledy lekarzy odpowiadaja moralnie pacjenci.
          > Mamy biblijny dowod!


          Jak uściślamy, to uściślajmy precyzyjnie.
          • st.lucas Re: Nie tylko moralnie, ale i materialnie 19.02.10, 20:26
            andnow2 napisał:

            > Jak uściślamy, to uściślajmy precyzyjnie.

            Niestety! Od zaplaty materialnej wymiguja sie.
            • andnow2 toć odrobina sprawiedliwości musi być 20.02.10, 00:15
              st.lucas napisał:

              > > Jak uściślamy, to uściślajmy precyzyjnie.
              >
              > Niestety! Od zaplaty materialnej wymiguja sie.
              >
              >
    • berta-live Re: według Biblii 19.02.10, 20:34
      Lekarze z czasów biblijnych to zdaje się była zupełnie inna grupa zawodowa niż
      lekarze współcześni. ;)
      • pct3 Re: według Biblii 19.02.10, 20:40
        powiem tak. Czasy były zupełnie inne. Biorąc na to poprawkę, wydaje mi się że lekarze wtedy i lekarze teraz nie różnią się co do istoty.
        I wtedy i teraz mają złudne poczucie rozumienia mechanizmów choroby. I wtedy i teraz wysoko cenią dobro pacjenta stawiając je jako cel swej działalności, ale tak jak wtedy, tak i teraz, dobro własne przedkładają ponad to (w myśl ewangelicznej zasady "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - najpierw trzeba przeto pokochać siebie). Podobieństw można wymieniać wiele. Różnice wynikają z różnic w kulturowo-socjologicznych teraz i wtedy.
        • berta-live Re: według Biblii 20.02.10, 00:42
          Faktycznie, w końcu biblia jest uniwersalna i wszystko co tam napisano można
          spokojnie zastosować w dowolnym miejscu i czasie. Taki prorok Ezechiel na
          przykład zezwala na zjedzenie konia razem z jeźdźcem.
          • pct3 Re: według Biblii 20.02.10, 07:58
            to ciekawe uczucie, wiedzieć, że choćby człowiek nie wiadomo jak czytelnie i prosto starał się pisać, i tak będzie niezrozumiany.
            Przywykłem, ale od czasu do czasu mnie to męczy i irytuje.
            • andnow2 pisać każdy umie, być zrozumianym już nie 20.02.10, 09:30
              pct3 napisał:

              > to ciekawe uczucie, wiedzieć, że choćby człowiek nie wiadomo jak
              > czytelnie i prosto starał się pisać, i tak będzie niezrozumiany.
              > Przywykłem, ale od czasu do czasu mnie to męczy i irytuje.
              • pct3 Re: pisać każdy umie, być zrozumianym już nie 20.02.10, 11:24
                ale nie zgadzam się z teorią, że bycie niezrozumianym jest zawsze
                winą piszącego. Wiem, że coraz popularniejszy jest pogląd, że nie ma
                znaczenia przekaz, o ile nie dociera do odbiorcy. To wpisuje się w
                moim zdaniem dwuznaczny trend kulturowy polegający na akcentowaniu
                praw jednostki, ale praw definiowanych przez nią samą, niby nie w
                oderwaniu od uwzględniania praw innych, ale z jakimś takim
                dziwacznym akcentowaniem tego co "moje".
                W skrajnym przypadku, wobec np. lekarzy, oznacza to że jak bardzo
                niezdyscyplinowany byłby pacjent, jak bardzo a priori niechętny do
                realizacji zaleceń, jak bardzo wreszcie ograniczony w swej percepcji
                (co się przecież zdarza i samo w sobie jest wariantem normy, niczym
                złym), winny jest lekarz. Że idziemy w stronę sytuacji, w której gdy
                pacjent nie wyrazi zgody na dane działanie medyczne, i nie wyrazi
                owej zgody w sposób jak najbardziej poprawny formalnie, z
                zastrzeżeniem pełnej zrozumiałości przekazu lekarskiego i z
                zastrzeżeniem rozumienia negatywnych skutków, to i tak winny
                późnieszym złym skutkom będzie lekarz, bo prokurator wykaże mu, że
                nie dość usilnie i przede wszystkim nieskutecznie zabiegał ów lekarz
                o zgodę.
                To już się dzieje - kierunek taki został obrany.
                WObec powyższego nie powinna dziwić lekko obronna postawa lekarzy
                względem tego trendu.
                Tzn. w sytuacji pozazawodowej (bo w zawodowej moim interesem jest
                zrozumienie mnie przez pacjenta) będzie mi zależało na zrozumieniu,
                wtedy gdy...będzie mi na tym zależało. W luźnej dyskusji pozwalam
                sobie na taki przekaz, który wydaje mi się lingwistycznie spójny z
                moim przeżywaniem treści. Jeżeli nie jest to zrozumiane, to mogę
                wyrazić to inaczej, ale również mogę wyrazić swe znudzenie
                powtarzającym się problemem percepcyjnym interlokutorów, co właśnie
                powyżej uczyniłem.
                Pozdrawiam.
            • berta-live Re: według Biblii 20.02.10, 16:19
              Nie rób scen, przecież żartowałam z tym jeźdźcem. Chociaż w biblii naprawdę jest
              taki fragment. Chodziło mi o to, że nie można tak na poważnie traktować zaleceń
              biblijnych, bo tam różne rzeczy piszą. ;)
              • pct3 Re: według Biblii 20.02.10, 16:31
                Nie rób scen, przecież żartowałam

                nie rób prowokacji, nie będzie scen.

                Aż się samo prosi by przypomnieć tekst innej polemiki, mówiący o
                tym, jak to przyjemnie jest poczuć kopnięcie, a potem usłyszeć
                pretensje że nie wyraziło się żalu z powodu bólu nogi, która kopnęła.
                Nie piszę tego o tej sytuacji. Piszę o ogólnej zasadzie "kto sieje
                wiatr, zbiera burzę". Oraz o niepojętej, a coraz częstszej
                reakcji "bycia obrażonym" o tą burzę.
                Żart żartem, a mechanizm mechanizmem. Żart doceniam, nad kontekstem
                się już zastanawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka